przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Prezydent o Polskim Państwie Podziemnym

Wywiad z Hanną Bień

Wywiad z Hanną Bień ukazał się w "Biuletynie Polskiego Państwa Podziemnego" - dodatku specjalnym "Super Expressu" z okazji 70. rocznicy powstania Polskiego Państwa Podziemnego (26-27 września 2009 r.)

 

„Super Express”: - Czy etos Polskiego Państwa Podziemnego może inspirować współczesne społeczeństwo?


Hanna Bień: - Powinien! Pomimo tego, że działało ono w konspiracji było jednym z najlepiej zorganizowanych państw, jakie mieliśmy w historii naszego narodu. Byłam wówczas dzieckiem i dziś z entuzjazmem wspominam wysiłek departamentu oświaty, który umożliwił polskim dzieciom i młodzieży kontynuowanie nauki na tajnych kompletach.

 

Czym podczas okupacji zajmował się Adam Bień, pani ojciec?


Na początku 1940 r. przystąpił do konspiracji w Stronnictwie Ludowym „Roch”, gdzie przewodniczył Komisji Prawnej Centrali Ruchu Ludowego, która opracowywała dokumenty dotyczące ustroju odrodzonej po wojnie Polski, którą nazywano „Trzecią Polską”. Owe dokumenty poruszały aspekty ustroju prawnego, politycznego, społecznego i gospodarczego dla przyszłego wolnego, niepodległego kraju. W 1943 r. prezydent Rzeczypospolitej Polskiej powołał go na stanowisko pierwszego zastępcy delegata rządu na kraj – była to ranga ministra. Kierował pracami departamentów sprawiedliwości, oświaty i kultury, komitetem koordynacji ustawodawczej, radą narodowościową, komisją wschodnią. W trakcie Powstania Warszawskiego był kierownikiem władzy cywilnej i na skrawku wolnej Polski wydał dwa Dzienniki Ustaw – było to dobitnym symbolem istnienia polskiej państwowości.

 

Sowieci doczekali się, aż Niemcy zmasakrują stolicę Polski. Później „wyzwolili” ruiny i w opustoszałym mieście zainstalowali własny, wymyślony w Moskwie, Rząd Tymczasowy Rzeczypospolitej Polskiej. Szesnastu przedstawicieli legalnego rządu zaproszono na rozmowy – ręcząc słowem honoru ich bezpieczeństwo – a następnie aresztowano ich i wywieziono do Moskwy. Tam stanęli przed sądem. Jednym z oskarżycieli był Roman Rudenko, główny oskarżyciel z ramienia Związku Sowieckiego w procesie nazistowskich zbrodniarzy w Norymberdze. Zbrodnią polskiego rządu było pragnienie wolnej „Trzeciej Polski”. Przyszło nam na nią czekać prawie pół wieku od końca wojny…


Pamiętam postać ojca – w płaszczu, z teczką – jak wychodził na to spotkanie. I zniknął. Myśleliśmy, że został zamordowany. Dopiero po kilkudziesięciu dniach radio podało, że w Moskwie rozpoczyna się proces. W relacjach bardzo szkalowano ojca i pozostałych członków rządu.

 

Wybitny poeta, Kazimierz Wierzyński, sądzenie i skazanie na wieloletnie więzienie przewodników narodu polskiego w walce o wolność – i to w kraju, który jako najlepszy sojusznik Niemiec napadł wraz z nimi na Polskę w 1939 r. – uznał za pohańbienie całego naszego narodu.


Napisał: „Oskarżajcie nas wszystkich, nie tylko szesnastu; sądźcie poległych w grobie, to też winowajcy. Sądźcie szkielet, co z wojny pozostał się miastu, gdy wyście jeszcze z diabłem kumali się, zdrajcy”. Podczas moskiewskiego procesu 16. mój ojciec dostał wyrok pięciu lat pozbawienia wolności. Z więzienia wyszedł w końcu sierpnia 1949 r.

 

Wywiad z Czesławem Cywińskim

Wywiad z Czesławem Cywińskim ukazał się w "Biuletynie Polskiego Państwa Podziemnego" - dodatku specjalnym "Super Expressu" z okazji 70. rocznicy powstania Polskiego Państwa Podziemnego (26-27 września 2009 r.)


"Super Express”: - Na czym polegał fenomen Polskiego Państwa Podziemnego?


Czesław Cywiński: - Na tym, że żaden kraj w okupowanej Europie nie miał podobnej organizacji. Przy czym żaden kraj nie był tak brutalnie okupowany jak Polska. Skala represji groziła nie tylko nieodwracalną likwidacją państwa, ale też zagładą narodu. Ten proces rozpoczął się od planowego, zaciekłego niszczenia elit przez obydwu okupantów – niemieckiego i sowieckiego. Polskie Państwo Podziemne – zorganizowane w pion wojskowy i w pion cywilny – postawiło sobie za cel walkę o przywrócenie Polski na mapę Europy i ocalenie polskiego narodu. W tę pracę, która musiała przybrać konspiracyjny charakter bezpośrednio było zaangażowanych kilkaset tysięcy ludzi, a pośrednio – cały naród. Na czele tej nie mającej precedensu tajnej państwowości stał prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, który urzędował w Londynie i był uznawany za jedynego legalnego przywódcę Polski przez naszych sojuszników i cały wolny świat. Naczelnym organem władzy administracyjnej w okupowanej Polsce była Delegatura Rządu na Kraj. Stojący na jej czele przedstawiciel rządu Rzeczypospolitej był w randze wicepremiera. W ten sposób Polskie Państwo Podziemne obejmowało całość życia społecznego przedwojennej Polski: administrację, sądownictwo, szkolnictwo, opiekę medyczną. Istniał też polski parlament – „Super Express” rozmawiał z Haliną Bień, córką jednego z parlamentarzystów. Zbrojnie wywalczyć niepodległość miały Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie oraz Armia Krajowa. Dowodził nimi Naczelny Wódz – drugi człowiek w Polskim Państwie Podziemnym po prezydencie. Żołnierzami Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie byli mężczyźni, którzy po podbiciu Polski we wrześniu 1939 przez Niemców i Sowietów przedostali się do sojuszniczych krajów i do końca wojny kontynuowali walkę u boku francuskich, brytyjskich czy amerykańskich towarzyszy. Wiele holenderskich i włoskich miast właśnie im zawdzięcza wyzwolenie. Armia Krajowa biła się o Polskę na miejscu – była najliczniejszą podziemną armią w historii wojen. Ale największym wkładem Polskiego Państwa Podziemnego w pokonanie jednego z naszych okupantów, czyli hitlerowskich Niemiec była praca polskiego wywiadu.

 

W czasie okupacji służbą państwu i narodowi była wierność rozkazom przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Jednocześnie ci przywódcy w nomenklaturze okupantów byli bandytami. Dostęp do oficjalnych źródeł informowania posiadała wyłącznie administracja okupacyjna, ona również stanowiła swoje prawa, które konsekwentnie egzekwowała. W takich warunkach łatwo jest się sprzeniewierzyć wspólnocie, poczuć się zwolnionym z obowiązku wierności...


Wyrzutki są w każdym społeczeństwie. Chodzi o to, aby nie było ich zbyt dużo i aby nie byli bezkarni. Stąd istniał departament sprawiedliwości, który utrzymywał społeczeństwo w ryzach – wydawał i wykonywał wyroki na ludzi, którzy kolaborowali z okupantem.
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.