przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

„Panie Marszałku, Ekscelencjo, Panie Ministrze, Panie Wojewodo, Panie Burmistrzu,

Mamy dzisiaj dzień poprzedzający święto naszej edukacji. To z kolei od wielu już lat, chociaż kiedyś obchodzono je w listopadzie, łączy się rocznicą powołania pierwszego, kolegialnego wprawdzie, nie było to ministerstwo w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, ale organu, który odpowiadał za oświatę w ramach całej ówczesnej Rzeczypospolitej. Było to wkrótce po ciężkich ciosach, jakie otrzymała ojczyzna, bo po pierwszym rozbiorze Polski, który odebrał jej prawie trzecią część terytorium. Wtedy to nasze elity przystąpiły do próby zasadniczych zmian w kraju. Szły one z niemałymi oporami, zaczęły się zresztą wcześniej, przed pierwszym rozbiorem, co najmniej od Sejmu Konwokacyjnego, a w jakimś sensie jeszcze wcześniej - w latach 40-tych XVIII wieku. Były lata, kiedy szło się naprzód, były lata, kiedy Polska szła do tyłu. Polska była pod silnymi wpływami. Nie zaniedbywał przecież swoich obowiązków ani ambasador rosyjski ani pruski w Warszawie. Nie wszystkim silna Polska była potrzebna, a wręcz odwrotnie, wielu było takich, którym silna Polska zawadzała, którym odpowiadała Polska słaba i bezsilna, wprawdzie formalnie istniejąca, mająca swego, co wtedy było rzeczą dziwną, wybieralnego króla, mająca swój Senat i Sejm (mówiąc dokładnie Sejm, bo wtedy cały Parlament polski nazywano Sejmem, a składał się on z króla, Senatu i Izby Poselskiej, czyli z trzech stanów sejmujących). Inaczej mówiąc, mogliśmy być, mogliśmy nawet po rozbiorach zajmować terytorium w Europie podobne do dzisiejszej Francji, dużo większe od dzisiejszego, ale nie mieliśmy prawa nic znaczyć. Tej tendencji, tak żywej wśród naszych sąsiadów, część polskich elit starała się przeciwstawić i podnieść oświatę, stworzyć scentralizowany organ, który miał się nią zajmować, w oparciu całej polskiej oświaty o dwie szkoły główne, dzisiaj powiedzielibyśmy: uniwersytety - w Wilnie i w Krakowie. Budowa systemu szkół średnich i elementarnych – to wszystko miała być droga naprawy. Ta droga dała istotne rezultaty. Podsumowaniem dzieła reform była Konstytucja 3 Maja, która z kolei była wynikiem pracy, jak wszyscy tutaj wiemy, Sejmu Wielkiego, Sejmu Czteroletniego.

W Polsce udało się więc wtedy zreformować oświatę, choć nie udało się tego obronić przed tymi, którzy nie chcieli Polski silnej, którzy w pisanych w ramach korespondencji w dyplomatycznych listach nawet nie ukrywali, że nasz silny kraj stanowi dla ich imperialnych interesów w Europie poważne zagrożenie. Była taka korespondencja, przede wszystkim ze strony ówczesnej carycy Rosji. Tak było i Polska przemocy w końcu uległa – był drugi i trzeci rozbiór, ale nie przeszedł on by tak względnie łatwo, gdyby nie zdrajcy, gdyby nie Targowica. Kiedy patrzymy na tamte czasy, kiedy powstała Komisja Edukacji Narodowej, to musimy myśleć o tych dwóch wielkich tradycjach w naszej historii. Tradycjach, których początki sięgają jeszcze drugiej połowy wieku XVII: tradycji naprawy państwa, patriotyzmu, szacunku dla ojczyzny i jej miejsca w Europie i na świecie. Ale była i tradycja przeciwna, tych, którzy chcieli to państwo rozbijać, którzy swoje oligarchiczne na tamte czasy interesy stawiali ponad interesami Polski, którzy sami chcieli być niejako głowami niezależnych państw. Jedna i druga tradycja są rzeczywistością wieku XVII pod jego koniec, wieku XVIII, także wieku XIX mimo szlachetnej, wspaniałej tradycji powstania kościuszkowskiego, walk okresu napoleońskiego, powstania listopadowego, styczniowego, w końcu mniejszych powstań krakowskiego czy wielkopolskiego lat 1846 i 1848. Obok tej wspaniałej tradycji mamy drugą, nieporównanie gorszą i musimy o tym pamiętać, ponieważ jeżeli coś w historii narodu trwa wieki, to na ogół niełatwo to zniszczyć i to w tej czy w innej postaci trwa. I tak te dwie tradycje trwają do dzisiaj. Jest tradycja walki o Polskę, o jej miejsce w Europie, oczywiście w zupełnie zmieniony warunkach – w czasach, gdy Europie nie grozi już wojna, w czasach, kiedy jesteśmy w NATO, w Unii Europejskiej. I druga tradycja, która każe nam się rozpłynąć wśród innych – znajduje ona często dzisiaj wyraz często zupełnie bezpośredni. Można pokazać legalnie wychodzące dzisiaj w Polsce tygodniki, w których pisze się, że w interesie nas Polaków jest jak najszybsze wyzbycie się elementów narodowej suwerenności, czy wręcz tożsamości. Powtarzam, to nie są podziemne pisemka, ale tygodniki, które sprzedaje się w setkach tysięcy egzemplarzy. Były lata, że w wielu setkach tysięcy.

Jeżeli dzisiaj, w przeddzień Dnia Edukacji Narodowej zwracam się do Państwa Profesorów i zwracam się do młodzieży, to zwracam się z jednym przekazem podstawowym: szanujmy tą pierwszą tradycję, dzięki której możemy siedzieć na tej sali i mówić po polsku. To między innymi tradycja Komisji Edukacji Narodowej, z którą związanych było tysiące polskich nauczycieli, katechetów, którzy często w niezwykle trudnych warunkach uczyli młodzież polskości. Dzisiaj warunki może nie są łatwe, ale na pewno nie tak trudne jak wtedy. Dziś polskości można, należy, jest obowiązek uczyć w najlepszym tego słowa znaczeniu. Dobra polska tradycja to nie jest tradycja nacjonalizmu, rozumiejącego naród jako plemię, jako coś, co ma charakter etniczny. Nie. Polak to ten, który należy do polskiej kultury, który z Polską się utożsamia, Polskę kocha, najczęściej jest polskiego pochodzenia, ale często się zdarza, że jest innego, szczególnie, jeżeli wziąć pod uwagę jak wyglądała historia naszego narodu, ile narodów czy plemion przechodziło przez tą ziemię. Raz jeszcze powtarzam, patriotyzm nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem czy szowinizmem. Patriotyzm jest walką wartością, szczególnie teraz, gdy Europa się jednoczy. Powiem Paniom, Panom i Wam, Droga Młodzieży, że będzie się jednoczyć, bo takie są tendencje obecnego czasu. Coraz więcej spraw, nie wszystkie, ale jeżeli chcemy załatwiać skutecznie w skali globalnej, w skali całego świata, to musimy załatwiać wspólnie. Ale idzie o to, żeby nasz kraj miał wpływ na to, jak się je wspólnie załatwia, a nie był tylko potakiwaczem jak nas często przekonywano jeszcze do niedawna. Kilka tygodni, może kilkanaście tygodni temu rozmawiałem z pewnym wybitnym brytyjskim politykiem, nie z premierem, ale z politykiem bardzo wybitnym i on mi powiedział, że znał pewnego polskiego polityką, nazwiska oczywiście nie będę wymieniał, który był bardzo wygodny, bo zawsze mówił „tak”.

My Polacy nie jesteśmy od tego, żeby zawsze mówić „tak”. Jesteśmy od tego, żeby mieć swój udział w europejskiej decyzji, jesteśmy od tego, żeby jako szósty kraj wspólnoty europejskiej, w tej wspólnocie się liczyć. A liczą się tylko i wyłącznie z tym, kto sam liczy się z sobą, kto sam siebie szanuje. Żeby się samemu szanować, to trzeba znać swoją historię. Przed chwilą dałem dowód, że nie należę do tych, którzy widzą własną historię wyłącznie w jasnych barwach. Nasza historia wyłącznie jasnych barw nie ma, ale ma tych barw wystarczająco dużo, żebyśmy mogli być z niej dumni, żebyśmy mogli nawiązywać do wspaniałej części jej tradycji i czyńmy to. Zwracam się do ludzi bardzo młodych, jeszcze nie dorosłych, ale też już nie dzieci, bo to liceum, z drugiej strony też zwracam się również do Szanownych Państwa: Pań i Panów Profesorów - Waszym prawem i obowiązkiem jest tego uczyć. To nie jest związane z narzucaniem komukolwiek jednolitych poglądów. Polska tradycja patriotyczna ma różne oblicza: prawicowe, które występowało najczęściej, ale przecież ten człowiek bez wątpienia wśród osób, które nie nosiły sutanny, wśród świeckich, największy z Polaków XX wieku, był w młodości socjalistą, to nie jest tradycja prawicowa, ale bez wątpienia był wielkim patriotą, całe życie. I wtedy, kiedy był działaczem PPS-u i wtedy, kiedy jako Naczelnik Państwa w niepodległej już Polsce te przekonania porzucił. Szanowni Państwo, patriotyzm może mieć różne oblicza, ale zawsze pozostaje patriotyzmem, zawsze pozostaje przywiązaniem do kraju, do jego historii, do jego tożsamości i szacunkiem do jego suwerenności, przekonaniem, że interes naszego kraju powinien się liczyć i że my oczywiście powinniśmy być w jak najlepszych stosunkach z naszymi sąsiadami, ale nie kosztem ustępowania, ustępowania i jeszcze raz ustępowania. Nie kosztem tego, że nie widzimy, co się w tych krajach dzieje, ze mówimy: no cóż, kwestionują nasze majątki, może nie tu w łomżyńskim, ale na zachodzie i północy, to nic nie znaczy, że ta czy inna osoba na zjazdach, na które przyjeżdżają prezydenci i kanclerze, ale ona jest osobą marginesową. Jaką marginesową, skoro odwiedzają ja najważniejsi ludzie? Jest osobą ważną, nawet bardzo ważną.

Inaczej patriotyzm to zawsze obrona interesów swojego kraju. Interesów słusznych, ale Polska innych nie ma. My nie zamierzamy nikogo dominować, ani na południu, ani na wschodzie, ani na zachodzie, ani na północy. Nie zamierzamy, ani nie mamy dziś takiej możliwości. Chcemy współpracować i się przyjaźnić, ale nie na tych zasadach, że ktoś kwestionuje nasze prawo do własności, ani też nie na tych zasadach, że ktoś uważa, że nawet stanowcze, niemiłe, ale wynikające z niezwykle tragicznych doświadczeń tamtego czasu i zresztą nie podjęte z polskiej decyzji działania, można porównywać z mordowaniem milionów ludzi. Mówię oczywiście o tak zwanych wypędzeniach, czyli przesiedleniu ludności. To było coś, co miało charakter działań stanowczych, na pewno niemiłych, ale nie można tego porównywać ze śmiercią milionów niewinnych ludzi, bo żadnego porównania tu nie ma i nie Polska wywołała wojnę, która do tych przesiedleń doprowadziła, i nie Polska te miliony ludzi wymordowała.

Szanowni Państwo, przejdźmy teraz do tego, co ściśle wiąże się z dniem jutrzejszym. Nam w Polsce potrzebne jest wyrównanie szans edukacyjnych. Można o III Rzeczypospolitej różnie mówić, ja należę do jej krytyków, uważam, że III Rzeczpospolitą należy zastąpić IV, bo ta III miała zbyt wiele wad, ale miała na pewno też swoje wielkie sukcesy, do których należy edukacja. Wielka eksplozja edukacyjna, upowszechnienie wykształcenia średniego, obrazem jest ta szkoła, w której jesteśmy, olbrzymia ilość młodzieży na studiach wyższych – ponad 2 mln studentów w Polsce. To wszystko prawda, to są autentyczne sukcesy, cieszymy się z nich, ale to jeszcze nie wszystko, bo jeszcze jest tak, że w większych miastach jest na studiach wyższych 70 procent młodzieży, a w mniejszych ośrodkach 30 procent – tak być nie powinno. Dzisiaj jest tak, że miasto, którym przez trzy lata kierowałem może do subwencji oświatowej, Panie i Panowie Profesorowie wiecie, o co chodzi, dopłacić ponad 100 procent, a mniejsze ośrodki kilkanaście a czasami nic i też tak być nie powinno. Kiedyś mi zarzucono, że atakuję ludzi bogatych, że prowadzę z nimi wojnę. Nie, to nieprawda. Skoro zdecydowaliśmy się na gospodarkę rynkową, to w tej gospodarce już tak jest, że są ludzie biedniejsi i bogatsi. Ja tylko powiedziałem, że wszyscy są równi wobec prawa i nie jest tak, że ci bogaci prawu nie podlegają. Szanse dla wszystkich w momencie startu muszą być równe.

Chcę powtórzyć to, co powiedziałem przed godziną w Zambrowie: Prezydent Rzeczypospolitej nie jest w Polsce szefem rządu, nie jest szefem Parlamentu, ale ma odpowiednie narzędzia działania, choćby inicjatywy ustawodawcze. Chciałbym raz jeszcze zadeklarować na tej ziemi, z którą z różnych powodów wiele mnie łączy, szczególnie historycznie, że będę dbał o to, żeby owe szanse edukacyjne, które są 80 procentami równych szans w ogóle były dla młodych Polek i młodych Polaków równe. Oczywiście dbałość o równe szanse to również dbałość o stan nauczycielski. Mówię tu zupełnie świadomie, nie o zawodzie nauczyciela, ale o stanie nauczycielskim - są tego rodzaju stany, stan sędziowski na przykład, czy stan nauczycielski. Nauczyciel to pewien typ powołania, niezwykle trudnego, często uciążliwego, ci młodzi ludzie tutaj są wspaniale grzeczni, ale nie wiem czy zawsze, ale tak już jest na tym świecie. Trzeba ich wychowywać, nakłaniać do nauki, tłumaczyć im jak wygląda świat. Tak było zawsze, tak jest dziś i tak będzie w przyszłości. Dlatego też praca nauczyciela jest wyjątkowo trudna. Nie jest w Polsce bogacącej się - nie bardzo, ale w dość szybkim tempie – w ostatnich latach dość odpowiednio gratyfikowana. Będę się starał o to, żeby ten stan rzeczy się zmieniał. Robię to całkowicie świadomie, bo chodzi o równe szansę, ale także o rzeczy równie istotne: o szybkość rozwoju naszego kraju. Polska kiedyś miała być drugą Japonią, pamiętamy jak się to skończyło. Ostatnio ma być drugą Irlandią. Otóż drugą Irlandią nie będziemy szybko, ponieważ Irlandia jest dziś prawie trzy razy bogatsza od Polski i tłumaczenie, że my w kilka lat możemy być drugą Irlandią jest robieniem ludziom wody z mózgu. Na pewno Polska powinna wejść na drogę szybkiego rozwoju, a kluczem tego rozwoju jest edukacja, i to właśnie irlandzkie doświadczenie jest tego dowodem. Tam nawet różne ważne sprawy zaniedbano, które dopiero teraz się wyrównuje, tylko po to, aby ludzie mogli się uczyć. W Polsce, tak jak mówiłem przed chwilą, myśmy pod tym względem zrobili duży postęp i miejmy nadzieję, że zrobimy jeszcze większy i tego wszystkim Paniom i Panom, których święto jest jutro, chciałem najserdeczniej życzyć. We wszystkich aspektach, o których mówiłem: pozycji, prestiżu stanu nauczycielskiego, gratyfikacji za tą niezwykle ciężką i odpowiedzialną pracę, i ogólnie wszystkiego, co jest najlepsze w życiu, bo przecież jesteście Państwo także ludźmi, którzy mają swoje rodziny, prywatne plany. Tak jak zawsze życzę sędziom, których mianuję, wszystkiego najlepszego w życiu prywatnym, tak chciałbym Paniom i Panom tu zgromadzonym też tego wszystkiego najlepszego życzyć. Oczywiście też Wam Droga Młodzieży, nie jesteście jeszcze w życiu dorosłym, ale jesteście już stosukowo niedaleko od niego, szczególnie ci z najstarszych klas, życzę Wam, żeby Wasze lata szkolne, później lata pracy upływały tak szczęśliwie, jak to jest możliwe. Szczęść Boże, dziękuję bardzo!”

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.