przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Co chce zrobić dla studentów, jak ocenia polskie szkolnictwo wyższe i z kim na studiach chodził na piwo opowiada nam Lech Kaczyński, Prezydent RP.

Zdobył Pan Wielką 5 w dorocznym plebiscycie "?dlaczego" za walkę na rzecz zlikwidowania wiz dla studentów do USA. Co prezydent chce powiedzieć studentom?

Bardzo się cieszę z tego wyróżnienia. Dla studentów to bardzo ważna sprawa.

Dlaczego?

Bo likwidacja wiz to okazja zobaczenia świata i, jeśli jest na to pozwolenie, dorobienia paru groszy. Transformacja miała swoje zalety i wady, ale niewątpliwym jej sukcesem jest olbrzymi postęp, jeżeli chodzi o liczbę studentów. Pozostaje jednak sprawa jakości nauczania. O tym mówiłem do mianowanych przeze mnie tzw. profesorów belwederskich ito będzie główny przedmiot mojej troski. W tej chwili blisko połowa pokolenia w wieku studenckim studiuje. W czasach mojego pokolenia studiowało około ośmiu procent. Czyli jest ogromny sukces. Tylko ten sukces też musi być przełożony na jakość nauczania.

Jak to zrobić?

Na pewno nie w ten sposób, żeby wszystkie uczelnie miały ten sam poziom jakości, bo to jest niemożliwe. Trzeba zrobić tak, że będziemy podnosić i poziom przeciętnych uczelni, i tych najbardziej elitarnych.

Problem podnoszenia jakości kształcenia nie jest jedyny. Jakie są inne problemy polskich uczelni?

To, co mnie najbardziej boli, to z całą pewnością fakt, że młodzież z rodzin niezamożnych prawie w całości za studia płaci. Czyli jest odwrotnie, niż być powinno. Te rodziny, dla których płacenie nie byłoby problemem, nie płacą, a te, dla których jest to duży problem płacą. Będę myślał, jak ten problem rozwiązać.

A jak rozwiązać problem wyjazdów młodych ludzi za granicę? Pan walczy o zniesienie wiz i za to docenili Pana studenci. Ale paradoksalnie nagroda, którą Pan otrzymał, może się obrócić przeciwko Panu. Wizy nie będą potrzebne i tym samym opuszczenie Polski stanie się łatwiejsze.

Po pierwsze, po części jest to proces naturalny. Bo to, że pewna część elity młodzieży, która przygotowuje się do zawodu menedżera, prawnika w wielkiej międzynarodowej korporacji lub też ma szczególne zdolności naukowe, wyjedzie na jakiś czas popracować, ale w swoim zawodzie, to jest dobrze, a nie źle.

Jak to? Dobrze, żeby wyjeżdżali?

Dobrze, pod warunkiem - i tu szczególnie podkreślam - że wrócą. Bo to jest dla nich wielkie doświadczenie i zetknięcie się z bardzo wysokim poziomem nauki. Po drugie, Polska jest dotknięta bardzo dużym bezrobociem. I sporo osób wyjeżdża stąd dlatego, że tutaj dla nich pracy nie ma, mimo że mają całkiem dobre kwalifikacje. Więc niezbędna jest walka z bezrobociem. Ja bym się bardzo cieszył, gdyby na koniec mojej kadencji bezrobocie było na poziomie 13-14 procent. Mam nadzieję, że to się uda.

Skąd jednak to duże bezrobocie teraz? Szczególnie wśród młodych ludzi?

To jest cena bardzo bezwzględnej polityki społecznej lat 90. Wtedy, choć ja tę politykę kontestowałem, byliśmy za słabi, by się jej przeciwstawić. Dalej za walkę z tą polityką ponosimy cenę nagonki i ataku. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy bezrobocie jako wynik transformacji musiało powstać. I odpowiedź brzmi: tak. Tylko czy ono musi być najwyższe w Europie? Nie. I podkreślę to jeszcze raz. Na koniec mojej kadencji będzie niższe. Nadal wysokie, ale niższe.

Młodych ludzi bezrobocie niepokoi. To jasne. Ale nie tylko bezrobocie. Obawiają się ministra Giertycha, powołania Narodowego Instytutu Wychowania, niskiego poziomu nauczania. Protestują, wychodzą na ulice. Jak ich uspokoić?

Ale w Polsce są bardzo dobre uczelnie! Jednak, odpowiadając na pańskie pytanie, to, po pierwsze, w ramach nowego podziału zadań, uczelnie nie podlegają ministrowi Giertychowi. I to nie jest problem polskich studentów, ale co najwyżej polskich uczniów. Ale myślę, że tak naprawdę tego problemu w ogóle nie ma, bo minister Giertych ściśle odróżnia swoje, wyrażane często z wielką emfazą, przekonania, wychodząc ze szkoły endeckiej, w której się wychował. Jest produktem świata, w którym się wychował. Ja jestem z zupełnie innego świata i endecki punkt widzenia i tego typu nacjonalizm jest mi absolutnie obcy. Natomiast będę rozmawiał o tym z ministrem Giertychem i wyraźnie mu mówił, że ma wielką szansę, bo jest to niewątpliwie zdolny człowiek. Ale pod warunkiem, że wykaże całkowitą neutralność w tej sprawie.

A Narodowy Instytut Wychowania? Uważa Pan, że jest potrzebny?

Przede wszystkim uważam, że w Polsce jest problem wychowania patriotycznego. Bo jeżeli rozgarnięta, bardzo oczytana dziewczyna, z niedużego miasta, ale miasta, nie wsi, urodzona 31 sierpnia 1989 roku nie kojarzy tej daty z niczym - no poza datą swoich urodzin oczywiście - to coś jest źle. I jeżeli chcemy Narodowego Instytutu Wychowania, to właśnie po to, by 16-17-letni młodzi ludzie nie mieli wątpliwości w kojarzeniu takich dat.

Jakie są Pana, Panie Prezydencie, najmilsze wspomnienia z czasów studenckich?

Wiele było miłych wspomnień. Najbardziej lubiłem zajęcia na I roku. Lubiłem historię prawa, potem teorię państwa, historię Polski. Bardzo interesowała mnie filozofia, socjologia, którą miałem ze świetnymi osobami.

A życie studenckie? Towarzyskie?

Jeżeli chodzi o życie towarzyskie, to ja żyłem wtedy w świecie ludzi, którzy funkcjonują teraz w życiu społecznym. To takie osoby jak choćby Maciek Łętowski, znany publicysta katolicki, Sławek Popowski, znakomity specjalista od Rosji pracujący w "Rzeczpospolitej", naszym, to znaczy moim i brata bardzo bliskim kolegą był obecny minister skarbu Wojciech Jasiński, moją koleżanką ze studiów z grupy była obecna minister Ewa Junczyk-Ziomecka. Natomiast, czyja jakoś szczególnie przebawiłem okres studiów? Nie. Ale było wiele miłych chwil w kawiarni czy przy piwie. Nie lubiłem wtedy piwa, ale piłem z towarzyskiego obowiązku.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.