przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Andrzej Talaga: Najważniejszym punktem obrad w Rydze jest nowa rola NATO jako światowego gwaranta bezpieczeństwa. Czy sądzi pan, że ten cel uda się zrealizować?

Lech Kaczyński: Nie wydaje mi się. W NATO są niewątpliwie różnice zdań, jeśli chodzi o nową rolę Sojuszu.

A jakie jest stanowisko Polski, bierzemy przecież udział w misjach Paktu daleko poza jego granicami?

To prawda, ale Polska zwraca też bardzo mocno uwagę na obronę własnego terytorium i zdolność do obrony kolektywnej. Choć, trzeba podkreślić, nie przeciwstawiamy tych dwóch opcji.

A czy misja w Afganistanie nie jest właśnie krokiem Polski w kierunku globalnego NATO? Przecież wysyłamy tam żołnierzy do walki, jako jeden z nielicznych krajów Paktu...

Oczywiście tak, ale Afganistan to tylko jeden przykład. W obecnej sytuacji musimy być solidarni z naszymi sojusznikami, szczególnie Stanami Zjednoczonymi. Stąd nasza decyzja.

Czy w ramach nowej roli NATO możemy spodziewać się wyjazdów polskich żołnierzy na kolejne odległe misje, na przykład do Afryki?

Być może, choć raczej na niewielką skalę. Wracamy właśnie z Konga, gdzie nasza żandarmeria świetnie się spisała. Nowe misje będą raczej na skalę Konga niż Afganistanu.

Przez wiele miesięcy Polska oraz inne kraje członkowskie miały nadzieję, że na tym szczycie Ukraina dostanie zaproszenie do NATO. Tymczasem ukraińscy dyplomaci nie dostali nawet zaproszenia do Rygi jako obserwatorzy. Czy to klęska polskiej dyplomacji? Przecież to właśnie my byliśmy do ostatniej chwili ambasadorami ukraińskiej sprawy...

Niestety, nie udało się. To jednak nie klęska polskiej dyplomacji, ale zmiana sytuacji na Ukrainie okazała się decydująca. Trzeba pamiętać, że Polska nie jest aż tak silna, by bez poparcia Stanów Zjednoczonych mogła sprawę o takiej wadze przeprowadzić. Gdyby rozwój wypadków na Ukrainie szedł w innym kierunku, pewnie byłoby inaczej, ale nie mamy żadnego wpływu na ukraińskie sprawy wewnętrzne. Byłoby zresztą źle, gdybyśmy mieli, bo to by znaczyło, że Ukraina nie jest w pełni państwem wolnym.

Przecież nawet zaraz po pomarańczowej rewolucji było wiadomo, że większość społeczeństwa ukraińskiego nie popiera wstąpienia do NATO. To nie jest wielka niespodzianka.

Tutaj bardziej chodziło o układ w elitach, które przecież popierały akcesję.

Jest jeszcze jakaś szansa dla Ukrainy w NATO?

Jest i dla Ukrainy, i dla Gruzji. Ta sprawa zostanie przeze mnie zasygnalizowana, nie mogę jednak powiedzieć dokładnie, jaki będzie mój głos. Polskie stanowisko jest niezmienne, Polska popiera członkostwo Ukrainy w Pakcie.

Na szczycie jest omawiana także sprawa bezpieczeństwa energetycznego. NATO miałoby gwarantować je swoim członkom. Czy pomysł ten ma szansę na realizację?

Rozpoczęcie tej dyskusji to z kolei sukces Polski.

Ale jakie mają być jej konkluzje? Czy oczekujemy od NATO na przykład ochrony tras przesyłowych ropy i gazu?

Na razie jesteśmy na poziomie dość ogólnym. Przede wszystkim chodzi o solidarność w razie zagrożenia energetycznego. Byłoby idealnie, gdyby w tym przypadku miał zastosowanie artykuł piąty traktatu waszyngtońskiego (zobowiązuje on wszystkie kraje członkowskie NATO do obrony członka, który został zaatakowany). Ale na tym etapie możemy liczyć najwyżej na wzmiankę o naszej inicjatywie w komunikacie końcowym.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.