przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Fakt: Czy jesteśmy już w IV Rzeczypospolitej? 

Lech Kaczyński: Nie. Zawsze mówiłem, że stworzenie IV RP to długi i skomplikowany proces.

Jednym z kluczy do IV RP miało być rozbicie układu między ludźmi polityki, biznesu a przestępcami. Kiedy ten cel zostanie zrealizowany? 

Trwają śledztwa. W sprawach: paliwowej, inwigilacji prawicy, nielegalnych działań WSI. We wszystkich tych śledztwach przewijają się nazwiska osób wysoko postawionych. Myślę też, że wiele światła na sposób działania układu rzuci sprawa zabójstwa generała Papały, gdy zostanie doprowadzona do końca. 

Śledztwa trwają, ale rezultatów na razie nie widać. 

Proszę pamiętać, że ta władza - mam na myśli nie tylko parlament, ale także prezydenta - nie ma jeszcze nawet pół roku, a w polskiej procedurze karnej wiele rzeczy dzieje się bardzo powoli. Jest tym trudniej, że grupy zamieszane w te sprawy są powiązane wzajemnymi interesami. 

Czy zatem układ w ogóle uda się rozbić? 

Jeśli obecna władza potrwa kilka lat, to myślę, że tak. Ale, powtarzam, na to naprawdę potrzeba czasu. Natomiast moje warszawskie doświadczenie przekonuje mnie, że jest to możliwe. Nam w Warszawie nie udało się wielu spraw udowodnić w sensie procesowym, a mimo to mogę śmiało powiedzieć, że układ, który tam wcześniej istniał, został rozbity. Oczywiście, skala jest inna. Rozbicie czy też odepchnięcie układu w państwie jest znacznie trudniejsze niż w mieście, nawet tak dużym jak Warszawa. 

Układ jawi się jako pewna abstrakcja. Czy może pan podać konkretny przykład jego działania? 

Wrócę do połowy lat dziewięćdziesiątych. Kredyty były wtedy trudno dostępne.
Po pierwsze, były bardzo drogie, a po drugie istniały limity związane z walką z inflacją. To już samo w sobie stanowiło zachętę do działań korupcyjnych, bo chętnych było przecież więcej niż pieniędzy. Do połowy lat dziewięćdziesiątych na olbrzymią skalę istniała też praktyka korupcyjna, polegająca na tym, że ktoś dostawał kredyt, ale od razu było wiadomo, że nie będzie go zwracał. Kolejną sferę korupcji tworzyła tak zwana restrukturyzacja kredytów bankowych. I tu podam przykład już bardzo konkretny, z moich ostatnich dni w. NIK-u, gdy nie byłem już prezesem, ale tylko pełniącym obowiązki prezesa. Okazało się wtedy, że dwa banki nie chcą nas dopuścić do kontroli. Po chwili zaczęły się próby szukania kontaktu z kierownictwem NIK-u przez kierownictwo tych banków. Prezes jednego z nich przelotnie zetknął się na studiach z jednym z moich zastępców, więc dotarł do niego i w końcu spotkali się w kawiarni. Prezes banku powiedział: "Chcecie się z nami procesować o dostęp do dokumentów? Mamy tyle pieniędzy na prawników, że na pewno przegracie. A nam nie zależy na tym, żebyście w ogóle nie mieli dostępu, ale żebyście się nie wtrącali w konkretne sprawy". Chodziło o restrukturyzację kredytów kilku czołowych biznesmenów. Polegało to po prostu na tym, że za te kredyty płaciło państwo, czyli wszyscy podatnicy z własnej kieszeni. W tym samym czasie jeden z tych biznesmenów wydawał bale, które kosztowały podobno po 100 tysięcy ówczesnych dolarów. 

Jakie warunki poza rozbiciem układu muszą być spełnione, żebyśmy mogli powiedzieć, że to już nie III, ale IV RP? 

Będzie można powiedzieć, że IV RP jest faktem, gdy powstanie pewna masa krytyczna zmian. Ich ukoronowaniem będzie nowa konstytucja. 

Jakie to zmiany? 

Te zmiany to konkretne ustawy. Na razie w Sejmie są dwa projekty: rządowy o powołaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego i prezydencki o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Prawie gotowy jest projekt ustawy o bezpieczeństwie państwa, koncentrujący się na zagadnieniach energetycznych. W zasadzie skończony jest projekt zmian w prawie karnym. 

Czy IV RP jest możliwa bez nowej konstytucji? 

Nowa konstytucja - jak już mówiłem - byłaby z pewnością podsumowaniem tworzenia IV Rzeczypospolitej. Ale w obecnym układzie parlamentarnym na uchwalenie nowej ustawy zasadniczej większych szans nie ma. 

Mamy w końcu koalicję, ale wbrew zapowiedziom liderów PiS - nie większościową. Czy nie sądzi pan, że w tej sytuacji lepsze byłyby jednak przyspieszone wybory i że PiS powinien podjąć kolejną próbę przedstawienia uchwały o samorozwiązaniu Sejmu? Pan mógłby do tego namawiać prezesa PiS. 

Proces tworzenia koalicji nie jest jeszcze definitywnie zakończony - podkreślają to osoby z kierownictwa PiS. Cały czas trwają próby stworzenia większościowego zaplecza dla rządu. Mam nadzieję, że to się uda. Nie wiem, czy kolejna próba przegłosowania uchwały o samorozwiązaniu Sejmu miałaby sens. To zależy od Platformy Obywatelskiej, która już raz była temu przeciwna. Myślę więc, że obecnie najważniejsze jest jak najszybsze stworzenie stabilnej, większościowej koalicji w parlamencie. 

Andrzej Lepper miał wejść do rządu w imię stworzenia większości. Tej jednak nie ma. Czy zatem jego obecność w rządzie ma sens? 

Podkreślam - podpisanie koalicji z Samoobroną i Narodowym Kołem Poselskim nie oznacza, że próby stworzenia większości parlamentarnej popierającej rząd już się zakończyły. Z tego punktu widzenia obecność Samoobrony w koalicyjnym rządzie jest uzasadniona. Proszę zwrócić uwagę, że klub parlamentarny Samoobrony jest trzecim co do wielkości klubem w Sejmie. Bez jego poparcia nie ma mowy o rządzie większościowym pomijam tu kwestię koalicji PiS-PO, w obecnym momencie z powodu postawy Platformy nierealnej. A fakt, że lider największego ugrupowania koalicyjnego chce piastować ważne stanowisko w rządzie, wynika po prostu z reguł demokracji. 

Jeśli rozwiązania Sejmu nie będzie - czy stworzona ostatecznie koalicja mniejszościowa będzie stabilna? 

Powtarzam, że mam nadzieję na koalicję większościową i stabilną, ale niestety nie umiem przepowiadać przyszłości... 

Czy nie sądzi pan, że Andrzej Lepper potrzebuje rządowego stanowiska jako trampoliny do wyborów prezydenckich? 

Pan Lepper ma takie samo prawo kandydowania na prezydenta jak ja czy każdy inny obywatel spełniający kryteria. Nie zamierzam mu tego prawa ograniczać. 

I w ogóle nie ma pan problemu z obecnością Leppera w rządzie? 

Obecnej sytuacji jeszcze parę miesięcy temu nikt nie przewidywał. Jest ona dla wielu zaskoczeniem albo nawet szokiem i ja to rozumiem. Ale w komentarzach na ten temat nie wspomina się na ogół o tym, że do obecnego stanu rzeczy doprowadziła decyzja Platformy Obywatelskiej. PO stwierdziła po prostu, że nie uzna wyniku wyborczego 0:2. Wiedziała też, że w nieuznaniu tego wyniku pomoże jej przewaga w mediach. Mamy zatem wybór: albo powstanie koalicja w udziałem pana Leppera, albo rząd mniejszościowy, z zasady mało efektywny. 

Czy w takim razie można powiedzieć, że mamy do czynienia z wyborem mniejszego zła? 

Powiem tak to nie jest rozwiązanie optymalne z punktu widzenia mojej wizji świata. Natomiast innego w tej chwili nie ma. A jeszcze niedawno było: rozwiązanie parlamentu. Platforma jednak odmówiła i nowych wyborów, i udziału w rządzie. To nie jest postawa zgodna z interesem Polski. 

Czy wręczając nominację Lepperowi, nie będzie pan czuł psychicznego dyskomfortu? 

To nie ma żadnego znaczenia. Natomiast w pana pytaniu abstrahuje pan znowu od przyczyny takiego stanu rzeczy. A przyczyną jest odmowa Platformy wejścia do rządu. 

PiS nie ponosi tutaj żadnej winy? 

Twierdzenie, że wina jest wspólna, nie odpowiada rzeczywistości.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.