przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Dodatek "Poznań był pierwszy - Czerwiec 1956"

Bez Czerwca nie byłoby Października

Gazeta Wyborcza: Panie prezydencie, czy pamięta Pan co Pan robił 28 czerwca 1956 roku, gdy na ulicach Poznania doszło do robotniczego buntu - pierwszego w komunistycznej Polsce?

Lech Kaczyński: Byliśmy wtedy z bratem i dziadkami Kaczyńskimi w Muszynie na wakacjach. Pamiętam, że czekaliśmy na przyjazd Mamy, ale ona nie przyjechała... Mieliśmy wtedy po siedem lat. Bliscy zaczęli mówić, że coś się dzieje w Poznaniu, a potem babcia przyniosła wiadomość, że „te wydarzenia” nie dotyczą tylko Poznania, ale także Warszawy i Łodzi. Po dwóch czy trzech dniach przyjechała wreszcie mama. Opowiadała, że ze względu na to, co wydarzyło się w Poznaniu podróż się przedłużyła. Pamiętam też, że potem, jesienią 1956 r., zapadały wyroki w sprawach poznańskich.

Czy pamięć o Czerwcu przetrwała w Pana rodzinie?

Pamięć Czerwca w mojej rodzinie nie była tak silna, jak Października, bo my jesteśmy warszawiakami. Nic więc dziwnego, że przede wszystkim pamiętam tamte dni w październiku 1956 roku: wielki wiec przed Pałacem Kultury, któremu towarzyszyły pogłoski o powstaniu, przyjazd Chruszczowa do Warszawy.
Ojciec, który w czasie wojny był żołnierzem Armii Krajowej, mówił nam z bratem, że w Poznaniu zginęli ludzie. Dopiero jednak, kiedy sam zacząłem się uczyć historii nabrałem większej świadomości znaczenia wydarzeń poznańskich.

W 1977 r. zaangażował się Pan w prace Biura Interwencji Komitetu Obrony Robotników. Czy wtedy, w działaniach KOR próbowaliście wykorzystać doświadczenia Czerwca?

My raczej wtedy nawiązywaliśmy do tradycji Grudnia 1970 r. - po prostu lepiej pamiętaliśmy te wydarzenia. Z krwawych doświadczeń Grudnia, ale także i Czerwca wyciągnęliśmy jednak zasadniczy wniosek: strajkujący robotnicy nie mogą wychodzić ze swoich zakładów pracy! I ta zasada przyniosła sukces w roku 1980.

Warszawski historyk Paweł Machcewicz uważa, że pamięć i znaczenie Czerwca została przywrócona dopiero przez „Solidarność" w 1980 i 1981 roku.

Ludzie interesujący się polityką i historią wiedzieli o dziesiątkach zabitych w Poznaniu, o odmowie strzelania do ludzi przez niektórych żołnierzy... Ale zgadzam się, to „Solidarność” upomniała się o Czerwiec i dzięki niej ranga tamtych wydarzeń dotarła do świadomości reszty społeczeństwa.

Co dał Polsce Czerwiec?

Bez Czerwca nie byłoby Października, czyli nie doszłoby do zmian.
Pamiętajmy, że w roku 1956 system komunistyczny był w stanie kryzysu. Rozpoczął się on wraz ze śmiercią Stalina w 1953 r. Stalin stworzył system, który był groźny dla wszystkich - każdy bowiem mógł stać się jego ofiarą. Nie wykluczone, że jedną z ostatnich ofiar był sam Stalin - do dziś przecież nie znamy okoliczności jego śmierci. Wtedy na szczytach sowieckiej partii milcząco postanowiono, żeby się wzajemnie nie likwidować.
To był pierwszy etap.
Drugi łączy się na ogół z ,,Poematem dla dorosłych”, z pobudzeniem intelektualnym, zapoczątkowanym w 1955 roku, z tygodnikiem ,,Po prostu” czy z Klubem Krzywego Koła, który stał się bardzo istotnym ośrodkiem intelektualnego życia.
Zmiany szły wtedy jednak w rytmie dwa kroki do przodu, krok do tyłu. Najpierw był przymrozek, potem odwilż. W marcu 1956 r. w Moskwie w dość dziwnych okolicznościach umarł I sekretarz PZPR Bolesław Bierut. To pogłębiło kryzys.
I nadszedł Czerwiec, który dla władzy był szokiem. Okazało się, że w kraju rządzonym przez partię robotniczą wybuchł bunt robotniczy! W lipcu po wydarzeniach w Poznaniu odbyło się - chyba najdłuższe w historii PRL - plenum Komitetu Centralnego PZPR. Partia wyraźnie podzieliła się na dwa obozy: tzw. beton i liberałów. Wprawdzie władzę w PZPR zachował Edward Ochab, ale do gry wrócił Władysław Gomułka. To co stało się w Poznaniu, było więc typowym akceleratorem.

Czerwiec został jednak przesłonięty przez wydarzenia z października 1956 r. Widać to chociażby w liczbie publikacji, które są obu tym momentom historycznym poświęcone.

Zgadzam się, ale jest okazja, żeby to zmienić. Wielkie uroczystości z okazji 50. rocznicy Czerwca 56 odbędą się z udziałem prezydentów Niemiec, Czech, Węgier, Słowacji i oczywiście Polski.

Czy fakt, że zgodził się Pan objąć honorowy patronat nad poznańskimi uroczystościami świadczy o tym, że chce Pan podnieść rangę tej rocznicy?

Chcę podnieść rangę wszystkich wydarzeń, które związane są z walką z komunizmem - systemem, który został nam narzucony siłą i który cofnął nas w rozwoju o jedno pokolenie. Myślę, że gdyby po wojnie Polska mogła skorzystać z Planu Marshalla, to normalnie by się rozwijała. Może dzisiaj nasz poziom życia nie byłby taki, jak w Niemczech, ale poziom Hiszpanii byśmy z pewnością osiągnęli.
Z powodu narzuconego nam komunizmu utraciliśmy więc swoją szansę. Widać to np. po tym, że dziś mniej więcej co trzecia polska rodzina ma własne przedsiębiorstwo - małe, niewielkie, ale to obrazuje pewną naturę Polaków, żeby być na ,,swoim”. Tymczasem w komunizmie ogromna ilość energii społecznej została zmarnowana. Nie mówiąc już o kwestii tak elementarnej, jak utracona suwerenność.

Co zrobić, żeby Polacy pamiętali o Czerwcu?

- Można to choćby osiągnąć wykorzystując tegoroczne obchody 50. rocznicy, przypominając dzięki nim poznańskie wydarzenia, ich znaczenie dla polskiej walki o wolność. Dobrze byłoby też, aby powstające muzeum Czerwca 56 było tak atrakcyjne jak Muzeum Powstania Warszawskiego, które odwiedziły setki tysięcy osób. Poznański Czerwiec na to zasługuje.

Rozmawiali: Piotr Bojarski i Dariusz Jaworski
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.