przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Pierwszy Kibic RP

Lubił grać w nogę, zawsze stał między słupkami. Teraz szczególnie mocno kciuki trzyma za bramkarzy - prezydent Lech Kaczyński obiecuje, że obejrzy wszystkie mecze Polaków na mundialu i ma nadzieję, że będzie ich więcej niż trzy


Metro: Wybiera się Pan na mecze polskiej reprezentacji do Niemiec?

Lech Kaczyński: 14 czerwca będę w Dortmundzie na spotkaniu z Niemcami.

Na zwykłej trybunie wśród rozśpiewanych kibiców?

Pojadę tam na zaproszenie prezydenta Horsta Köhlera. Zasiądę obok niego.

A inne mecze?

W miarę możliwości - obejrzę w telewizji.

Damy radę tym składem coś ugrać?

Skład reprezentacji jest dla mnie niespodzianką i sprawą dyskusyjną. Zabrakło wielu zawodników, których powołanie uważałem niemal za pewne. Ale mam nadzieję, że wybrani piłkarze udowodnią, że decyzja trenera była głęboko przemyślana i rozsądna. Oby wpłynęło to na nich mobilizująco.

A co z Jerzym Dudkiem i Tomaszem Frankowskim?

Szczerze współczuję tym piłkarzom, którzy w ostatniej chwili dowiedzieli się, że nie zagrają w mistrzostwach, o które skutecznie walczyli.

W kadrze jest za to Tomasz Kuszczak, który puścił koszmarnego gola w niedawnym meczu z Kolumbią.

To była bardzo niefortunna interwencja. Kibicuję szczególnie bramkarzom i pamiętam wiele meczów, ale muszę powiedzieć, że czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem.

To znaczy, że mamy go przekreślić?

W żadnym wypadku. Błędy zdarzają się najlepszym, choć ten był wyjątkowo spektakularny. Feralną 64. minutę meczu z Kolumbią nasz bramkarz zapamięta na pewno do końca życia. Pamiętajmy jednak, że Tomasz Kuszczak miał udany sezon w trudnej angielskiej lidze. Dobrze pamiętam, że jeden z pierwszych występów Jana Tomaszewskiego w reprezentacji też nie był, delikatnie mówiąc, zaliczany do najlepszych. Nie przeszkodziło mu to dwa lata później zatrzymać Anglię i zasłużyć na opinię najlepszego bramkarza świata wyrażoną przez samego Pelego.

Teraz Pele nie wróży nam sukcesu.

To prawda. W tym roku jego prognozy co do naszego występu nie są tak entuzjastyczne. Ale kibicujmy naszym i trzymajmy kciuki, zamiast krytykować na wyrost. Reprezentację będziemy przecież rozliczać z tego, jak zagrała na mistrzostwach, a nie z występów w meczach przygotowawczych. Poza tym w futbolu jest trochę jak w polityce - liczy się umiejętność wytrzymania w sytuacjach pozornie beznadziejnych i osiągnięcie sukcesu - często wbrew niesprzyjającym okolicznościom.

A mały Lech Kaczyński grał w piłkę?

W dzieciństwie grałem i lubiłem grać w nogę.

Na jakiej pozycji?

Szczególnie lubiłem bronić bramki. Pamiętam też wspaniałych bramkarzy - Szymkowiaka, później Kostkę i oczywiście Tomaszewskiego.

Kiedy ostatnim razem miał Pan okazję pokopać?

Już jako dorosły, ale jeszcze młody człowiek (śmiech).

Ma Pan pewnie jakieś mundialowe wspomnienia?

Miałem to szczęście kibicować naszej reprezentacji, gdy odnosiła największe sukcesy. Niezapomniane mistrzostwa w 1974 roku. Wcześniej eliminacje i dwa mecze z Anglią w Chorzowie i na Wembley. Wspaniałe wyniki i wielkie emocje, które były udziałem całego narodu - bez względu na to, czy ktoś kibicował na co dzień, czy nie, tamte występy przeżywali wszyscy, a Orły Górskiego obwołano narodowymi bohaterami.

A później?

Dużo radości w trudnym dla Polaków czasie stanu wojennego dostarczyła drużyna prowadzona przez Antoniego Piechniczka na mundialu w Hiszpanii w roku 1982. Wyszliśmy wtedy z grupy, będąc oczko wyżej niż Włosi, którzy potem te mistrzostwa wygrali. Najlepiej pamiętam oczywiście mecz o trzecie miejsce z Francją. Niekwestionowanym bohaterem był wtedy Zbigniew Boniek. To wciąż żywe wspomnienia - tym bardziej że z czasem sukcesów na boiskach było coraz mniej.

Pański ideał trenera?

Nie sposób wskazać nikogo innego niż Kazimierz Górski. Trener Legenda, Trener Tysiąclecia - to tylko niektóre z określeń, którymi niedawno żegnaliśmy Pana Kazimierza. Był i pozostaje wzorem dla kolejnych pokoleń trenerów. Gdy trenował polską reprezentację, odnosiła ona największe sukcesy w dziejach polskiego futbolu. Zadanie Kazimierza Górskiego nie zakończyło się jednak na tych z górą pięciu latach kierowania narodową reprezentacją. Miał osobowość i życiową mądrość, dzięki którym przez wiele lat później był autorytetem i ważną osobą w naszym życiu publicznym. Nawet wtedy, gdy dosięgła Go choroba. Mieliśmy tegoroczne mistrzostwa oglądać wspólnie, z jednej trybuny. Wierzę jednak, że Pan Kazimierz będzie je oglądał razem z nami - z najlepszej z trybun.


Z Lechem Kaczyńskim, Prezydentem RP, rozmawiał Jacek Różalski

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.