przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Polskie Radio: Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, pan Lech Kaczyński, jest dzisiaj gościem państwa, gościem Sygnałów Dnia. Witam, panie prezydencie.

Lech Kaczyński: Dzień dobry, dzień dobry państwu.

Panie prezydencie, pan obiecał Sygnałom Dnia rozmowę o polityce międzynarodowej. Jak pan sądzi, jak na scenie światowej Polska będzie postrzegana po tym, kiedy już mamy rząd większościowy, rząd koalicyjny?

Przede wszystkim chciałbym zacząć od tego, że Polska jest suwerennym państwem i że to wynik wyborów zadecydował o układzie sił w Parlamencie, nie świat, tylko Polki i Polacy wybierali ten Parlament. Myślę, że to jest stwierdzenie niezwykle wręcz istotne. Po drugie – jeżeli ktoś, szczególnie wśród tych, którzy liczyli na koalicję między PiS-em a Platformą Obywatelską, dziś czuje się zawiedziony, to niech się zastanowi nad tym, kto miał trzykrotnie propozycję koalicji i za każdym razem ją odrzucił. Przy czym była to propozycja koalicji, która jak na przykład: urząd Ministra Finansów, urząd Ministra Spraw Zagranicznych, urząd Ministra Obrony, urząd Ministra Gospodarki dawała drugiej stronie, i urząd Marszałka Sejmu przy tym, kto tego rodzaju rozwiązanie odrzucił, a odrzuciła Platforma Obywatelska. I jednocześnie Platformie powiedziano: nie chcecie koalicji, to powtórzmy wybory. I to też się spotkało z odpowiedzią odmowną. A rząd musi mieć większość.

Sądzi pan, że to sukces dla Polski?

Zobaczymy, czy to będzie sukces. Jeżeli te ustawy, które w tej chwili są już w Parlamencie, na przykład o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, a także ustawy, które się wkrótce w Sejmie pojawią – związane z życiem gospodarczym, o finansach publicznych, ustawa dalej związana z wolnością działalności gospodarczej – jeżeli te ustawy zostaną sprawnie uchwalone, to to jest sukces dla Polski.

Panie prezydencie, rozmawiamy krótko po powrocie pana z Wilna, po konferencji „Wspólna wizja wspólnego sąsiedztwa”. Czy ta konferencja zbliżyła te kraje, które uczestniczyły w tej konferencji, do siebie?

Myślę, że tak, że nawiązane zostały liczne stosunki, także o charakterze personalnym, a to w polityce ma znaczenie, jak choćby miałem przyjemność poznać pana prezydenta Gruzji, dłużej z nim porozmawiać. Oczywiście, znam i prezydenta Adamkusa, i prezydenta Juszczenkę, ale poznałem prezydenta Estonii Ruutela, którego wcześniej nie znałem, rozmawiałem z panią prezydent Łotwy. Z panią prezydent, ale jeszcze jako prezydent Warszawy, miałem kiedyś przyjemność rozmawiać. Więc z tego punktu widzenia tak. A poza tym, tam padły ważkie słowa wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych i tam też była okazja do wyraźnego zdefiniowania naszej polityki, co – jak sądzę – mi się udało wobec tej części świata, która była reprezentowana, a to jest polityka przejrzysta. Uważam, że dobre sąsiedztwo, że różnego rodzaju wspólne inicjatywy, że tego rodzaju konferencje są istotne.

Ale najistotniejsze jest to, żeby to, co jest jak określiłem eksporterem demokracji, wolności i pokoju, czyli NATO i Unia Europejska (w tej kolejności) się poszerzały właśnie w tym kierunku. Oczywiście, NATO jako pierwsze, a Unia Europejska to jest sprawa odleglejszych lat, bo państwa, które wchodzą do Unii muszą pewne kryteria, także gospodarcze spełniać, do których w tej chwili spełnienia jest jeszcze daleko.

Pan wspomniał o ważkich słowach pana wiceprezydenta Dicka Chenneya na temat między innymi, myślę, stosunku do Rosji. Czy sądzi pan, że te słowa mówiące o tym, by Rosja nie traktowała surowców energetycznych jako broni, jako form nacisku, czy te słowa mogą zostać wysłuchane w Rosji, czy też wręcz odwrotnie – mogą się przyczynić do pogorszenia stosunków tych wszystkich, którzy byli w Wilnie, z Federacją Rosyjską?

Myślę, że te słowa być może przyczynią się do pewnego otrzeźwienia, ale nie o rosyjskich partnerów nam już w tej chwili chodzi, o ludzi, którzy jakby nie widzieli pewnych niebezpieczeństw, a chodzi mi o osoby, które zajmują bardzo ważną pozycję w swoich krajach, było w tej chwili na tym świecie bardzo dużo. I z tego punktu widzenia bardzo się cieszę, że te oczywiste słowa padły. Natomiast jeżeli chodzi o Federację Rosyjską, to myślę, że też dobrze, że rząd i prezydent Federacji Rosyjskiej zdał sobie sprawę z tego, że pewne aspekty jego polityki są dostrzegane przez największe mocarstwo tego świata.

Panie prezydencie, mówiło się również na tej konferencji, i pan temu również poświęcił wiele miejsca, na temat stosunków naszych państw, państw sąsiedzkich do Białorusi. Czy sądzi pan, że rzeczywiście wspólnota demokratyczna ma takie instrumenty, ma takie narzędzia, by wpłynąć jakoś na zmianę sytuacji u naszych sąsiadów?

Przy odpowiedniej determinacji tak, chociaż to nie nastąpi z godziny na godzinę. Mówiłem tutaj bardzo wyraźnie o naszej, polskiej determinacji w tej sprawie. Będziemy wspierać opozycję białoruską. Był taki fragment spotkania nie opisywany w prasie, gdzie wszystko zdołałem dokładnie przeczytać, a mianowicie wystąpienie pani Milinkiewicz, pani Kazulin, czyli żon kandydatów na prezydenta, w trakcie wprawdzie obiadu, nie tylko zresztą one występowały w imieniu opozycji białoruskiej, tam o Polsce również była mowa. To bardzo było istotne, że doszło do tego rodzaju choćby tylko nieformalnego spotkania. Myślę, że opozycja białoruska rośnie w siłę i, oczywiście, zadecyduje naród białoruski, ale te zmiany nie są już w tej chwili zbyt odległe, że sytuacja się zmienia i że jako Polska przede wszystkim (bo proszę pamiętać, że, oczywiście, nie wszystkie kraje są w tym samym stopniu związane ze sprawami Białorusi, jak Polska) powinna kontynuować swą politykę i powinna mobilizować innych, żeby czynili to samo. I myślę, że pod tym względem jest postęp. 

Pan mówi o polskiej determinacji w sprawach Białorusi. Ale czy podobną determinację dostrzega pan u naszych na przykład zachodnich partnerów?

W każdym razie jest lepiej niż było. Pan mnie pyta o tę konferencję. Tam byli przedstawiciele naszych zachodnich partnerów, ale nie w tej randze, co wiceprezydent Chenney czy 9 prezydentów różnych państw, w tym, oczywiście, i ja, czyli Polska, wszystkie kraje nadbałtyckie, Ukraina, Gruzja, Bułgaria i Rumunia, a co bardzo istotne, także Mołdawia, ale też wysocy przedstawiciele Azerbejdżanu na przykład i Armenii, na co również warto zwrócić uwagę. Myślę, że akurat ta konferencja nie daje odpowiedzi na pytanie: na ile nasi zachodni partnerzy są zdeterminowani? Ale z tego, co wiem z innych źródeł, to ta determinacja powoli rośnie, chociaż, oczywiście, nie w tym tempie jakbyśmy chcieli.

A czy ta konferencja dała jakąś odpowiedź na temat stosunku naszych zachodnich partnerów do tego, na czym Polsce chyba zależy – do kwestii rozszerzenia Unii Europejskiej o kolejne państwa na Wschodzie, w Środkowej Europie również? 

Panie redaktorze, przed chwilą panu mówiłem, że tam nie było bardzo wysokich przedstawicieli, więc ta konferencja tej odpowiedzi dać nie mogła. Natomiast ta konferencja mogła bardzo jasno odpowiedzieć na pytanie na oczach naszych partnerów: jaka jest postawa Polski, dużego unijnego kraju? Jaka jest też, jak rozumiem, postawa Litwy, co najmniej? Mianowicie to jest postawa na jak najszybsze poszerzanie. Ja wręcz wzywałem do odwagi, jeśli chodzi o poszerzanie NATO w pierwszej kolejności, i Unii w następnej. Natomiast jeżeli idzie o postawę krajów europejskich na zachód od nas, to bez wątpienia w ostatnim okresie po tym ostatnim poszerzeniu była tego rodzaju postawa, żeby się zatrzymać, że najpierw pogłębienie, później poszerzenie. To nie dotyczy już Bułgarii i Rumunii, tam może nastąpić przesunięcie, ale o 6 miesięcy, ich przyjęcia do Unii.

My nie jesteśmy, jak wiadomo, zwolennikami tego rodzaju koncepcji. Pod tym względem będziemy walczyć o to, żeby ta koncepcja ulegała powolnej przemianie. I tak jak to w Unii jest, ona będzie ulegała przemianie. Proszę pamiętać, że jeszcze nie tak dawno wydawało się, że nasza przynależność do Unii jest wątpliwa, że w czwartek było „tak, na pewno, dużo poszerzenia”, a w poniedziałek było, że już tylko małe, na dwa-trzy nieduże kraje, Słowenia, może Estonia. Jakieś tego rodzaju pomysły, które z punktu widzenia polskich interesów należy uznać za bardzo egzotyczne, przy całej mojej sympatii i szacunku dla krajów, które wymieniłem. A w końcu było duże poszerzenie.

Pamiętajmy, że w Unii wiele spraw się rozgrywa w czasie, że były duże wątpliwości jeżeli chodzi o Ukrainę. Dzisiaj już wiadomo, że Ukraina nie należy dziś do NATO czy Unii, ale Ukraina nie jest już krajem takim, jak była dwa czy trzy lata temu, niezależnie od wszystkich kłopotów, że zmienia się postawa wokół Białorusi. Pozwólmy naszym partnerom na przemyślenia, bo oni nie znają tej części świata tak jak my.

Panie prezydencie, czy w czasie tej konferencji dyskutował pan również o kwestii bezpieczeństwa energetycznego naszych krajów tego regionu podczas spotkań bilateralnych? 

Tak, co najmniej w trzech przypadkach – rozmawiałem z panem prezydentem Juszczenką, z panem prezydentem Sakaszwili, prezydentem Gruzji, i miałem istotne rozmowy z panem prezydentem Adamkusem w tej sprawie.

I sądzi pan, że u tych naszych partnerów istnieje zrozumienie potrzeby takiej wspólnej polityki energetycznej?

Także u innych myślę, że to poczucie się pogłębia dość istotnie, ale to jest z jednej strony sprawa wspólnej polityki, z drugiej sprawa polityki regionalnej w ramach Unii Europejskiej. Jak zawsze, inicjatyw było tutaj tyle (zresztą była sprawa ropy, gazu, ale także sprawy elektroenergetyczne), że musimy sobie to w przyszłym tygodniu spokojnie podsumować (będzie nowy minister spraw zagranicznych) i przejść do różnego rodzaju już działań na poziomie niższym niż Prezydent Rzeczypospolitej, żeby pewne sprawy realizować, bo są różne możliwości z różnych kierunków. Mamy propozycje, one są interesujące, ale wymagają pewnego zaangażowania ze strony Polski. 

Nowy minister spraw zagranicznych... Jest pan przekonany, że polska polityka zagraniczna będzie kontynuowana, będzie kontynuacją tego, co robili dotychczasowi ministrowie? 

Polska polityka zagraniczna już w ostatnich miesiącach uległa pewnej korekcie w tym kierunku, że my chcemy bardziej jasno eksponować to, że mamy swoje autonomiczne interesy w Europie i w niektórych częściach świata, bo Polska nie prowadzi polityki globalnej, nie usiłujemy udawać mocarstwa, bo nim nie jesteśmy, ale jesteśmy dużym europejskim krajem, który ma swój potencjał i na taką politykę, jaką prowadzimy, może sobie pozwolić. Myślę, że ta zmiana będzie zmianą, która co najwyżej jeszcze tę tendencję podkreśli.

Natomiast, co do celów strategicznych to one zostały sformułowane przez część polityków już na początku lat 90. Jest dla mnie przyjemnością twierdzić, że ja do tych polityków wtedy należałem. Chodzi o przynależność do NATO, bo warto tu przypomnieć, że późniejsi piewcy NATO w tym okresie byli przeciwnikami wejścia do NATO, na przykład znaczna część polityków ówczesnej Unii Demokratycznej, a także do Unii Europejskiej. Tu akurat panowała jedność, jeżeli chodzi przynajmniej o główne ówczesne siły polityczne. Pod tym względem nie ma żadnych zmian, kierunek euroatlantycki, kierunek unijny to są dwa główne kierunki naszej polityki.

I na zakończenie, panie prezydencie – moi litewscy przyjaciele powiadają, że pan nawiązał bardzo dobry kontakt z prezydentem Valdasem Adamkusem. Czy panom się rzeczywiście dobrze rozmawia?

Tak, jesteśmy ludźmi o innych nieco doświadczeniach, pan prezydent spędził znaczną część życia w Stanach Zjednoczonych, ja całe życie w moim kraju, ale bardzo mi odpowiada pan prezydent. Myślę, że nasze relacje są bardzo dobre, a to w polityce ma swoje znaczenie. I myślę, że te relacje będziemy podtrzymywać. Nie kryję, że to jest też istotne z punktu widzenia dobrych stosunków polsko-litewskich i rozwoju sytuacji na Litwie w tym kierunku, który te dobre stosunki podtrzyma. Chociaż muszę też powiedzieć, że nie jestem w złych stosunkach z panem Brazauskasem, chociaż tutaj życiorysami się bardzo różnimy. 

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, pan Lech Kaczyński, był gościem dzisiejszych Sygnałów Dnia. Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo państwu.


Wywiad przeprowadził Krzysztof Renik.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.