przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Spotkanie z prezydentem Rosji może jeszcze w tym roku

Rzeczpospolita: Spotkał się pan z Siergiejem Jastrzembskim, choć to niższy rangą urzędnik. Czy to oznacza, że stosunki polsko-rosyjskie są wyraźnie lepsze? 

Lech Kaczyński: Często się rozmawia z osobami niższymi rangą. A to spotkanie na pewno jest krokiem w kierunku ocieplenia stosunków. 

Jakie zapadły na nim ustalenia? 

Pewne ustalenia zapadły, nie o wszystkich mogę mówić. Na pewno jednak rozmowa była owocna, choć trudne problemy omijała. 

Czy należy się spodziewać pana spotkania z prezydentem Putinem? 

Ta sprawa była omawiana, choć do takiego spotkania raczej nie dojdzie w ciągu miesiąca czy dwóch. 

Podtrzymuje pan propozycję, by odbyło się ono na neutralnym terenie? 

Tak, choć padła propozycja spotkania na, powiedziałbym, półneutralnym gruncie. Nie chciałbym jednak mówić o szczegółach, na to jeszcze za wcześnie. Na pewno po misji pana Jastrzembskiego jest postęp w tej sprawie, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku będą jej efekty. 

To znaczy, że w 2006 roku może dojść do spotkania z Putinem? 

To też, ale mówię generalnie o efektach. 

Może pan zdradzić jakieś konkrety? 

Nie lubię chwalić dnia przed zachodem słońca, choć mogę pana zapewnić, że zostały podjęte nawet bardzo konkretne decyzje. Nie mogę o nich mówić, bo wizyta pana Jastrzembskiego nie miała oficjalnego charakteru. Rz: Czy myśli pan, że Putinowi łatwiej utrzymywać dobre stosunki z panem niż z prezydentem Kwaśniewskim? 

LK: Nie chciałbym krytykować mojego poprzednika, zwłaszcza w sprawach międzynarodowych. 

Może jednak do spotkania nie powinno dojść na neutralnym gruncie? 

Z formalnego punktu widzenia ostatnia oficjalna wizyta prezydenta Rosji była w Warszawie. Ale potem była długa lista wyjazdów pana prezydenta Kwaśniewskiego do Moskwy. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłby grunt neutralny. 

A gdyby prezydent Putin zaprosił pana do Moskwy? 

Teraz jest czas na spotkania na neutralnym gruncie, a później wszystko pójdzie według kolejności przewidzianej przez protokół. 

Skąd się pana zdaniem wzięło to wyraźne ocieplenie stosunków? 

Myślę, że z jednej strony był to efekt mojej inicjatywy, a z drugiej prezydenta Putina. Rosjanie zdają sobie sprawę, iż mają do czynienia z władzą, która nie ma powodów do kompleksów. Ale to tylko moje wrażenie. 

Co pan zrobił, by ocieplić stosunki? 

Zaczęło się od mojego wystąpienia podczas spotkania z korpusem dyplomatycznym, potem była reakcja strony rosyjskiej. Rosjanie jednak nie odpowiadają na takie inicjatywy bez powodu. Znaczenie miały też kontakty ministra Mellera, a także to, że przekonałem go do pozostania na stanowisku szefa MSZ. Pana ministra coraz lepiej poznaję i nabieram osobistej sympatii. Relacje, początkowo dość sztywne, zaczęły się układać. 

Dlatego nie powołał go pan do Rady Bezpieczeństwa Narodowego? 

Nie, chodziło o spór personalny. 

Jaki? 

LK: Nie chcę o tym mówić. W każdym razie dziś powołałem pana ministra do RBN. 

Rozmawiał Piotr Śmiłowicz 

 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.