przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Krzysztof Renik: Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, pan Lech Kaczyński jest tutaj, w Kijowie, gościem państwa, gościem Sygnałów Dnia. Dzień dobry, panie prezydencie. 

Lech Kaczyński: Dzień dobry państwu, dzień dobry panu.

Panie prezydencie, pan prezydent Wiktor Juszczenko powiedział, że pańska wizyta tu, na Ukrainie, otwiera nowy etap w stosunkach polsko-ukraińskich. Czy pan podziela ten pogląd?

Myślę, że te stosunki były dobre, zdecydowanie dobre, ale mam nadzieję, że teraz nastąpi taka instytucjonalizacja, że będzie można mówić o nowym etapie.

A co w takim razie miałby oznaczać ów nowy etap? Jaką treścią należy ten etap wypełnić?

Z jednej strony to jest treść, która dotąd już była żywa w naszych stosunkach, czyli to, że Polska wspiera Ukrainę w jej aspiracjach NATO-wskich i unijnych. I to będzie kontynuowane może jeszcze z większą energią. Ale z drugiej strony to jest pewien system instytucji, w których mam nadzieję, że komitet prezydencki odegra istotną rolę. Z trzeciej strony to jest powolne wchodzenie przy udziale Polski, przez Polskę nawet w sensie geograficznym, Ukrainy w Europę, w struktury europejskie i NATO-wskie. I to jest niezwykle istotne, szczególnie także ze względu na sektor energetyczny. My, oczywiście, tutaj nie podjęliśmy żadnych decyzji poza podpisaniem deklaracji, bo takie decyzje nie rodzą się w ciągu kilku tygodni, ale będziemy rozważali bardzo ważne przedsięwzięcia, które by miały nas – Ukrainę i Polskę – związać, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, związać Ukrainę i Polskę, ale przez Polskę także Europę z Ukrainą jako jednym z kierunków, powtarzam, bo tu niejako Ukraina jest dostawcą energii. Ja myślę, że nasze stosunki bezpośrednie, między regionami przygranicznymi będą się bardzo mocno rozwijać. 

Panie prezydencie, od wielu lat mówi się o tym, iż stosunki polsko-ukraińskie na tym najwyższym szczeblu, na szczeblu elit politycznych są rzeczywiście bardzo dobre. Jak pan sądzi, czy nie nadchodzi czas, by te stosunki – bardzo dobre na szczeblu oficjalnym – przenieść na poziom naszych społeczeństw, naszych narodów? 

Nigdy nie jest na to za wcześnie, nigdy nie jest na to za późno. Oczywiście, to będziemy się starali również robić, ale to, oczywiście, zależy w największym stopniu od samych społeczeństw. Ja myślę, że dzisiaj te stosunki nie są złe. W Polsce w tej chwili przebywa bardzo wielu Ukraińców, nie ma z nimi jakichś szczególnych, istotnych kłopotów, nie słyszy się o tym w każdym razie. Oni żyją wśród nas i z tych relacji będą wyrastać także inne relacje, już trwalsze, nie oparte tylko na przejściowym pobycie w Polsce. Poza tym jest mnóstwo relacji natury pochodzącej jeszcze z okresu co najmniej międzywojennego.

Ano właśnie, okres międzywojenny, a zatem i historia. Czy sądzi pan, że we współczesności, we współczesnych naszych stosunkach polsko-ukraińskich ten cień przeszłości, nie zawsze dobrej, został już przezwyciężony?

On jest przezwyciężany i na pewno jeszcze niejeden krok trzeba zrobić, bo rzeczywiście nie zawsze to była przeszłość dobra, ale trzeba to czynić, każdego roku krok czy dwa do przodu. 

Panie prezydencie, polska idea, by być adwokatem Ukrainy w jej europejskich i NATO-wskich aspiracjach, czy ta idea spotyka się, pana zdaniem, z dobrym przyjęciem na Zachodzie? Czy pańskie ostatnie wizyty we Francji, we Włoszech potwierdzają, iż Polska może być tym dobrym adwokatem?

Na pewno w Stanach Zjednoczonych tak. We Włoszech to ja byłem raczej u Ojca Świętego, była rozmowa z panem prezydentem Ciampim, pamiętam o tym, była to nawet istotna rozmowa, ale dotyczyła innej problematyki. Natomiast, oczywiście, gdzie indziej mamy zadanie przekonywania, przekonywania o tym, że problem ukraiński jest problemem autonomicznym, że to nie jest tak, że to jest jakaś pochodna problemów czy w stosunkach innego kraju do Rosji. My w tej chwili jesteśmy w dużym jak na Europę zdecydowanie, mówię, w Europie poza samą Rosją mówię o największym państwie w sensie terytorium, a jednym z największych w sensie ludności. I to powoduje, że z natury rzeczy on musi być traktowany jako problem autonomiczny, jako problem taki, który jest oddzielny od problemu rosyjskiego, który istnieje. I tutaj i pan prezydent Juszczenko, i ja żeśmy podkreślali konieczność dobrych stosunków z Rosją. Przy czym jeżeli chodzi o pana prezydenta Juszczenko, to on jest w ogóle w bliskich kontaktach z prezydentem Putinem. Tutaj tego problemu akurat nie ma. Ale Ukraina to sprawa oddzielna, całkowicie oddzielna. I do tego, ja myślę, i naszych francuskich przyjaciół, i być może niemieckich (ale tutaj nie chciałbym mówić, wizyta w Berlinie przede mną), a także w innych krajach wszystkich, w których będę, będę przekonywał.

Panie prezydencie, a w takim razie czy polska polityka wobec Ukrainy, polska polityka współpracy z Ukrainą, czy ona się w pełni wpisuje również w polską politykę wobec innych wschodnich partnerów? Wobec takich partnerów, jak Białoruś, jak Rosja?

Jeśli chodzi o Białoruś, to jest inna zupełnie historia. To znaczy my mamy swoją ocenę reżimu pana prezydenta Łukaszenko, wspieramy jego konkurenta, ja go przyjąłem, to wziąwszy pod uwagę to, że pełnię oficjalną funkcję głowy państwa polskiego, był gest daleko posunięty. Bo my chcemy demokracji także na Białorusi. W tym sensie istnieje pełna korelacja, tylko stan rzeczy jest inny między Białorusią a Ukrainą. Natomiast jeśli chodzi o Rosję, to myślę, że chcemy poprawy stosunków i ja coś w tym kierunku czynię w ostatnich dwóch miesiącach i nawet są pewne efekty. Tylko my traktujemy autonomicznie problem Ukrainy, znaczy jeżeli chodzi o Ukrainę, to my chcemy dobrych stosunków z Rosją, ale nie na tej zasadzie, że w takim razie nie akceptujemy aspiracji ukraińskich, bo je akceptujemy.

Ano właśnie, obserwatorzy sceny politycznej w tej części Europy powiadają, że w ostatnim okresie doszło do pewnego ocieplenia stosunków pomiędzy Warszawą i Moskwą. Czy nie obawia się pan, że jednak tak mocno akcentowane poparcie dla aspiracji europejskich i NATO-wskich Ukrainy może znowu zachwiać tymi relacjami na linii Warszawa-Moskwa?

To są pewne zasady polskiej polityki. Ja mam głębokie przekonanie, że nie zachwieją i bardzo mi na tym zależy. Nie kryję, że chciałbym poprawy stosunków z Rosją wyraźnej, natomiast my nie możemy odstępować od czegoś, co jest w naszym przypadku i zasadą, i narodowym interesem. 

Panie prezydencie, jak pan sądzi, w jakim stopniu pańska wizyta może być odczytywana tu, w Kijowie jako poparcie dla obecnych władz Ukrainy? Ta wizyta odbywa się na krótko przed wyborami, w których najprawdopodobniej, jeżeli chodzi o parlament, zwycięży partia Wiktora Janukowycza.

Ja nie wiem, czy ta partia zwycięży, jeżeli różnica jest 4-5 mniej więcej punktów w tej chwili według tych danych, które mi podano, no to wziąwszy pod uwagę nasze badania, a nie sądzę, żeby były mnie precyzyjne niż tu, to wszystko jest jeszcze przed nami. To jest sprawa pierwsza. Zdecydowanie wszystko jest jeszcze przed nami.
Sprawa druga – mnie dzisiaj (i to był bardzo ważny element spotkania) pan prezydent Juszczenko zapewnił, że prozachodni kurs Ukrainy będzie utrzymany niezależnie od wyniku wyborów, chociaż przewidywał, że obóz „pomarańczowy” łącznie będzie silniejszy od tego drugiego obozu. 

Ale w jaki sposób może być silniejszy, jeżeli nie dojdzie do politycznego pogodzenia się pani Tymoszenko z panem Juszczenką?

Mogę powiedzieć tak – ja i wszyscy pozostali polscy politycy będą do tego namawiać, ale to jest tylko sprawa Ukraińców oraz partii pana prezydenta Juszczenko i pani byłej premier Tymoszenko. Chciałbym tu z całą mocą podkreślić, że to jest w ten sposób. Ja się na krótko zobaczę z panią premier, będę się ją starał przekonywać do konieczności takiego rozwiązania, ale nie do nas należy decyzja. 

Panie prezydencie, pan za jakiś czas wybiera się również na Litwę. Czy sądzi pan, że istnieje możliwość zbudowania pomiędzy Polską i Litwą, a także pomiędzy Ukrainą czegoś w rodzaju takiego trójkąta, który będzie współpracował na rzecz stabilizacji w tym regionie Europy?

Myślę, że jeżeli chodzi o Litwę, to tam są jeszcze silne odniesienia do dwóch pozostałych państw bałtyckich, trudno tu mówić zupełnie bez Łotwy i Estonii. Zobaczymy. Ja nie chciałbym przesądzać bez poznania polityków, bez bezpośrednich z nimi rozmów, które na ogół bardzo dużo dają. Natomiast jest na pewno pewne, że Polska i Ukraina przy bliskiej współpracy mogą stanowić dosyć istotną siłę w europejskiej grze.

Panie prezydencie, czy pana tutaj pobyt ma jakieś związki również z pańskimi osobistymi związkami z Ukrainą? Czy Ukraina jest tym krajem, który ma w pańskich dziejach rodzinnych jakieś znaczenie?

Moja babka rodzona, znaczy matka mojego ojca, pochodziła z Ukrainy i to dalekiej, z rejonu Odessy. Także w Odessie mam rodzinę, ale z drugiej strony, od strony mamy mam kuzynów dalszych. Na Ukrainie wiele lat swojego życia spędził mój dziadek. Tak że oczywiście, są tutaj dosyć silne związki. Ale wśród Polaków przecież to nic oryginalnego.

To nic oryginalnego, ale czy mając takie związki, łatwo jest uprawiać politykę, politykę między dwoma państwami, będąc zaangażowanym osobiście? 

Nie, pod tym względem nie ma żadnego kłopotu. Ja jestem jednoznacznie Polakiem. Moi kuzyni są zresztą w większym stopniu Rosjanami w sensie narodowości niż Ukraińcami.

Panie prezydencie, dziękuję serdecznie. Państwu przypomnę, że gościem państwa, gościem Sygnałów Dnia był tutaj, w Kijowie, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, pan Lech Kaczyński. Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.