przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Bogdan Rymanowski: Witam Państwa z Belwederu. Moim gościem jest Prezydent Lech Kaczyński. Witam serdecznie Pana Prezydenta

Lech Kaczyński: Dzień dobry

Panie Prezydencie, aż dwie godziny rozmawiał Pan z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Czy to znak, że były prezydent będzie pańskim stałym doradcą ds. polityki zagranicznej?

Lech Kaczyński: Nie, to nie jest tego rodzaju znak. Myśmy rozmawiali właściwie wyłącznie o sprawie Ukrainy, gdzie prezydent Kwaśniewski po pierwsze odegrał bardzo istotna rolę, po drugie ta rola w „pomarańczowej rewolucji” była wynikiem wieloletnich, bliskich stosunków z tymi władzami ukraińskimi, które były – przede wszystkim z prezydentem Kuczmą, ale znał także prezydenta Juszczenkę – już znacznie wcześniej, jak się okazuje, jeszcze wtedy, kiedy pan prezydent był Prezesem Narodowego Banku Ukrainy. A więc ta rozmowa – jak sądzę – była konieczna.

Co były prezydent doradzał Panu w sprawach Ukrainy? Wiemy, co dzieje się dzisiaj tej chwili na Ukrainie, ciągle mamy problem z powstaniem nowego rządu, być może na czele tego nowego rządu staną „niebiescy”, być może stanie na jego czele Wiktor Janukowycz. Jak Polska powinna zachować się w tej sytuacji?

Myśmy oczywiście szczegółowo o tym rozmawiali, o różnych wariantach, ale – daruje Pan – tego nie będę ujawniał.

Ja nie proszę Pana Prezydenta o to, żeby zdradzał Pan szczegóły tej rozmowy, to oczywiście jest kwestia tajemnicy...

Myślę, że będziemy w tej chwili jeszcze próbowali rozmawiać z najwyższymi czynnikami Ukrainy, ale oczywiście to Ukraińcy zadecydują o swoim losie.

Czy po zmianie nowej ekipy rządowej, po tym, jak Wiktor Janukowycz być może będzie nowym premierem Ukrainy, czy w jakiś sposób polska polityka, polityka Warszawy zmieni się wobec Kijowa?

Przede wszystkim prosiłbym, żebyśmy nie przesądzali. Ja też nie mogę wykluczyć, że Wiktor Janukowycz będzie premierem Ukrainy. Natomiast ta sprawa na dzisiaj jeszcze nie jest pewna, zobaczymy jak to będzie. Są tez różne inne warianty, tutaj możliwe. Wtedy, kiedy będzie premierem Ukrainy, to będziemy rozmawiać…

Czy zakłada Pan, Panie Prezydencie, zmianę polityki wobec Ukrainy w sytuacji zmiany polityki rządowej? Czy ta polityka, czy ta próba bycia adwokatem Ukrainy w Europie to będzie polityka stała, niezależnie od tego, kto tam będzie na czele rządu?

To będzie zależało od polityki Ukrainy w sposób oczywisty, ponieważ my bronimy interesów Ukrainy także w swoim własnym interesie. Ja myślę, że główna linia polityki ukraińskiej się nie zmieni, prezydent Juszczenko pozostaje, w sensie uprawnień konstytucyjnych nieco słabszy niż wcześniej, ale w dalszym ciągu ma bardzo istotne kompetencje. Więc ja liczę, że ta linia się nie zmieni. To nie oznacza, że z punktu widzenia Polski jest obojętne, jaka koalicja będzie tam rządzić.

Czyli Pan wolałby, żeby rządziła koalicja pomarańczowa?

Nie chcę się wtrącać w wewnętrzne sprawy Ukrainy, przynajmniej na wizji w TVN.

A proszę powiedzieć, czy bierze Pan pod uwagę możliwość ochłodzenia stosunków, mniej częste kontakty z przedstawicielami ukraińskich władz?

Na razie nie ma ku temu przesłanek.

Panie Prezydencie, jest jakiś układ między Panem a prezydentem Kwaśniewskim?

My się znamy, my się niezmiernie dawno znamy.

Lubicie się?

Czy lubicie się – to jest takie pytanie do obydwu z nas. Ja nigdy nie miałem żadnej szczególnej niechęci do pana prezydenta Kwaśniewskiego. Jesteśmy ludźmi, którzy pierwszy raz zetknęli się z młodości. Dla mnie była to młodość dojrzalsza, dla prezydenta Kwaśniewskiego wtedy te pięć lat różnicy niemało znaczyło, ale wybraliśmy zupełnie różne drogi, bo mimo różnicy wieku należymy do tego samego pokolenia. W bezpośrednim kontakcie, można powiedzieć, prezydent Kwaśniewski jest sympatycznym człowiekiem

Nieprzypadkowo pytam o ten układ między Panem a byłym prezydentem, bo Józef Oleksy powiedział dzisiaj „Dziennikowi” – to jest dokładny cytat – „słyszał o nieformalnym układzie w stylu: Aleksander Kwaśniewski nie jest rozliczany z przeszłości swojej pod warunkiem, że nie będzie się wtrącał do polityki wewnętrznej”. Jest taki układ czy nie ma?

Nie ma tego rodzaju układu.

To skąd Józef Oleksy takie informacje posiada?

Nie wiem. Przez wiele lat tak się składało, że stykałem się z Józefem Oleksym...

I żałuje, że Pan go nie zapraszał do siebie, tak?

On nie był prezydentem, przy całym szacunku. Zresztą, moje relacje w tym okresie, kiedy ja byłem prezesem Najwyższej Izby Kontroli, a Józef Oleksy Marszałkiem Sejmu, były dobre. Były dobre, a spotykaliśmy się i później od czasu do czasu. Ja nie żywię też żadnej osobistej niechęci. Proszę pamiętać – rozliczanie z przeszłości zależy od tego, jaka ta przeszłość była. To znaczy, krótko mówiąc, my mamy prawo jak każda władza – ta władza skądinąd nie należy do prezydenta – rozliczać tylko i wyłącznie z takich czynów, które są zakazane przez prawo i które jeszcze do tego nie zostały przedawnione. To jest wszystko, tutaj żadnych innych reguł nie zamierzam wprowadzić.

Nie ma żadnego układu?

Nie ma żadnego układu i żadnych innych reguł ja wprowadzać nie zamierzam. Na tym polegają m.in. zmiany w Polsce.

Widziałby Pan, Panie Prezydencie, dla Aleksandra Kwaśniewskiego jakąś rolę w polityce krajowej, np. cieszyłby się Pan, gdyby on ponownie stał się aktywnym uczestnikiem tej polityki i np. stanął na czele bloku SLD, SdPL, Partii Demokratycznej?

Ja nie jestem człowiekiem lewicy. Aleksander Kwaśniewski jest politykiem zręcznym, nie mogę powiedzieć, żebym sobie akurat tego szczególnie życzył, żeby ten blok był bardzo silny...

Czyli obawiałby się Pan jego wejścia do polityki?

...natomiast z tego, co wiem, pan Aleksander Kwaśniewski wybiera się w tej chwili na dłuższy czas za granicę, z wykładami.

Panie Prezydencie, był moment po odejściu pana ministra…

Jeszcze jedną rzecz chciałbym powiedzieć. Dla mnie to, że obecny prezydent, czyli ja i były prezydent spotykają się od czasu od czasu, to jest rzecz oczywista. Ja w tym nie widzę niczego szczególnie oryginalnego. Ja sobie nie wyobrażam życia politycznego w taki sposób, że ludzie, nawet o innych życiorysach, należący do innych grup się ze sobą nie spotykają. Chodzi tylko o to, żeby nie przeciągać struny we wzajemnej krytyce, tzn. żeby krytyka nie zmieniała się w salwy nienawiści.

Można się zatem spodziewać wizyty Lecha Wałęsy u Pana?

To jest zupełnie inna historia, bo i stopień mojej znajomości z Lechem Wałęsą przez wiele lat był zupełnie inny niż z Aleksandrem Kwaśniewskim, mimo, że nieco później się z nim w życiu zetknąłem – tez przez 1980 rokiem oczywiście – ale myśmy się kiedyś bardzo dobrze znali i to jest troszeczkę inna sprawa. Poza tym niech Pan prześledzi wypowiedzi pana prezydenta Lecha Wałęsy...

Bardzo mocno Pana krytykuje.

...na mój temat, mojego brata. Krytykować wolno, Aleksander Kwaśniewski też mnie krytykował, tylko chodzi o formę i, powiedzmy sobie, o elementarną kulturę.

Czyli w tym przypadku Aleksander Kwaśniewski zachowuje wyższą kulturę niż Lech Wałęsa?

Jaki jest koń, każdy widzi, Panie Redaktorze.

Panie Prezydencie, spotkanie Putin – Kaczyński. To jest na to spotkanie szansa w tym roku, czy jest to szansa bardzo niewielka?

Ja na to pytanie nie odpowiem. Były momenty, kiedy były dobre sygnały, były tez momenty, kiedy były sygnały złe

Teraz, jak jest w tym momencie?

Myślę, że ostatni sygnał, który był nie był najlepszy, ale pozwoli Pan, że jednak zachowam pewną dyskrecję.

Ale w tym roku, czy jest szansa na takie spotkanie, czy raczej jest niewielka?

Ja bym tego nie wykluczył, ale też nie uważam, że to jest oczywiste. Proszę pamiętać o jednej rzeczy: tu nie chodzi o to, kto się z kim spotka, tylko na ile Polska będzie chroniła swoje interesy.

A czy Polska jest traktowana jako poważny partner przez Rosję, przez Niemcy? Widzimy, Panie Prezydencie, co się dzieje. Tak naprawdę powstaje gazociąg bałtycki, nie dość, że powstaje – Rosjanie i Niemcy nie przejmują się naszymi protestami – to jeszcze ten gazociąg staje się priorytetem, jeśli chodzi o politykę energetyczną Unii. Ma Pan pomysł na ofensywę w tej sprawie?

Jeden z kilkudziesięciu priorytetów. Tak, mam pomysł, też nie będziemy tutaj wszystkiego zdradzać.

Chociaż rąbek tajemnicy proszę ujawnić...

Nie. Panie Redaktorze, myślę, że wbrew temu, co się sądzi, polityka wielu ostatnich lat... Niezależnie od wielkich sukcesów, jakim było samo wejście do NATO przed laty... Tak się składa, że Polskę do NATO wprowadzili politycy, którzy na początku lat 90. byli temu zasadniczo przeciwni. Tak było. Nigdy nie zapomnę rozmowy z panem Bronisławem Geremkiem w 1991 roku, gdzie on w ogóle wyśmiewał tego rodzaju plany. Natomiast to była polityka, w której myśmy już zachowywali zbyt mało twardości i teraz być może niektórych nasza postawa zaskakuje, muszą się do niej przyzwyczaić – to tyle.

Czy jesteśmy twardzi, a czy nie powinniśmy wykorzystywać mocniej instrumentu Unii Europejskiej?

W jakim sensie?

W takim sensie, żeby o tej sprawie, o sprawie gazociągu bałtyckiego wiedzieli wszyscy w Unii Europejskiej i żebyśmy nie byli zaskakiwani takimi sytuacjami, jak ta lista priorytetów.

To jest sprawa w ogóle jeszcze do wyjaśnienia. Muszę powiedzieć, że chciałbym dokładnie wiedzieć, jak to się stało, bo np. nigdy mojej akceptacji na zgodę Polski na to – jeżeli takowa była – nie było, ale to jest jeszcze sprawa dodatkowych analiz i myślę, że zostanie to dokładnie wyjaśnione. Pan zakłada w sposób kompletnie nierealistyczny to, że w każdej sprawie, jeżeli byśmy byli odpowiednio aktywni, to byśmy osiągnęli swoje cele. Myślę, że to jest myślenie niedokładnie odpowiadające rzeczywistości. Niemcy i Rosja – z tym, że Rosja jest poza Unią, nie jest naszym sojusznikiem ani w NATO, ani w Unii Europejskiej, to jest różnica zasadnicza – postanowiły coś sobie, a ponieważ pozycja Niemiec ostatnio bardzo gwałtownie wzrosła, to Niemcy w wielu sprawach pokazują, że one są w Unii, ale jednocześnie są całkowicie autonomicznym podmiotem i jednocześnie poza Unią. Jest to na pewno zasługa zręczności pani kanclerz, ale z drugiej strony, czy to jest w polskim interesie – to jest sprawa w najwyższym stopniu dyskusyjna. To jest jeden z powodów, dla których ja wolę, żeby Unia była związkiem państw, z których każdy jest w Unii, a jednocześnie jest autonomicznym podmiotem poza Unią

To jasne. Panie Prezydencie, zmiana tematu, przejdźmy do spraw krajowych. Dzisiaj Platforma Obywatelska wezwała Pana, aby Pan wycofał się z forsowania ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Wezwała Pana do tego Platforma twierdząc, że ustawa, która umożliwia nacjonalizację majątku prywatnego, odstraszy nam inwestorów i ci wszyscy inwestorzy tak naprawdę pojadą inwestować do Bułgarii, Rumunii czy innych krajów. Co Pan na to?

Przede wszystkim to dotyczy tylko i wyłącznie sektora strategicznego. Większość inwestycji to nie jest sektor strategiczny. Sektor strategiczny to jest np. energetyka. To jest zdecydowana mniejszość gospodarki, która w Polsce w tej chwili przede wszystkim pozostaje w ręku lub przynajmniej pod kontrolą państwa. To pierwsza sprawa. Chociaż z czasem pewnie będzie prywatyzowana. Sprawa druga – polska konstytucja nie wyklucza wywłaszczania za odszkodowaniem i polskie prawo ustawowe także. A jak się autostradę buduje, to co? A jak się buduje obiekt publiczny czy drogę w mieście nawet w ramach prawa komunalnego, to co? Tu nie ma nic nowego.

Pana zdaniem, nie ma problemu?

Oczywiście, że nie ma.

Jan Rokita twierdzi, że teraz ma być tak, że kaprys jakiegoś polityka – prawdopodobnie chodzi mu o polityków rządzących – może spowodować, może sprawić, że prywatna firma zostanie przejęta przez państwo.

Ja rozumiem, że Jan Rokita znajduje się w trudnej sytuacji psychicznej, tylko że myślę, że już dawno minął ten czas, który powinien uleczyć rany. Tego rodzaju wypowiedź jest całkowicie niewłaściwa i sprzeczna z interesami naszego kraju. Pan Jan Rokita, jeżeli jest tak inteligentny jak się przedstawia, powinien dokładnie wiedzieć, o co chodzi. Powinien wiedzieć, kto i w jakich okolicznościach próbował przejąć fragmenty polskiego systemu energetycznego w ostatnich latach, przed ostatnimi wyborami, nad kim się to zawsze kończyło.

Ale chce Pan powiedzieć, Panie Prezydencie, że Jan Rokita nie wie, o czym mówi?

Myślę, że dokładnie wie, o czym mówi, tylko uważa, że opozycja w jego wydaniu, w wydaniu Platformy Obywatelskiej, polega na tym, żeby krytykować wszystkich i wszystko niezależnie od tego, jaki to ma związek z interesem państwa.

Takie jest zbójeckie prawo opozycji, Panie Prezydencie, i to wszędzie na świecie.

Nie wszędzie na świecie, bo proszę pamiętać, że np. gdy była nasza wyprawa do Iraku, to opozycja, a przede wszystkim PiS, poparła rząd Leszka Millera, który raczej nie był nam szczególnie przychylny.

Panie Prezydencie, niepokoi Pana sytuacja w MON? Dzisiaj dymisja wiceministra gen. Kozieja. Nie jest tajemnicą, że minister Sikorski nie był entuzjastą nowego wiceministra obrony Antoniego Macierewicza. Z tego, co Pan mówił, Panie Prezydencie, to kolejna dymisja w tym ministerstwie zależy od Pana, bo są plany, żeby pan minister Szczygło został szefem Pańskiej Kancelarii. Jak pan patrzy na to, co się dzieje w MON – nie ma czy są powody do obaw?

Nie ma powodów do obaw. Zmiana ministrów czy wiceministrów jest rzeczą zupełnie normalną. Ja nie widzę w tej chwili żadnych powodów do obaw, jeżeli chodzi o pana ministra Kozieja. Rozumiem, że jego następca jest od dawna przygotowany. Nie wiem, czy powody, dla których pan minister się podał do dymisji, to są te powody, o których on mówi: pewne różnice zdań, jeżeli chodzi o nową organizację, najwyższych władz armii (ale wojskowych, tych mundurowych) między nim a ministrem Sikorskim. Z drugiej strony proszę pamiętać, że tego rodzaju dymisja jest dowodem na umacnianie się w Polsce demokracji. Po prostu różnica zdań jest przyczyną dymisji, to w demokracji jest rzeczą normalną.

Co z panem ministrem Szczygło, czy będzie szefem Pańskiej Kancelarii, czy Pan już podjął tę decyzję? Czy się ciągle Pan zastanawia?

Nie wykluczam tego, że on będzie.

A kto będzie i czy będzie w najbliższym czasie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego?

Nie podam dzisiaj jego nazwiska, ale sądzę, że będzie mianowany między 10 a 15 sierpnia. W tej chwili kończy swoje prace, bo jest na stanowisku państwowym.

Czy to będzie człowiek, o którym pisała prasa? Czy to będzie pan Marczuk, szef ABW?

Nie, nie.

Panie Prezydencie, robi się wolne miejsce, bo być może pan Szczygło odejdzie z MON do Pańskiej kancelarii. Czy pan widziałby w MON ludzi wskazanych przez Samoobronę?

Tutaj stanowisko PiS-u, o ile wiem, jest jasne. Ja nie jestem członkiem PiS-u i w imieniu tej partii już więcej nigdy nie będę się wypowiadał, ale podzielam to stanowisko.

Czyli uważa Pan, że na razie jeszcze nie pora, że trzeba zdobyć zaufanie wzajemne – tak mówił premier Kaczyński tydzień temu.

To nie jest nawet sprawa wzajemnego zaufania, to jest sprawa ogólnego zaufania. Ja dobrze oceniam udział Andrzeja Leppera w rządzie w ciągu ostatnich tych miesięcy, nie będę tu ukrywał – to jest jedna sprawa. Natomiast sprawa tzw. resortów siłowych - to jest sprawa druga. Podkreślam, dobrze oceniam.

Co się stanie, jeżeli posłowie nie przyjmą poprawek senatorów, a jest ich bardzo dużo, do tej ustawy, nowej ustawy o IPN. Czy Pan rozważał taką możliwość, że tę ustawę zawetuje?

Ta ustawa zawiera istotnie parę kontrowersyjnych z mojego punktu widzenia – właśnie człowieka przedsierpniowej jeszcze opozycji – rozwiązań. Mogę Panu powiedzieć jedno: ja zawsze, tzn. od roku 1990, gdzieś od końca roku 1990, jestem zwolennikiem jednej koncepcji, a mianowicie ujawnienia listy agentów, agentów Służby Bezpieczeństwa, departamentów Pierwszego i Drugiego MSW, to jest wywiad i kontrwywiad. To samo dotyczy agentów WSW – Wojskowej Służby Wewnętrznej czyli kontrwywiadu wojskowego, Zarządu Drugiego czyli wywiadu wojskowego w tamtych czasach, w czasach PRL-u. Przy czym nie mówię, o tzw. aktywach wywiadu zagranicznego, bo tych nie ujawnia się nigdy i nikomu.

Listy agentów tak, a co z informacjami tzw. delikatnymi, czyli takie informacje, że np. jakiś opozycjonista zdradzał swoją żonę, miał romans, albo jechał po pijanemu, czy takie informacje powinny być jawne czy nie, to jest problem?

Jestem bardzo jasno zwolennikiem tego, że nie powinny być jawne z dwóch powodów. Po pierwsze, to jest tak, że ludzie, którzy byli jednak w mniejszości, są niejako całkowicie odsłonięci. Po drugie, wiarygodność pod tym względem dżentelmenów ze Służby Bezpieczeństwa, bo ona się przede wszystkim, chociaż i wywiad był pod tym względem aktywny, zajmowała ludźmi opozycji – wywiad, w pewnym zakresie także kontrwywiad – jest umiarkowana. Trzeba sobie tu jasno powiedzieć, że ja nie mam dowodów na to, że kiedyś sfałszowano jakieś dokumenty, że ktoś jest agentem. Ale informacje co do spraw osobistych, rodzinnych... Ja sam znam przykłady informacji o charakterze całkowicie absurdalnym – nie chcę ich tutaj przytaczać, nie dotyczą ani mnie, ani członków mojej rodziny, ale kogoś bardzo znanego – które mnie po prostu zbulwersowały. Trzeba powiedzieć, że ów agent – wiem zresztą, kto dostarczał tych informacji – był niezwykłym wręcz moralnym rygorystą. Mówię to z pewną ironią, bo jednocześnie był podłym agentem.

Panie Prezydencie, senator Romaszewski proponuje taką poprawkę: w przypadku agentów ujawniamy wszystko, w przypadku opozycjonistów tylko na ich życzenie, jeżeli się zgadzają. Czy to jest dobry pomysł?

To jest jeden z pomysłów. Jestem zwolennikiem, aby ujawniać po prostu agenturę i koniec.

Co ze statusem pokrzywdzonego, co z zakazem sprawowania przez agentów przez dziesięć lat funkcji państwowej, jeżeli taka osoba skłamała w oświadczeniu lustracyjnym?

Jestem oczywiście za.

Bo tego w ustawie obecnie uchwalonej nie ma, Senat chce to przywrócić.

Oczywiście, że jestem za, to jest zupełnie jasne.

Robi Pan czasami zakupy w niedzielę?

Wie Pan, ostatni raz to kupowałem prezent dla żony na rocznicę ślubu, to było w końcu kwietnia.

Ale w niedzielę?

Nie kryję, że nie chodzę do sklepów w tej chwili, bo czyniłbym niepotrzebną sensację.

LPR ma taki pomysł, aby zamknąć supermarkety w niedzielę. Co Pan na to, aby pracowały tylko małe sklepy?

To takie rozwiązanie, które jestem gotów zaakceptować. Jak go nie będzie, to też nie będzie dla mnie tragedia.

Może będzie Pan musiał podjąć decyzję – weto albo brak weta. Dzisiaj nie ma Pan zdania w tej sprawie?

Nie mówię, że nie mam zdania w tej sprawie, ale że wolałbym raczej, by istniała pewna preferencja dla drobnego handlu, po to po prostu, by on nie upadł. Ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że tysiące, jeżeli nie miliony moich rodaków w niedzielę wraz z całymi rodzinami, idzie, jak to Pan określił, na zakupy. I to jest swoista atrakcja niedzielna. Właśnie o to chodzi – bo czy to jest najwyższej klasy atrakcja, to jest inna sprawa – czy państwo ma prawo w istotnym stopniu w to wkraczać, to jeszcze inna. Inaczej mówiąc, to jest sprawa do zastanowienia.

Czyli miałby Pan wątpliwości, gdyby musiał Pan podpisać taką ustawę?

Miałbym pewne wątpliwości, chociaż z drugiej strony jest jeszcze jedna bardzo istotna sprawa, mianowicie sprawa pracowników tych supermarketów. Wiadomo, mało zarabiają, często są traktowani w sposób niewłaściwy, żeby nie powiedzieć, że czasami zdarza się, iż w sposób brutalny, a każdy człowiek, w szczególności już dojrzalszy, woli mieć niedzielę wolną. Taki jest cykl tygodnia. Mi też często mówią: niedziela jest zajęta, ale weź sobie wolny poniedziałek. Ja sobie nie biorę tego wolnego poniedziałku, bo niedziela to niedziela.

Panie Prezydencie, znana jest Pańska miłość do zwierząt. Kilkadziesiąt tysięcy osób, czytelników „Gazety Wyborczej”, podpisało się pod apelem o wstrzymanie budowy autostrady w dolinie Rospudy, nawet Andrzej Wajda zadeklarował, że się przykuje do drzewa – jak Pan odpowie na ten apel?

Już nawet w rozmowach z naszymi partnerami litewskimi, a bardzo mi zależy na dobrych stosunkach z Litwą, mówiłem, że należałoby dokonać pewnego takiego uskoku omijającego ten teren, który rzeczywiście nie znajduje precedensu, jeżeli chodzi o przyrodę.

Czyli Pan byłby za obroną?

Ja osobiście byłbym za obroną. To pociąga za sobą koszty i to niemałe koszty, nie potrafię w tej chwili powiedzieć, bo też nie jestem drogownikiem, jakie byłyby to dokładnie koszty, ale oczywiście to całą inwestycję czyni gorszą.

Czyli ekolodzy mogą mieć w Panu sojusznika?

Ekolodzy oczywiście wtedy, kiedy działają rozsądnie, ale w tym przypadku działają rozsądnie.

Działają rozsądnie. Panie Prezydencie, czy myśli Pan o następnej kadencji w pałacu za cztery lata, czy jeszcze na to za wcześnie jest?

Minęło siedem miesięcy, Panie Redaktorze...

Prawdziwy polityk zaczyna kolejną kampanię w momencie wygrania poprzedniej.

Może ja nie jestem prawdziwym politykiem w takim razie, ale o tym nie myślę w tej chwili. Ja żadnej funkcji nie pełniłem jeszcze w życiu dłużej niż trzy lata i cztery miesiące – tyle byłem w NIK – więc pięć lat to i tak jest najdłużej.

Cieszyłby się Pan, gdyby Kazimierz Marcinkiewicz powtórzył Pański fragment życiorysu i po zdobyciu ratusza startował w wyborach prezydenckich?

Proszę pana, jeżeli Kazimierz Marcinkiewicz pozostanie, a mam nadzieję, że pozostanie lojalnym członkiem PiS, jeżeli jego szanse byłyby większe od moich – to dlaczego nie?

Gotów byłby Pan zrezygnować na jego rzecz?

W tej chwili nie potrafię powiedzieć, czyje szanse będą większe. Wiek lat 61 – bo tyle wtedy będę liczył – to w Europie raczej nie jest wiek kończenia kariery politycznej. Ostatnio odszedł we Włoszech prezydent 85-letni a na jego miejsce wybrano osiemdziesięcioletniego. Człowiekiem, który jest politykiem niezwykle zręcznym, który niezwykle wzmocnił swoją pozycję na Litwie, jest pan prezydent Adamkus, który ma – chwalić Boga, może nie bardzo by chciał, żebym to mówił, bo dokładnie znam jego datę urodzenia – ale jest prawie pokolenie ode mnie starszy.

Czyli ta decyzja to dopiero za cztery lata?

Myślę, że za cztery lata, ale proszę pamiętać o jednym: ja w życiu byłem już prezesem NIK, ministrem, prezydentem Rzeczpospolitej – co oczywiście jest najważniejsze – byłem wiceprzewodniczącym wtedy jeszcze bardzo potężnego związku i faktycznie nim kierowałem przez blisko dwa lata. W jakimś sensie jestem człowiekiem spełnionym. Jeżeli tak na to patrzeć – bo oczywiście spełnienie polityka, to nie są funkcje, które sprawował, tylko sukces, jaki odniósł w realizacji swojej wizji kraju.

Panie Prezydencie, decyzja w tej sprawie za cztery lata, a decyzja w sprawie wakacji już jest?

Tak, oczywiście

Jurata? Hel?

Pewnie tak.

A więc śladami prezydenta Kwaśniewskiego?

Tutaj tak. Przy takiej pogodzie, jeżeli się utrzyma, to w górach byłoby dosyć trudno, a za granicę nie lubię jeździć na wakacje. Mogę powiedzieć, że nigdy w życiu nie byłem na wakacjach zagranicą

Czyli polskie wybrzeże przede wszystkim?

Bardzo lubię góry. Na wybrzeżu spędziłem ponad ćwierć wieku życia, to powoduje, że to dla mnie normalność, ale w tym roku akurat tak.

Bardzo dziękuję za rozmowę, gościem magazynu TVN 24 był Pan Prezydent Lech Kaczyński

Dziękuję bardzo.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.