przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Krzysztof Skowroński: Panie Prezydencie, na gorąco – pierwsze wrażenia po pielgrzymce Benedykta XVI...

Lech Kaczyński: Przede wszystkim przyjęcie, za które moim rodakom należy podziękować. Przyjęcie całkowicie porównywalne z przyjęciem Papieża, który był naszym rodakiem. Chodzi o Jana Pawła II oczywiście. Druga sprawa to przekaz, którego należało się spodziewać. Ja myślę, że „trwajcie mocni w wierze” to była synteza, która była w kolejnych wystąpieniach w Warszawie, Krakowie, do duchownych rozwijana. Myślę, że tego – powtarzam – należało się spodziewać. No i bardzo silne nastawienie Ojca Świętego na to, aby Polska - powiedziane to zostało przed 20 minutami już zupełnie bezpośrednio - była swoistym miejscem, gdzie przechowany jest depozyt wiary, wiary chrześcijańskiej, ale w polskim wydaniu oznacza to jednak w ogromnej większości wiarę rzymskokatolicką.

A czy moc tego przekazu dzisiaj, szczególnie na Błoniach, zaskoczyła Pana Prezydenta czy nie? 

Muszę powiedzieć, że nie. Natomiast mnie zaskoczyło to, co ja widziałem i na ulicach, właściwie na placach moknącej w deszczu i potwornie marznącej Warszawy – 300 tysięcy ludzi, sam tam byłem – i na Błoniach tutaj, w Krakowie i w innych miejscach i na drodze stąd do Oświęcimia, w Chrzanowie, Libiążu i wielu innych miejscach. To było przywitanie, jak już mówiłem przed chwilą, na skalę Jana Pawła. I to, co wskazuje bez wątpienia na siłę Kościoła w Polsce jako wspólnoty wiernych, jako ludzi, którzy do pewnego systemu wartości są przywiązani.

Panie Prezydencie, samolot z Benedyktem jest na pasie startowym, właśnie się wzbija w powietrze, samolot startuje. Tak mówił Benedykt dzisiaj: „Galilejczycy, dlaczego patrzycie w niebo?”. Teraz możemy popatrzeć w niebo, a wznosi się Benedykt...

Tak, istotnie, Ojciec Święty w tej chwili wystartował, ale to całkiem ziemska sprawa. Natomiast myślę, że to, co zostało powiedziane w sposób bardzo bezpośredni, prosty jak sądzę, skrótowy ze względu na warunki pogodowe Warszawy, zostało w sposób nieco bardziej złożony z liczniejszymi powołaniami się na ewangelie powiedziane w Krakowie. „Trwajcie w wierze” to jest to; taki przekaz otrzymał nasz naród, wszyscy polscy katolicy, ale jest to, jak myślę, przekaz także dla tych, którzy - oczywiście z mandatu demokratycznego, który mogą stracić – Polską rządzą, by przede wszystkim w Unii Europejskiej byli obrońcami pewnych wartości.

To jest to przesłanie dla Prezydenta Rzeczypospolitej?

Między innymi. Oczywiście, moja władza jest władzą pochodzącą od narodu, tzn. krótko mówiąc, pochodzi z mandatu demokratycznego i ten mandat może być przecież cofnięty. Natomiast dopóty jest taki, to sądzę, że powinien tą rolę pełnić – w granicach oczywiście uprawnień konstytucyjnych Prezydenta i w granicach naszej roli w Unii Europejskiej. Jesteśmy krajem dużym powinniśmy się tak traktować, ale jednym z 25, a za chwilę 27...

Panie Prezydencie, obserwował Pan narastanie tej fali miłości Benedykta do Polski, Polski do Benedykta?

Z tego, co wiem, to Ojciec Święty był bardzo zadowolony z tej wizyty w Polsce. Myślę, że ten kraj dla katolika takiego do samego szpiku kości, ten kraj – ja nie lubię tak o Polsce mówić – nasz kraj, Polska, jest niezwykle atrakcyjny właśnie z tego punktu widzenia. Tu nie odgrywa już roli narodowość Ojca Świętego. Ojciec Święty jest Niemcem, Bawarczykiem – to wszyscy wiemy, ale myślę, że on tutaj zobaczył, że wiara rzymska jest wiarą żywą i to jest dla niego niezmiernie istotne. Oczywiście sądzę, Ojciec Święty o tym wiedział, ale co innego wiedzieć, a co innego zobaczyć.

A czy jak rozmawiał Pan Prezydent z Ojcem Świętym, to Ojciec Święty podkreślał to, że zaskoczyła go atmosfera w Wadowicach, na Błoniach?

Jak teraz rozmawialiśmy, to rozmawialiśmy o pewnych sprawach, które są w naszym kraju i które trzeba wyjaśniać. Natomiast w trakcie pierwszej rozmowy mówił, że np. obawiano się, iż po tym, jak Polska odzyska niepodległość, to – mówiąc w przenośni – kościoły opustoszeją. Nic takiego się nie zdarzyło. Ja już to mówiłem szczerze: nie jest tak może jak w latach 80., na początku lat 90. był pewien spadek, ale później już wszystko było na tym samym poziomie i tak jest do dzisiaj. Ja w ostatniej rozmowie powiedziałem Ojcu Świętemu, że nawet niezależnie od aspektu religijnego, katolicki system wartości jest jedyną powszechnie znaną aksjologią w Polsce. Inne mogą funkcjonować, nikt im nie będzie tego zakazywał, ale mają – ja mówię – aksjologię w sensie pozytywnym o pewnym rodzaju etyki. Mają bardzo, bardzo ekskluzywny – także w wymiarze swojej liczebności – charakter.

Panie Prezydencie, jeszcze dwa pytania na zakończenie. Po pierwsze widzimy i słyszymy, jak jeszcze ludzie wiwatują na cześć Benedykta – takie jest znacznie dla ludzi, a dla polityków w Polsce? 

Myślę, że dla polityków w Polsce takie samo jest znaczenie, jak dla ludzi. To znaczy, krótko mówiąc, Ojciec Święty nie przyszedł tutaj nikogo popierać, ani nikogo ganić i z tego punktu widzenia nie widzę jakiegoś szczególnego miejsca polityków w tym odbiorze. Natomiast na pewno jest jedno przesłanie, oczywiście ono dotyczy tych, którzy wyznają system wartości, o którym mówiłem, ten związany z Unią Europejską. Sam pan redaktor to słyszał.

Panie Prezydencie, pytanie osobiste, bo nawet w swojej mowie pożegnalnej podziękował Pan za ciepłe przyjęcie rodziny... 

Bo to była dla mnie, dla naszej całej rodziny – dla mamy, żony, brata, córki, zięcia nie było, ponieważ był mocno chory tego dnia – to było bardzo poważne przeżycie. Nie mówię o wnuczce, bo ona jeszcze niezupełnie rozumie.

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie, za rozmowę. Gościem Programu I był Prezydent Lech Kaczyński. Rozmawialiśmy na wietrznym i rozśpiewanym lotnisku w Balicach, po odlocie Benedykta XVI.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.