przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Wywiad poświęcony przyznanej Polsce nagrodzie "Franklin Delano Roosevelt International Disability Award"

Mateusz Dzieduszycki:
Panie Prezydencie, co ta nagroda oznacza dla Polski?


Lech Kaczyński: Niewątpliwie jest to sukces, mimo, że Polska uzyskała tę nagrodę nie jako pierwsza, ale jako jedna z pierwszych. To wskazuje na to, że Polska została oceniona jako kraj, w którym się dba o osoby niepełnosprawne. Pewnych rzeczy trzeba doświadczyć. Ja – co jest szczęściem danym mi przez Boga – nie doświadczyłem niepełnosprawności, natomiast stykałem się z tego rodzaju ludźmi bardzo często, niektórych z nich mam w oczach do dzisiaj. I to spowodowało, że rozumiem, jaki to jest problem i że na co dzień niektórzy o tym nie pamiętają, ale to jest problem wielu milionów ludzi – w mniejszym lub większym stopniu, bo też przecież stopień niepełnosprawności bywa bardzo różny. Tutaj zasada solidarności społecznej, a w świecie solidarności... Trudno mi powiedzieć: „wychowałem się”, bo ja byłem dorosły.

Współtworzył Pan Prezydent...

Ale raczej współtworzyłem go. Byłem dorosłym mężczyzną, jak to się zaczęło, ale ten świat współtworzyłem. To jest grupa, która szczególnie na tę solidarność zasługuje i mam nadzieję, że ciągle będziemy szli pod tym względem do przodu. Ja na przykład jestem zwolennikiem bardzo silnej integracji finansów publicznych. Wiem, jakie były kłopoty z funduszem niepełnosprawnych. Wiem, bo byłem też prezesem NIK-u i wtedy z tym miałem do czynienia, i to często w sposób bardzo bolesny. Wyniki kontroli były fatalne, zresztą z różnych powodów. Ale to nie zmienia faktu, że tak, jak jestem zwolennikiem w ogóle, powtarzam, konsolidacji finansów publicznych, tak w tym przypadku nie jestem zwolennikiem konsolidacji. Po prostu nie wierzę, że wtedy, kiedy sprawy niepełnosprawnych od strony finansowej będą przedmiotem zwykłej gry budżetowej, to niepełnosprawni mają taką siłę przebicia, żeby na swoim postawić. A ten fundusz tworzy pewien automat, który daje, jak zawsze niewystarczające, ale jednak pokaźne pieniądze. I dlatego będę bronił zasady odrębności tego funduszu, chociaż trzeba też sobie jasno powiedzieć bolesną prawdę – nadużyć było bardzo dużo.

Nagroda świadczy o tym, że jesteśmy pewnego rodzaju przykładem integracji osób niepełnosprawnych, natomiast wiadomo, że sytuacja na co dzień nie jest taka idealna.

Ja nawet w swoim wystąpieniu, które tam miałem – a nie miałem z nim kłopotu właśnie, bo o tej problematyce trochę wiem, choć wcale nie byłem przygotowany do tego, żeby występować – o tym też wspominałem. Wspominałem, że to jest tak, że my jesteśmy na dobrej drodze, ale to nie oznacza, że nie powinno być lepiej. My jesteśmy na pewnym etapie drogi. Do jej końca, do finału jest daleko.

Jakie rzeczy powinny być zrobione najpilniej, jakie są najważniejsze?

Przede wszystkim, to jest tak: edukacja, praca, swoboda udziału w życiu społecznym. Edukacja to jest z jednej strony integracja. Bo są dwa modele: są tacy niepełnosprawni, dla których najlepiej jest, jeżeli po prostu są zintegrowani – szkoły integracyjne. Ale proszę pamiętać też o możliwości edukacji nie tylko na poziomie podstawowym, gimnazjalnym czy licealnym, czyli średnim, ale także o wyższym. Proszę pamiętać, że żyjemy w kraju, gdzie połowa młodzieży już wchodzi na etap wyższy niż szkoła średnia i nie należy z tego wyłączać osób, które są niepełnosprawne. Jest niezwykle istotne, żeby oni mogli spokojnie studiować. Ja bym chciał, żeby to szło w kierunku równego dostępu do edukacji, równego dostępu do poruszania się. Po trzecie, udział w życiu społecznym i zawodowym. Przez to rozumiem prawo do awansu, do zostania profesorem wyższej uczelni. Ja jestem politykiem, co nie oznacza, że karierę utożsamiam z karierą polityczną. Różne są rodzaje kariery: w świecie artystycznym, naukowym, menedżerskim – ważny jest dostęp do tego. I w końcu jest jeszcze jedna sprawa. Są tacy niepełnosprawni, którzy nie mogą się utrzymać o własnych siłach, którzy nie mogą pracować i tutaj chodzi o jakieś godne środki do życia. W dzisiejszych czasach i przy dzisiejszych modach, powiedziałbym, że najtrudniejsza sprawa. Najtrudniejsza, ale ja osobiście o to też będę walczył, chociaż wiem, że mam tutaj wielu przeciwników.

Bardzo dziękuję za rozmowę.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.