przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Chciałem być bramkarzem

Prezydent jest fanem futbolu jeszcze od czasu szkoły podstawowej. Mówi, że oglądanie meczy go odpręża. Emocjom daje się ponieść tylko wówczas, gdy na murawie grają Polacy.

Iza Bartosz: To prawda, że kiedyś chciał Pan zostać bramkarzem?

Lech Kaczyński: Tak. Nie łudziłem się tym jednak zbyt długo, bo wiedziałem, że jestem za niski. Przez jakiś czas pocieszałem się, że w drużynie Meksyku był niski bramkarz. No, ale on miał 175 centymetrów wzrostu. To znacznie więcej niż ja.

Jakich polskich bramkarzy Pan najbardziej podziwia?

Trudny wybór. Na pewno Młynarczyka, Tomaszewskiego. Pierwszego bramkarza, którego pamiętam, czyli Szymkowiaka. No i Dudka. Na liście polskich bramkarzy nikt chyba nie zaszedł tak daleko, jak on.

Potrafi Pan wymienić wszystkich polskich bramkarzy?

Niedawno z bratem Jarosławem przypominaliśmy sobie składy pierwszej ligi od początku lat 60. I myślię, że nikogo nie pominęliśmy.

A kto ma lepszą pamięć podczas takich rozmów?

Chyba ja jestem lepszy. Ale Jarosław prześciga mnie w czymś innym. Na przykład w ciągu jednego dnia potrafi napisać trzy przemówienia. Ja nie zdołałbym dokonać czegoś takiego.

Ma Pan ulubionego piłkarza?

Nie. Na piłkę nożną patrzę jak na grę drużynową. Kiedy nie kibicuję Polsce, to trzymam kciuki za Włochów. Z klubów kibicuję Arsenalowi. A kiedy nie jestem emocjonalnie związany z żadną drużyną, to trzymam kciuki za tych, którzy są ubrani na niebiesko. Bo niebieski to mój ulubiony kolor.

Czy po ostatnim przegranym meczu Polska - Kolumbia boi się Pan jechać na nasz mecz z Niemcami?

Nie boję się, ale jestem trochę zaniepokojony. Reprezentacja powołana przez trenera Janasa jest wysoce eksperymentalna. Ufam jednak, że nasi chłopcy poradzą sobie na boisku. I nie mówię tu tylko o grze. Najważniejsze jest to, żeby dali sobie radę psychicznie.

To prawda, że założył Pan się z prezydentem Niemiec o to, kto wygra?

Nie. Nigdy bym tego nie zrobił. Przecież wiadomo, kto ma słabszą pozycję. No, ale nie można tracić nadziei.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.