przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Maciej Zdziarski: Gościem „Trzeciego wymiaru” jest Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Lech Kaczyński: Dzień dobry.

Osiemdziesiąt siedem lat temu polska armia pokonała armię sowiecką, Armię Czerwoną. Co z tego wydarzenia, z perspektywy osiemdziesięciu siedmiu lat, wydaje się najważniejsze dla odrodzonej dopiero wtedy II Rzeczypospolitej?

Dla Rzeczypospolitej przede wszystkim to, że przetrwała. To znaczy, to co się zdarzyło późną jesienią roku 1918, okazało się w miarę trwałe, bo trwało prawie pokolenie, niespełna dwadzieścia jeden lat. A było to dwadzieścia jeden lat niezwykle wręcz owocnych – z punktu widzenia wychowania kolejnego pokolenia, tego właśnie, które walczyło w II wojnie światowej, z punktu widzenia eksplozji – jeśli chodzi o rozwój kultury, literatury w szczególności, teatru, nauki polskiej. Jeśli weźmiemy tutaj pod uwagę szkołę lwowsko-warszawską, jeśli chodzi o matematykę, także jeśli chodzi o logikę, osiągnięcia polskiej naukowców, chodzi też o filozofię – to są rzeczy, które się na tę skalę później nie zdarzały.

Ale przecież dla Europy wielkie znaczenie miało to wszystko…

Oczywiście, ale ja mówię w tej chwili o Rzeczypospolitej, o naszej ojczyźnie. Natomiast z punktu widzenia Europy – jeżeli armia bolszewicka dotarłaby do Niemiec, to prawie na pewno w Niemczech zwyciężyłaby rewolucja. To można założyć w stu procentach. Natomiast – czy niemiecka rewolucja ogarnęłaby całą Europę – no, to jest hipoteza bardzo prawdopodobna, oczywiście stu procent nie ma, ale jest to bardzo, bardzo prawdopodobne, a już komunizm w Niemczech i w Rosji, z Polską po drodze, to jest potęga wręcz niezmożona.

Czy Europa zdaje sobie sprawę, co zawdzięcza tej bitwie?

Na ogół nie. Na ogół nie – ponieważ w podstawowym kanonie historii Europy historia Polski odgrywa zbyt małą rolę. Będziemy się starali to zmieniać, będziemy starali się to zmieniać krok po kroku, ale trzeba pamiętać, że to wymaga wielu lat. Wiele lat byliśmy nieobecni, choćby dlatego, że nie mieliśmy naprawdę suwerennego państwa. Mieliśmy państwo najpierw w ogóle niesuwerenne, potem ćwierćsuwerenne, a później, pod koniec, może prawie półsuwerenne, chociaż to też falowało. Polska Gomułkowska pod jednymi względami była bardziej suwerenna niż Polska gierkowska – a pod innymi mniej. Polska Jaruzelskiego była bardziej zależna od Rosji, ale musiała więcej rzeczy tolerować, to nie było takie proste. Natomiast na pewno nie była suwerenna. I w tym czasie pisano historię II wojny światowej, okresu międzywojennego, I wojny światowej i jej końca, bo oczywiście w trakcie I wojny światowej Polski jako państwa nie było, co Polskę kompletnie pomijało. To znana sprawa – nawet w pamiętnikach Churchilla, który później niejedno skorygował, jeśli chodzi o polskie sukcesy, w bitwie pod Monte Cassino, w przełamywaniu bardzo ważnego frontu we Włoszech, bo proszę pamiętać, że na tej linii armie alianckie zatrzymały się na wiele miesięcy. Gdyby zdołały ten front przełamać dużo wcześniej, to być może rozkład sił po II wojnie światowej byłby nieco inny. A także chodzi o inne sprawy, związane choćby z rolą polskiego wywiadu w okresie II wojny światowej i z kompletną niewiedzą klasy politycznej w ogóle o udziale Polski w II wojnie światowej. Tutaj czasami spotykamy się – może nie teraz, ale jeszcze kilka lat temu – z opiniami, że Polska miała gdzieś jakąś jedną dywizję. Polska, licząc także armię tzw. Ludowego Wojska Polskiego, miała w chwili zakończenia wojny ponad czterysta tysięcy żołnierzy na obydwu frontach, już nie mówiąc o sile polskiego podziemia. Ja myślę, że 1 sierpnia 2004 roku i tygodnie po nim następujące, prawie tysiąc pięćset publikacji na świecie na temat Powstania Warszawskiego, ten dzień, który udało nam się wygrać – jest dniem początków pewnych zmian, ale te zmiany trzeba z niezwykłą uporczywością kontynuować, bo jeśli tego nie będzie, to będzie po staremu.

Dziś mamy Muzeum Powstania Warszawskiego, będzie Muzeum Historii Polski, niedawno wmurował Pan kamień węgielny pod Muzeum Historii Żydów Polskich. Czy to przywrócenie pamięci staje się takim ważnym elementem prezydentury Lecha Kaczyńskiego?

Muzeum Powstania Warszawskiego było niezwykle ważnym elementem prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego…

A więc również prezydentury Lecha Kaczyńskiego..

… ale to oczywiście tak. Jeśli chodzi o przywracanie pamięci, to jest jedno z moich głównych zadań w trakcie mojej prezydentury i będę robił wszystko, co jest w mocy Prezydenta Rzeczypospolitej, żeby to się posuwało naprzód. To jest polityka odznaczeniowa, to jest choćby dzisiejszy dzień, defilada pierwsza od dziesięcioleci, to jest szacunek dla historii Powstania Warszawskiego, szacunek dla kombatantów, to jest Korpus Kombatantów – mam nadzieję, że niezależnie od wyników przyszłych wyborów ta ustawa będzie uchwalona. To jest jeszcze wiele innych działań związanych z edukacją, które, mam nadzieję, będą kontynuowane, bo różne pomysły byłego ministra edukacji były bardzo nieprzemyślane, mówiąc delikatnie, ale były też pomysły dobre – wprowadzanie porządku w szkole czy przywracanie historii. Oczywiście, ocena pana ministra Giertycha i moja jest tutaj różna. Pan minister Giertych reprezentuje tutaj poglądy skrajnej części tzw. obozu narodowego, a ja się z tym absolutnie nie utożsamiam, natomiast i jeden, i drugi, to znaczy pan premier Giertych i ja, myśleliśmy o historii, żeby jej pamięć przywrócić, niezależnie od tego, że nie zawsze to samo przez to rozumieliśmy.

Trochę przywołał Pan tę opozycję pomiędzy Romanem Dmowskim a Józefem Piłsudskim i to, że przez tyle lat nazywano tamte wydarzenia „cudem nad Wisłą”, było pewnym zwycięstwem Dmowskiego, bo tak naprawdę mieliśmy do czynienia ze świetnie przygotowaną akcją militarną – z żadnym cudem.

Na pewno była to świetnie przygotowana akcja militarna, ale ja jestem katolikiem i nie chciałbym, żeby ten element z ingerencją nadprzyrodzoną był tutaj całkowicie pomijany…

Opatrzność pomogła oprócz dobrego przygotowania?

To na pewno, to był ten moment w naszej historii, w którym Opatrzność nam niezmiernie sprzyjała. Proszę pamiętać, że walczyliśmy w skrajnie trudnych warunkach. Kraj przeszedł prawie przegraną wojnę, niezwykle niszczącą rewolucję, a w dalszym ciągu był krajem olbrzymim, o olbrzymich zasobach, a Polska też przeszła wojnę, było bardzo zniszczona, co mało kto pamięta, że Polska w okresie I wojny światowej poniosła olbrzymie straty materialne. Setki tysięcy Polaków zginęły na frontach, tylko że głównie nie pod biało-czerwonym sztandarem. Zginęło trochę legionistów, były inne polskie oddziały, nie będziemy przypominać tutaj Legionu Puławskiego, czy Polskiego Korpusu Posiłkowego, czy Pierwszego, Drugiego i trzeciego Korpusu na Wschodzie – czyli te zdarzenia, to już bardziej koniec I wojny światowej. Ale większość, zdecydowana większość Polaków walczyła w szeregach armii zaborczej, a bardzo wielu zginęło, jeszcze więcej zostało rannych, a wielu zostało kalekami. Kraj był w skrajnej nędzy, a pomimo tego potrafił zbudować potężną armię, która odniosła zwycięstwo w kilku wojnach – nie tylko tej bolszewickiej – które toczyły się na naszych granicach. Kiedy Rada Regencyjna najpierw oddała – wtedy jeszcze brygadierowi, chociaż Marszałkowi Piłsudskiemu, władzę najpierw wojskową a dwa czy trzy dni później cywilną, został on tymczasowym Naczelnikiem Państwa. Kiedy powstawał rząd Jędrzeja Moraczewskiego, to i tymczasowy Naczelnik, i ten rząd kontrolowały obszar mniej więcej stu tysięcy kilometrów kwadratowych – tu jestem bardzo optymistyczny, natomiast Polska w końcu miała trzysta osiemdziesiąt osiem tysięcy kilometrów kwadratowych.

Przywołuje Pan piękną kartę polskiej historii. Rozmawiamy tutaj dzisiaj w Belwederze, w którym dziś przez chwilę rozmawiał Pan z córką Józefa Piłsudskiego. To musiało być szczególne przeżycie.

Tak, miałem zaszczyt poznać tę wspaniale trzymającą się damę. Rozmawialiśmy dłuższą chwilę z nią i z jej synem, czyli wnukiem wielkiego Marszałka, i oczywiście było to dla mnie przeżycie.

Dzisiejsze uroczystości były niezwykle podniosłe i mnóstwo mieszkańców Warszawy przyszło, aby w nich uczestniczyć. Czy tego rodzaju potrzeba uczestnictwa w patriotycznych przedsięwzięciach, tak licznie manifestowana, to jest sygnał, że z polskim patriotyzmem dzieje się coś dobrego?

Ja już mówiłem w krótkim wywiadzie dla „Wiadomości” – myślę, że przynajmniej od roku 2004 sytuacja się zmienia na lepsze. To jest proces. To nie może być coś, co stanie się w ciągu roku, dwóch, trzech lat. Niestety, po odzyskaniu niepodległości w roku 1989 wiele zrobiono, aby ten patriotyzm się nie odrodził. Nie będziemy się dzisiaj zastanawiać nad tym, jak to się stało. Ja chętnie się mogę umówić na zupełnie oddzielną rozmowę w tej sprawie. Ale tak było i dopiero w ostatnich latach to zaczęło się odwracać. Będziemy konsekwentnie walczyć o to, aby to się całkowicie odwróciło, przy czym chciałbym jedną rzecz podkreślić – patriotyzm nie oznacza nacjonalizmu.

Te deklaracje – deklaracje rozmowy o tym, czym jest patriotyzm, przyjmujemy, Panie Prezydencie, z radością. Dziś był – i mam nadzieję, że będzie częściej – gościem programu „Trzeci wymiar” Prezydent Lech Kaczyński. Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie.

Dziękuję bardzo.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.