przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Maciej Zdziarski: Witam Pana, Panie Prezydencie.

Lech Kaczyński: Dzień dobry.

Kilka tygodni temu na ulicach polskich miast pojawiły się billboardy z napisem – „Pamiętam Katyń 1940”. Wśród billboardów reklamujących różne produkty, w tej feerii reklam, zupełnie szczególnie zabrzmiało to przesłanie. Jaka powinna być dzisiaj polska pamięć o Katyniu?

Przede wszystkim powinna być, bo chociaż było to więcej niż 67 lat temu – dzisiaj mija 68 lat od wkroczenia armii sowieckiej do Polski, ono było niejako praźródłem tego, co stało się kilka miesięcy później. Tego zapominać nie można, ponieważ wymordowanie 15-16 tysięcy oficerów armii i policji obcego państwa to jest rzecz, która rzadko się zdarza w historii. Nie można zapominać – tam zginęła znacząca część polskiej inteligencji. Byli to oficerowie zawodowi, także oficerowie rezerwy, byli to oficerowie policji, Korpusu Ochrony Pogranicza. Inaczej mówiąc, była to część szeroko pojętych polskich elit okresu międzywojennego i byli to przede wszystkim ludzie – 15 czy 16 tysięcy ludzi, którzy znaleźli się w warunkach bezbronności. To jest warte pamiętania jako przykład jednej z totalitarnych zbrodni, szczególnie okrutnej, a także szczególnie, można powiedzieć, naruszającej panujące w świecie cywilizowanym reguły – chociaż oczywiście takich zbrodni po obydwu stronach – i bolszewickiej, i nazistowskiej – było bardzo dużo, a w sensie liczby ofiar zdarzały się i dużo większe. Pamiętać trzeba, chociaż oczywiście nie to może wyznaczać całość naszej dzisiejszej polityki, tzn. nie ten fakt, nie ta potworna zbrodnia sprzed ponad 67 laty.

Dzisiaj musimy pamiętać, że ci ludzie zginęli w wyniku jednej politycznej decyzji. Jedna polityczna decyzja z zimną krwią podjęta, skalkulowana, spowodowała, że przez wiele lat czegoś nam brakowało, jakiegoś ogniwa łączącego nas z przeszłością.

To była decyzja władzy, która miała panowanie nad życiem i śmiercią wszystkich – swoich obywateli, obywateli obcych państw, tak jak w przypadku obywateli polskich. Inaczej mówiąc, to był przykład władzy najklasyczniej totalitarnej, która kontrolowała życie społeczne, wszelkie jego zbiorowe formy, która kontrolowała państwo, która gromadziła w swym ręku kompetencje władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej. Jeśli chodzi o zbrodnie, to oczywiście ta sprawa nie miała nic wspólnego z jakimikolwiek sądami, ponieważ ludzie, którzy zostali zamordowani, nie byli niczemu winni. To była zemsta za 1920 rok. Trzeba sobie jasno powiedzieć, jaka była mentalność ówczesnego kierownictwa wielkiego, groźnego mocarstwa i wielkiego, groźnego imperializmu. Odwet za to, co stało się prawie 20 lat wcześniej. Oczywiście, na pewno wśród oficerów, którzy znaleźli się w bolszewickich rękach w roku 1939, był nie jeden, nie stu, nie tysiąc takich, którzy walczyli 20 lat wcześniej, ale nie większość, bo jednak minęło około 20 lat. Chodziło o zimny odwet za to, że swojego czasu armia bolszewicka została pokonana.

Ta sprawa w PRL była otoczona milczeniem albo kłamstwem, ale także na arenie międzynarodowej wybierano często kłamstwo w tej sprawie za cenę świętego spokoju.

To dla dobrych relacji z ówczesnym Związkiem Radzieckim

Jak Pan pamięta te sytuacje, tę wiedzę o Katyniu w czasach PRL?

Dla mnie była ona zupełnie oczywista. Od wczesnego dzieciństwa – może nie bardzo wczesnego – wiedziałem, kto dokonał tej zbrodni. W ogóle dla wszystkich Polaków, a w każdym razie dla tych, którzy żyli w ramach jakiejś tradycji, ta sprawa była zupełnie oczywista. Zresztą mój wuj zginął na Wschodzie, akurat nie w Katyniu, bo musiał się przebić jako żołnierz wrześniowej armii – lecz nie wzięty przez Rosjan do niewoli – na Zachód i wpadł w bolszewickie ręce, więc w jakimś sensie ta tradycja funkcjonowała. W życiu dorosłym, kiedy poznałem już swoją żonę, można powiedzieć, funkcjonowała podwójnie. Nie jesteśmy pod tym względem, jako rodzina, nikim oryginalnym. Takich rodzin w Polsce są dziesiątki, dziesiątki tysięcy, łącznie obejmują one na pewno miliony ludzi.

Pamiętamy tę frazę z wiersza Herberta: „Tylko guziki nieugięte przetrwały śmierć, świadkowie zbrodni z głębin wychodzą na powierzchnię jedyny pomnik ich na grobie”. A dziś mamy film Andrzeja Wajdy, dziś mamy książki, dziś możemy o Katyniu mówić, a więc tych pomników jest więcej.

Mamy dzisiaj wolną Polskę. To jest to, czego nam brakowało przez 50 lat. I to jest Polska, która na pewno ma swoje wady, ale jest wolna.

Jak przyjmuje Pan film Andrzeja Wajdy, to że pojawiają się na rynku książki, które sprawę Katynia pokazują w pełni i młodzi ludzie sięgają po te książki, młodzi ludzie pójdą na film?

Daj Boże, żeby jak najwięcej poszło – dlatego, że my konsekwentnie musimy prowadzić politykę przywracania pamięci. Powtarzam: nie po to, żeby ta pamięć była jedynym wyznacznikiem naszej polityki. Jak ta polityka mogłaby wtedy wyglądać? Zadaję tutaj Państwu pytanie, bo w końcu były zbrodnie dokonane przez stronę bolszewicką, ale były też dokonane przez stronę nazistowską. Państwo bolszewickie było zdominowane przez dawną Rosję, państwo nazistowskie miało charakter niemiecki, więc to nie o to chodzi, żeby nasza dzisiejsza polityka była wyznaczana tylko przez to zdarzenie, ale nie oznacza to, że wolno zapominać, że wolno przyjmować zasadę, że tamte czasy, to, co się wtedy zdarzyło, nie ma już najmniejszego znaczenia. To ma znaczenie, chociaż żyjemy w innym świecie i stoimy przed innymi wyzwaniami

Instytut Pamięci Narodowej prowadzi śledztwo w sprawie katyńskiej, ale Federacja Rosyjska nie chce uznać tej zbrodni za zbrodnię ludobójstwa. Czy ci, którzy tam zginęli, odzyskają tę dziejową sprawiedliwość, jaką byłoby uznanie tego za ludobójstwo?

To nie jest pytanie do mnie, to jest pytanie, które jest ważne nie tylko w skali Polski, nie tylko w skali Katynia, naszej historii, ale w ogóle w skali Europy, a w jakimś sensie świata. Czym będzie przyszła Rosja, ta Rosja, która się dzisiaj kształtuje – bo ona się niewątpliwie zmienia – czy to będzie państwo, które uznaje pewne reguły, uznaje także trudne momenty w swojej własnej historii, czy też będzie to państwo, które będzie wracało do tradycji, które spowodowały niejedno nieszczęście w ciągu ostatnich trzystu lat. Ostatnio z ust wysokiego przedstawiciela państwa rosyjskiego – chociaż nie Pana Prezydenta Putina – padły słowa o tym, że Rosja się od trzystu lat przyczynia do równowagi na świecie. W ramach tej równowagi były rozbiory Polski, w ramach tej równowagi był Kongres Wiedeński, który jakby je potwierdził, chociaż sytuacja Polski uległa poprawie. Ja zwracam się tu nawet nie do władz Federacji Rosyjskiej, tylko raczej do naszych partnerów z Unii Europejskiej, z NATO – proszę pamiętać, że takie jest polskie doświadczenie, jeśli chodzi o tę równowagę, ale mamy nadzieję, że będzie inne.

Warto pamiętać o historii w takie dni, jak ten dzień. Dziękuję, że zechciał Pan być z nami. Prezydent Lech Kaczyński w „Trzecim wymiarze”.

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.