przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Piotr Świąc: Witam Państwa. Zakończyła się wizyta Prezydenta w Stanach Zjednoczonych. Pan Prezydent jest teraz Państwa gościem. Rozmawiamy w rezydencji w Helu. Panie Prezydencie, uczestniczył Pan w 62. Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych. Głównym tematem tego spotkania były kwestie klimatyczne, a Polska jest jednym z czterech autorów raportu na ten temat przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Jakie będą nasze rekomendacje w tym raporcie?

Lech Kaczyński: My jako Polska mamy dobre doświadczenie, bo u nas ta emisja spadła o 1/3, poza tym mamy bardzo dużo lasów, dziś to około 30% terytorium naszego kraju, a lasy pochłaniają dwutlenek węgla. W przypadku Polski to jest 40 mln ton. Jest to wprawdzie mniej niż dzienna emisja całego globu do atmosfery, ale Polska to nie jest cała Ziemia. Inaczej mówiąc na pewno zalesienie, ale przede wszystkim technologie, które ograniczają tę emisje i tutaj istnieje podstawowa sprzeczność. Trudno Indiom, Chinom – to razem 2,5 mld ludzi, Brazylii - 188 mln ludzi, a także wielu innym, nie tak wielkim krajom, które się dzisiaj szybko rozwijają, zabronić rozwoju. One się rozwijają przecież z poziomu nieporównywalnie niższego niż poziom europejski, nie mówiąc o amerykańskim. Inaczej mówiąc, trudno im zabronić budowy choćby względnego dobrobytu dla swoich obywateli. Z drugiej strony, to ogromnie zwiększa emisję. W moim osobistym przekonaniu to jest taki sprawdzian światowej solidarności, na skalę większą niż dotychczas, dlatego musi to być solidarność mniej więcej na skalę wewnętrznej solidarności w Unii Europejskiej. Czy to jest do zrobienia? Wielu sądzi, że nie. Natomiast ja uważam, że nawet jeśli to jest bardzo trudne, to ten problem trzeba jasno stawiać.

Ale czy te zmiany uda się przeprowadzić bez udziału Stanów Zjednoczonych, bo jak wiemy do tej pory, delikatnie mówiąc, Stany Zjednoczone nie bardzo uwzględniały głos Europejczyków w tej sprawie.

Mówiąc najkrócej – nie. To jasne, że się nie da. W ostatnim okresie postawa Stanów Zjednoczonych się nieco zmieniła, jest bardziej przychylna, ale oczywiście to jest jeszcze długa droga. W ogóle mamy do czynienia z problemem niezmiernie wręcz trudnym, gdyż po pierwsze nie jedynym na świecie, jest wiele innych problemów do rozwiązania, po drugie dlatego, że nie ma realnej możliwości rozwiązań bez transferu technologii na zasadach nie czysto komercyjnych do krajów, które rozwijają się często w błyskawicznym tempie i często budują olbrzymią ilość elektrowni na węgiel. Zresztą dla nas w kraju, pomimo bardzo zasadniczej poprawy sytuacji, możemy być z tego dumni, to też jest wielki problem, bo Polska jest krajem węgla, w większości brunatnego.

Jaki jest sens i wymiar polityczny tych spotkań, Pana zdaniem? Przypomnijmy: w tym Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych uczestniczyło ponad 80 przywódców. Jakie są konkretne efekty tak dużych spotkań politycznych?

Konkretne to może nie są wielkie, proszę pamiętać, że tam przynajmniej w trakcie pierwszego posiedzenia w ramach Sesji, wszyscy mówią to, co uznają za stosowne. Tam była mowa o bardzo wielu zagadnieniach, o relacjach pomiędzy biednymi i bogatymi, tutaj było widać wzrost radykalizmu, jeśli chodzi o Amerykę Łacińską i jej nowych przywódców, na ogół młodych zresztą. Z drugiej strony Prezydent Sarkozy mówił o podstawowych problemach Kuli Ziemskiej, o charakterze politycznym, wygłosił na przykład bardzo twarde stwierdzenie, jeśli chodzi o Iran, a to akurat nie było przedmiotem tego posiedzenia. Z drugiej strony bardzo radykalne przemówienie wygłosił kontrowersyjny przywódca afrykański Mugabe, który zażądał wręcz Norynbergi dla białych, lub czegoś podobnego. Inaczej mówiąc to jest taki swoisty koncert życzeń. Natomiast ja się skoncentrowałem przede wszystkim na tym, co jest głównym tematem, czyli na sprawach klimatycznych, nie kryjąc tego, że tutaj jest potrzebna większa solidarność. Może sytuacja nie jest aż taka, jak to przedstawiał były wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Al Gore, który dzisiaj się tą kwestią zajmuje - on na przykład wróży, że w ciągu 23 lat Arktyka stopnieje, co miałoby w ogóle nieobliczalne konsekwencje dla świata - ale na pewno pewien problem występuje.

ONZ jest krytykowana przez wielu. Pan również mówi o potrzebach reform...

Tak, musi być zreformowana.

... tej organizacji. Jaki powinien być polski wkład w te reformy?

Dzisiaj trzeba sobie zdawać sprawę, że Polska jest krajem dużym w ramach Europy, ale średnim w ramach świata. Zajmujemy pod względem globalnej produkcji 22, 23 miejsce. Oczywiście na prawie 200 państw na świecie to jest pozycja wysoka, ale tutaj są bardzo duże różnice pod względem między tymi państwami. Z pierwszej dziesiątki, z drugiej, później zresztą dalej – te różnicy też nie są małe. Wiec nie możemy tutaj grać pierwszych skrzypiec. Polska pod tym względem zajmuje stanowisko realistyczne. Świat sprzed 62 lat, gdy powstawała Organizacja Narodów Zjednoczonych i dzisiaj, to są dwa różne światy i trzeba uwzględnić to co się zmieniło przez ten czas. A zmieniło się bardzo dużo. A więc inny powinien być skład Rady Bezpieczeństwa, trzeba zwalczać, co zawsze jest niezwykle trudne, ONZ-owską biurokracje, trzeba, przynajmniej w jakimś sensie, umocnić pozycję Sekretarza Generalnego. Kiedyś mówiło się o nim, że to jest piąte, czy szóste mocarstwo na świecie, dzisiaj, przy całym szacunku, tak już nie jest. Mówiło się, że Sekretarz Generalny ONZ jest jednoosobowym mocarstwem, dziś już tak nie jest. Dlaczego o tym mówię? Nie dlatego, że jestem piewcą ONZ, tylko wartości samej w sobie. ONZ nie rozwiąże wszystkich problemów, tylko po prostu innej organizacji o charakterze globalnym nie ma.

Powiedzmy może o innych spotkaniach politycznych, które Pan odbywał w Stanach Zjednoczonych. Spotkał się Pan m.in. z Prezydentem Afganistanu Hamidem Karzajem. Jaki jest efekt tych rozmów i do kiedy nasze wojska pozostaną w tym kraju?

Oczywiście jeśli chodzi o Pana Prezydenta, to on by chciał, żeby to było jak najdłużej. My jeszcze w tej chwili nie podjęliśmy decyzji jak długo nasz misja ma trwać. Proszę jednak pamiętać, że to jest misja NATO. To jest różnica w stosunku do Iraku. My jesteśmy członkiem NATO i mamy obowiązki z tego faktu wynikające. Misja w Iraku nie jest misją NATO i w każdej chwili możemy podjąć decyzję o wycofaniu wojsk. Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana. Rozmowa była bardzo dobra. Jest rzeczą niezmiernie istotną, że ten dzisiaj bardzo ważny w skali światowej przywódca - nie chodzi o to, że Afganistan jest taki potężny, tylko że w Afganistanie ogniskują się pewne problemy - jest niezwykle przychylnie nastawiony do naszego kraju, do naszego udziału i że relacje z nim, jak sądzę, będą coraz bliższe.

Jak rozumiem, nasze wojska na razie pozostają w Afganistanie. Termin wycofania nie jest w tej chwili określony?

Nie jest w tej chwili jeszcze określony.

Powróćmy jeszcze do spotkań, które odbył Pan z Polonią Amerykańską. Opozycja odczytała je jako element kampanii wyborczej. Pojawiły się krytyczne głosy związane nawet z kosztami pobytu polskiej delegacji.

Zacznijmy może od tych kosztów. Myśmy byli w takim samym hotelu jak dziesiątki innych przywódców państw świata, także jeśli idzie o przywódców państw afrykańskich. Ja myślę, że Polska ma taki status na świecie, żeby nie była gorsza, niż powtarzam, przedstawiciele wielu państw, również afrykańskich. Być może opozycja sądzi inaczej, ale jeśli sądzi inaczej, to sądzi niezwykle wręcz błędnie. Natomiast jeśli chodzi o spotkania z Polonią, to rzeczywiście byłem niezmiernie gorąco przyjmowany. No marzyłbym, żeby gdzieś w Polsce tak być przyjętym. To były niezmiernie owocne spotkania, liczne, i na Greenpoint w Nowym Yorku, i w Chicago i należy się tylko z tego cieszyć. Tam spotkanie ze mną jest po prostu spotkaniem z Prezydentem Polski, a nie przedstawicielem jakiegoś ugrupowania politycznego i jeżeli to budzi tak gorące uczucia, to znaczy, że te gorące uczucia budzi Polska.

Co Polska może zrobić dla Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych, a jaka może być Pana zdaniem rola naszych Rodaków za oceanem?

Pozycja Polonii jest coraz silniejsza, choćby fakt, że koncert odbył się w tak prestiżowym miejscu w Chicago jest najlepszym dowodem tego, że pozycja naszej mniejszości rośnie. Jeszcze nigdy w 150 letniej historii Polonii w Chicago w tym miejscu koncert się nie odbył. To bardzo istotne. Natomiast to, co my możemy zrobić dla Polaków w Ameryce to przede wszystkim możemy walczyć o wizy. To oczywiście nie są wizy dla Amerykanów polskiego pochodzenia i Polaków amerykańskich do Polski, bo takich wiz nie ma, tylko na odwrót, dla ich rodzin do Stanów Zjednoczonych. To jest sprawa pierwsza, my tutaj uporczywie walczymy, ale walka jest trudno, to trzeba sobie jasno powiedzieć. A sprawa druga to są wszelkie ułatwienia związane z edukacją polską i w Polsce. Sądzę, że obecne władze są pod tym względem nieporównanie bardziej aktywne niż przez ostatnie 18 lat. Choćby ustawa Karta Polaka dla Polaków na wschodzie, którzy są w najgorszej sytuacji, jest tego dowodem.

Panie Prezydencie, wracając jeszcze do wiz, o których Pan wspomniał, będzie Pan dalej zabiegał o zniesienie przez Amerykanów wiz dla Polaków? I jaki, Pana zdaniem, może być realny termin bezwizowego ruchu pomiędzy naszymi krajami?

Nie potrafię odpowiedzieć na to drugie pytanie. Natomiast zabiegać będę, starać się będę – myślę, że to jest trafniejsze określenie, w sposób nieustający. Bo to jest podstawowy obowiązek Prezydenta i rządu, i sytuacja asymetryczna nie może się tutaj utrzymywać w nieskończoność. Już o tym swego czasu mówiłem. Polska bardzo dawno zniosła wizy dla Amerykanów, nie tylko polskiego pochodzenia. Proszę o jednej rzeczy pamiętać – wizy dla Polaków, którzy są obywatelami amerykańskimi, na pewno nie zostaną przywrócone. Natomiast sytuacja asymetrii na pewno nie może się w nieskończoność utrzymywać, chciałbym to z całą siłą powiedzieć.

Dziękuję bardzo. O efektach swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych, mówił Prezydent Lech Kaczyński

Dziękuję bardzo.

Dziękuję Państwu.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.