przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Michał Adamczyk: Energia to temat, który dominował podczas tego szczytu. Z jednej strony postulat oszczędnościowy i proekologiczny, z drugiej solidarności i bezpieczeństwa energetycznego. Czy Pan, Panie Prezydencie, ma już w tej chwili pewność, że w razie przerw dostaw energii ze Wschodu Unia nam pomoże, że uruchomi tutaj jakieś rezerwy energii?

Lech Kaczyński: Myślę, że tak, ale oczywiście jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia w tej sprawie. My jesteśmy na poziomie deklaracji politycznych, które trzeba przerobić w konkretne akty unijnego prawa, a następnie trzeba je wdrażać. Droga do wspólnej polityki energetycznej jest jeszcze długa, ale początek jest zrobiony bardzo dobrze. Muszę powiedzieć, że kilka miesięcy temu nie spodziewałbym się tego.

Polska nie wyszła naprzeciw oczekiwaniom Komisji Europejskiej, jeśli mówimy o energii odnawialnej – 20-procentowy poziom energii odnawialnej w produkcji całej energii nie będzie obligatoryjny, obowiązkowy dla Polski, co można oczekiwać jako sukces, bo o to się przecież staraliśmy...

To znaczy, Polska wyszła naprzeciwko Unii Europejskiej i prezydencji niemieckiej, bo bardzo dążyła do kompromisu. Natomiast jest rzeczą oczywistą, że o tych 20 procentach można mówić tylko jako o wartości przeciętnej w Unii, a nie w poszczególnych krajach, ponieważ są takie kraje, które dzisiaj mają dużo więcej, niż 20 procent energii odnawialnej, np. Dania, a są takie jak Polska, które mają 5-5,5 procent. To byłoby całkowicie nierealne i tutaj nasz postulat był dość łatwo przyjęty. Zresztą bardzo silnie nas tutaj popierali – trudno powiedzieć, że popierali, bo sami wystąpili oddzielnie z tego rodzaju pomysłami – nasi partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej, także w pewnym stopniu Rumunia. I jest to oczywiste, bo dla niejednego kraju, który dziś należy do Unii, postulat osiągnięcia 20 procent już w roku 2020 jest niemożliwy do wykonania.

Kolejnym ważnym tematem po energii była eurokonstytucja. Wstępem do niej ma być Deklaracja Berlińska. Czego Pana zdaniem, Panie Prezydencie, zabraknie w tekście Deklaracji Berlińskiej?

Chyba jednak zabraknie – chociaż bardzo się o to starałem – sprawy korzeni chrześcijańskich Europy, co jest sprawą oczywistą. Podkreślałem, że to nie jest sprawa światopoglądu, to jest sprawa historii, która jest pod tym względem całkowicie jasna, ale niestety tutaj mamy do czynienia z niektórymi krajami, które są niezmiernie uparte. Natomiast sama deklaracja i eurokonstytucja to nie jest to samo. Bardzo wiele państw podkreślało, żeby nie stawiać sprawy eurokonstytucji bezpośrednio w Deklaracji Berlińskiej, ponieważ dzień tej deklaracji, dzień 50-lecia Traktatów Rzymskich będzie świętem, wielkim świętem dzisiejszej Unii Europejskiej. Oczywiście, wtedy, przed 50 laty, to była Europejska Wspólnota Gospodarcza, wtedy tworzona i nie przez 27 państw, tylko przez 6, ale to oznacza wręcz wspaniały rozwój. Myślę, że wszyscy zgadzali się z tym, żeby ten dzień był dniem jedności, a nie dniem kontrowersji.

A o jakie zapisy w eurokonstytucji w przyszłości będzie Polska walczyć?

Polska będzie chciała rozmawiać w ciągu najbliższych dwóch lat na temat bardzo wielu przepisów nowej konstytucji, nowego projektu eurokonstytucji i chcielibyśmy, żeby to był projekt realny, to znaczy realnie oddający dzisiejszy stan Europy. Olbrzymim sukcesem jest istnienie Unii Europejskiej, olbrzymim sukcesem jest znoszenie wielu barier międzypaństwowych, olbrzymim sukcesem jest wspólny rynek, ale narody europejskie dalej istnieją i dalej demokracja realizuje się przede wszystkim prze państwa narodowe. I dalej te państwa pod niejednym względem mają nieco odrębne interesy, chociaż potrafią je w wielu sprawach uzgadniać, i dalej te państwa ze względu na swoje położenie geograficzne, w ramach Europy czasem bardzo odległe – gdzie jest Finlandia, a gdzie jest Portugalia – mają też różne kierunki podstawowej aktywności zagranicznej. I to powinno być w tej eurokonstytucji – bo sama nazwa nam nie przeszkadza – uwzględnione. Jeżeli to będzie traktat o bardzo ścisłej współpracy – 27 dzisiaj, a w przyszłości, mam nadzieję, większej ilości państw, bo mówiłem też o sprawie poszerzenia, chciałem, żeby w tej Deklaracji Berlińskiej były chociaż dwa zdania nadziei w tej sprawie i jeszcze będę na ten temat, mam nadzieję, rozmawiał z Panią Kanclerz jako przewodniczącym Rady Europejskiej 16 marca, bo ta nadzieja naszym zdaniem musi być stworzona. I jeżeli ta konstytucja będzie odpowiadała właśnie owej sytuacji różnych narodów, różnych państw, które je reprezentują, czasami nieco odrębnych interesów, ale jednocześnie olbrzymiej woli solidarności i współpracy, to wtedy będzie czymś dobrym – czymś, co może Unię wzmocnić, co może uczynić z niej podmiot wręcz niezmiernie się liczący także w skali świata i podmiot, który będzie zapewniał coraz wyższy dobrobyt, coraz szybszy rozwój naszego europejskiego kontynentu

A czy bez eurokonstytucji Unia jest w stanie sprawnie funkcjonować?

Dzisiaj okazało się, że tak. Naprawdę dyskusja była tutaj twarda, a punkty widzenia w wielu sprawach były rozbieżne, a mimo wszystko udało się osiągnąć kompromis i nie kryję, że Polska była tym kompromisem zainteresowana i myślę, że jakąś rolę w tym, że został on osiągnięty, odegrała

I ostatnie pytanie, Panie Prezydencie. Za dwa miesiące mija trzecia rocznica naszego wejścia do Unii Europejskiej, to chyba dobra okazja do takiego pierwszego podsumowania. Jaki jest polski bilans zysków i strat?

Bilans zysków jest bardzo pokaźny, powiedziałbym. Początkowo w polityce zagranicznej, przypominam sprawę „pomarańczowej rewolucji”, kiedy nasza przynależność – zupełnie wtedy świeża – do Unii niewątpliwie pomogła ówczesnemu Prezydentowi Rzeczypospolitej w tym, żeby osiągnąć sukces w Kijowie. Zresztą tam Prezydent Aleksander Kwaśniewski korzystał z pełnej solidarności całej polskiej klasy politycznej, wszystkich ugrupowań, i to było również istotne, ale, powtarzam, bardzo istotna była przynależność Polski do Unii Europejskiej. Są olbrzymie sukcesy związane z wzrostem eksportu, poprawą sytuacji w rolnictwie, wzrostem eksportu polskich rolników. Jest coraz większe wykorzystanie środków unijnych: przypominam, że ono w zeszłym roku wzrosło około dwukrotnie i że Polska z ostatniego miejsca przeniosła się na piąte, jeżeli chodzi o dziewięć państw, czyli jest dzisiaj w środku stawki. A proszę pamiętać, że jesteśmy państwem zdecydowanie największym, czyli z istoty mamy największe kłopoty ze skutecznym wykorzystaniem tych środków, zatem miejsce piąte jest bardzo dobre. Inaczej mówiąc, bilans zysków jest bardzo pokaźny, bardzo. Uważam, że on jest bardziej owocny, niż sądziłbym trzy lata temu. Natomiast, czy są jakieś straty? Zawsze są jakieś straty – dlatego, że choćby dzisiaj musieliśmy jakieś kompromisy przyjmować, bo wiążą nas one tak samo, jak innych liczne dyrektywy, które nie zawsze są dokładnie dostosowane do polskich warunków, bo w ogóle w wielu sprawach swoboda jest ograniczona, ale tutaj powstaje pytanie – czy to się opłacało? Per saldo to się opłacało zdecydowanie.

Dziękuję bardzo za rozmowę.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.