przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Marzena Drabsiak: Witam Państwa, moim gościem jest Prezydent Lech Kaczyński.

Lech Kaczyński: Dzień dobry.

Panie Prezydencie, co czuje prezydent kraju, który jest organizatorem Euro 2012?

Cieszę się, jak wielu moich rodaków. Robiliśmy wszystko, żeby tak się stało i tym razem się udało. W ostatnim czasie w ogóle nam się w sporcie – choć to nie jest jeszcze sukces sportowy, to jest sukces organizacyjny, ale bardzo istotny – udawało. Trzy wicemistrzostwa świata, powrót Adama Małysza – to znaczy Małysz nigdy nie odchodził, zawsze był znakomitym skoczkiem, ale zdobył po raz czwarty Kryształową Kulę, to jest olbrzymi sukces. To jest sukces innego rodzaju, ale też olbrzymi, bo nasz kraj, także naszych partnerów ukraińskich, jeszcze raz chciałbym im pogratulować, tego rodzaju sukcesy omijały ich w historii, to znaczy, że najważniejsze imprezy sportowe na świecie nie odbywały się u nich. To jest bardzo dobrze. Bardzo dobrze, że zaryzykowaliśmy. Będą koszty, oczywiście, trzeba będzie bardzo dużo zrobić przez te pięć lat.

Właśnie dzisiaj rusza już praca. Trzeba budować.

Ależ oczywiście, że tak, ale to jest wymuszenie, to jest takie dobre wymuszenie. Trzeba będzie to zrobić i ja się niezmiernie cieszę, że trzeba będzie – i tutaj nie jest tak, że może być pół roku wcześniej, albo pół roku później, tylko musi być właśnie wtedy.

No właśnie, ale to też bardzo duża odpowiedzialność, żeby zdążyć, żeby zdać ten egzamin.

Wie Pani, my jesteśmy krajem coraz zasobniejszym, choć oczywiście daleko nam do państw zachodniej Europy pod tym względem. Jesteśmy państwem coraz sprawniej zorganizowanym, choć daleko nam, bardzo daleko do odpowiedniej sprawności. Są fragmenty państwa, które bardzo słabo lub w ogóle nie funkcjonują, to właśnie chcemy zmienić i to właśnie jest realizowane. Zrobimy to, ja jestem przekonany – samorząd Warszawy, samorządy Gdańska, Poznania, Wrocławia, władze regionów, ale także rząd Rzeczypospolitej.

Właśnie, bo to nie tylko przecież pieniądze z budżetu państwa, ale również praca samorządów.

Ależ olbrzymia praca samorządów i tutaj ważna jest sprawność władz tych czterech miast.

Na jakie pieniądze jeszcze możemy liczyć?

Ja sadzę, że możemy liczyć na pieniądze przedsiębiorców. Na przykład, jeśli chodzi o naszych ukraińskich partnerów, to oni w olbrzymim stopniu na to liczą. Ja jestem może tutaj nieco bardzie powściągliwy, jeżeli chodzi o polską część oczywiście, ale myślę też, że udział będzie istotny, bo to jest impreza przynosząca ogromne zyski.

To wielki dzień też dla Ukrainy. Czy Ukraińcy mogą to odbierać, czy prezydent Juszczenko może to odbierać jako krok w stronę Brukseli, kolejny krok?

Ja bym bardzo chciał, żeby tak było. Myślę, że na pewno jest to bardzo istotne dla Ukrainy i bardzo istotne, że jest to robione z państwem, które jest w Unii, jest w NATO. Bardzo, bardzo jestem tym usatysfakcjonowany. To już jest satysfakcja typu politycznego, bo jestem usatysfakcjonowany jako Polak, jako kibic, ale to tez jest sukces polityczny – i Polski i Ukrainy.

Mieliśmy bardzo dużego rywala – Włochy – a jednak nam się udało. Co Pana zdaniem zdecydowało, że to właśnie Polska i Ukraina będą gospodarzami tych mistrzostw?

Mieliśmy też Chorwatów i Węgrów. Ja myślę, że dlatego, po pierwsze, że to są dwa duże kraje, które były omijane przez tego rodzaju imprezy, że to zostało wzięte pod uwagę. Że była duża koncentracja władz, łącznie z Prezydentami, w tej sprawie. Że w końcu dobrze spisały się związki piłkarskie tych krajów, a polski w warunkach niełatwych, w jakim w tej chwili funkcjonuje, spisał się bardzo dobrze. I ta mobilizacja dała konkretne efekty, zaangażowali się konkretni ludzie, myśmy tam wczoraj mieli i polskich mistrzów, i ukraińskich mistrzów.

No właśnie, Pan i Pan Prezydent Juszczenko jako jedyni prezydenci krajów kandydujących do tych mistrzostw byli na miejscu. Czy to pomogło?

Ja mam nadzieję, że tak, ja bym nie chciał przesądzać, bo przecież nie wiem, ale mam nadzieję, że tak.

Panie Prezydencie, mówiliśmy o tym, że potrzebne będą pieniądze, że potrzebne są inwestycje, że potrzebne też są dodatkowe przepisy, dodatkowe ustawy. Jakie będą Pana pierwsze decyzje? Czy Pan się zaangażuje osobiście w to przygotowanie?

Ja się zaangażuję, oczywiście w porozumieniu z rządem, dlatego że jestem aktywny, jeżeli chodzi o działalność ustawodawczą. Zgłosiłem dotąd dwadzieścia kilka projektów ustaw – powiedzmy sobie, mniej więcej połowę tego, co przez dziesięć lat zgłosił mój poprzednik. Ale przede wszystkim powinny być pewne ułatwienia dla tych inwestorów, którzy by wzięli udział w tym przedsięwzięciu. To jest sprawa pierwsza. To być powinno; po drugie, musi być pewien przegląd planów infrastrukturalnych, bo te plany muszą być mocno związane z miejscami, gdzie będą się odbywać rozgrywki – przede wszystkim chodzi tutaj o drogi. To jest dodatkowy impuls, bo nam różne rzeczy idą w tej chwili dobrze: szybki wzrost, pewna sytuacja na giełdzie, silny spadek bezrobocia, wiele zjawisk o charakterze pozytywnym w naszym kraju, ale mamy kłopoty, jeżeli chodzi o drogi. Dla mnie ten impuls jest bardzo potrzebny, bo może pozwoli na przełamanie tego, co z bardzo różnych względów, przede wszystkim ze względu na bardzo zawikłany system interesów, które z interesami kraju nic nie mają wspólnego, było trudne do przebrnięcia i myślę, że teraz będzie łatwiejsze.

Ale Pan jeszcze jako prezydent Warszawy bardzo przychylnie wypowiadał się o stadionie narodowym – to stadion narodowy dla Warszawy, ale również w innych miastach tych stadionów trzeba wybudować. No i tutaj też są potrzebne pewne ułatwienia, tutaj Ministerstwo Sportu…

Ja bym powiedział tak: jeśli chodzi o Warszawę, to gdybym nie uległ namowom do tego, żeby robić przedsięwzięcia mieszane, to znaczy samorządowo-prywatne, co jest bardzo modne w Europie w dalszym ciągu jest, to pewnie ten stadion może by nie był gotowy, ale by było blisko do tego.

Ale ten stadion w Warszawie musi powstać...

Ależ oczywiście, i powstanie, i do tego warunki absolutnie są, tylko że nie trzeba filozofować, ale robić, bo jakby odrębną sprawą jest strawa stadionu Polonii, zmieniliśmy tam oświetlenie, zmieniliśmy nawierzchnię, wszystko tam zmieniliśmy, ale on jeszcze wymaga ciężkiej pracy, żeby spełniać pewne kryteria. Musi być stadion na Legii, oczywiście muszą być odpowiednie stadiony w Gdańsku, w Poznaniu i we Wrocławiu. Jestem przekonany, że w obecnych warunkach przestanie się filozofować i przestanie się zastanawiać nad tym, czy to może lepiej żeby to ktoś prywatny robił, bo on z tego później zrobi na stałe wielki biznes. Otóż, proszę Państwa, z dużego stadionu wielkiego biznesu się nie zrobi.

Jakie regulacje prawne są teraz potrzebne, żeby ułatwić powstawanie obiektów sportowych?

Mówiłem, to są pewne zmiany ale nie sądzę, żeby potrzebne były jakieś nokautujące zmiany. Nie, Pani Redaktor – potrzebne jest przełamanie pewnych interesów. W Polsce, niejednokrotnie także w sferze sportowej, ja się spotykałem z takimi propozycjami typu: my już mamy załatwione kilkadziesiąt milionów z budżetu państwa – czym ówczesny Komitet Sportu dysponował – Pan dorzuci jako prezydent Warszawy ziemię, my dołożymy do tego pieniądze dużo mniej warte, niż ta ziemia i ten wkład budżetu państwa, później będzie to nasze. No, na tej zasadzie nikt uczciwy reprezentujący władze publiczne postępować nie może. Myślę, że dzisiaj już się nie będzie próbowało w ten sposób postępować, a jeśli nie będzie się próbowało, to sprawy pójdą same. Ja jestem zwolennikiem udziału przedsiębiorców prywatnych w tym przedsięwzięciu – oni mają tam szansę na bardzo poważną reklamę swoich firm. To ma olbrzymie znaczenie – przecież mistrzostwa będą oglądać setki milionów ludzi, a oni mogą uczynić pewne wkłady finansowe, natomiast same podstawowe inwestycje powinny mieć charakter publiczny.

Jeszcze pieniądze z Unii Europejskiej, z UEFA – czy Pan będzie sam starał się pomagać w pozyskaniu tych pieniędzy?

To znaczy, ja nie jestem od tego, żeby osobiście..., ale będę starał się, aby Polska dostała pieniędzy z tych źródeł, które są możliwe, jednak proszę też pamiętać, że to nie są takie wydatki, które nas szczególnie obciążą. Nie twórzmy wrażenia, że my jesteśmy w sytuacji budżetowej sprzed 10 czy 12 lat. Bo ona się bardzo zmieniła, bardzo poprawiła.

Panie Prezydencie, ja widzę u pana krawat, który jest już chyba symbolem zbliżających się właśnie tych Mistrzostw Europy 2012. Barwy Polski i Ukrainy. Mógłby Pan pokazać?

Nie ma tu barwy Polski, są tylko na samym dole.

Mógłby Pan pokazać, pierwszy kibic? Będzie Pan na meczach, Panie Prezydencie?

No, myślę, że będę. Oczywiście, to będzie już po mojej kadencji, musiałbym być drugi raz prezydentem, żeby być tam jako Prezydent Rzeczypospolitej, ale mam nadzieję, że żyć będę.

Panie Prezydencie, Polacy teraz, w eliminacjach do Mistrzostw Europy 2008, grają bardzo dobrze, czyli tak naprawdę teraz należy tylko życzyć Leo Beenhakerowi i Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej i naszym piłkarzom by w 2012 jak najwięcej meczów dotyczyło – uczestnikami, których byliby Polacy, prawda?

To jest pierwsza sprawa. Ja przyjmuję takie założenie – niech ten rok 2008 będzie wstępem, a 2012 finałem.

Czyli zachętą ta dzisiejsza decyzja UEFA ma być dla naszych piłkarzy przede wszystkim?

2008 to ma być wstęp do sukcesu, a 2012 to ma być ten finalny sukces.

Czyli czekamy na ten sukces w 2012 roku i trzymamy kciuki za naszych piłkarzy już w Mistrzostwach Europy 2008. Moim i Państwa gościem był Pan Prezydent Lech Kaczyński. Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie.

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.