przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Maria Przełomiec: Państwa i moim gościem jest Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński.

Lech Kaczyński: Dzień dobry Państwu.

Panie Prezydencie, wczoraj Panowie przyjęliście deklarację o powstaniu energetycznego korytarza, którym surowce energetyczne z Morza Kaspijskiego mają płynąć przez Ukrainę, Polskę, na Zachód...

Gruzję...

...Gruzję, Ukrainę, Polskę – na Zachód. Takich deklaracji było już kilka, chociaż nie w tak szerokim gronie. Dlaczego Pana zdaniem akurat ten projekt się powiedzie?

Przede wszystkim wczorajsza deklaracja mówiła też o powołaniu grupy roboczej, o idei powstania wspólnej instytucji, to znaczy komercyjnej spółki, która by się tym zajęła.

Sarmacja?

Być może Sarmacja, tak, być może to będzie inna firma, ale tego rodzaju idea jest – musimy pamiętać o tym, że państwa uczestniczące były bardzo bliskie decyzji o w ogóle powołaniu już w tej chwili tego rodzaju instytucji. Po drugie, rzeczywiście szeroki jest zakres tego porozumienia. Chciałem przypomnieć, że poza Kazachstanem zasoby ma także Azerbejdżan i że współpraca z nim w tej chwili jest mocno zaawansowana. Ten szczyt miał także wartość ogólnopolityczną. On był na pewno dowodem na zbliżenie polityczne tych państw, czasem przecież dość odległych od siebie geograficznie. Inaczej mówiąc, jak dotąd – wolę nie wróżyć, nie mam tego rodzaju zwyczaju – aktywność na południowy wschód od Polski, która jest zjawiskiem na tę skalę nowym (oczywiście nie mówię o Ukrainie, bo tutaj jest już od dłuższego czasu bardzo duża aktywność Polski, także w okresie, kiedy jeszcze nie byłem prezydentem), daje jakieś rezultaty. To są rezultaty, jak na czas jej trwania, niezłe. Proszę pamiętać o tym, że jeszcze pół roku temu w Astanie, czyli nowej stolicy Kazachstanu, nie było polskiego ambasadora, on urzędował 1700 kilometrów dalej, w Ałmacie, dawnej stolicy. Miał nieco utrudniony dostęp do władz kazaskich, które od lat już urzędują w Astanie, więc to jest orka na gruncie, który dotąd nie był uprawiany, a w tej chwili uprawiany już jest. Zaczynamy także kontakty z Turkmenistanem, których przedtem właściwie w ogóle nie było.

Panie Prezydencie, wspomniał Pan o Kazachstanie. Bez kazaskiej ropy jednak powodzenie tego przedsięwzięcia będzie bardzo trudne. W Krakowie był specjalny przedstawiciel Prezydenta Kazachstanu. Czy tutaj padły jakieś deklaracje? Czy wiadomo na przykład, od którego roku może ta ropa popłynąć?

Wszystko to jest, tak samo, jeśli chodzi o Azerbejdżan – ja bym przestrzegał przed niedocenianiem zasobów azerskich.

Gazowe to są zasoby...

Gazowe, ale także jeśli chodzi o ropę naftową, są większe, niż na ogół się uważa. Ale przecież ta deklaracja została akceptowana także przez specjalnego przedstawiciela Prezydenta Nazarbajewa, a wziąwszy pod uwagę system polityczny Kazachstanu, to nie sądzę, żeby to się mogło stać bez wiedzy przywódcy.

A padła konkretna data?

Tak. Wszyscy mówili, i my też, bo my też nie będziemy gotowi wcześniej niż w roku 2012.

Panie Prezydencie, Polska była gospodarzem tej pierwszej części, jakie jest polskie zadani,e jeżeli idzie o ten korytarz, co konkretnego Polska...?

W pierwszej fazie – w tej chwili mówię o ropie naftowej, bo jest jeszcze gaz – to jest połączenie między Brodami a Adamowem, bo dalej w istocie ten rurociąg już jest – do Płocka i dalej do Gdańska, bo tutaj olbrzymie znaczenie ma port w Gdańsku (proszę o tym pamiętać) i jego dosyć duże moce terminalu naftowego, ponad 30 mln ton – dlatego, że potrzebny jest port niezamarzający, w którym cały rok można eksportować, a nie przez Morze Czarne, ponieważ Bosfor jest w tej chwili już tak zapchany (tak chyba najlepiej można to po polsku określić), że jego wydolność się kończy. Natomiast, jeśli chodzi o cieśniny indyjskie, to jeszcze nie, jeszcze daleko tego.

No tak, ale ten Odessa – Brody – Adamowo teraz, bo to będzie trochę krótsza trasa, to jest taki Leitmotiv od kilkunastu lat wszystkich rozmów. Czy to rzeczywiście w tej chwili powstanie, za czyje pieniądze?

Myślę, że to powstanie, że to powstanie za pieniądze polskie i ukraińskie, że my jesteśmy w tej chwili w stanie, przy naszej obecnej sytuacji gospodarczej, się tego podjąć. W Polsce największym problemem – i dlatego też nie chciałem dawać zbyt krótkich terminów – jest czas inwestowania i to już wszyscy wiedzą. Upraszczamy te przepisy, choćby ze względu na środki unijne, ale np. polska ziemia ma właścicieli. Proszę pamiętać, że Polska ma dobrze ponad stu mieszkańców na jeden kilometr, a nie czterech, tak jak np. Kazachstan i z tego powodu w Polsce tego rodzaju prace musza trwać nieco dłużej.

Broni się Pan przed datami, ale...

Nie, 2012 ciągle...

W 2012 będzie polski odcinek?

Myślę, że to tutaj jest całkowicie realna data. Nie mówię, że za dwa-trzy lata, bo to jest niemożliwe.

Moskwa jednoznacznie komentuje ten szczyt jako antyrosyjski. I to robią zarówno politycy, jak i dziennikarze. Prezydent Putin robi wszystko, by nie stracić monopolu na dostawy na dostawy produktów energetycznych do Europy, dowodem na to jest ta bezprecedensowa – jak wszyscy twierdzą – podróż do Kazachstanu i Turkmenistanu. Czy Rosja nie przeszkodzi krakowskiemu przedsięwzięciu?

To nie jest antyrosyjskie przedsięwzięcie. Proszę pamiętać o jednym: że kraje, które są eksporterami mają swoje interesy, które także polegają na dywersyfikacji oraz na uzyskaniu rynków zbytu, bo poza problemem dywersyfikacji np. dla Kazachstanu jest problem tego, żeby się udało wszystko, co się wyprodukuje, gdzieś wysłać. Jeśli chodzi np. o inne dobra, takie jak węgiel – Kazachstan jest w ogóle bardzo bogaty w różnego rodzaju minerały – to w tej chwili oni mają już wielkie zapasy, które będą rosły.

Czyli muszą znaleźć drogę?

Muszą znaleźć drogę i to jest zupełnie normalne dążenie kraju, który Pan Bóg wyposażył w olbrzymie bogactwa, olbrzymie terytorium, nieco mniejszą ludność i niezwykle potężnych sąsiadów – bo z jednej strony Federacja Rosyjska, a z drugiej strony Chiny.

Czyli starczy dla wszystkich?

Myślę, że starczy dla wszystkich i argumentacja kazaskiego państwa tego nie kryje, że tutaj idzie o to, iż w pewnym momencie, wziąwszy pod uwagę przepustowość tych rurociągów, które istnieją, które mają powstać, potrzebne będzie jeszcze coś innego, a w szczególności dostęp do północnej części Europy, a w szczególności do portu gdańskiego.

Ale starczy dla wszystkich, ale rosyjski monopol zostanie przełamany...?

Rosjanie w tej chwili też nie mają monopolu produkcyjnego, ponieważ to, co mają Azerowie razem z Kazachstanem, to są zasoby niewiele mniejsze od rosyjskich albo i równe – niektórzy mówią, że większe. Jeżeli ktoś nie ma monopolu produkcyjnego, to w istocie utrzymanie monopolu transportowego na bardzo długi czas jest rzeczą niemożliwą. Myślę, że najrozsądniej będzie, jak wszyscy wezmą to pod uwagę, ponieważ Rosja i tak będzie krajem tranzytowym na bardzo wielką skalę, niezależnie od tego, że jest też wielkim eksporterem, bardzo dużo produkuje.

Kiedy krakowski projekt zostanie przedstawiony Unii Europejskiej?

Taki był zamiar, to znaczy od chwili, kiedy pomyślałem pierwszy raz o tej konferencji, a nie kryję, że to było w trakcie zeszłorocznego spotkania na statku na Dnieprze – w podobnym składzie, ale nie dokładnie takim samym.

To był GUAM?

Nie, to nie był GUAM, ale to było spotkanie prywatne, bezkrawatowe. Ja myślałem o takiej kolejności – najpierw trzeba naszych przyjaciół przekonać, że coś się da zrobić, że to nie jest tak, że się nie da, a później, kiedy już pewne fakty będą, to ich do tego włączyć. Myślę, że w Wilnie będą wysocy przedstawiciele, mam nadzieję, że bardzo wysocy.

A uda się przekonać Unię? Bo z tą solidarnością energetyczną na razie jest dosyć różnie, na razie kraje Unii pojedynczo chętniej uczestniczą w rosyjskich projektach, niż w takich alternatywnych...

Dużo ma Pani racji, ale mam nadzieję, że tak, że w szczególności Komisję Europejską, która wspiera energetyczną solidarność, uda się przekonać. Szczególnie, że istnieje jednak pewne poczucie tego, jak wygląda polityka Federacji Rosyjskiej w ostatnim okresie i że to poczucie świadomie jest pogłębiane, ponieważ trudno podejrzewać, że przywódcy Federacji Rosyjskiej nie wiedzą, co robią. Co jak co, ale politykami są dobrymi.

Były takie głosy, że Polska porwała się z motyką na słońce, próbując konkurować z Rosją.

Polska tutaj w żadnym wypadku nie konkuruje z Rosją, to jest po prostu żart. Polska ma około miliona ton ropy, może się uda półtora kiedyś wydobywać – to jest dużo mniej, niż jest nam potrzebne.

I konkurować w wielkiej grze na rynkach międzynarodowych?

To jest gra regionalna – i to wielokrotnie zostało wczoraj podkreślone – do której Polska ma prawo, tak samo, jak każde inne państwo i rzeczywiście dla Rosji pod tym względem nie możemy być konkurentem, i myślę, że Rosjanie o tym świetnie wiedzą. Natomiast dla Rosji Unia jest niezmiernie ważnych partnerem i polityka polegająca np. na tym, żeby nie wycofywać czegoś, co ma najczęściej charakter polityczny – i tutaj akurat ja się nie dam przekonać, że ma charakter techniczny, czy choćby zbliżony do tego – chyba nie ma większego sensu.

Ostatnie pytanie: Prezydent Adamkus powiedział, że on również zaprosił do Wilna wysokich urzędników amerykańskich. Czy to znaczy, że Litwa, Polska czy Europa próbuje współpracować tutaj z USA?

Ja na pewno będę miał jeszcze niejedną długą rozmowę z Prezydentem Adamkusem. Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu, żeby byli tam także przedstawiciele Stanów Zjednoczonych. Proszę pamiętać, że Pan Prezydent Adamkus spędził około 50 lat swojego życia w USA, że zajmował tam bardzo wysoką pozycję w administracji ekologicznej, naprawdę bardzo wysoką, jak na takie ogromne państwo i że jego możliwości z tym właśnie związane są bardzo istotne – to znaczy, nawet jeżeli Litwa nie jest wielkim państwem, to Pan Prezydent Adamkus ma tutaj rzadko spotykane możliwości.

Ale priorytetem jest Unia Europejska...

Polska jest w ogóle krajem, który jest krajem europejskim, więc z tego wynikają określone fakty, ale to jest jakby jedna strona medalu. A z drugiej strony jak najbliższe relacje ze Stanami Zjednoczonymi są nam niezmiernie potrzebne.

Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie.

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.