przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jan Pospieszalski: Panie Prezydencie, kiedy Pan dowiedział się o tym, co wydarzyło się w Katyniu?

Lech Kaczyński: Wtedy, kiedy się dowiedziałem w ogóle o tym, że coś takiego się zdarzyło, czyli w dzieciństwie. Ale wielokrotnie mówiłem, że wojna jest nie moim doświadczeniem, urodziłem się cztery lata po wojnie, lecz nie pamiętam takiego stanu w swojej świadomości, w którym nie było wojny. A Katyń był jednym z elementów – co do tego nigdy nie miałem najmniejszych wątpliwości. To było takie kłamstwo, o którym się wiedziało. Myślę, że wszyscy wiedzieli, w każdym razie w tym świecie, w którym ja żyłem, wiedzieli wszyscy. Później, w latach 70., także najszersze warstwy społeczeństwa żądały wiedzy na ten temat. Pamiętam, jak osoby, które były w wojsku oficerami politycznymi, mówiły mi o tym, że żołnierze żądają – żołnierze służby zasadniczej, chłopcy z małych miasteczek, wsi, wtedy także i z dużych miast, ale nie studenci – prawdy na ten temat. Nie bali się mówić o tym na zajęciach politycznych w wojsku.

Z przeprowadzonych badań na zlecenie programu „Warto rozmawiać”, dziennika „Rzeczpospolita” wynika pewna paradoksalna rzecz. Otóż młode pokolenie, wychowane i wykształcone już po 1989 roku, nie wie, kto dokonał zbrodni w Katyniu. Aż 60 procent młodych Polaków nie wie albo daje odpowiedzi błędne, mówią, że są skłonni przypisywać tę zbrodnię Niemcom. Jak Pan Prezydent myśli, z czego to wynika?

Otóż z tych olbrzymich zaniechań po roku 1989. Z tego, co się stało po roku 1989 w polskiej szkole. Bo za to odpowiada szkoła w pierwszym rzędzie, oczywiście odpowiada rodzina – ja mówię o tym co się działo w latach 70., w latach 90. w zasadzie ci młodzi ludzie powinni wiedzieć to do rodziców – w tym sensie, że ci rodzice, zwłaszcza w latach 70. – to ojcowie w tym przypadku byli w wojsku, byli żołnierzami, powoli zmieniał się wtedy stan społecznej świadomości po latach 60. Wtedy rzeczywiście zaryzykowałbym stwierdzenie, że w społeczeństwie istniało pod tym względem pewne zamieszanie, jeżeli chodzi o wiedzę – we wszelkich warstwach społeczeństwa, nie w tych, w których ja się obracałem, ale we wszelkich warstwach. Natomiast to jest sprawa tego, ze w Polsce nie przeprowadzono rewizji historii, nie oceniono Polski Ludowej – to znaczy w Polsce w sensie w III Rzeczypospolitej – że wprowadzono całkowitą wolność, jeżeli chodzi o wybór metod nauczania, podręczników, a ponieważ postawy w środowisku, które odpowiada za uczenie młodzieży, były bardzo różne, w tym niejednokrotnie silnie związane z poprzednią rzeczywistością – stąd to zamieszanie.

Dzisiaj film, który wchodzi na ekrany...

...wszyscy go powinni obejrzeć, cała Polska.

... i sądzi Pan, że zmieni to świadomość historyczną Polaków?

Myślę, że w niemałym stopniu tak, ale oczywiście do kina nikt nikogo siłą przecież nie zagoni.

Nazwisko twórcy filmu i temat chyba gwarantuje, że...

... duże powodzenie. Ja mam nadzieję, że powodzenie będzie bardzo duże. Szczególnie, że film jest zbudowany w ten sposób, że pierwsza część, pierwsze minuty, kilkanaście, dwadzieścia może minut, mnie trochę zawiodły. A później akcja się rozwijała w ten sposób, że film był coraz bardziej wciągający. I myślę, że to już jest nie tylko moje doświadczenie, to doświadczenie także wielu, wielu innych. Warto też podkreślić, że poza pokazaniem narodowej tragedii ten film ma też wartość uniwersalną. Nie tylko Polska – Europa także powinna go zobaczyć.

Dziękuję serdecznie. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.