przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Jarosław Sulikowski: Kto powinien być w składzie polskiej delegacji na następny, grudniowy szczyt Unii Europejskiej?

Lech Kaczyński: Premier, ja, minister spraw zagranicznych. Być może, ze względów klimatycznych, powinien wziąć w nim udział także minister finansów.

Czy składu delegacji nie należałoby więc konsultować już od jutra? Żeby uniknąć kolejnej afery samolotowej i wojny o identyfikatory.

Myślę, że zdrowy rozsądek zwycięży. To, co się stało przed tym szczytem i podczas samych obrad, to sprawa emocji. Ale nie moich.

Dlaczego podczas szczytu tak ważne było to, aby to pan stał na czele polskiej delegacji?

Z prostego powodu. Ta sfera polityki, czyli polityka zagraniczna, jest wspólną sferą prezydenta i premiera. Poza tym dobrze by było, aby politycy europejscy rozumieli, że problemy kohabitacji w Polsce nie mają wpływu na obronę naszych interesów.

Ale premier twierdził, że pan utrudniał pracę polskiej delegacji.

Bardzo mi przykro. Chciałbym się dowiedzieć, na czym to rzekome utrudnianie miało polegać.

Premier mówił wprost, że była polska delegacja i prezydent.

To sprawa dobrego wychowania. Obawiam się, że pod tym względem moje oczekiwania wobec premiera były na wyrost.

Nie zastanawiał się pan choć przez chwilę, czy nie lepiej byłoby zostać w kraju. Na przykład po tym, jak odmówiono panu samolotu? Dlaczego miałbym się wycofać?

Premier nie powinien nigdy odmawiać prezydentowi samolotu. Zawsze było tak, że pierwszeństwo do korzystania z samolotu ma prezydent. I to jest dla mnie oczywiste. Prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej. Można zajrzeć do konstytucji i przeczytać o tym w artykule 126.

Czy w ogóle jest możliwe porozumienie między wami? Przecież musicie współpracować.

Z mojej strony zawsze jest to możliwe. Ale na rozsądnych zasadach, czyli takich, które są zgodne z naszą konstytucją. A ona nie czyni z prezydenta postaci symbolicznej. Z drugiej strony oczywiście zdaję sobie sprawę, że w Polsce nie panuje system prezydencki.

Tarcia prezydenta i premiera niekorzystnie wpływają na wizerunek Polski. Do tego samopoczucie Polaków patrzących na to nie jest najlepsze.

Naprawdę nie prowokowałem żadnych tarć. Proszę to pytanie zadać premierowi. A jeśli chodzi o wizerunek Polski - jeżeli ktoś liczył, że różnice zdań między nami wpłyną na cokolwiek podczas brukselskiego szczytu, to się przeliczył.

Może warto zmienić konstytucję i doprecyzować, za co odpowiada prezydent i premier.

To musiałaby być bardzo zasadnicza zmiana. W polskiej konstytucji przyjęcie np. systemu francuskiego byłoby zmianą trudną do przeprowadzenia. Jestem zwolennikiem powrotu do niektórych dawnych zapisów. Na przykład, aby prezydent miał prawo do zwołania w ważnych sprawach Rady Ministrów, a nie Rady Gabinetowej. Chciałbym też, aby jasno sformułowany był obowiązek informowania głowy państwa przez premiera.

Przy ewentualnej zmianie konstytucji możemy liczyć na współpracę PO i PiS?

W polityce wszystko jest możliwe. Ale chciałbym przypomnieć jedną rzecz. W 2005 roku obie strony przyrzekły sobie koalicję. Premierem miał zostać przedstawiciel tej strony, która zdobędzie choćby o jeden parlamentarny mandat więcej. Platforma nie dotrzymała słowa. To jest przyczyna całego zła, które się dzieje teraz w polityce. Gdyby wtedy dotrzymali słowa, to kadencja Sejmu jeszcze by trwała, a rząd miałby większość konstytucyjną, więc jeżeli trzeba by było wprowadzić jakieś zmiany, to byśmy je wprowadzili. Gdyby ta umowa została dotrzymana przez tych, którzy sądzili, że wygrają, a przegrali, to sytuacja w kraju byłaby nieporównanie bardziej stabilna.

Jest szansa na realny powrót do tej sytuacji?

To pytanie przede wszystkim do prezesa Jarosława Kaczyńskiego i premiera Donalda Tuska. Były pewne sygnały ze strony kierownictwa Platformy dotyczące spotkania, choć przekazywane okrężnymi drogami. Ale kiedy Jarosław Kaczyński propozycję przyjął, to spotkał się z niezbyt grzeczną odpowiedzią. A to nie jest sposób na prowadzenie polityki.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.