przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Tomasz Machała: Witam Państwa gościem „Graffiti” jest Pan Prezydent Lech Kaczyński.

Prezydent RP Lech Kaczyński: Witam. Dzień dobry Państwu.

Tak się składa, że kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, to było na pokładzie samolotu lecącego na mecz polskiej reprezentacji do Austrii, do Wiednia, i dziś tak się składa, że pierwsze pytanie, jakie muszę zadać to, to o piłkę nożną, czy Pana zdaniem minister sportu w tym sporze z Polskim Związkiem Piłki Nożnej powinien być bezkompromisowy, czy jednak ta groźba zawieszenia polskiej reprezentacji to jest taka groźba, zbyt tak mocna, że musimy ustąpić?

Ja ogóle nie lubię tego określenia „ustąpić”. Bardzo nie lubię, gdy Polska ustępuje. Może ustąpić czasami krajowi dużo od siebie słabszemu, ale to jest troszkę inna płaszczyzna, nie chciałbym odbierać milionom polskich kibiców udziału w eliminacjach. Otóż proszę pamiętać, że dla milionów Polaków to jest rzecz niezwykle istotna, oni tym żyją. Chciałem też przypomnieć, że swego czasu był taki konflikt i mi się udało jakoś z panem Blatterem porozumieć. Jestem do dyspozycji. Nie mam nic przeciwko ministrowi Drzewieckiemu. Myślę, że osobiście jesteśmy w nienajgorszych stosunkach. Ale musi być tutaj oferta, bo to nie są bezpośrednie kompetencje Prezydenta Rzeczypospolitej. Mam nadzieję, że z pożytkiem dla obydwu stron tą sprawę da się załatwić, bo z drugiej strony w Polskim Związku Piłki Nożnej tez trzeba wprowadzić porządek w końcu.

Czyli jak rozumiem Pan Prezydent namawia do kompromisu. A czy to, co zrobiła FIFA Pana zdaniem, czy można wobec tego użyć słowa „szantaż”?

Ponieważ chcę kompromisów, to nie będę używał mocnych słów Panie Redaktorze.

Panie Prezydencie, Pan oferuje swoją pomoc, politycy Prawa i Sprawiedliwości i lewicy wzywają pana premiera Tuska do osobistego zaangażowania się i w sprawę piłki nożnej, i sprawę stoczni.

W sprawę piłki nożnej on jest zaangażowany od dziesiątek lat.

Na boisku.

Na licznych zdjęciach to widać. Taka jest prawda. Tutaj mogę, przy wszystkich różnicach i chwilami napięciach między prezydentem a premierem, to potwierdzić, że jest w pełni zaangażowany na boisku. Tutaj też ma prawo do interwencji, podobnie jak ja. Chodzi o to po prostu, kto będzie skuteczniejszy. Znam już pana Blattera. Znam pana Platiniego. Być może zresztą pan premier również ich zna. Mam wśród swoich doradców prezesa Polskiej Akademii Nauk - Michała Kleibera, który jednocześnie jest byłym wybitnym, może nie na skalę europejską, ale polską, sportowcem, co się niezmiernie rzadko zdarza żeby ktoś, kto osiągnął później olbrzymie sukcesy w nauce, miał aż takie sukcesy w sporcie, nie jest to jedyny przypadek, ale rzadko się to zdarza. Więc mam pewien potencjał i gotów jestem go wykorzystać. Szczególnie, że minister Drzewiecki nie jest człowiekiem, który budzi moje jakieś opory.

Jasne. Panie Prezydencie, Pan w ostatnich dniach sformułował, wyraził zaniepokojenie o kondycję polskiej gospodarki w kontekście tego co dzieje się w zachodniej Europie i w Stanach Zjednoczonych.

Przede wszystkim Stanach Zjednoczonych.

Dziś minister Jacek Rostowski w Sejmie mówił, że polskiej gospodarce nie zagraża żaden krach, że podstawy polskiej gospodarki są silne. Skąd więc Pana zaniepokojenie?

Tak, w latach 2005 - 2007 oczywiście te podstawy się bardzo umocniły i one są silne, zresztą zdziwiłbym się, gdyby pan minister mówił coś innego. Nie jest jego zadaniem wywołanie kryzysu. Dziękuję, że powiedział tak, jak powiedział. Natomiast kryzys ma w tej chwili niepokojące rozmiary. Mam nadzieję, że nie sięgnie Polski, ale trzeba porozmawiać, trzeba sobie zadać pytanie, jak się możemy bronić, gdyby nie daj Boże zaczął Polski sięgać. Ten rok jest gorszy od poprzednich. Nie było przyspieszenia. Jest niewielkie, ale spowolnienie, ale mimo wszystko jest dobrze i życzmy sobie wszyscy razem, niezależnie od różnic politycznych, żeby tak było dalej, bo bezrobocie też nie w tym tempie, co za rządów Prawa i Sprawiedliwości, ale dalej spada. Tempo spadku się zwolniło, ale to w dalszym ciągu jest bardzo dobrze i temu rządowi, ale przede wszystkim Polsce, w pierwszej kolejności Polkom i Polakom życzę, żeby tak było nadal. Nie możemy powiedzieć, że my nie musimy porozmawiać, o tym, że nagle jakaś giełda, można powiedzieć, wykreowała stratę rzędu biliona dolarów, bo to zawsze wpływa...

Czy Pan prezydent chciałby o tym porozmawiać na przykład na Radzie Gabinetowej, czy podczas spotkania w cztery oczy?

A Pan Redaktor sądzi, że to jedno drugiemu wyklucza?

Można i to i to zrobić.

Tak myślę właśnie.

Czy Pan Prezydent będzie chciał zwołać Radę Gabinetową?

Zobaczymy. Nie wykluczam tego. Natomiast też bym chciał porozmawiać z panem premierem w cztery oczy, bo jak dotąd przez ten ostatni rok i długoletniej znajomości z poprzednich lat, to to jest najbardziej efektywna forma rozmów z panem premierem.

Pan Premier zapowiedział, już kilkukrotnie, ogromną intensywność prac rządu i koalicji w październiku i w listopadzie nazywając to „październikową rewolucją”. Na początku listopada do Pana Prezydenta ma trafić 140 ustaw. Czy będzie 140 podpisów?

Nie mogę dać takiej gwarancji. Tylko się nieco dziwię, bo jeszcze pół roku temu słyszałem, że spowolnienie procesu legislacyjnego jest sukcesem, teraz przyspieszenie jest sukcesem. Jak wiadomo „bogatym diabeł dziecko kołysze”, jak ktoś ma odpowiednią sytuację w mediach, to może mówić raz białe, raz czarne i to jest dobre, i to jest dobre. Ja w 140 ustaw w tak szybkim tempie o tyle nie wierzę, że nie wierzę, żeby były dobre. Nie jako polityk, tylko jako prawnik znam się na procesie legislacyjnym. Nawet jest, czy była ustawa w Polsce, którą w istocie sam napisałem, nie jako polityk. Jeżeli rezultaty owej „rewolucji październikowej”, niech Pan nie powtarza tego słowa więcej, bo wiemy, jakie ona światu dała rezultaty, będą pozytywne dla Polski, to ja oczywiście jako prezydent będę się cieszył.

Panie Prezydencie na czele tej listy 140 ustaw, tak przynajmniej politycy Platformy robią, stawiają i ustawy zdrowotne, i zaraz za tą ustawę o emeryturach pomostowych ostatnio przyjętą przez rząd. Czy w tych dwóch sprawach Pan już wie, jaka będzie Pana decyzja?

Wiem i w przyszłym tygodniu społeczeństwo nasze się dowie, szczególnie, jeżeli chodzi o ustawy zdrowotne. Myślę, że we wtorek.

Co Pan w przyszłym tygodniu chce zrobić?

Przyjdzie ten tydzień i wszyscy zobaczymy.

To będzie telewizyjne orędzie, wystąpienie w Sejmie? Ma Pan katalog możliwości.

Rzeczywiście, skorzystam z tego katalogu.

Panie Prezydencie, czy Pana zdaniem Prawo i Sprawiedliwość jest w tej chwili na dobrej drodze do odzyskania władzy, bo jest to celem każdej opozycji, do odzyskania władzy po następnych wyborach parlamentarnych. Myślę o tym publicznym sporze pana Ludwika Dorna z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim.

Jeżeli Pan sądzi, że publiczny spór między Ludwikiem Dornem, który sam się usunął na margines partii a wieloletnim prezesem tej partii Jarosławem Kaczyńskim, to jest coś, co wyznacza szanse, to wtedy rzeczywiście z polską demokracją byłoby bardzo źle, ale ja mogę powiedzieć jedno: Ludwik Dorn od czasu do czasu ma gorsze okresy, myślę, że ten pozew jest tego wynikiem, ale nie będę tego dalej komentował. Natomiast wzywam do debaty nad tym, co, jeżeli chodzi o polityka, jest jego sprawą prywatną, tutaj często z butami wkraczano w sprawy czysto prywatne, szczególnie pisma zwane tabloidami, a co jednak sprawą prywatną nie jest. W moim prywatnym przekonaniu jest sfera relacji, gdy polityk także jest człowiekiem i nikt mu nie powinien się wtrącać, ale obowiązek utrzymywania potomstwa nie należy do tego rodzaju spraw. Różnie się w życiu zdarza, oczywiście sytuacją, której wymaga religia wyznawana przez większość Polaków i to jest optymalne jednocześnie, jest jedno małżeństwo w życiu, chyba że ktoś straci współmałżonka, nieszczęście jakieś, bo wtedy oczywiście nasza religia pozwala. Tutaj nie mówię jako polityk religijny, tylko mówię o tym, co w Polsce jest i też wiem, że Polska nie jest krajem wyznaniowym i że są rozwody, i że muszą być, i że często ludzie w życiu nie mają szczęścia, zdarzają się drugie związki bardzo udane, różnie w życiu bywa, ale to nie znosi pewnych obowiązków.

Panie Prezydencie jeśli Pan pozwoli przeczytam cytat, Bartosz Węglarczyk szef działu „Gazety Wyborczej” napisał ostatnio: „Radosław Sikorski poniósł na Białorusi fiasko i klęskę”, czy zgadza się Pan z tą opinią? Bardzo ostro sformułowana. Czy Pan uważa, że ta polityka ocieplenia, kokietowania Aleksandra Łukaszenki poniosła porażkę?

Roześmiałem się z innego powodu. Mianowicie roześmiałem się z tego powodu, że ktoś napisał, że sam Radosław Sikorski mógł ponieść klęskę, z istoty rzeczy wiemy, że on odnosi wyłącznie sukcesy.

Czy z tą oceną się Pan zgadza?

Tak.

To znaczy jakie powinny być następne kroki Polski i Unii w kierunku Białorusi?

Odwracam pytanie: jakie powinny być realne kroki Białorusi, żeby Polska i Unia zareagowały pozytywnie? Muszą być takie, które nie polegają na tym, żeby zmienić coś, lub nawet wszystko w ten sposób, żeby nie zmieniło się nic. Cieszę się, z ta czy inna osoba wyszła na wolność, to zawsze jest sukces. Cieszę się, że sytuacja mniejszości polskiej się poprawiła, ale negocjacje w sprawie pani Borys są całkowicie nieuprawnione, to znaczy to jest filozofia, która jest błędna z samej swojej istoty i tutaj ja po raz drugi już proszę pana ministra: Panie Ministrze, Radku, zrezygnuj z ludzi z MGiMO, jako z tych, którzy (to jest międzynarodowy instytut w Moskwie, gdzie wykształciło się trochę Polaków, niektórzy z nich dzisiaj Polsce dobrze służą) zrezygnuj z nich, jako z tych, którzy wyznaczają politykę wschodnią, bo to jest droga ślepa, donikąd.

Panie Prezydencie ostatnie pytanie bo musimy kończyć, Pan będzie jeszcze poza Kielcami w 17 miastach, czy jak niektórzy nazywają to tour de Pologne z okazji odzyskania niepodległości, z tych wielu rzeczy, które Pan powie mieszkańcom miast, tą jedną najważniejszą, jaka to będzie, cieszcie się!?

Cieszcie się i Polska jest jedna Nie ma Polski innej na ścianie wschodniej, a innej w Gdańsku. Nie ma tożsamości związanej z małą ojczyzną, która pozostaje w jakimkolwiek sporze, konflikcie, konfuzji z przywiązaniem do Polski, bo takie zjawiska tu czy tam, nie chcę o tym dłużej mówić, bo na pewno to nie dotyczy tej ziemi, ale proszę pamiętać, że ja jestem warszawiakiem, który szmat życia spędził poza Warszawą i swoje wiem.

Mam pytanie, czy zgodzi się Pan skomentować. W Warszawie trwa proces za stan wojenny. Generał Jaruzelski, powiedział, że to jest proces polityczny, że Jarosław Kaczyński „szczuł” – to cytat - przeciwko niemu w prasie, że żądał rozliczenia go. Pana zdaniem proces polityczny, czy niezbędna sprawiedliwość?

Niezbędna sprawiedliwość, tyle tylko że strasznie spóźniona. Krótko mówiąc, ten proces powinien się odbywać ze 100 powodów 17, 18 lat temu, po pierwsze dlatego, że sprawiedliwość nie powinna czekać tak długo, po drugie, dlatego że wtedy przed sądem stałby człowiek nie młody, ale nie 85-letni. Nie sądzę, żeby tutaj głównym człowiekiem, który odpowiadał za ten proces był mój brat. Chociaż rzeczywiście od roku 1990 żądał rozliczeń. Jeżeli pan generał Jaruzelski uważa to za sukces mojego brata, to ja przyjmuję z pokorą jego opinię, i nawet z pewną radością Panie Generale, oczywiście powinno to było Pana spotkać dużo, dużo wcześniej. Każdy proces człowieka 85 – letniego jest smutny, ze względu na wiek, tylko że to nie Jarosław Kaczyński, nie Lech Kaczyński blokowali te procesy, które do postępowania sądowego prowadziły.

Dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.