przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Przemoc w polskich szkołach to niestety bardzo rozpowszechnione zjawisko. Z powagi zagrożeń zdają sobie sprawę zarówno uczniowie, nauczyciele, jak i rodzice. Dlaczego tych negatywnych zjawisk nie udaje się wytępić?

Lech Kaczyński: Wciąż nie dość powszechne są wzory postępowania i filozofia, która umożliwia reakcję na przemoc, a nie stawia w jednym rzędzie tych, co biją i obrażają, z tymi, co są poniżani. Jeżeli w tym samym stopniu będziemy dbali o interesy nadużywających siły i ich ofiary, to niewiele uda nam się zrobić dla tego najbardziej pokrzywdzonego. Wobec nich nie możemy stosować jednej miary.

Jaka jest zdaniem Pana Prezydenta skuteczna recepta na ograniczenie szkolnej przemocy?

Mam tu bardzo zdecydowane poglądy. Uważam, że nadagresywnych i szczególnie napastliwych uczniów należy otoczyć specjalistyczną opieką, a może nawet w drastycznych przypadkach izolować od reszty szkoły. Ale nie da się tego zrobić, jeżeli bardzo agresywne osoby będzie trzymało się na siłę razem z tymi całkowicie bezbronnymi. Dlatego podoba mi się hasło "Zero tolerancji dla przemocy w szkole". Ludzi od najmłodszych lat trzeba uczyć, że przemoc, czy to fizyczna, czy psychiczna, sprawia ból, jest krzywdą i dlatego nie może być tolerowana.

W szkołach powinna więc obowiązywać bezwzględna dyscyplina?

Nie chodzi wyłącznie o dyscyplinę. Dobry nauczyciel musi być konsekwentny w działaniu i mieć pomysł na to, jak rozładowywać napięcia w klasie, na przerwie, w sali gimnastycznej czy na boisku. Na pewno są ludzie, których agresje można rozładować, bo wynika ona z poczucia niższości czy kompleksów. Jednak czasem agresja jest po prostu zaniedbaną cechą ludzkiego charakteru i takiej należy się bezwzględnie przeciwstawiać.

Badania "Diagnoza szkolna" pokazały, że rodzice nie interesują się tym, co dzieje się z ich dziećmi w szkole. To jeden z powodów szkolnych patologii.

Owszem, rozumiem zapracowanie, zmęczenie i brak czasu. Ale czymś innym jest ignorancja i unikanie bliskiego kontaktu z dzieckiem. Zawsze starałem się interesować tym, co robi w szkole moja córka. Gdy brakowało czasu, pałeczkę przejmowała żona. W ten sposób ktoś z nas zawsze nad Martą czuwał.

Dzięki temu udało się ją uchronić przed przemocą w szkole?

Przyznam, że doświadczenia mojej córki ze szkoły podstawowej nie należały do najmilszych. Córka niestety skrzętnie ukrywała wszystkie nieprzyjemności, jakie ją spotykały. Gdybym wtedy wiedział, co się dzieje, od razu bym zareagował, a może nawet zmienił jej szkołę.

Bała się czy wstydziła?

Tę szkołę zachwalano nam i polecano jako najlepszą w Warszawie. Później okazało się, że uczęszcza do niej sporo, powiedzmy, trudnej młodzieży. Nauczyciele, rzeczywiście, byli świetni i trzymali wysoki poziom nauczania. Ale atmosfera! Liceum kończyła w Gdańsku i tam już nie było powodów, by się martwić i ingerować.

W czasach gdy Pan był uczniem, nauczyciele mieli jakieś inne, skuteczniejsze metody dyscyplinowania uczniów?

Czasy były inne, co nie oznacza, że szkoła była wolna od przemocy. Ja miałem, nazwijmy to, bogatą karierę naukową i chodziłem do różnych szkół, więc mam porównanie. Podstawówkę wspominam miło, pierwszą szkołę średnią też, ale kolejna, do której trafiłem, już była zupełnie inna. Było tam dwóch szkolnych zabijaków, którzy usiłowali terroryzować resztę. Na szczęście miałem kilku takich kolegów, którzy nie pozwalali łobuzom rozwijać skrzydeł.

Pan Prezydent pozwalał wchodzić sobie na głowę?

Powiem szczerze: jak trzeba, to potrafiłem się bronić. Ale nigdy nie byłem agresywny. Gdy dorastałem, miałem około 17 lat, a widziałem, że ktoś krzywdzi młodszych, to stawałem w ich obronie.

Zaangażował się Pan Prezydent w akcję "Szkoła bez przemocy". Co Pan w niej szczególnie ceni?

Przede wszystkim to, że wreszcie ktoś zdecydował się otwarcie stanąć po stronie ofiar, a nie próbuje zrozumieć i usprawiedliwić tych, którzy sprawiają ból innym. Nie wierzę w cuda, że przemoc zupełnie zniknie. Ale im jest jej mniej, im bardziej nie wyraża się na nią zgody, tym lepiej.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.