przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Maria Przełomiec: Orędownicy rozszerzenia NATO na wschód nie liczyli, że w Bukareszcie uda im się osiągnąć tak wiele

Lech Kaczyński: Jechaliśmy tam w przekonaniu, że bardzo znaczna grupa państw Unii Europejskiej, a zarazem członków NATO mówi bardzo stanowcze i nieodwołalne „nie”, nie tylko dla MAP-u, ale w ogóle dla stworzenia jakiejś zupełnie realnej perspektywy. Ukraina i Gruzja staną się członkami NATO. Dziś to oświadczamy. To jest otwarcie drzwi. Niektórzy mówią, że to wręcz więcej niż MAP, bo MAP to jest plan przygotowań. Ja nie twierdzę, że to jest więcej, natomiast twierdzę, że to jest olbrzymi sukces przede wszystkim Gruzji i Ukrainy, ale także i nasz, ponieważ niezwykle ostro o to zabiegaliśmy. Znaleźliśmy też sojuszników. Tu się okazało, co może zrobić kilka państw – tych, które należały do bloku wschodniego – wspieranych przez Kanadę. Nie mówię o Stanach Zjednoczonych, wiadomo, że Prezydent Bush był „za”. I co bardzo istotne wspierane również przez Rumunię, kraje bałtyckie, Litwę, Łotwę, Estonię, Czechy, Bułgarię. Wszystkie te państwa poparły Ukrainę i Gruzję. Ich solidarność – nie tylko w tej sprawie – ma olbrzymie znaczenie.

Rosyjskie komentarze są dzisiaj takie, że Rosji też się udało coś osiągnąć w Bukareszcie. Chodzi tutaj głównie o niezaproszenie…

Jeżeli coś się udało to Niemcom, a nie Rosji.

Ale czy Rosja ma jeszcze możliwość wstrzymania rozszerzenia NATO na Wschód?

Jakby był MAP to też by miała. Piłka jest ciągle w grze. Myśmy zrobili duży krok. Nie przyjęliśmy Ukrainy i Gruzji do NATO, ale gra się skończy z tą chwilą, kiedy te kraje zostaną przyjęte. Trzeba sobie jasno powiedzieć – zwracał na to uwagę minister spraw zagranicznych – że później będzie jeszcze sprawa infrastruktury, sprawa planów wojskowych, w ogóle sprawa przyszłego kształtu sojuszu. Tutaj problemów jest bardzo dużo, one zresztą dotyczą nie tylko Ukrainy i Gruzji.

Jaką rolę w tym wszystkim powinna odgrywać Polska? Czy tylko promować Ukrainę i Gruzję w NATO, czy też w jakiś sposób wpływać na te dwa państwa, pomagać, jak?

Staramy się pomagać, staramy się przekonywać. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkie standardy są tam spełnione, stąd też nie ma mowy o tym, żeby za rok te dwa kraje weszły do NATO. Oczywiście to też jest nasza rola, ale to jest przede wszystkim rola Gruzji i Ukrainy, ich narodów. Będziemy przekonywać, ale nasza rola bardzo istotnego promotora jest tutaj równie ważna, jeśli nie ważniejsza

Gdzie są granice polskiego zaangażowania się? Na Ukrainie główny problem to jest brak poparcia społeczeństwa dla NATO.

Na Ukrainie jest to sprawa nieco bardziej skomplikowana – mniej więcej tyle samo jest zwolenników, co przeciwników, a znaczna ilość obywateli Ukrainy nie ma zdania na ten temat

Brak informacji – czy tu Polska coś może robić, czy tu nie powinna się wtrącać?

Robić zawsze może. Natomiast chciałbym na jedną rzecz zwrócić uwagę. Ukraina jest nie od dzisiaj niezależnym państwem, więc to są przede wszystkim problemy samego państwa ukraińskiego. Jest problem stabilizacji politycznej i wiele innych. To samo dotyczy Gruzji. W maju będą wybory. To jest bardzo ważne z punktu widzenia sposobu myślenia opinii publicznej niektórych państw.

Czy uda się przekonać Niemcy, Francję do zmiany stanowiska w sprawie Ukrainy, Gruzji? Do grudnia nie zostało dużo czasu.

Sądzę, że dynamika tych zjawisk jest bardzo znaczna – tak bym to określił. Oczywiście nie mogę w tej chwili mówić, że przysięgam, że się uda, ale dynamika tych procesów jest bardzo duża i idzie w dobrym kierunku. Klucz jest tutaj w Republice Federalnej, która jest państwem bardzo silnym i w tej chwili z silnym przywództwem.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.