przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jacek Karnowski: W „Sygnałach Dnia" pierwszy gość: Prezydent Lech Kaczyński. Dzień dobry, Panie Prezydencie. 

Lech Kaczyński: Dzień dobry. 

Panie Prezydencie, przedwczoraj w Moskwie zmarł Aleksander Sołżenicyn, laureat Nagrody Nobla, autor „Archipelagu Gułag”, wróg bolszewizmu, ostatnio zwolennik odbudowy rosyjskiego imperium. Jak Pan ocenia tę postać? To jest postać bardzo ważna także w naszej polskiej historii. 

To są dwie oceny. Po pierwsze ocena Sołżenicyna jako przede wszystkim autora „Archipelagu Gułag”, bo to był przełom w świadomości zachodniej Europy. Są jeszcze książki: „Kręgi, „Pierwszy krąg”, ale przede wszystkim „Archipelagu Gułag”. Ta jego rola w rozbrajaniu lewicowej inteligencji zachodniej, w rozbrajaniu wiary w mit komunizmu jest olbrzymia. 

Zaczadzenia takiego, tak. 

Tak, zaczadzenie znacznych grup elity zachodniej, jeżeli chodzi o komunizm, jest olbrzymie. No i jest Sołżenicyn - ostatnich 17 lat - już Rosji, no i tę jego rolę należy zupełnie inaczej oceniać. To jest przykre, smutne, bo człowiek, który zrobił tyle przeciwko komunizmowi, pozostał człowiekiem wielkiej Rosji. Z punktu widzenia Polski zawsze to będzie groźne i nie tylko z punktu widzenia Polski ale kilkudziesięciu narodów. 

Panie Prezydencie, Andrzej Urbański, prezes Telewizji Polskiej, powiedział kilka dni temu w wywiadzie dla „Dziennika”, że zna dokument z czasu kampanii wyborczej, w którym Platforma zakłada odwołanie prezydenta, pozbawienie Pana urzędu. Czy Pan słyszał o takim dokumencie? 

To była wiosna 2006, czyli po kampanii wyborczej. Ja byłem już prezydentem od kilku miesięcy. To jest dokument... 

Z przedostatniej kampanii wyborczej zakładającej zwycięstwo PO. 

Tak. To jest dokument (jeżeli idzie o ten sam), który twierdzi, że jestem głównym zagrożeniem dla Platformy Obywatelskiej, powtarzam: wiosna 2006, jego autorem jest jeden z członków rządu Donalda Tuska.... 

Jacek Rostowski, minister finansów? 

Tak. Myślę, że chodzi o ten sam dokument. Tam się zakłada między innymi scenariusz odwołanie mnie ze stanowiska prezydenta. 

Panie Prezydencie, czy to jest artykuł prasowy, czy to jest dokument, analiza nieoficjalna? 

Myślę, że to jest fakt prasowy, chociaż ten dokument istniał naprawdę. Nie boję się w tej chwili odwołania ze stanowiska. Zdaję sobie sprawę, że jestem przeszkodą w tym sensie, że wypełniam swoje obowiązki konstytucyjne. Prezydent jest od oceny ustaw, tak przewiduje Konstytucja. Pewna część Platformy Obywatelskiej nie jest w stanie tego zakceptować. Tak było za prezydenta Kwaśniewskiego, który miał 23 celne weta w okresie rządów AWS–u, w tym w bardzo ważnych sprawach jak Kodeks karny, gdzie w ogóle nowy Sejm nie rozpatrywał weta, jak sprawa podatków, reprywatyzacji. Podaję tylko przykłady bardzo istotnych ustaw, które według AWS–u miały tworzyć nową wizję państwa, słusznie czy niesłusznie, ale miały ją tworzyć i pan Aleksander Kwaśniewski osiągnął swoje cele, i nikt go z tego powodu nie atakował. Od stycznia tego roku jest kampania pod tytułem: prezydent nie ma żadnych uprawnień. Jedni twierdzą, że nie ma w obecnej Konstytucji, inni twierdzą, że w obecnej ma, ale trzeba ją zmienić, żeby było tak jak w Republice Federalnej Niemiec. Więc zdaję sobie sprawę z przesłanek. Niektórzy chcą mieć dla swoich interesów i dla siebie pełnię władzy w naszym kraju. 

Panie Prezydencie, czy Pan wierzy wobec tego w to, że obóz rządzący posiada, myśli o takim planie odwołania Pana z urzędu? 

Nie, tego nie biorę raczej pod uwagę, ale taki dokument był sprzed dwóch, ponad dwóch lat. 

Panie Prezydencie, sprawa kolejnej wypowiedzi Janusza Palikota i teraz jego zapowiedzi o tym, że oficjalnie wystąpi o raport w sprawie pańskiego zdrowia. Nie chodzi mi o ocenę Janusza Palikota, bo to już staje się trochę rytualne po każdej wypowiedzi... 

Tak, tak, no... 

Natomiast Michał Kamiński, Pański minister, zapowiadał taki raport na temat pańskiego zdrowia. 

Zapowiadał bez porozumienia ze mną. To jest pewien jakby precedens. Jeżeli taki raport będzie, to każdego polityka będzie można rozegrać, jeżeli chodzi o stan jego zdrowia. Oczywiście, jeżeli się ma przewagę w mediach. W ciągu ostatnich paru miesięcy miałem około stu wystąpień publicznych, liczę także nominacje profesorów i sędziów, wyjazdy zagraniczne, spotkania poza Warszawą. I proszę mi powiedzieć, czy w którymkolwiek z tych momentów widać było, że ja mam jakieś wady, jeżeli chodzi o stan zdrowia. Nie, nie mam. Oczywiście mam 59 lat, a więc nie mam takiego zdrowia, jak wtedy, gdy miałem 39, ale na przykład w Bukareszcie, czy później w Paryżu, to raczej moi współpracownicy nie wytrzymywali tempa a nie ja. 

Czyli takiego raportu nie będzie. 

Jestem przeciwnikiem tego rodzaju raportu, ponieważ dzisiaj to będzie mnie dotyczyło, a jutro każdego polityka, który podpadł. Natomiast, jeżeli chodzi o pana Palikota, nie będę powtarzał swoich ocen, natomiast jestem całkowicie przekonany, że obecny rząd go popiera. 

Panie Prezydencie, czyli raportu nie będzie. Dobrze rozumiem? 

Myślę, że tak. 

Panie Prezydencie, pańskie notowania według CBOS, to ostatni raport, no, nie najświeższy, ale jedyny teraz dostępny – 63% oceny negatywne, 25% oceny pozytywne. 

Sprzed dłuższego czasu. Każdy konflikt mi szkodzi, ale muszę pamiętać też o tym, że ja dzisiaj jestem prezydentem Polski. Muszę wypełniać swoje obowiązki, a te obowiązki często mają charakter konfliktowy, jeżeli chodzi o obecną władzę, która ma olbrzymią przewagę w mediach. 

Panie Prezydencie, czy jest pan zadowolony z pracy swoich PR–owców? 

Było dużo lepiej, później to się pogorszyło, ale jeszcze zobaczymy. 

Panie Prezydencie, czy to prawda, że... Pan mówi „teraz jestem prezydentem”, że powiedział Pan swoim współpracownikom, iż może nie wywalczyć drugiej kadencji, ale tarcza w Polsce musi być? 

Na pewno prawda, że powiedziałem: „Niech Donald Tusk odniesie sukces, aby tarcza w Polsce była”. To powiedziałem, ponieważ ja nie gram tylko na siebie, ja gram na Polskę. Natomiast obecny rząd gra wyłącznie na siebie, także w tej sprawie. 

W prasie przemknęła przypisana Panu myśl o tym, że Kancelaria Premiera myśli o tarczy antyrakietowej wyłącznie w kategoriach PR, public relations własnego wizerunku. Czy słusznie przypisują Panu... 

W dużym stopniu, niestety, tak jest, przykro mi, ale tak jest. To jest duży interes dla Polski. To, co zostało osiągnięte, jest w tej chwili bardzo interesujące. Poprzedni rząd stawiał podobne warunki. Ja też je stawiałem, ponieważ byłem w tę sprawę bezpośrednio, osobiście w rozmowach z prezydentem Bushem, zaangażowany. Tu nie ma żadnych różnic. A obecny rząd, który w polityce zagranicznej ponosi olbrzymią ilość porażek, psuje stosunki z różnymi krajami, usiłuje stworzyć wrażenie, że przedtem było nienormalnie, a teraz jest normalnie. To jest jeden z największych polskich problemów. 

Czyli, Panie Prezydencie, Pan uważa, że Kancelaria Premiera, że rząd kieruje się względami wizerunku własnych szans wyborczych? 

Proszę państwa, jest taki kultowy, jak sądzę, artykuł w „Dzienniku” na temat gry w piłkę pana premiera. Ja bym wszystkim polecił, żeby go przeczytać. Nie w dzisiejszym, we wczorajszym. Tam widać wszystkie mechanizmy związane z funkcjonowaniem obecnej władzy. Czy to jest władza istotnie polskiej inteligencji? Zadaję sobie to pytanie. 

A co Pana, Panie Prezydencie, szczególnie w tym artykule uderzyło? 

No cóż, tam widać osobowość obecnego szefa rządu. W piętnastu, dwudziestu procentach może, bo ja go bardzo dobrze znam, ale jednak widać. 

Panie Prezydencie, jeszcze o tarczy antyrakietowej. Donald Tusk mówił kilka dni temu, że amerykańskie wybory prezydenckie zawsze niosą perturbacje i sugerował, że może warto poczekać na rozstrzygnięcie.

To to jest sprawa koncepcji, jak sądzę, pana ministra Sikorskiego, którą znam i która mnie bardzo niepokoi. To jest bardzo niepokojące rozwiązanie, ponieważ nie wiemy, jakie będą wyniki tych wyborów, nie wiemy, co zrobi rząd prezydenta Obamy lub McCaina. Jak wiadomo, w Stanach Zjednoczonych nie ma premiera. I powstaje pytanie: czy ta cała sprawa w ogóle nie legnie w gruzach? A to byłoby dla Polski bardzo złe, chociaż czym lepsze warunki, tym lepiej, oczywiście. 

Panie Prezydencie, a czy to prawda również, że wypytując szefa MSZ Radosława Sikorskiego o kontakty z Ronem Asmusem, korzystał Pan z wiedzy dostarczonej przez aparat dyplomatyczny amerykański, przez administrację waszyngtońską? 

Nie, nie, korzystałem z wiedzy raportów dostarczonych przez polski aparat dyplomatyczny, przez polski aparat państwowy, a także przez moich współpracowników. 

Panie Prezydencie, rząd ogłosił, że w przyszłym roku nie będzie już poboru, ostatni pobór, ostatnia przysięga odbyła się w Krakowie. Teraz do wojska mają iść ochotnicy. Pańskim zdaniem ile tysięcy żołnierzy powinna liczyć polska armia? 

Co najmniej sto pięćdziesiąt albo więcej, to po pierwsze. Po drugie zdaję sobie sprawę, że skłonność do profesjonalizacji armii jest w całej Europie i pewnie tego nie unikniemy. Nie zamierzam wetować ustaw, które będą dobrze przygotowane, ale nam w Polsce jest potrzebna duża i silna armia. I ani minister Rostowski, ani premier Tusk nie mogą tego przekreślać. 

Panie Prezydencie, według mediów pańskim nowym doradcą ds. bezpieczeństwa będzie Marek Surmacz, były wiceminister, no, szerzej osoba znana głównie z tego, że wysłała policjantów po kanapki dla wiceminister pracy. 

A wie Pan, to zupełnie niepoważne, krótko mówiąc, nie wiem, czy wysłała, czy nie wysłała, ale to jest najskrajniej niepoważne. To okres walki z ówczesnym rządem, gdzie najdrobniejsza sprawa była traktowana jako bardzo poważna, natomiast gospodarka szła do przodu, bezrobocie spadało, waluta się umacniała, bezpieczeństwo się umacniało, ale jednocześnie trzeba było ten rząd zwalczyć, bo on był groźny dla pewnych interesów w Polsce, interesów, które nie są polskimi w żadnym wypadku. No i stąd się wzięła sprawa pana Surmacza, który wysłał kogoś po kanapki. Nie pamiętam, czy w okresie ostatnich ośmiu miesięcy takie sprawy były poruszane. 

Wysłał policjantów... 

Ale świetnie to pamiętam, Panie Redaktorze, znakomicie pamiętam tę sprawę i to jest sprawa po prostu śmieszna. Inaczej tego określić nie można. 

Będzie doradcą i czym się będzie zajmował? 

Będzie się zajmował bezpieczeństwem. Ale chciałbym raz jeszcze podkreślić, że był okres, kiedy w Polsce ze spraw, które mają znaczenie promilowe, robiono sprawy olbrzymie i niestety to spowodowało, że mamy dzisiaj w Polsce rząd, jaki mamy, który, powiedzmy sobie, jeśli idzie o sprawność, odbiega od wszystkich poprzednich, ale nie na plus. 

Panie Prezydencie, a jak Pan ocenia sprawę dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, któremu prokuratura zarzuca płatną protekcję, czyli branie pieniędzy za... 

Dziennikarze podlegają prawu, to trzeba sobie jasno powiedzieć. Nie znam okoliczności tej sprawy. Podlegają prawu tak jak każdy obywatel. Zdaję sobie sprawę, że to jest środowisko bardzo wobec siebie solidarne, ale to nie zmienia faktu, że prawu podlega. Natomiast okoliczności tej sprawy nie znam. 

Panie Prezydencie, iskrzy ostatnio na linii Platforma–PSL. Chodzi o rzekomy czy faktyczny nepotyzm uprawiany przez polityków PSL, o zatrudnianie członków własnych rodzin w spółkach Skarbu Państwa. Jak Pan prognozuje losy tej koalicji? 

Nie mam w tej chwili prognozy, która byłaby prognozą na pewno celną. PSL ma swoje interesy, Platforma swoje, jak na razie ta koalicja się trzyma nieźle przez te dziewięć miesięcy. Może być źle, ale to dopiero w przyszłości. Oczywiście, nepotyzm jest rzeczą, którą trzeba zwalczyć. 

Panie Prezydencie, a jak Pan ocenia to, co działo się i może się jeszcze będzie działo w przyszłości wokół immunitetu Zbigniewa Ziobry? Prawo i Sprawiedliwość tak bardzo zdecydowanie broni swojego polityka. Czy Pan akceptuje... 

Jest sprawa rządu i jest sprawa opozycji. W tym przypadku przedstawiciel opozycji ma stawać przed sądem za działania, które są zgodne z prawem. W tym istnieje pewien problem, o czym już mówiłem. Mnie, niezależnie od tego, co będzie, kto mówił, bardzo mocno przypomina się pierwsza połowa lat 90., rządy panów Wałęsy i Wachowskiego, rządy, które dzisiaj znamy z fałszowania lojalek. I jeżeli ktoś dzisiaj mówi z świata mediów, że to są jeszcze słabe podstawy do analogii, to odpowiadam, że to są bardzo mocne podstawy. 

Panie Prezydencie, Pan wspomniał o wetach, o wetowaniu ustaw. Dla koalicji rządzącej właściwie Pan jest taką wymówką. 

Korzystam ze swojego prawa, o którym mówiłem. Nikt tego prawa nie kwestionował w stosunku do prezydenta Kwaśniewskiego. Prezydent jest od oceny ustaw, od ich wetowania. Jeżeli w parlamencie będzie trzy piąte, no to wtedy, oczywiście, weto będzie przełamane. I raz jeszcze powtarzam: obecny rząd ma olbrzymie kłopoty z zaakceptowaniem porządku konstytucyjnego, o ile nie sprzyja on interesom tego rządu. Ja ten rząd oceniam, muszę powiedzieć jasno, bardzo krytycznie ze względu na oczywistą nieudolność. 

A czy rząd konsultuje na przykład z Panem ustawę odszkodowawczą, Panie Prezydencie? 

Nie, nie, nic ze mną nie skonsultowano i to jest brak rozsądku. To jest pewien stan wysokiego napięcia, który nie ja powoduję. Jak dotąd, większość spotkań z panem premierem była z mojej inicjatywy. No, były też inicjatywy jego, to były realizowane w ciągu 24 godzin. 

Czyli w pańskiej ocenie jest tak, że konflikt panów szkodzi pańskiemu wizerunkowi, natomiast nie ma możliwości uniknięcia konfliktu z powodu braku woli współpracy. Czy dobrze rozumiem? 

To jest jakby jedna sprawa, oczywiście, sprawa obrazu medialnego, który w Polsce nie odpowiada rzeczywistości nawet w dwudziestu procentach. Ale tak, ja muszę dzisiaj wykonywać swoje obowiązki, które polegają między innymi na tym, żeby nie dopuścić do nowej ustawy medialnej, żeby nie dopuścić do nowej ustawy kominowej, chociaż ja tych kominów, czyli 18 tysięcy złotych jako maksymalnego wynagrodzenia nie akceptuję. To jest bolesne, ale nie akceptuję z tego powodu, że w tej samej sferze, w sferze prywatnej zarabia się sześć, siedem razy więcej, więc trudno, żeby ludzie przychodzili do sfery państwowej. Chodzi o inne rozwiązania tej ustawy. Jeżeli idzie o to, co buduje Polskę liberalną ( mam mandat do realizowania programu Polski solidarnej), to będę jasno mówił: nie. 

Panie Prezydencie, na koniec chciałem zapytać: czy nie żałuje Pan, że nie jedzie na otwarcie igrzysk olimpijskich w Pekinie? 

Nie, nie, nie żałuję, jest określony czas. Ja nie zawsze się zgadzam z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, tu się z nim całkowicie zgadzam. 

Ale... 

Z panem przewodniczącym Poetteringiem. 

Ale będzie pan kibicował biało–czerwonym? 

Oczywiście, że będę kibicował, jak zawsze, biało–czerwonym i mam nadzieję, że wyniki będą lepsze niż w trakcie mojej ostatniej wyprawy do Wiednia. Zresztą wygraliśmy mecz w istocie, zremisowaliśmy tylko w ostatnich sekundach po karnym, który został zarządzony w sposób niezwykle śmiały na 30 sekund przed końcem meczu. Przeżyłem to, ale potrafiłem się grzecznie pożegnać z panem prezydentem Fischerem. 

A plany wakacyjne, Panie Prezydencie? 

Jestem już na urlopie, ale sytuacja rodzinna uniemożliwia mi wyjazd z Warszawy. 

I w Juracie tradycyjnie już, tak? 

Pewnie w Juracie, ale dzisiaj sytuacja rodzinna uniemożliwia mi wyjazd. 

Bardzo dziękuję. 

Dziękuję bardzo. 

Lech Kaczyński, Prezydent, był gościem „Sygnałów Dnia”. Dziękuję, panie prezydencie. 

Dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.