przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Danuta Holecka: Witam Panie Prezydencie dziękuję, że zaprosił Pan nas po raz kolejny, żebyśmy mogli z Panem porozmawiać. Kończą się główne uroczystości, obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Kiedy był Pan Prezydentem Warszawy, to Pan wreszcie doprowadził do tego, że te rocznice obchodzone są godnie, że hołd bohaterom oddajemy godnie, teraz już jest tak, że pierwszego sierpnia o godzinie 17.00 nie tylko w Warszawie wypada się zatrzymać, ale również w innych miastach ludzie się zatrzymują.

Lech Kaczyński: Chwalić Boga.

Chwalić Boga. Panie Prezydencie, o czym to świadczy? Czy świadczy to o tym, że my się zmieniamy, czy o tym, że jesteśmy bardziej świadomi swojej historii?

Myślę, że o dwóch rzeczach, po pierwsze jest pewna, lecz niedostateczna zmiana postaw społecznych, a po drugie jeszcze o tym, że trzeba działać. Bo przecież nie tylko ja, ale grupa młodych ludzi, moich współpracowników zbudowała Muzeum Powstania Warszawskiego, to ona je prowadzi. Inaczej mówiąc to jest taka pewna wiara w aktywizm historyczny. Jeżeli się coś robi, to osiąga się rezultaty. Czasami z dużym kłopotem, czasami po dłuższym czasie niestety, ale się osiąga. Ja się z tego bardzo cieszę.

Panie Prezydencie, my w tej chwili znajdujemy się w bibliotece Muzeum Powstania, do powstania tego Muzeum Pan się też ogromnie przyczynił. To Muzeum, jak się okazuje, jest najchętniej odwiedzanym w Warszawie. Wielu mówi, że to jest zaskoczenie, czy dla Pana ten fakt też jest zaskoczeniem?

Nie, dlatego, że zostało świetnie zrobione, robi wrażenie. Po drugie, dlatego, że była wspaniała akcja reklamowa zrobiona przez młodych ludzi, dzisiaj posłów.

Inne muzea też mają akcje reklamowe

No, ale nie w tym stopniu.

I jednak nie cieszą się taką popularnością.

A po trzecie, mam nadzieję, że to jest powolna zmiana postaw. Szacunek dla własnej historii. Szacunek dla bohaterów. Robię wszystko żeby tak było, bo bez tego nie ma państwa, nie ma kraju.

Czyli nie jest to dla Pana zaskoczeniem?

W zasadzie nie. Ale jednocześnie bardzo się cieszę, można się cieszyć z czegoś, co nie jest zaskoczeniem.

Panie Prezydencie wtedy, kiedy byliśmy u pana pierwszego sierpnia były te główne uroczystości. Zadałam Panu takie oto pytanie, czy ta, ofiara Polaków, warszawiaków była ogromna, oni walczyli w imię wolności Polski, czy ten fakt jest doceniany dzisiaj przez rządzących i czy oni z równym poświęceniem potrafią pracować na rzecz kraju. Pan powiedział, że dziś odpowie.

Sądzę, że tutaj jest pewna różnica między tym obozem politycznym, z którego ja się wywodzę, chociaż reprezentuję całe społeczeństwo, a obecnie rządzącym. I, że takie wartości jak patriotyzm, przede wszystkim, nie nacjonalizm, tylko patriotyzm są żywsze u tych, którzy rządzili w latach 2005-2007. To jest moje głębokie przekonanie. Oczywiście będę oskarżany, że przywłaszczam sobie monopol na patriotyzm, żadnego monopolu sobie nie przywłaszczam, ale patriotą po prostu trzeba być.

Panie Prezydencie, ta lekcja historii zmusza nas do myślenia o przyszłości. Musimy pielęgnować tą naszą wolność, tę suwerenność, a oczywiście zagrożeń jest wiele, między innymi na przykład uzależnienie od surowców. I mam tu na myśli bezpieczeństwo energetyczne. Nie dalej jak wczoraj Pan z prezydentem Estonii w Wiśle rozmawiał również o współpracy energetycznej krajów bałtyckich. To miało być spotkanie w szerszym gronie, mieli być inni prezydenci krajów bałtyckich, Valdas Adamkus prezydent Litwy odwołał i swoje uczestnictwo w obchodach rocznicy Powstania, i w szczycie. Ten szczyt odbędzie się później. Ale z drugiej strony przeczytałam wczoraj w „Rzeczpospolitej”, że Litwa jest gotowa wycofać swój sprzeciw wobec Gazociągu Północnego w zamian za poparcie Niemiec w Brukseli propozycji litewskiej, aby przedłużyć działalność elektrowni w Ignalinie. Czy to mogą być prawdziwe doniesienia, a jeżeli tak, to jak one by wpłynęły na nasze wzajemne stosunki z Litwą.

Oczywiście, gdyby były prawdziwe wpłynęłyby źle. Ja chciałem tutaj powiedzieć dwa słowa o panu prezydencie Adamkusie. On miał całkowicie obiektywne przyczyny w najmniejszym stopniu nie związane z tym, o czym Pani przed chwilą mówiła. Jestem przekonany, że rząd litewski takiej sytuacji w ogóle nie rozważa, choć istotnie jest w kłopocie, poważnym kłopocie.

Można by zrozumieć Panie Prezydencie w 2009 roku zamknięcie Ignalina na siedem lat?

To by drogo kosztowało.

I uzależniło od Rosji?

Niezupełnie, ponieważ Litwa ma dosyć dużo przestarzałych elektrociepłowni, elektrowni, które jednak pracowałyby na mazut a to jest sprawa z kolei ochrony środowiska, wysokich kosztów jak na Litwę. To by były bardzo wysokie koszty, ale myślę, że znajdziemy inne rozwiązanie i że tutaj nam nic nie grozi. I jeżeli chodzi o rurociąg północny, bo tutaj sytuacja, jeżeli chodzi o Polskę jest niezmienna. Bardzo się cieszę, że obecny rząd też nie wyraża zgody na to wielce dziwaczne rozwiązanie.

A wydaje się to Panu prawdopodobne, że Litwa mogłaby coś takiego zrobić?

Wydaje mi się, że ta Litwa, którą znam tego nie zrobi.

Panie Prezydencie, jest pan zwolennikiem stworzenia tak zwanego mostu energetycznego i przesyłu energii z Litwy do Polski. Bodajże w lutym podpisał Pan stosowną umowę. Kiedy ona może zostać zrealizowana?

Tutaj właśnie jest jeden z powodów do mego niepokoju. Słyszę, że obecny rząd traktuje to, jako zadanie drugorzędne. Z punktu widzenia i Unii Europejskiej, i Polski, regionu jest ono niezmiernie istotne. W ogóle jakby ochładzanie stosunków pod tym czy innym pozorem z Litwą i innymi państwami, Estonią, Łotwą, wydaje mi się bardzo ciężkim błędem. Ostatnie miesiące to ochłodzenie stosunków z dość znaczną ilością państw w zamian za sukcesy, których ja niestety nie dostrzegam.

Ale z jakimi państwami na przykład ochłodzenie stosunków?

Z Ukrainą jednak w pewnym stopniu, z Azerbejdżanem poważne błędy, z Gruzją niemałe kłopoty. Mówię o tej części polityki zagranicznej, którą prowadzi rząd. Z Czechami zdecydowanie. Nie rozumiem, jaka jest przesłanka. Chyba, że na tej zasadzie, że jeżeli prezydent, w tej chwili coś robił w jakimś kierunku działał, to należy robić odwrotnie. Żadnych innych przesłanych nie potrafię dostrzec. Myślę, że są jeszcze względy prestiżowe, które odgrywają dzisiaj w polskiej polityce taką rolę, że tego się nie da porównać z żadnym poprzednim okresem. To też bardzo źle.

Panie Prezydencie, przenieśmy się geograficznie dalej. Na początku lipca było ogromne zamieszanie w sprawie tarczy antyrakietowej, pańskiego komentarza po tym zamieszaniu nie słyszałam. Natomiast słyszałam inne komentarze polityczne, między innymi premiera, który mówił - umowa o tarczy będzie dopiero wtedy, kiedy Polska będzie miała pełne gwarancje bezpieczeństwa, goła instalacja, tak wyraził się premier, to za mało. Jaki jest pański Panie Prezydencie stan wiedzy na temat tych negocjacji w tej chwili?

W tej chwili podobno jest jakiś postęp i z tego się cieszę. Natomiast myślę, że są dwie zupełnie inne filozofie pod tym względem. Rządowa, bo tutaj w pewnym okresie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, które są trudnym partnerem trzeba sobie uczciwie powiedzieć, też zostały mocno nadwyrężone.

Ale ważnym.

Super ważnym, choć trudnym. Uważam, że tarcza jest dobrym rozwiązaniem, a czym lepsze będą związane z nią gwarancje, tym lepiej i oczywiście tutaj trzeba walczyć, jeżeli jest szansa. Ale nie można też ryzykować nadmiernie. Są takie sprawy, w których biegnie się po bandzie najwyżej się z tej bandy wyleci na drugą stronę i nic szczególnego się nie stanie. Tutaj, jeżeli wypadnie się za tą bandę, to sytuacja kraju gwałtownie się pogorszy, gwałtownie.

A jesteśmy przed tą bandą, czy bliżej bycia za bandą w tej chwili?

Chciałbym znać więcej szczegółów. To może bardzo dziwne, ale często okrężnymi drogami dowiaduję się o tym, co się dzieje.

Panie Prezydencie na początku lipca polski rząd oświadczył, jeszcze wracam do tego zamieszania, że te propozycje amerykańskie w tej chwili póki, co są niewystarczające. A z drugiej strony przedwczoraj w naszym studio premier powiedział, że rozmowy z Amerykanami mogą się troszeczkę przedłużyć ze względu na kampanię prezydencką w Stanach Zjednoczonych. Czy w interesie Polski jest jak najszybciej to porozumienie zawrzeć, czy rzeczywiście to odwlekać w jakiś sposób, ze względu na wybory?

Można wierzyć, że na wierzbie na pewno wyrosną gruszki. Można w to wierzyć, tylko to jest wiara wysoce ryzykowna. Jestem zwolennikiem zawarcia porozumienia z obecną administracją, ponieważ po prostu nie znamy nowej, nie wiemy, kto wygra wybory. Nie wiemy, jakie będą rzeczywiste kierunki polityki. Jest pewne przekonanie, co do kandydata demokratów, ja tutaj swojej opcji nie będę wyrażał, bo wychodzi to w ogóle poza reguły polityki. Jak na razie to on demonstracyjnie odwiedził Niemcy.

Mówi się o negocjacjach polsko – litewskich. Ja czytałam w takim poważnym tygodniku, bo upewniłam się, czy to aby na pewno jest poważny tygodnik „Veidas”. W tym tygodniku autor artykułu pisze, że negocjacje już trwają od kilku miesięcy, nadal są kontynuowane, czy to mogłaby być prawda? Podobno Litwa ma problem z określeniem się po stronie polskiej czy amerykańskiej? Czy to wydaje się panu prawdopodobne? Ja od razu powiem, premier mówi, że taki wariant nie wydaje mu się realistyczny.

Muszę jasno powiedzieć, że z tego, co wiem o rokowaniach, o których Pani mówi, jest to fakt prasowy. Ale była co najmniej jedna wizyta amerykańska w Wilnie i Litwa się zachowała lojalnie. Natomiast nie można - to jest niezwykle istotne - zrażać partnerów, którzy są od nas jednak słabsi. I tutaj pociągnięcia typu bicie pięścią w stół, rzucanie słuchawką, to są pociągnięcia, które mogą drogo Polskę kosztować.

O czym pan mówi Panie Prezydencie?

Ci, o których to mówię wiedzą.

Panie Prezydencie, teraz negocjacje prowadzi, kto? Czy Pan wie kto jest teraz głównym negocjatorem?

Rozumiem, że sam pan minister Sikorski przejął…

To dobrze?

Wiara w siebie pana ministra Sikorskiego to jest na pewno rzecz, której wielkości się nie da ogarnąć normalnym ludzkim rozumem, ale nie uważam, że to jest dobrze.

Panie Prezydencie w tak poważnych sprawach jak tarcza, zgodzi się Pan pewnie ze mną, dwugłosu być nie powinno. Jak by Pan sobie wyobrażał ten sposób komunikowania się, na przykład w tak ważnej sprawie jak tarcza, rządu z Panem? Jakich informacji Pan potrzebowałby od rządu?

Najnormalniejszej rozmowy. Tutaj trzeba rozmawiać, ja rozmawiać próbowałem. Rozmawialiśmy dwukrotnie z premierem, później… no jest ta sprawa niby zakazu ze strony premiera. Nie wiem, jak było i tutaj też nie zamierzam oceniać, ale do nas dotarła informacja, że ministrowi zakazano rozmowy, co jest, powiem, wielce oryginalnym pociągnięciem.

Ja słuchałam premiera i premier powiedział, że on nikomu nie zakazuje, żadnemu z ministrów, kontaktowania się z Panem. Ja chcę wiernie zacytować: problemem jest raczej sposób komunikowania się Pana Prezydenta z ministrami. To musi być współpraca a nie przesłuchanie, czy połajanki. Jak Pan takie słowa premiera odbiera?

Mam pewne uprawnienia wynikające z ustawy o powszechnym obowiązku obrony. Mam prawo pytać każdego, nie tylko organ państwowy, także organizacje społeczne o sprawy związane z bezpieczeństwem. Ta rozmowa, o której tutaj pan premier mówi, to jest rozmowa, która się odbyła w tym trybie. A wynika ona z mojego głębokiego niepokoju, co do rozwoju sytuacji. I do tego mam prawo. Tam nie padały żadne słowa powszechnie uznawane za obraźliwe.

Miał Pan wrażenie, że Pan przesłuchuje ministra, czy raczej była to rozmowa?

Wtedy prosiłem o odpowiedź na pytanie, a więc jeżeli ktoś to chce nazwać przesłuchaniem, to język polski jest giętki jak wiadomo.

Dla pana to była rozmowa?

Dla mnie nie, dla mnie to było zadawanie pytań panu ministrowi, który nieco się gubił w odpowiedziach, tak bym to określił.

Panie prezydencie dziennikarze ostatnio pytają premiera i to dość często, czy zamierza rządzić za pomocą rozporządzeń. Premier mówi nie, za pomocą rozporządzeń nie, ale rząd będzie działał tam, gdzie ta praca nie będzie narażona na kłótnie w Sejmie i politycznie uwarunkowane weto Prezydenta. To jak to rządzenie miałoby wyglądać.

Muszę powiedzieć, że to mnie bardzo dziwi. Dlatego, bo mam prawo do odmowy podpisania ustawy. I jeżeli ponad trzy piąte Sejmu po raz drugi tą ustawę uchwali, to ja muszę podpisać, a jeżeli nie, to można powiedzieć… projekt ustawy kończy bieg. Z tego prawa korzystam bardzo rzadko i jest sprawą mojej oceny, kiedy skorzystać, kiedy nie. Dużo rzadziej na przykład niż mój poprzednik pan prezydent Kwaśniewski, który dwadzieścia kilka razy celnie wetował w okresie rządów AWS-u i to jest właśnie sprawa, którą uważam za jedną z najważniejszych dla naszego życia politycznego. Mianowicie jednego standardu. Ponieważ akurat jestem niewygodny, to wobec mnie żadne standardy nie obowiązują. To samo zresztą dotyczy znacznej części obecnej opozycji, wobec której nie obowiązują żadne standardy, a jednocześnie żąda się, żeby ta opozycja przestrzegała ich w stosunku do grupy obecnie rządzącej. A niestety, to oddziałuje na część społeczeństwa, które przecież tylko przez media może się dowiadywać o tym, co się dzieje w życiu politycznym. I ten wpływ jest fatalny. Powtarzam, ja robię to, do czego mam uprawnienia konstytucyjne. W ogóle modą ostatnich miesięcy jest kwestionowanie uprawnień konstytucyjnych Prezydenta. Pierwsze miesiące tego roku upłynęły można powiedzieć na tym żeby te uprawnienia kwestionować, ale to jest prawnie jasno zapisane. Będę z nich korzystał tam, gdzie między moimi przekonaniami o tym, jak powinno być, a przekonaniem ustawodawcy będzie różnica.

Panie Prezydencie, we wczorajszej „Rzeczpospolitej”, znów ją przytoczę, przeczytałam, że Platforma Obywatelska podobno w lipcu na swoim zarządzie powiedziała, że ta konfrontacja z Panem partii się bardzo opłaca i, że Platforma podobno ma taki plan, że będzie Pana zasypywać ustawami. Pan te ustawy będzie wetował, zniszczy się pański wizerunek i wtedy łatwiej będzie Pana odsunąć z urzędu. Ja dla porządku tylko dodam, że na przykład Bronisław Komorowski wczoraj i inni politycy Platformy zaprzeczali, jakoby taki plan istniał.

No widzi Pani, jednak to Pani powiedziała, że politycy zaprzeczają. Boję się, że gdyby taki plan miała inna partia i to nie Pani by tutaj siedziała, to o tych zaprzeczeniach nie byłoby mowy. Mnie to śmieszy. Po pierwsze ten Sejm jest wyjątkowo mało aktywny, jeżeli chodzi o działalność ustawodawczą. I skąd to zasypywanie ustawami? Trzeba umieć pracować. A z tym to jest bardzo słabo, zresztą nie tylko w Sejmie – to po pierwsze. Po drugie jest to plan absurdalny, ponieważ weto jest uprawnieniem Prezydenta i o żadnym naruszeniu Konstytucji nie ma tutaj mowy. Po trzecie sądzę, że zaczął się sierpień, politycy się rozjechali na wakacje, coś trzeba pisać..

Czyli w taki plan pan nie wierzy generalnie?

Nie.

Panie Prezydencie trudno nie mówić o tym konflikcie między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera. Zawetował Pan ustawę kominową. Zawetował Pan ustawę medialną. Krytykuje Pan pakiet ustaw zdrowotnych. Panie Prezydencie, chciałam zapytać, co wobec tego z ustawą kompetencyjną i z traktatem lizbońskim.

Ustawa kompetencyjna opracowana przez Sejm nie ma nic wspólnego z porozumieniem, które zawarłem z premierem i jest mi bardzo przykro z tego powodu. To też jest sprawa pewnych standardów. W tej chwili polskie życie polityczne polega na tym, że się krzyczy na jednych, że nie przestrzegają umów, a samemu się ich nie przestrzega. To jest taki typ działania pod tytułem wyciągam komuś portfel i krzyczę łapać złodzieja. Niestety stosunkowo skuteczny, mam nadzieję, że ta skuteczność z czasem będzie coraz mniejsza. A jeżeli idzie o sprawy służby zdrowia. Szedłem do wyborów, które wygrałem, mam legitymację wynikającą z powszechnych wyborów z pewnymi hasłami. I z pewnym przeciwstawieniem, które ja uważam za autentyczne - Polski solidarnej i Polski liberalnej. Jestem zwolennikiem tej pierwszej i jeżeli te ustawy będą ów program, ową wizję Polski naruszać, to będę je wetował.

Chyba rzeczywiści wszystkie weta wymieniłam Panie Prezydencie.

No więc było ich bardzo mało.

Pyta Pan, co więcej. A czy Pan na przykład sam zamierza występować w najbliższym czasie z jakąś inicjatywą ustawodawczą. Czy znowu nie obawia się Pan ze strony koalicji jakichś problemów?

Mam w każdym razie dużo więcej inicjatyw dotąd niż pan prezydent Kwaśniewski przez całą pierwszą kadencję, i nie wiele mniej niż przez dziesięć lat. Jestem aktywniejszy niż mój poprzednik, przy całym szacunku do niego. Mówię to, ponieważ bardzo często jestem prezentowany, jako prezydent nieaktywny. To nieprawda. Natomiast mogą być inicjatywy związane zarówno ze służbą zdrowia jak i innymi sprawami o charakterze społecznym, ale w porozumieniu i z partnerami społecznymi.

Panie Prezydencie według „Gazety Wyborczej” Platforma mówi, że nie złoży nowego projektu ustawy medialnej w sejmie dopóki nie będzie mieć pewności, że będzie miała większość, a z drugiej strony przeczytałam w tej samej gazecie wczoraj, że jest jakiś nowy projekt opracowany w Ministerstwie Kultury, który zakłada likwidację TVP i Polskiego Radia w zamian za utworzenie nowych spółek. Przy czym nie miałoby to mieć wpływu na program. Gdyby… nie wiemy, czy taki projekt istnieje, czy to tylko fakt prasowy, ale gdyby taki był, to, co Pan o tym myśli.

Widzi Pani, martwiłbym się, ale niech Pani weźmie pod uwagę, ile faktów prasowych dzisiaj w Polsce mamy i to jest też zjawisko niepokojące. Chciałem przypomnieć, że to pojęcie wymyślono przed siedemnastu laty, kiedy zostałem zaatakowany, chyba można użyć tego określenia, za to, że wyjechałem do Stanów Zjednoczonych i tam zaproponowałem usunięcie premiera Balcerowicza. Śmieję się, bo w dziewięćdziesiątym pierwszym roku w ogóle nie byłem w Stanach Zjednoczonych.

Panie Prezydencie a czy to prawda, że zawarł Pan sojusz z lewicą? A podobno o tym sojuszu miał świadczyć fakt zachowania posłów lewicy podczas głosowania nad pańskim wetem do ustawy medialnej.

Pakt z posłami lewicy… rozmawiałem z panem prezesem Napieralskim i tłumaczyłem mu, jakie są moje argumenty. W innych sprawach też będę rozmawiał ze wszystkimi, szykują się ustawy, które uważam za niezmiernie groźne dla Polski i mam do tego prawo. A niech Pani zauważy jedną rzecz Pani Redaktor, że jak ja nie rozmawiam z partiami to jest źle, a jak rozmawiam to również jest źle. Po prostu z istoty dla niektórych interesów ja jestem zły i zdaję sobie z tego sprawę, ale nie zamierzam się zmieniać.

Panie Prezydencie, czy mogę zapytać o nominacje generalskie? W maju było tak, że podpisał Pan kilka z kilkunastu, teraz wiemy z doniesień, że podobne nazwiska, większość nawet tych samych, znajdzie się na tej liście na sierpień. To, co Pan wtedy zrobi gdyby tak było?

Nie, nie, nie, sprawy już są załatwione. Będzie siedmiu nowych generałów.

Będzie siedmiu tak?

Tak.

Panie Prezydencie jeszcze chciałam zapytać jak Pan ocenia reformy polskiej armii. Dzisiaj jest taka ostatnia przysięga w tej starej wersji.

Mam nadzieję, że profesjonalizacja to jest coś, co dotyczy całej Europy. Ja nie jestem entuzjastą, uważam, że przejście przez służbę wojskową w tej, czy innej formie dla młodych chłopców, czy młodych mężczyzn jest rzeczą może niemiłą, ale dla ich kształtowania konieczną. Natomiast, chodzi o to, czy ta reforma jest przygotowana.

Jest?

Zobaczymy. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest sceptyczne pod tym względem, ale myślę, że wkrótce się wypowiemy, wkrótce, czyli już po sierpniu.

Panie Prezydencie i na zakończenie chciałam Pana zapytać o taką rzecz, od lat i Pan i ja i wszyscy nasi widzowie obserwujemy awantury polityków. Nic to dobrego do naszego życia nie wnosi, niezbyt chętnie chodzimy na wybory, bo myślimy, że ten nasz głos nie będzie miał żadnego znaczenia. Czy Pan ma jakiś pomysł na to, żeby zjednoczyć polską klasę polityczną, czy to w ogóle w naszym kraju jest możliwe?

Tworzyć kolejną Rzeczpospolitą Ludową? Przecież konflikt w polityce demokratycznej jest rzeczą naturalną.

Że pracujemy w sprawach ważnych, jak na przykład tarcza, pracujemy dla dobra kraju.

Polityka zagraniczna była przez wiele lat przedmiotem konsensusu i nie ja go łamałem. O tym trzeba pamiętać i to jest rzeczywiście pewna strata. Natomiast zdarzenia, które denerwują opinię publiczną, ja się tutaj wcale państwu nie dziwię, mają taki charakter, że każdy trzeba oddzielnie rozpatrywać. Ostatnia awantura w Sejmie, źle, że tak się stało. Ale proszę pamiętać, ja jestem zaniepokojony, mówiłem zresztą o tym dziś na Placu, że jeżeli stawia się politykowi zarzuty karno-prawne o śmiesznym charakterze, jeżeli w ogóle z tego rodzaju sprawy usiłuje się robić - chodzi o sprawę ministra Ziobro - zarzut karny, to my wracamy do czasów inwigilacji prawicy, do pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Ja się właśnie tego najbardziej obawiałem. W Polsce stworzono w ostatnich latach wrażenie, że demokracja jest zagrożona, chociaż nie było żadnego zagrożenia dla demokracji. Oczywiście partnerzy ówczesnego rządu nie bardzo nadawali się do rządzenia, ja sobie z tego zdawałem sprawę i dlatego też kierownictwo PIS-u podjęło decyzję o nowych wyborach. Chociaż przecież teoretycznie nie musiało tego czynić. Ale działało według pewnych zasad. A teraz mamy, co chwilę informację o zawiadomieniach o przestępstwie, z których nic nie wychodzi i ja na przykład sprawę ministra Ziobro w ten sposób rozumiem. Z jednej strony to jest akt zemsty, ponieważ wtedy także ludzie uprzywilejowani musieli się bać. A z drugiej strony jest to chęć udowodnienia, że było tak jak myśmy mówili. Nie, było zupełnie inaczej.

To może zapytam inaczej, czy można w ogóle coś zrobić, żeby w tych najważniejszych sprawach dogadywać się ponad podziałami.

Ja próbowałem to czynić.

Czy Pan widzi taką możliwość?

Ja próbowałem to czynić. W tej chwili konflikt polityczny w Polsce jest zbyt ostry. A co jest powodem? Po pierwsze, niejednolite standardy, z jednej strony można używać obelg, słów powszechnie uznanych za obraźliwe i nie pociąga to za sobą żadnych skutków. Także wobec prezydenta, mamy pewnego dżentelmena, czy zrównoważonego, czy nie, tego nie wiem, ale na pewno działającego na czyjeś polecenie, bo inaczej ta działalność musiała być ukrócona, ale to nie chodzi tylko o mnie, także inne osoby są przedmiotem różnego rodzaju obelżywych zarzutów. Natomiast, jeżeli w stosunku do tych, którzy dziś rządzą użyje się mocniejszego słowa, to jest skandal. To jest naruszenie standardów. To jest język, najgorszy język od 2005 roku. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, mają ci, którzy dziś rządzą. Nikt się z nimi nie może porównywać.

Czego by Pan sobie życzył wobec tego żebyśmy tak …

Żeby zrezygnowali z tego języka, żeby były te same standardy. Bo te same standardy od razu obniżają agresję. Te same standardy. Jedni nie czują się bezkarni. Drudzy nie widzą powodów, dla których musieliby atakować. To jest podstawa, a więc proszę pamiętać, że podstawa leży tu w dużym stopniu poza klasą polityczną. To jest sprawa mediów, to jest sprawa tych, którzy mają na nie realny wpływ. To jest najlepsza droga do tego, żeby to, o czym Pani mówi na zasadach związanych z funkcjonowaniem demokracji, która jest zawsze konkurencyjna, mogło nastąpić.

Panie Prezydencie bardzo dziękuję za tę rozmowę, Prezydent Lech Kaczyński był moim i Państwa gościem. To było specjalne wydanie serwisu TVP INFO dziękujemy państwu.

Dziękuję bardzo

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.