przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Danuta Holecka: Dobry wieczór Państwu. Moim i państwa gościem jest Prezydent Lech Kaczyński. Dobry wieczór Panie Prezydencie.

Lech Kaczyński: Dobry wieczór.

Panie Prezydencie, mam pismo, które przyszło do pańskiej Kancelarii na ręce pana ministra Piotra Kownackiego, i w tym piśmie, z przykrością, nadmienia pan Tomasz Arabski, że nie dostanie Pan samolotu na jutrzejszy Szczyt. Jeden samolot musi pozostać w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa a drugi będzie pozostawał do dyspozycji delegacji rządowej na miejscu w Brukseli w dniach 14-16 października. Panie Prezydencie koło południa miał Pan lecieć tym samolotem…

I polecę.

Ale czym Pan poleci?

No pewnie samolotem. Nie umiem fruwać.

Ale jakim, Panie Prezydencie, skoro tego samolotu Pan nie będzie mógł wykorzystać?

Tu się już tylko można śmiać, naprawdę Pani Redaktor. Proszę pamiętać, że to jest pismo od Szefa Kancelarii, czyli bardzo wysokiego urzędnika administracji Rzeczypospolitej, który bezpośrednio podlega premierowi, który na pewno o tym piśmie wie. Bez komentarza.

No, ale Pan leci, czyli będzie Pan czarterował jakiś samolot?

Zobaczymy Pani Redaktor, zobaczymy. Ale polecieć, polecę.

Poleci Pan, ale proszę powiedzieć, wczorajsze spotkanie z premierem, ono trwało około pół godziny, tak przynajmniej podane zostało do mediów, i jak to jest, że dwóch najważniejszych polityków w tym państwie rozmawia ze sobą i nie może się porozumieć w tak ważnej kwestii? O czym panowie wczoraj rozmawiali, czy może jest coś, o czym opinia publiczna nie wie i może dlatego to tak zastanawia?

Myślę, że po raz drugi niejako w okresie ostatniego roku jest próba sprowadzenia Prezydenta do roli symbolicznej. Polski prezydent nie jest szefem rządu, tak jak we Francji, gdzie premier w ogóle nie może zwołać posiedzenia rządu, bez upoważnienia prezydenta, a normalnie zwołuje prezydent. Gdyby nie mógł, to musi upoważnić premiera. W Polsce tak nie jest i nigdy zresztą nie było. Natomiast w Polsce też nie jest tak, że prezydent jest postacią symboliczną. Jest pierwszy rozdział Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który się nazywa „Rzeczpospolita”, tam są takie przepisy, które można by określić - wszyscy z naszych telewidzów na pewno to pamiętają ze szkoły - coś wyjętego przed nawias, takie najważniejsze przepisy, w oparciu, o które interpretuje się inne. I tam jest wyraźnie stwierdzenie, w artykule 10, ustęp 2, o ile pamiętam, że władzę wykonawczą sprawują w Polsce Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów. Czyli dwa organy. I w tym świetle należy traktować odpowiedzialność prezydenta za suwerenność i bezpieczeństwo państwa. W tym świetle należy interpretować przepis, że prezydent jest reprezentantem kraju w stosunkach zewnętrznych. Stosunki z Unią są jednak stosunkami zewnętrznymi. Unia na szczęście nie jest na razie jednym państwem. I w końcu w tym świetle już na pewno należy interpretować przepis, zgodnie z którym prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej. Powtarzam, prezydent, nie premier.

I o czym panowie wczoraj rozmawiali, właśnie o tym? Tak tłumaczył Pan, panu premierowi?

Ja usiłowałem pana premiera przekonać, że jego interpretacja Konstytucji jest niewłaściwa, i że do tego ona nie ma nic wspólnego z tą praktyką, z którą mieliśmy do czynienia przez ostatnie kilkanaście lat.

Przepraszam Panie Prezydencie, ale premier powiedział, że Konstytucja i 14-letnia praktyka pokazuje, że Polskę reprezentuje premier i powiedział, że w trybie pilnym przygotowywany jest taki wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, żeby to Trybunał wyjaśnił.

Oczywiście, przed chwilą przecież pani to powiedziałem. Pani stawia, Pani Redaktor, sprawę tak, że jeżeli premier powiedział, to widocznie ma rację.

Nie, ja tylko zacytowałam premiera.

W takim razie samolot też mi słusznie zabrał. I to jest zgodne z obyczajami.

Panie Prezydencie, ja pytam, dlaczego premier tak mówi?

Dlatego, że jest to w tej chwili w interesie premiera. Premier jest człowiekiem, który ma inne niż ja w niejednej sprawie poglądy na politykę zagraniczną. Ja uważam, że dorobek ostatnich dwóch lat został zniszczony, w znacznym stopniu, że stosunki z Litwą – nie będę mówił o szczegółach – także z Łotwą, Estonią, Gruzją, Ukrainą pogorszyły się w sposób zasadniczy. Bez żadnej potrzeby i wbrew interesowi Polski. Nie jest to realizowanie interesów Polski. Jak Państwo pamiętacie, ja byłem zdecydowanym zwolennikiem tarczy. Wiem, że to nie jest rozwiązanie być może popularne, ale ja też nie mogę podejmować decyzji tylko popularnych, jako prezydent tego państwa. Rząd się długo bronił i gdyby nie sprawa Gruzji, nie wiem jak by było. Więc są różnice zdań i pan premier chciałby swoją koncepcję przeforsować. Muszę powiedzieć, że mam zasadniczą trudność z jej zrozumieniem. Krótko mówiąc, być może to moje braki percepcyjne - chociaż tu jakichś szczególnych kompleksów nie mam wobec obecnego rządu - ale nie rozumiem, do czego ten rząd dąży. Łatwo mogę wyjaśnić, do czego ja dążyłem i do czego dążył poprzedni rząd Jarosława Kaczyńskiego.

Panie Prezydencie, czy ten spór, Pana zdaniem, jest na tyle poważny, że może doprowadzi do kryzysu władzy w państwie? Bo tu się mówi o rzeczach zasadniczych, mówimy o Konstytucji?

Ale o samolot chodzi czy o Konstytucję?

Chodzi o sam spór, też. I o Konstytucję.

To jest pewien spór, który się w niejednym kraju w Europie zdarza, bo kohabitacja jest rzeczą normalną. I chciałbym po raz setny powiedzieć, nie tylko Pani Redaktor, ale Państwu, że z wielu państw przyjeżdża prezydent i premier na posiedzenia Rady Europejskiej, że nie ma w tym nic dziwnego. To po pierwsze. A po drugie, to nie jest tak, że ja mówię panu premierowi: ja jadę, pan premier nie. Pan premier mi mówi, że ja mam nie jechać. Nie zdarzyło się jeszcze w ten sposób, że ja mówiłem: pan, czy ty, nie jedziesz. To się przez ten cały rok ani razu nie zdarzyło. Wczoraj nawet mówiłem panu premierowi, że jeżeli chce jeździć razem ze mną na posiedzenia Rady Północnoatlantyckiej, to proszę bardzo. Jeżeli w przyszłym roku chce zobaczyć Zgromadzenie Ogólne ONZ – warto zobaczyć, polityk, który jest szefem rządu dużego państwa europejskiego powinien to zobaczyć – to proszę bardzo. Ja mu tutaj ustąpię.

I takie gesty też nie przekonują premiera?

Nie, ja myślę, że premier jest w tej chwili chyba w nienajlepszej formie. Ale nie moją sprawą jest to oceniać. Wczoraj się nie mogłem powstrzymać od śmiechu – kilkakrotnie w trakcie tej rozmowy – i dziś jak sobie przypomnę…

Dlaczego Panie Prezydencie?

Wszystko jedno. W każdym razie ja obficie korzystam ze swoich uprawnień. Ile było wet do ustaw? Na ponad siedemdziesiąt ustaw – dwa. To jest obfite korzystanie? Pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski, o ile pamiętam, mogę się o jedno mylić, 23 razy skutecznie zastosował weto w okresie rządów AWS-u i to w kluczowych sprawach. I nikt nie mówił, że przekracza swoje kompetencje. A nawet moja decyzja, oczywiście konstytucyjnie do mnie należąca, jak zwołanie Rady Gabinetowej wywołała słowa krytyki, której bym nie uznał za szczególnie grzeczną. Ja nie wymagam zbyt dużo od nikogo z tego rządu, bo to jest sprawa dziesięcioleci całych na ogół, więc nie ma co zbyt dużo wymagać. Ale też chciałbym na to zwrócić uwagę Państwu, zwróciłem też wczoraj uwagę panu premierowi, że ja się oczywiście mogę nie podobać jako prezydent wielu ludziom, ale dość znaczną większością zostałem na niego wybrany. Póki co ja reprezentuję Rzeczpospolitą, a w takim razie takie wypowiedzi, jak niektórych młodych współpracowników pana premiera są nie na miejscu, chociaż na pewno, w ramach tego typu kultury, który tam dominuje, uchodzą za wyraz bycia twardym facetem.

Panie Prezydencie, leci Pan jutro?

Tak.

I jak to będzie technicznie wyglądało? Bo premier twierdzi, że Pana w składzie tej delegacji nie ma.

Mnie to zupełnie nie interesuje, bo pan premier nie jest moim przełożonym, a raz jeszcze powtarzam, na posiedzeniach Rady Europejskiej z Finlandii, Łotwy, Litwy – choćby jutro będzie i Pan Prezydent Adamkus, i Pan Premie Kirkilas, także z niektórych innych państw, z Rumunii – to już z reguły przyjeżdża i prezydent, i premier. I nie ma w tym nic dziwnego.

Bo ja chciałam jeszcze zapytać o taki dość poważny zarzut, który padł z ust premiera, że na Szczycie Unii w 2007 roku zgodził się Pan na takie zapisy w tym pakiecie klimatycznym, które teraz spowodują w Polsce podwyżkę cen energii o 90 proc.

Chciałbym to wyjaśnić. Przepraszam, że zwracam się nie do Pani tylko do Państwa – to jest po prostu nieprawda. To jest bardzo zdecydowana nieprawda. Nie chcę w tej chwili napinać atmosfery, ani wprowadzać języka, którym posługują się członkowie obecnego gabinetu, czyli współpracownicy premiera, ale to jest zarzut absolutnie nieprawdziwy. To jest tak, że Unia się wtedy zobowiązała do tego, że do roku 2020 obniży o 20 proc. emisję tak zwanych gazów cieplarnianych, ale jest konkluzja numer 33, która bardzo wyraźnie stwierdza, że to nie oznacza, że każdy kraj obniży ją o 20 proc. - Polska skądinąd już bardzo obniżyła - że to zależy od zasad sprawiedliwości, od uwarunkowań danego kraju. Proszę zobaczyć mój wywiad, który się ukazał następnego dnia i co ciekawe - bo ta konferencja pana ministra Kownackiego jakoś miała trudności z przebiciem się – że pan premier w marcu tego roku zapewniał, że wszystko jest w porządku, a pan wiceminister ochrony środowiska w lutym tego roku, mówił, że w ogóle nie ma mowy o tym, żeby te ustalenia klimatyczne w czymkolwiek wpłynęły na cenę energii. Padł więc zarzut, który jest ciężki, ja się boję, że ludzie mniej zamożni będą się bali zapalić światło wieczorem, ale on z tymi ustaleniami nie ma nic wspólnego. I chciałbym to tutaj uroczyście oświadczyć.

Panie Prezydencie, około której godziny wybiera się Pan jutro na Szczyt?

Około południa.

I usiądzie Pan obok premiera, w tej sytuacji?

A jakie mam wyjście? Każda delegacja siedzi obok siebie.. To nie jest tak, że są oddzielne miejsca. To na kolacji, obiedzie jak to się nazywa w języku dyplomacji. Ten obiad jest późno wieczorem. Tam są miejsca oddzielne. Po prostu prezydenci są precedencyjnie przed premierami. Tak jest wszędzie w Europie, nie tylko w Polsce, nawet, jeżeli głowa państwa ma znacznie mniejsze uprawnienia niż w naszym kraju.

Dziękuję bardzo za rozmowę Panie Prezydencie.

Dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.