przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Maciej Zdziarski: Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

Lech Kaczyński: Dobry wieczór.

Dziś odbyła się Rada Gabinetowa. Zaprosił Pan ministrów rządu Donalda Tuska. Czego chciał Pan dowiedzieć się od rządu?

Tego, czego miliony Polaków chciałyby się dowiedzieć – jakie są plany docelowe, jeżeli chodzi o reformę służby zdrowia obecnego rządu. To po pierwsze. Co zrobić z olbrzymią masą roszczeń już wymagalnych, co to oznacza? Zostały zawarte umowy i one już obowiązują. Szczególnie osoby zatrudnione w służbie zdrowia, na ogół lekarze, czasami inni przedstawiciele „białego personelu” mają zagwarantowane określone wynagrodzenia, a na które nie bardzo jest pokrycie w kontraktach, zawartych przez szpitale. Co z tym zrobić, jakie będą mechanizmy owego uszczelniania służby zdrowia, bo jest prawdą, że w tej chwili pewne pieniądze wyciekają, chociaż trzeba sobie jasno powiedzieć, że z każdego systemu wyciekają. Jak konkretnie będzie to zorganizowane, jakie konkretne mechanizmy mają być, żeby rzeczywiście radykalnie to wyrazić? Poza tym chciałem się dowiedzieć, czy to wszystko, co rząd planuje, nie prowadzi do takiej niekontrolowanej prywatyzacji. np. w zamian za długi. I tyle chciałem się dowiedzieć.

Czy usłyszał Pan odpowiedzi na te pytania?

Nie. Usłyszałem odpowiedzi na poziomie tak ogólnym, to jest zapisane w stenogramie z tej Rady Gabinetowej, że tak ogólnych odpowiedzi, będąc wielokrotnie w życiu uczestnikiem posiedzeń rządu – bo ja byłem krótko członkiem rządu i ministrem sprawiedliwości, ale byłem prezesem NIK-u i jako prezes NIK-u (byłem nim prawie trzy lata) miałem okazję uczestniczyć w wielu posiedzeniach różnych gabinetów, różnych koalicji. Jako minister stanu, jeszcze w urzędzie Prezydenta Wałęsy, też kilkakrotnie uczestniczyłem w posiedzeniach rządu, wtedy Jana Krzysztofa Bieleckiego, i ja tak ogólnych odpowiedzi na ogół nie słyszałem. Poza tym odpowiedzi, które, przykro mi, ale były powtórzeniami różnych zbitek, o których się mówi w mediach, np. że służba zdrowia ma być solidarna, sprawna i sprawiedliwa. Ja się z tym zgadzam, ale ja tego np. nie słyszałem.

Spróbujmy zatem porozmawiać o konkretnych problemach i o tym, jakie mogłyby być odpowiedzi na te problemy. Czy Pana zdaniem rząd panuje nad możliwością, ewentualnością odejścia od łóżek lekarzy? Oni zapowiadają, że coś takiego może nastąpić.

To było moje ostatnie pytanie. Ja mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. To znaczy ja też powiedziałem na posiedzeniu Rady Gabinetowej, że jestem przekonany, że raczej nie będzie tego rodzaju rozwiązań. Ale gdyby coś takiego się stało, to co rząd zamierza zrobić? I na to pytanie po raz kolejny nie otrzymałem konkretnej odpowiedzi i wtedy uznałem, ze nie warto już dalej kontynuować obrad Rady Gabinetowej.

No właśnie, bo premier mówi, że Rada Gabinetowa trwała krótko. Mówi, że nie jest zadowolony z tego spotkania, a Pan Prezydent nie chce pomagać w reformie służby zdrowia. To mocne słowa Donalda Tuska, jak Pan na nie odpowie?

Ja przede wszystkim chciałem powiedzieć, że mnie troszkę dziwi, że pan premier wprowadza takie nowe zasady, jeżeli chodzi o ujawnianie obrad Rady Gabinetowej, o wprowadzanie do porządku dziennego konfliktu publicznego w istocie obrad tej Rady. Ja o posiedzeniu Rady w trakcie publicznego wystąpienia przed posiedzeniem Rady Gabinetowej wypowiadałem się jednak bez porównania oględniej i bardzo bym prosił pana premiera, żeby też to czynił. Ja mogę powiedzieć jedno – myślę, że robię wszystko, co można. Zaproponowałem okrągły stół ponadpolityczny. Dzisiaj zresztą mówiłem o ponadpolityczności tego sporu, w tym sensie, że wszystkie ugrupowania polityczne powinny wziąć udział w jego rozwiązaniu, poza tym oczywiście związki zawodowe, organizacje lekarskie i izby lekarskie. Inaczej mówiąc, mówiłem o tym, że to powinno być rozstrzygane nie na zasadzie konkurencji politycznej, bo to jest za trudny problem, żeby go tego rodzaju rygorom poddać. Tym bardziej, że jest oczywisty kryzys. Proszę pamiętać, że są w tej chwili tysiące, wiele tysięcy... I nikt nie wie ile, i ja o to nie mam pretensji, że jeszcze dzisiaj rząd, nie wiedząc, chce zbadać tę sprawę. Na razie ma dane z kilkudziesięciu szpitali, ale to jest mniej więcej 10 procent całości, a może mniej – tysiące ludzi mają roszczenia. I jak oni pójdą do sądu z tymi roszczeniami...

Mówi Pan o umowach zawartych z lekarzami przez dyrektorów szpitali?

Tak, tak.

Czy premier zapewnił Pana, że w NFZ są pieniądze na to, aby płacić, jak to wynika z tych umów?

Nie, na to pytanie nie uzyskałem żadnej odpowiedzi. Przykro mi bardzo, ale nie uzyskałem. Ja uzyskałem odpowiedź, że w tym roku wzrosną dochody Narodowego Funduszu Zdrowia. Ja oczywiście o tym wiem, ale nawet nie było już okazji zapytać, jaka była skala tego wzrostu, bo to jest przedmiot nieco sporny, szczególnie to, co pan premier powiedział. Natomiast muszę powiedzieć, że to zdenerwowanie, w pewnym sensie nawet agresja, z którą mamy do czynienia po posiedzeniu Rady Gabinetowej, to nie jest dobry sygnał. Ale mam nadzieję, że to są przejściowe emocje. Kiedy się po raz pierwszy rządzi, styka się z pewnymi przeciwnościami, szczególnie, że zapowiadało się wysokie podwyżki... Proszę pamiętać, że nie byłoby takich roszczeń, gdyby nie zapowiedzi w czasie kampanii wyborczej – zapowiedzi partii, która dzisiaj rządzi. Ja się temu zdenerwowaniu nie dziwię. Mam nadzieję, że przejdzie bardzo szybko.

Czy pytał Pan premiera o możliwość podniesienia składki? Czy zaplecze polityczne tego rządu chciałoby do tego dążyć albo nie ma takiego pomysłu?

Tutaj pan premier raczej jest przeciwny. Ma pewne argumenty, ale ja uważam, że nie da się problemu, o którym mówię, rozwiązać bez pewnego wzrostu dochodów – większego, niż to wynika tylko ze wzrostu składek, ale zobaczymy. To jest przedmiot dyskusji.

A co z pomysłami współpłacenia albo z dobrowolnymi ubezpieczeniam? Pan zapowiada sceptyczny stosunek do tych pomysłów.

Ja mam, miałem i będę miał sceptyczny stosunek, pod tym względem się nie zmienię. Ja już powiedziałem to bardzo wyraźnie.

Dlaczego to rozwiązanie nie podoba się Panu?

Dwie wartości powinny być rozdzielone, w miarę niezależnie od reguł rynkowych, od reguł związanych z zamożnością poszczególnych osób, rodzin – edukacja i zdrowie. I to jest moje głębokie przekonanie. Z tym przekonaniem wygrałem wybory prezydenckie. Nie kryłem go i nie zmienię go. Mam pewnie już za dużo lat, żeby zmienić. Jeżeli rząd będzie miał co najmniej 60 procent poparcia dla tych ustaw, czy trzy piąte, to oczywiście podpiszę te ustawę. Ale jeżeli nie będzie, to jestem tutaj głęboko przekonany, że to są rozwiązania niedobre, że i tak w tej chwili jest zróżnicowanie, i tak jest współpłacenie – o tym pan premier w trakcie posiedzenia mówił słusznie, że to faktycznie w pewnym zakresie już jest, ale tego nie należy pogłębiać.

A co ze zmianą formy własności szpitali, ich prywatyzowania, komercjalizowania?

Ja tutaj też to bardzo wyraźnie powiedziałem: komercjalizacja i prywatyzacja to nie jest dokładnie to samo, ale zapewniono mnie, że to jest droga, która nie prowadzi do prywatyzacji, w szczególności takiej ekwiwalentnej. Bo proszę pamiętać, że jednym z powodów kryzysu w służbie zdrowia jest nadzieja pewnych grup, powiedzmy sobie, przebiegłych ludzi na to, że zdołają się na poszczególnych obiektach służby zdrowia – które mają olbrzymią wartość – uwłaszczyć.

Mówił Pan o nadużyciach w handlu długami.

Ależ oczywiście, że mówiłem o tym i to jest problem, i jak rozumiem, rząd ten problem dostrzega. Natomiast nie sądzę, że sygnały o ograniczeniu – mówiąc najdelikatniej – walki z korupcją nie onieśmielą tych ludzi, którzy się tego rodzaju handlem i tego rodzaju manipulacjami zajmują. Raczej ich ośmielą. I to też mówiłem na posiedzeniu Rady Gabinetowej, że sygnały, które daje Prokurator Generalny, pan profesor Ćwiąkalski, raczej nie idą w kierunku ograniczenia tych praktyk.

Czy według Pana oceny rząd ma pomysł na rozwiązanie problemów w służbie zdrowia?

Dzisiaj tego pomysłu nie usłyszałem. Przy okazji chciałem powiedzieć, że oczekiwanie tego pomysłu ode mnie – chociaż ja mam pewne pomysły, będę o tym mówił na spotkaniu ze związkami zawodowymi, przynajmniej jeżeli chodzi o sferę regulacji płac – jest o tyle dziwne, że ja w rozumieniu konstytucji odpowiadam za bezpieczeństwo państwa i suwerenność, jestem reprezentantem państwa w stosunkach zewnętrznych, a pan premier nie był łaskaw ze mną konsultować zasadniczego zwrotu w polityce zagranicznej. Jestem zwierzchnikiem sił zbrojnych, a o zamiarze wycofania wojsk z Iraku dowiedziałem się z prasy. Później pan minister Klich przedstawił mi ten zamiar i przedstawiono mi w warunkach, kiedy nie miałem swobody decyzji na podpisanie odpowiednich rad.

Dziś premier Tusk oczekuje od pana pomysłu.

Właśnie o tym mówię. Skoro okazuje się, że w polityce zagranicznej, gdzie konstytucja wyraźnie to przewiduje, mogę nawet niekonsultowany – proszę pamiętać, że jest zasadniczy zwrot w polityce zagranicznej, i to bardzo dyskusyjny – jeżeli w polityce obronnej, w polityce ekspedycyjnej Polski jest to samo, to oczekiwanie, że w polityce zdrowotnej, która jest oczywistą kompetencją rządu, będę rząd zastępował, wynika z niezwykle elastycznego podejścia do konstytucji. Tak bym to najdelikatniej określił. Raz jeszcze powtarzam – wypowiadałem się przed Radą i po Radzie Gabinetowej niezwykle powściągliwie i dzisiaj też w rozmowie z Panem wypowiadałbym się nieporównanie powściągliwiej, gdyby nie wypowiedzi pana premiera. Ja ma nadzieję, że to przejdzie, że to sprawa pierwszych miesięcy rządzenia.

Co dalej, Panie Prezydencie? Jutro spotyka się Pan ze związkowcami, o czym będzie Pan z nimi rozmawiał?

Będę rozmawiał o opanowaniu pewnego chaosu, jeśli chodzi o płace. Będę im zwracał uwagę na to, co jest racjonalne, na to, co jest jednak nieracjonalne.

Czy dziś jest taki moment, że stworzenie takiego ponadpartyjnego paktu w sprawie reformy służby zdrowia jest w ocenie Pana Prezydenta możliwe?

Jak dotąd strona rządowa nie bardzo się do tego garnie. Zobaczymy, jak będzie wyglądał rozwój wydarzeń. Mam nadzieję, że tak, bo inaczej tego problemu się na trwale się nie rozwiąże.

Dziś nie jest Pan spokojniejszy o bezpieczeństwo pacjentów?

Niestety nie.

Dziękuję bardzo za to spotkanie, Panie Prezydencie, dziękuję za spotkanie w telewizji publicznej.

Dziękuję serdecznie.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.