przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Polska - UE - euro - Konstytucja
Polski prezydent pragnie maksymalnie odsunąć w czasie przyjęcie euro
 
Warszawa, 23 luty 2006 (AFP) – Konserwatywny polski prezydent Lech Kaczyński postanowił odsunąć możliwie jak najdalej przyjęcie przez Polskę euro,  jest bowiem przekonany, że obniży ono już i tak skromny  poziom życia jego rodaków.
 
„Skutki wprowadzenia euro, nawet w krajach tak silnych jak Włochy, były niekorzystne, ceny wzrosły i spowodowały obniżenie poziomu życia ludności” powiedział prezydent Kaczyński w wywiadzie dla AFP.
 
„Wprowadzenie dzisiaj w Polsce euro spowodowałoby nieuchronnie gwałtowny wzrost cen, zaś poziom życia Polaków już i tak jest niższy niż Francuzów czy Niemców” dodał. Polski prezydent otwarcie nie posuwa się do odrzucenia euro. Sam przypomina, że jego kraj w wyniku referendum w czerwcu 2003 r. poparł traktat akcesyjny do UE, który wyraźnie przewiduje przyjęcie  euro.
 
Natomiast rząd, powołany w listopadzie przez jego partię, Prawo i Sprawiedliwość (PiS), postanowił nie czynić z tego priorytetu.  Tym samym, Polska jest obecnie jedynym spośród dziesiątki krajem, który przystąpił do UE nie ustaliwszy przewidywanej daty przyjęcia euro.
 
Nie mówiąc tego głośno, Lech Kaczyński ma nawet nadzieję na odsunięcie tego terminu ad calendas grecas. Już w chwili swego wyboru, we wrześniu, zaplanował referendum w sprawie przyjęcia euro.
„Sądzę, że właściwy moment nastąpi pod koniec mojego mandatu, czyli pod koniec 2010 roku” uściślił. „Lecz społeczeństwo powinno być bardzo dokładnie poinformowane – nad tym będę czuwał osobiście – na temat skutków (euro) w życiu codziennym oraz wpływu na zakres swobody działania państwa w prowadzeniu polityki gospodarczej, bowiem oczywistym jest, że zakres ten ulegnie znacznemu ograniczeniu”.
 
„Jeśli Polacy zgodzą się, to dobrze, lecz pragnę przypomnieć, że są narody w Europie, które nie wyraziły zgody” powiedział czyniąc aluzję do niepowodzenia  referendum szwedzkiego na temat euro we wrześniu 2003.
 
W polskim ustroju prezydent teoretycznie nie ma tyle władzy co premier. Lecz od jesieni, Polska jest rządzona przez partię konserwatywną PiS, założoną przez Lecha Kaczyńskiego i jego brata bliźniaka Jarosława Kaczyńskiego. W praktyce ta para  nierozłącznych od dzieciństwa bliźniaków rządzi Polską.
 
Lech Kaczyński jest również bardzo  powściągliwy w sprawie projektu Konstytucji Europejskiej, projektu, który kanclerz Niemiec Angela Merkel chciałaby ponownie wylansować.
 
„Została przekroczona pewna masa krytyczna w traktacie konstytucyjnym, jego propozycje zbliżały nas do super-państwa” uważa polski prezydent. „Zamiast niego potrzebny byłby projekt, który, uwzględniając istniejące traktaty,  wprowadziłby do Unii porządek, Unii, która stała się systemem bardzo skomplikowanym. Dla polskiego prawnika, którym jestem, jest to nawet niezrozumiałe jak można mieć tak nieuporządkowany system podstaw prawnych”.
 
Jego zdaniem chodzi więc o uproszczenie UE, aczkolwiek bez wprowadzania dodatkowych kompetencji dla Unii. Odrzuca on więc także pomysł mini-traktatu zaproponowanego przez Francuza, Nicolasa Sarkozy´ego, przedstawianego jako jednego z faworytów wyborów prezydenckich w 2007 r. Mini-traktat tworzyłby funkcję stałego prezydenta Rady Europejskiej lub jeszcze ministra spraw zagranicznych Unii. „Jego propozycje skupiają elementy, które prowadzą do pewnego rodzaju super-państwa”, ucina Lech Kaczyński. „Co się stanie gdy będziemy podlegać wspólnej polityce zagranicznej?” pyta. „Czy jesteśmy pewni, że mniejsze państwa, słabsze od Francji i Niemiec, będą miały coś do powiedzenia?”
 
Polska - Francja - UE - praca
Polskiego prezydenta drażni polski hydraulik
 
Warszawa, 23 luty 2006 (AFP) – Polskiemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu nie podoba się karykatura hydraulika, którą wielu francuskich przywódców politycznych wykorzystało podczas kampanii poprzedzającej referendum w sprawie konstytucji wiosną 2005 roku.
 
„Osobiście bardzo mnie to drażni” powiedział prezydent Kaczyński AFP tuż przed  piątkową wizytą w Paryżu. „Nasz kraj jest postrzegany jako kraj hydraulików, gdy tymczasem jesteśmy krajem prawników, którzy  bardzo dobrze znają języki obce, jesteśmy krajem bardzo dobrych informatyków, doskonałych matematyków. Wolałbym więc, by kraj mój był znany również od tej strony.”
 
Wizerunek polskiego hydraulika został rozpowszechniony przez przeciwników traktatu konstytucyjnego, którzy grozili widmem pracowników przybywających ze wschodu Unii, by za niskie wynagrodzenie pracować w starych krajach UE. Podczas rozmów z Jacquesem Chirakiem, Lech Kaczyński, wręcz przeciwnie, będzie starał się przekonać swojego francuskiego rozmówcę, by francuski rynek pracy został otwarty od maja  dla wszystkich polskich pracowników.
 
„Będziemy o tym rozmawiać nawet jeśli sprawy te należą do kompetencji rządów” - powiedział Lech Kaczyński - „mam nadzieję, że zostaną rozwiązane, nie mając, oczywiście, co do tego pewności”.
 
W chwili rozszerzenia UE, Francja, podobnie jak i 11 pozostałych starych jej członków, utrzymała tymczasowo obowiązek uzyskiwania zezwolenia na pracę, czasami z wprowadzaniem limitów, dla Czechów, Polaków, Estończyków, Łotyszy, Litwinów, Słoweńców, Słowaków i Węgrów.
 
Kraje te muszą wypowiedzieć się przed końcem kwietnia, czy zamierzają przedłużyć stosowanie tych środków przez jeszcze trzy kolejne lata, znieść je lub po prostu złagodzić. Finlandia postanowiła całkowicie otworzyć swój rynek pracy, tak jak to uczyniły w maju 2004 Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja.
 
Na początku miesiąca Komisja Europejska zaleciła naśladowanie tego przykładu twierdząc, że strach przed polskim hydraulikiem był „niewspółmierny”.
 
Polska - Francja - Niemcy - dyplomacja
Polski prezydent zastanawia się nad „trójkątem Weimarskim”
 
Warszawa, 23 luty 2006 (AFP) – Polski prezydent Lech Kaczyński zastanawia się nad przydatnością struktury konsultacji między Niemcami, Francją i Polską, zwaną trójkątem Weimarskim, który istnieje od czasu upadku komunizmu.
 
„Będzie to jeden z bardzo ważnych elementów moich rozmów z prezydentem Chirakiem, z premierem de Villepinem” - potwierdził pan Kaczyński w rozmowie z AFP przed piątkową wizytą w Paryżu.
 
„Trzeba jasno określić rolę trójkąta Weimarskiego. Sam szukam odpowiedzi na pytanie, jaką rolę mogą odegrać te trzy kraje, które jednocześnie wchodzą w skład sześciu największych krajów UE. Dla mnie na razie pytanie to pozostaje otwarte.”
 
Trójkąt Weimarski jest inicjatywą ministrów spraw zagranicznych, niemieckiego i francuskiego, Hansa Dietricha Genschera i Rolanda Dumasa. W 1991 r. postanowili oni włączyć Polskę do niektórych ze swoich licznych konsultacji dwustronnych. Inicjatywa wzięła swoją nazwę od miejsca pierwszego spotkania trzech ministrów w Weimarze na wschodzie Niemiec. Z czasem, wraz z regularnymi spotkaniami szefów państw i rządów trzech krajów, nabrała ona znaczenia.
 
„Jestem gotów zaakceptować wszelkie formuły. Lecz nie mogę działać w imieniu pozostałych krajów Europy Środkowej bez jasnego i szczegółowego mandatu tych krajów” - powiedział pan Kaczyński.
 
„Rozumiem, że każdy kraj członkowski pragnie mieć wpływ na to, co dzieje się w UE. A my sami, pragnąc mieć taki wpływ, rozumiemy żądania innych krajów, w tym także tych, które są o wiele mniejsze niż nasz” dodał.
 
Po wizycie w Paryżu, pan Kaczyński ma udać się 8 marca do Berlina, aby przeprowadzić tam rozmowy z niemieckim prezydentem Horstem Koehlerem i niemiecką kanclerz Angelą Merkel.
 
 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.