przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Associated Press
DAVID McHUGH


WARSZAWA, Polska - Nowy Prezydent polski powiedział we wtorek, że jego kraj ma nadzieję ujrzeć swego sąsiada – Ukrainę – w szeregach członków NATO w 2008 r. i że Warszawa mogłaby wydłużyć pobyt swych wojsk w Iraku do przyszłego roku.
Prezydent Lech Kaczyński, socjalny konserwatysta, objął urząd w grudniu zeszłego roku po byłym komuniście Aleksandrze Kwaśniewskim, który w fotelu prezydenckim zasiadał przez dopuszczalne dwie kadencje. Kaczyński we środę uda się do Stanów Zjednoczonych na pierwsze spotkanie z Prezydentem Georgem W. Bushem.
Polacy dążyli do zdobycia większych inwestycji amerykańskich oraz łatwiejszego dostępu do wiz, lecz Kaczyński podkreślił, że w czasie jego czwartkowego spotkania z Bushem pierwszeństwo będą mieć sprawy strategiczne, takie jak Irak i NATO.
„Główny temat naszych rozmów będzie związany z NATO - naszym polityczno-wojskowym sojuszem, z poszerzeniem NATO" – powiedział Kaczyński w wywiadzie dla The Associated Press. „Polska jest bardzo zainteresowana poszerzeniem NATO".
Wskazał on, że Polska będzie naciskać na zbudowanie silniejszych więzi Zachodu z Ukrainą – niegdyś częścią Związku Sowieckiego, w której wpływy rosyjskie są nadal silne. „Polska jest głęboko zainteresowana wstąpieniem Ukrainy do NATO. Bardzo chcielibyśmy, by miało to miejsce w 2008” – powiedział, podkreślając poparcie Polski także dla wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej.
Polska, w której pamięć o moskiewskiej dominacji w okresie Zimnej Wojny jest nadal żywa, zezłościła Moskwę swym poparciem tak zwanej „Pomarańczowej Rewolucji”, w której prozachodni Prezydent Wiktor Juszczenko wygrał w wyborach z kandydatem, popieranym przez Moskwę.
Polska była również niezłomnym sojusznikiem USA w Iraku. Wkrótce po objęciu urzędu, Kaczyński zatwierdził wydłużenie misji w Iraku do końca bieżącego roku, utrzymując okrojony, 900-osobowy kontyngent, tym samym unieważniając decyzję poprzedniego rządu o powrocie wszystkich sił do kraju w styczniu.
„Mówiłem wielokrotnie, że pobyt dłuższy, niż do 2006 r., może być rozważony” – powiedział Kaczyński.
„Dziś nie ma takiej decyzji” – dodał. „Dzisiaj mamy decyzję, dotyczącą roku 206. Misja w 2007 r. wymagałaby nowej decyzji”. Stwierdził, że „nie może sobie wyobrazić” pobytu poza rok 2007.
Zapytano go, czy mieszkańcom Iraku jest lepiej, czy gorzej od czasu kierowanej przez USA inwazji w 2003 r.
„Czy lepiej, czy gorzej – to pytanie do mieszkańców Iraku” – stwierdził. „Ja jestem w Polsce, ale mogę jedną rzecz stwierdzić z pewnością: bez wątpienia usunięto dyktatora, z rękoma splamionymi krwią. Człowieka, którego czyny stały na granicy ludobójstwa.
„Nie wiem, czy miał on broń masowego zniszczenia. I od samego początku nie przywiązywałem do tego zbyt wiele uwagi, ponieważ nie uważałem, że gdyby ją miał, to by jej użył. Ale wiem, że jest winien licznych zbrodni i że był to reżim w stylu gangsterskim. I uważam, że usunięcie tego reżimu było dobre, a nie złe”.
Mówiąc o innych sprawach, stwierdził, że Polska będzie kontynuować wysiłki w kierunku dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w ropę i gaz w celu zmniejszenia uzależnienia od Rosji i że skupi się na działaniach w kierunku uzyskania więcej gazu ziemnego z Norwegii oraz na planach budowy terminala nad Bałtykiem do rozładunku dostaw gazu statkiem ze źródeł takich, jak Algieria i Katar.
„Nie wiadomo, co przyniesie los” – stwierdził. „Musimy mieć możliwość pozyskiwania gazu z wielu źródeł".
Nie chciał jednak krytykować Rosji za chwilowe zakręcenie kurka z gazem ziemnym dla Ukrainy w trakcie sporu, który podkreślił obawy, że Moskwa może użyć swe rezerwy energii jako dźwignię wywierania wpływu na kraje, znajdujące się jej zdaniem w jej własnej sferze wpływów.
„Jeśli idzie o Rosję, to jesteśmy zainteresowani dobrą współpracą a także zapomnieniem przez Rosjan, że tu jest jakaś strefa wpływów” – stwierdził. „Jestem świadom tego, że jest to szczególnie trudne dla Rosjan.
„Ale dla dobra współpracy europejskiej, powinni o tym zapomnieć i mieć świadomość, że Polakom zależy na współpracy z Rosją".


Associated Press
VANESSA GERA

WARSZAWA, Polska - Nowy Prezydent Polski powiedział we wtorek, że widzi ważną rolę dla swego kraju w ramach Unii Europejskiej, ale chce, by Unia pozostała luźną konfederacją suwerennych państw - nie „superpaństwem".
Lech Kaczyński powiedział w wywiadzie dla The Associated Press, że Europa nie jest gotowa na konstytucję dla jej 25 członków i że mogłoby to wywołać zwrot w całej Europie przeciwko głębszej integracji.
„Konstytucja jest przedwczesna" – stwierdził. „Poziom integracji, którego wymaga konstytucja, stopień, w jakim ogranicza suwerenność poszczególnych państw, jest zbyt wysoki".
Kaczyński twierdził, że Polska, mająca 38 milionów mieszkańców, powinna mieć w Unii status, jaki odpowiada jej wielkości, jako jednego z sześciu największych państw członkowskich.
„Chcemy, by pozycja Polski odzwierciedlała fakt, że jak na kraj europejski, Polska jest dużym krajem” – powiedział Kaczyński, wiodący członek nacjonalistycznej i konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość. „Bardzo ważne jest też zachowanie tyle suwerenności, ile się zachować można w ramach UE. Dlatego też jesteśmy przeciwni przekształceniu Unii Europejskiej w jedno, europejskie superpaństwo".
Choć jest zwolennikiem członkostwa, Kaczyński i rząd, którym kieruje jego partia Prawo i Sprawiedliwość, ma nadzieję opóźnić wprowadzenie euro o szereg lat.
Polska w ostatnich tygodniach zajmowała też zdecydowane stanowisko przeciwko zdaniu Unii Europejskiej w wielu sprawach. Sprzeciwiała się unijnemu paktowi w sprawie obniżenia podatku od sprzedaży, irytując wielu unijnych urzędników przed wycofaniem się z tego stanowiska w ostatniej chwili. Powoduje też irytację, walcząc o zablokowanie przejęcia przez włoski bank UniCredit dużego banku polskiego.
„Chcemy podążać za przykładem innych państw, szczególnie tych dużych, które są gotowe bronić własnych interesów do samego końca" – powiedział Kaczyński.
Kaczyński wypowiadał się dzień przed podróżą do Stanów Zjednoczonych na swe pierwsze spotkanie z Prezydentem Georgem W. Bushem. Powiedział, że jego spotkania skoncentrują się na sprawach wojskowych i politycznych, takich jak poparcie Polski dla rozszerzenia NATO o Ukrainę.


Polski Prezydent stwierdza, że nowe wybory są mało prawdopodobne, mówi, że nie rządzi krajem wraz z bratem bliźniakiem.
Associated Press
DAVID McHUGH
WARSZAWA, Polska - Polacy raczej nie będą mieć nowych wyborów pomimo niedawnych zawirowań politycznych - stwierdził we wtorek Prezydent Lech Kaczyński, dodając, że doniesienia, według których on i jego brat bliźniak zdominowali politykę kraju są przesadzone.
Kaczyński i jego brat Jarosław, szef rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość, wywołali konsternację wypowiedziami o możliwości zarządzenia nowych wyborów, poszukując w ostatnich tygodniach partnerów do swego mniejszościowego rządu, niepokojąc inwestorów.
Jednak po zawarciu w zeszłym tygodniu porozumienia w sprawie nieformalnego poparcia ze strony dwóch mniejszych partii, wydaje się, że prawdopodobieństwo nowych wyborów – ledwie kilka miesięcy po wyborczym zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości w dn. 25 września – wygasło.
Nowe wybory „nie są czymś, co narusza zasady demokracji" – powiedział Kaczyński w wywiadzie dla The Associated Press.
„Dodatkowe wybory mogłyby być uciążliwe dla obywateli” – dodał Kaczyński. „Jednak obywatele nie stoją dziś wobec takiej uciążliwości”. Nic na to nie wskazuje. Coś musiałoby się drastycznie zmienić".
„Rząd ma większość, nic nie wskazuje, że budżet zostanie odrzucony” – stwierdził. „W chwili obecnej wybory trudno by było uzasadnić".
 Zbagatelizował komentarze mediów, że on i jego brat bliźniak są dominującą siłą na scenie politycznej.
„Mój brat jest wpływowym politykiem” – powiedział Lech Kaczyński. „Nic w tym dziwnego, skoro jest szefem rządzącej partii”.
Stwierdził, że Premier Kazimierz Marcinkiewicz z Prawa i Sprawiedliwości zdecydowaną ręką dzierży ster Rządu.
„Żaden z nas nie kieruje Polską. Polską kieruje Kazimierz Marcinkiewicz i jego Rząd” – powiedział Kaczyński. „Ani ja, ani mój brat nie jesteśmy przytłaczani telefonami od Kazimierza Marcinkiewicza”.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.