przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Deutsche Welle: Dlaczego tak późno wizyta w Berlinie?
 
Lech Kaczyński: Późno? Dwa i pół miesiąca po...
 
Ale było wiele krajów wcześniej.
 
Wyłączmy Watykan, bo to z istoty rzeczy, zawsze - nawet gdyby mój następca nie był człowiekiem wierzącym - będzie pierwszy. Taka jest w Polsce tradycja. Stany Zjednoczone to nasz strategiczny sojusznik, który jest nam niezmiernie potrzebny, zatem wizyta w Stanach Zjednoczonych jako pierwsza była rzeczą zupełnie oczywistą. Zaproszenie pana prezydenta Klausa przyjąłem z dużą radością, ponieważ w ogóle uważam, że nie ma żadnych naprawdę sprzecznych interesów między Polską a Czechami i chciałbym to podkreślić. Istnieje też pewne podobieństwo, chociaż nie tożsamość poglądów pana prezydenta Klausa i moja w pewnych sprawach. Dalej  sprawy Ukrainy. Wiadomo, jak kluczowe to ma dla Polski znaczenie. Rozmawiałem o tym zresztą w Stanach Zjednoczonych, rozmawiałem we Francji, będę rozmawiał z panią kanclerz, to znaczy z panem prezydentem Koehlerem - chciałem podkreślić, że jestem gościem pana prezydenta  Koehlera, tak to wygląda z punktu widzenia dyplomatycznego i z nim też będę rozmawiał, można powiedzieć, przede wszystkim. Oczywiście spotkam się też z panią kanclerz.  Dla nas to są sprawy kluczowe, co nie zawsze znajduje zrozumienie u naszych partnerów - sprawy związane z Ukrainą i jej drogą w kierunku zachodu. Następnie była sprawa Niemiec. Poza tym proszę pamiętać, że w takich sprawach, przy takim natłoku wizyt, zawsze pewną rolę odgrywa też kolejność terminów związanych z możliwościami poszczególnych głów państw.
 
Panie Prezydencie, podkreślił pan, że Ukraina była kluczowa. Czy Niemcy, jako największy partner, który Polskę wprowadził do UE nie powinien być kluczowy? Czy nie należałoby zabiegać i dbać o kontakty, które były zbudowane przez ileś tam lat?
 
Niemcy na pewno są kluczowym partnerem w Europie. Tego nikt nie neguje. Żaden inny kraj. Pan prezydent Chirac wyraził satysfakcję, że w tak krótkim czasie znalazłem się we Francji. To samo oczywiście dotyczyło prezydenta Czech czy wcześniej prezydenta Stanów Zjednoczonych. Natomiast jeśli chodzi o Niemcy, to ja się co chwilę spotykam z wymówkami. No właśnie, powstaje pytanie, czy w relacjach polsko-niemieckich nie trzeba czegoś jednak zmienić. Ja jestem, powtarzam, pełen dobrej woli, tylko, że akurat Niemcy muszą zrozumieć, że w naszych relacjach partnerstwo jest szczególnie istotne. Niemcy pomogły nam przy wejściu do UE, ja tego nie neguję, szczególnie za czasów kanclerza Kohla. Jeżeli chodzi o kanclerza Kohla na początku lat 90. to, że tak powiem, uznanie oczywistych faktów związanych z sytuacją graniczną w Europie po II wojnie światowej przyszło mu z pewnym trudem.  I o tym też i wiem i pamiętam. A trudno już w ogóle powiedzieć, że jakaś inna sfera mogła być bardziej kluczowa dla Polski. Natomiast jest oczywiste, że poza pomocą niemiecką, którą sobie bardzo cenimy, była także pomoc innych krajów w tym zakresie. Nam zależy na dobrych, partnerskich stosunkach z Niemcami, nawet bardzo dobrych, ale nie na zasadzie tego, że nam się czyni wymówki, czy przyjechaliśmy tydzień wcześniej, czy tydzień później.
 
W Niemczech postawa pan prezydenta odbierana jest jako zmiana pewnego paradygmatu, natomiast rząd pana premiera Marcinkiewicza jest odbierany jako rząd eurosceptyczny. Jak pan zamierza ten pogląd zmienić i w jaki sposób?
 
Ani rząd nie jest eurosceptyczny, ani ja nie jestem eurosceptykiem, jeżeli przez eurosceptyków rozumieć przeciwników Unii Europejskiej. Partia, z której wywodzą się i premier, i ja,  i szef tej partii również Jarosław Kaczyński - to są politycy, którzy opowiedzieli się swego czasu za  głosowaniem „ tak”, jeśli chodzi o Unię Europejską.  Ja w ogóle traktuję te dwa pierwsze lata Polski w Unii jako sukces. I to znaczny.
 
Czy pan w ogóle, Panie prezydencie zamierza zabiegać o dobre kontakty z Niemcami?
 
Ja myślę, że akurat tutaj w stosunkach z Niemcami niezwykle istotne jest partnerstwo. Oczywiście chciałbym zabiegać o dobre stosunki, ale Niemcy też powinny o to zabiegać. Na pewno ani przedsięwzięcie przez północny Bałtyk, ani sprawa centrum wypędzonych, ani w końcu w ogóle ogólne nastawienie prasy niemieckiej nie należą do działań, które można by określić jako zabiegi o dobre stosunki z Polską.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.