przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Die Welt: Panie Prezydencie, czy Pana polityka europejska da się sprowadzić do formuły: ˝rozszerzenie – tak, pogłębienie – nie˝?
 
Lech Kaczyński: Można to tak ująć. Możliwy stopień integracji UE został dzisiaj chyba osiągnięty, co nie oznacza, że nie można tu i tam uzgadniać wspólnych zamierzeń. Dotyczy to bezpieczeństwa energetycznego, czy utworzenia prawdziwych europejskich oddziałów interwencyjnych, w których Polska, gdyby powstały, chciałaby uczestniczyć. Jednocześnie musimy modernizować naszą armię. Moje stanowisko ws. UE jest następujące: superpaństwo, które zabiera kompetencje narodowe, a jednocześnie wygląda dość bezradnie, ponieważ ma tylko symboliczny budżet – jest sztucznym tworem. Nie istnieje również europejska opinia publiczna, lecz tylko narodowe opinie publiczne.
 
Czy projekt konstytucji europejskiej jest martwy? Czy też można go uzdrowić, poprawić?
 
Należy uporządkować na nowo reguły współpracy w UE. Nie chodzi przecież o 6, czy też 15, ale za pewien czas już o 27 państw. Obecny projekt  to nie zbiór norm prawnych, lecz wytycznych. Można go różnie interpretować, materia, której dotyczy konstytucja jest szeroko zakrojona. Chce ona regulować życie gospodarcze według dzisiejszych wzorów po wsze czasy – czy to może funkcjonować? Ponadto sądzę, że na konstytucję wystarczająca byłaby jedna trzecia do jednej czwartej obecnej objętości.
 
Hasło ˝energia˝ - co Panu się nie podoba w planowanym gazociągu bałtyckim?
 
Chodzi o bezpieczeństwo, o potencjalne zagrożenie. Gazociąg bałtycki umożliwiłby Rosji zahamowanie dostaw do Polski przy jednoczesnym kontynuowaniu ich do Niemiec. Co mnie najbardziej dziwi to fakt, że Niemcy musieli zdawać sobie z tego sprawę przy podpisywaniu porozumienia.
 
Silniej niż Pana poprzednik Kwaśniewski stawia Pan na sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Dlaczego Polska chce być miejscem stacjonowania amerykańskiego systemu antyrakietowego?
 
Wszystko to jest jeszcze w bardzo wczesnym stadium, nie ma jeszcze żadnych decyzji. Jeśli chodzi o naszą politykę amerykańską, to w Polsce jest bardzo szeroki konsensus. Nigdy nie mówiłem, że Ameryka jest łatwym partnerem. Ale w określonych stosunkach, np. wobec Rosji, potrzebujemy USA. Przy tym chcemy oczywiście polepszenia stosunków z Rosją. Cieszę się, że Putin przysłał do Warszawy swego zaufanego współpracownika Sergieja Jastrzembskiego.
           
Był Pan politycznie prześladowany przed 1989 r. i prawie rok siedział Pan w więzieniu. Czy Pana rodzina dostawała wówczas paczki z Niemiec w ramach akcji ˝Solidarność z Solidarnością˝?
 
My nie, natomiast z Francji. Pomoc z Niemiec była wówczas rzeczywiście znaczna.
 
Co łączy Pana z Niemcami? Pana ulubiona powieść to ˝Czarodziejska góra˝ Tomasza Manna. Lubi Pan Güntera Grassa?
 
Tomasz Mann wywarł na mnie największe wrażenie. Ale miałem także okres Remarque`a. Lubiłem Feuchtwangera. Günter Grass jest dzisiaj na Wybrzeżu, gdzie przeżył  wiele lat, niewiarygodnie popularny. Nikt nie kwestionuje wielkich osiągnięć kultury niemieckiej.
 
Nie przypisuje się Panu sympatii do Niemiec, raczej dystans.
 
Urodziłem się w roku 1949. Od czasu kiedy byłem zupełnie małym chłopcem, wojna była obecna w naszym życiu. Widziałem Warszawę w ruinach. Tego typu wrażenia nie są jednak dla Polaków niczym nadzwyczajnym, były one naszą codziennością. W historii naszych krajów były zarówno straszne, jak i wspaniałe fragmenty. Jest to znak czasu, że możemy dziś wspólnie pamiętać i ponownie wytyczać drogę partnerstwa.
 
Na czym polegał problem, że jedyne spotkanie pomiędzy H. Kohlem i Pana bratem Jarosławem, dziś szefem partii rządzącej, na początku lat 90-ych przebiegało tak ciężko?
 
Mój brat był wówczas szefem kancelarii prezydenta L. Wałęsy. Bardzo uprzejmie nakreślił niektóre problemy. H. Kohl, będący wówczas w szczytowej fazie swoich sukcesów, nie był do tego przyzwyczajony. Jeśli więc rozmówca, taki jak Kohl uparcie określał tereny obecnej Ukrainy i Białorusi mianem ”wschodniej Polski”, rodziło się pytanie, jak ten polityk określa Pomorze, czy Śląsk. Takie skojarzenie musiało powstać. Nie chcemy dziś zmieniać w Europie żadnych granic. Nie oznacza to naturalnie, że Polacy ze wschodu, jak i również Niemcy ze wschodu nie mieliby prawa odczuwać nostalgicznych uczuć do swojej  ojczyzny.
 
CDU/CSU i polska prawica nigdy nie znalazły wspólnego języka: Kohl z Krzaklewskim nie, początki pomiędzy Merkel i braćmi Kaczyńskimi również są bardzo trudne. Raz jeszcze: na czym polega problem?
 
Pana pytanie zawiera określoną tendencję. Mamy nadzieję na bardzo dobre kontakty z panią Merkel. Mamy tylko jeden warunek: żebyśmy byli traktowani w sposób partnerski. Tymczasem doświadczenia mojej ówczesnej partii: PC z CDU nie były najlepsze. Chcemy jednak dobrych stosunków z Niemcami! Niektórzy z moich kolegów partyjnych, ja być może w mniejszym stopniu, uważają Bawarię, ze względu na jej przywiązanie do tradycji i jednoczesną nowoczesność, za wzór.
 
Dlaczego Polsce przeszkadza prywatna, niemiecka inicjatywa ”Centrum Przeciwko Wypędzeniom”?
 
Nikt nie kwestionuje cierpień niemieckiej ludności  cywilnej. Nie akceptujemy jednak idei Centrum, gdyż odwracałoby ono historyczne role. Nie jestem już taki młody i miałem okazję doświadczyć władzy nieprawdy. Jest ona dla mnie jednym z najbardziej irytujących zjawisk tego świata. Co o tym sądzić, kiedy w zagranicznych gazetach Auschwitz w dalszym ciągu określane jest jako ”polski obóz koncentracyjny”?
 
Pański oponent z czasów sprzed 1989 r. J.J. Lipski, ostrzegał swoich rodaków przed ”narodową megalomanią” i określił wypędzenie Niemców jako być może mniejsze, ale bądź co bądź zawsze zło. Zgadza się Pan z tym?
 
Wysiedlenia były skutkiem wojny, w wyniku której Polska utraciła połowę swojego terytorium. Znałem Lipskiego od czasów, kiedy byłem dzieckiem. W niektórych kwestiach, takiej jak np. ta nie zgadzałem się z nim. Nawet jeśli Lipski zasłużył sobie na szacunek: Jego poglądy nie były przez wielu w Polsce podzielane.
 
Oprócz Centrum istnieje również wspólna ”Europejska Sieć Pamięć i Solidarność”. Na ten temat Pan jeszcze nie wypowiadał się.
 
Rozmawiałem w poniedziałek z ministrem kultury, Ujazdowskim. Będziemy w tym uczestniczyć i obserwować, jak się ten projekt rozwija. Jest jeszcze wiele do zrobienia; chcemy wzmocnić polsko-niemiecką wymianę młodzieży i naukę języka. Miliony uczą się w Polsce niemieckiego, jednak język polski w Niemczech, inaczej niż to przewiduje traktat sąsiedzki, jako przedmiot lekcyjny praktycznie nie istnieje. 
 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.