przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Heti Válasz: Panie Prezydencie, w swojej pierwszej wypowiedzi po objęciu funkcji podkreślał Pan znaczenie bezpieczeństwa narodowego, bezpieczeństwa państwa i obywateli. Jakie niebezpieczeństwa zagrażają dzisiaj Polsce i naszemu regionowi?

Lech Kaczyński: Aktualnie nie możemy mówić o bezpośrednich zagrożeniach typu militarnego. Jednak w szerszym rozumieniu problemy energetyczne oznaczają niebezpieczeństwo. Także terroryzm uważam za zagrożenie zarówno dla naszego regionu, jak i pozostałych części świata. A jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo, to podstawową kwestią jest umacnianie naszej współpracy z NATO i USA. Dotyczy to zarówno Polski, jak i Węgier.

Jakie są najważniejsze tezy doktryny polskiej polityki zagranicznej? Jakie będą różnice w porównaniu z polityką Pana poprzednika, socjalisty Kwaśniewskiego?

Główne kierunki pozostają bez zmian. Jesteśmy członkami UE i NATO i te fakty określają najważniejsze elementy polskiej polityki zagranicznej. Mamy nadzieję, na razie tylko nadzieję, że uda się poprawić nasze stosunki z Rosją. Opowiadamy się za obroną demokracji np. w Iraku czy Afganistanie. Polska natomiast w sposób bardziej zdecydowany będzie bronić swoich interesów, szczególnie wewnątrz UE. Ogólnie mogę powiedzieć, że polska polityka zagraniczna będzie bardziej twarda.
Na ile ważna jest współpraca Polski z krajami Grupy Wyszehradzkiej?

Bardzo ważna. Krajom GW łatwiej będzie realizować swoje interesy w ramach Unii. Jednocześnie chętnie będziemy konsultować naszą politykę wschodnią z tymi państwami. Np. polityka Rosji wobec Węgier jest całkowicie odmienna, niż wobec Polski. Warto obserwować, czy przypadkiem Rosja nie próbuje wykorzystać jednego kraju przeciwko drugiemu. Potrzebne jest do tego dobrze funkcjonujące partnerstwo strategiczne, bądź wzajemna, partnerska wymiana informacji.

Po objęciu urzędu prezydenta, bezpośrednio po wizycie w Watykanie, druga Pana podróż zagraniczna odbyła się w Stanach Zjednoczonych. Jak ważne są kontakty Polski ze Stanami Zjednoczonymi?

Dobre kontakty ze Stanami Zjednoczonymi są dla nas pierwszej wagi. Nasz sojusz umocniliśmy podczas mojej wizyty w lutym br. Niezwykle istotną sprawą byłoby wspólne utrzymywania przez GW kontaktów z Ameryką. Stoimy przed ważnymi wyzwaniami: myślę tu o niedawnym wielkim ukraińskim kryzysie energetycznym i jego konsekwencjach. Ukraina jest dla nas ważnym strategicznym partnerem. Sprawa kryzysu energetycznego pokazała Europie jaki trudny jest to problem. Jednak wcześniej nasz kontynent zachowywał się tak, jakby nie było żadnego problemu.

Czy UE jest zdolna do wspólnego wystąpienia w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego?

Nie wszyscy członkowie UE otrzymują gaz ziemny z Rosji i dlatego różnie oceniają jej rolę. Są takie kraje, którym wydaje się, że korzystne będzie dla nich wybudowanie gazociągu na północy Bałtyku, są także inne - w tym Polska -, które uważają, że nie byłoby to korzystne. Są też takie kraje unijne, które są zainteresowane sprowadzaniem gazu z innych terenów, np. Algierii lub Kataru i dlatego nie interesują się dostawami z Rosji. Innymi słowy, wspólnie powinniśmy troszczyć się o bezpieczeństwo energetyczne, ale będzie to wymagało daleko idącej solidarności wewnątrz samej Unii. Jeśli w rozwiązaniu tej kwestii obecny entuzjazm nie okaże się słomianym zapałem, będzie to test solidarności dla Unii. Byłoby dobrze, gdyby w tej sprawie czwórka krajów GW mogła wspólnie bronić swoich interesów. Sukces wspólnego wystąpienia nie zależy naturalnie tylko od Polski, ale także od stanowiska pozostałej trójki krajów.

Wspomniał Pan, że Rosja ma inny stosunek do Węgier, niż do Polski. Putin nie zrewanżował się wielokrotnymi wizytami poprzedniego prezydenta Polski w Moskwie. Pan po swojej wizycie w Waszyngtonie powiedział, że nie nadszedł jeszcze czas na spotkanie z prezydentem Rosji. Putin właśnie teraz odwiedził Węgry. Jakie możliwości widzi Pan Prezydent, jeśli chodzi o poprawę stosunków polsko-rosyjskich?

Ze strony Rosji nadchodzą pewne sygnały, że zamierza ona poprawić stosunki z Polską. Zobaczymy jednak, co to oznacza w praktyce. Z historycznego punktu widzenia Polska i Węgry miały różne stosunki z Rosją, dopóki po 1945 r. nie znalazły się "pod wspólnym mianownikiem". Pragnę przypomnieć, że kiedy w 1944 r. wojska radzieckie weszły na tereny Polski, Węgry i Niemcy były sojusznikami. Polska była aktywnym członkiem antyhitlerowskiej koalicji. Główną przyczyną obecnych napięć jest to, że Moskwa jeszcze nie tak dawno wspominając o naszym regionie - używając moskiewskiego sformułowania - mówiła o "bliskiej zagranicy" i pragnęła stworzyć tu swego rodzaju strefę wpływów. Oczywiście nie w taki sposób, jak za czasów tzw. socjalizmu. Rosja dążyła do zakupu polskich elektrowni i rafinerii. Przy kształtowaniu partnerskich stosunków między obu krajami należy jednak starać się, by wszystko, co przypomina nieprzyjemne okresy naszej wspólnej historii, w miarę możliwości, omijać z daleka.

Powróćmy jeszcze do Pana wizyty w Waszyngtonie. Wiemy, że prezydent Bush prosił Pana o opinię nt. Ukrainy i Białorusi, a także nt. sytuacji w naszym regionie. Z tego faktu można wyciągnąć wniosek, że Stany Zjednoczone pragną umocnić pozycję i rolę Polski w regionie.

Rzeczywiście większą część rozmów poświęciliśmy podobnym tematom. Jest to jednak zrozumiałe, bowiem Polska zobowiązała się do popierania demokratycznych przemian na Ukrainie. Z Białorusią jest podobna sytuacja, ale w tym wypadku liczymy się z tym, że efekty zostaną osiągnięte znacznie później. Nie mówiliśmy konkretnie o umocnieniu pozycji Polski w regionie, ale nie wolno zapominać, że ludność naszego kraju to 1/3 ludności wszystkich nowoprzyjętych państw do UE.

Wielokrotnie wskazywał Pan na potrzebę współpracy między krajami GW. Czy Polska, jako największe państwo regionu podjęłaby się ewentualnie roli kierowania lobbingiem krajów wyszehradzkich w UE?

Oczywiście tak, pod warunkiem zgody ze strony wszystkich zainteresowanych państw. Prawdopodobnie niedługo dojdzie do spotkania przywódców krajów Trójkąta Weimarskiego (Polska, Niemcy, Francja). Jestem gotowy, by tam rozmawiać reprezentując interesy innych krajów, ale muszę mieć do tego odpowiednie upoważnienie. Nie wolno bowiem zapominać o tym, że każdy kraj jest suwerenny. Wielkość terytorialna danego kraju, czy też liczba jego ludności nie może być czynnikiem decydującym o samostanowieniu. Powtarzam, jeśli otrzymam takie upoważnienie, jestem gotów pomóc. W każdym razie warto pomyśleć o tym, co jest lepsze: czy jeśli każdy kraj będzie próbował samotnie realizować swoje interesy, czy też będziemy działać wspólnie. Sądzę, jak to już wielokrotnie w historii GW powiedziano, że słowa chóru są silniejsze, niż pojedynczego głosu. Oczywiście współpracę można wzmocnić poszerzając ten krąg, np. o pozostałe nowoprzyjęte do UE kraje, ale szkoda byłoby zapomnieć o tym, że kraje wyszehradzkie posiadają już wiele doświadczeń w dziedzinie wspólnego działania.

Poza granicami Polski, na Litwie, Ukrainie i Białorusi żyje liczna ludność polska. Podobnie wiele milionów Węgrów mieszka w krajach ościennych. Ich prawa są często naruszane. Czy możliwy jest jakiś rodzaj współpracy między Warszawą i Budapesztem w dziedzinie obrony praw mniejszości narodowych?

 Można sobie wyobrazić bliższą współpracę z Węgrami w tej dziedzinie, ale trzeba również brać pod uwagę różnice. Np. tereny zamieszkałe przez ludność węgierską w krajach ościennych są większe, niż jej kraj rodzinny. Tak ukształtowała to historia. Jeśli chodzi o polską ludność poza granicami kraju, to największa liczba Polaków mieszka na Litwie. Generalizując można powiedzieć, że Polacy mają do czynienia jedynie z niewielką częścią tych problemów, z którymi borykają się Węgrzy. W każdym razie gotowi jesteśmy do daleko idącej współpracy w dziedzinie obrony praw człowieka. Niech mi wolno będzie posłużyć się konkretem: Węgrzy zamieszkujący Siedmiogród znajdą się niebawem w UE, kiedy to Rumunia stanie się członkiem wspólnoty. Wierzę, że pomoże to w rozwiązaniu ich obecnych problemów. Nasze kontakty nie są tak intensywne z Rumunią, jak powiedzmy, ze Słowacją, ale mam nadzieję, że sytuacja zmieni się po wstąpieniu Rumunii do UE. Na koniec chciałbym podkreślić, że Węgry cieszą się wyjątkową popularnością u nas w Polsce, w społeczeństwie bardzo silne są przyjacielskie uczucia w stosunku do Węgrów. W zasięgu ręki jest więc zacieśnienie naszej współpracy. Nasze doświadczenia wskazują, że "mniej-więcej" tak właśnie będzie, ale nie byłoby problemem, gdyby to "więcej", zamieniło się w coś znacznie bardziej trwałego. W każdym razie sądzę, że w kontaktach między naszymi krajami jest jeszcze wiele niewykorzystanych możliwości.
 
 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.