przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
„Lobby chcą nas rzucić na kolana, ale moja Polska nigdy się nie ugnie”
 
 
La Stampa: Panie Prezydencie, polski rząd mniejszościowy wyłoniony przez partię Prawo i Sprawiedliwość, której mózgiem jest Pański bliźniak Jarosław, niepokoi wielu w Europie.
 
Lech Kaczyński: Nie rozumiem, co pan ma na myśli.
 
Na przykład fakt, że rząd jest popierany przez Ligę Polskich Rodzin, ultrakonserwatywną partię katolicką, i przez Samoobronę, partię Andrzeja Leppera,  który w czasie kampanii wyborczej używał tonów populistycznych i antyeuropejskich.
 
Kto tak myśli, kieruje się europejską poprawnością polityczną, która ma dla mnie wartość ograniczoną. 16 lat temu Polska odzyskała suwerenność i wykorzystuje ją w praktyce. Samoobrona nie jest przedmiotem moich marzeń, ale ma poparcie dużej części Polaków. Niemniej w najbliższych dniach podejmiemy decyzję: jeśli nie uda się nam stworzyć koalicji z Platformą Obywatelską (partia liberalnej prawicy, uzyskała drugi wynik w wyborach, przyp. red.), podpiszemy „pakt stabilizacyjny” z  tymi partiami. Jest też trzecia możliwość: powtórzyć wybory, ale byłaby to naprawdę ostateczność.
 
Kiedy był pan prezydentem Warszawy, zakazał marszu gejów, a poparł „marsz normalności”, zorganizowany przez Ligę Rodzin. Czy zrobiłby pan tak ponownie?
 
Nie należy to już do moich kompetencji, ale poparłbym analogiczną decyzję mojego następcy.
 
Podczas kampanii wyborczej mówił Pan o potrzebie rewolucji moralnej, stawiając na pierwszym planie walkę z korupcją i zapowiadając utworzenie komisji w celu „dekomunizacji” państwa. Czy są one naprawdę potrzebne w 16 lat po upadku reżimu komunistycznego?

W rzeczywistości obok komisji antykorupcyjnej chcemy powołać „Komisję prawdy i sprawiedliwość”, która będzie miała wyjaśnić, dlaczego w latach 90. tajne służby byłego reżimu komunistycznego nadal miały ogromne wpływy. To zjawisko utrzymuje się, choć w sposób ograniczony. Ten problem trzeba rozwiązać.
 
Również w czasie kampanii wyborczej określił się pan jako zwolennik kary śmierci. Potwierdza pan to?
 
Zdaję sobie sprawę, że jej wprowadzenie w Polsce nie byłoby możliwe. Osobiście byłem zawsze zwolennikiem kary śmierci tylko w przypadkach zabójstw i umrę z tym przekonaniem. Chociaż kultura europejska idzie w innym kierunku, w ślepy zaułek.
 
W jakim sensie?

Odrzucenie kary śmierci jest równoznaczne z uznaniem, że sprawca zbrodni ma wielką przewagę nad ofiarą, przewagę życia nad śmiercią. W kulturze europejskiej przewaga osoby odpowiedzialnej za agresję, nawet nie tak skrajną jak zabójstwo, jest skutkiem podejścia humanitarnego. Humanitaryzm ma aspekty pozytywne, ale ustanawia wyższość przestępcy nad ofiarą. Europejczycy muszą to przemyśleć.
 
Może właśnie dlatego ktoś zauważył, że Pańska „rewolucja  konserwatywna” jest zanegowaniem Polski papieża Wojtyły.
 
Kto tak sądzi, traktuje Jana Pawła II w sposób instrumentalny, powołuje się na niego, choć nie naśladuje jego działalności. Ja nie powołuję się nigdy na Jana Pawła II w polityce: są zagadnienia, takie jak kara śmierci, gdzie mam inne zdanie, i mam odwagę to powiedzieć.
 
W czasie kampanii wyborczej składał pan rolnikom, górnikom i ludziom starszym kosztowne obietnice, których koszt oceniany jest na 12 miliardów złotych, a według źródeł europejskich nawet 20 miliardów. Skąd weźmiecie pieniądze?
 
Kto tak mówi, próbuje stworzyć wokół nas klimat lęku, co świadczy o sile pewnych lobby w Europie i w Polsce, które chcą radykalnego obniżenia wydatków socjalnych i odejścia od państwa socjalnego. Myślę tu, także w odniesieniu do Polski, o bankach i o importerach towarów. Nie zamierzam podporządkować się tym lobby, także w tym widać różnicę między starą i nową władzą. Wiem, że rozdrażnimy potężne siły, ale nasza polityka nie zmieni się i będziemy nadal wspierać równowagę socjalną.
 
Kto z was dwóch jest szefem  - Pan czy pański brat Jarosław?
 
 Liderem politycznym jest on.
 
Często prosi go Pan o radę?
 
Doradzamy sobie wzajemnie, chociaż plotka, że mój brat wie o wszystkich moich decyzjach, to legenda.
 
Czy to prawda, że na uniwersytecie Pan zastępował go na egzaminach z literatury, a on Pana na egzaminach z matematyki?
 
To zdarzało się w liceum.
 
Dzisiaj podział ról w systemie władzy między wami każe niektórym mówić o Republice bliźniaczej.
 
To są pomówienia naszych przeciwników, którzy próbują wykorzystać fakt, że dwaj bracia bliźniacy zajmują stanowiska w systemie władzy.
 
Co sądzi Pan o sposobie rządzenia Berlusconiego?

Gdy byłem młody, śledziłem poczynania Fanfaniego, Moro, Rumora, ale potem zaczęli mi się trochę mylić. Gdy pojawił się Berlusconi, byłem już zajęty polską polityką i nie miałem czasu śledzić włoskiej.
 
 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.