przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Szefowa Kancelarii Prezydenta RP w wywiadzie dla "Do Rzeczy"

Wywiad z minister Małgorzatą Sadurską ukazał się w tygodniku "Do Rzeczy" 17 sierpnia 2015 roku.

 

Wojciech Wybranowski: Prezydent Andrzej Duda i jego kancelaria pracują już nad obiecaną ustawą o podniesieniu do minimum 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku? Minister finansów Mateusz Szczurek zaledwie kilka dni temu dał do zrozumie­nia, że taka ustawa nie przejdzie, bo budżet by jej nie udźwignął.

 

Małgorzata Sadurska: W ostatnim  cza­sie zauważyłam, że słowami, które często pojawiają się w polskiej polityce, są „nie da się”, „nie można” albo „nie da rady”. A działania powinny iść w tym kierunku, by takie zwroty wyeliminować. Zamiast „nie da się” powinno być „zrobiliśmy” i „udało się”. Pan prezydent Andrzej Duda obiecał w czasie kampanii wyborczej, że dwie pierwsze inicjatywy ustawodawcze, jakie podejmie, to będą projekty dotyczą­ce podniesienia kwoty wolnej od podatku i obniżenia wieku emerytalnego. I tak jak obiecał, toczą się już nad nimi prace. Jestem przekonana, że w najbliższym czasie trafią one do Sejmu.

 

Czy jest sens składania tych projektów do laski marszałkowskiej jeszcze przed wyborami? Ze strony koalicji PO-PSL nie ma woli, by je przyjmować. A jeśli trafią do Sejmu i nie będą procedowane do końca kadencji, to trzeba będzie je złożyć ponownie.

Mam 10-letni staż parlamentarny i wiem, że gdy są dobra wola i dobre chęci, to ustawy można przyjąć w ciągu 24 lub 48 godzin. Były przecież przypadki procedowania w Sejmie ważnych ustaw w bar­dzo pilnym trybie. Jednak podkreślam – do tego jest potrzebna wola polityczna. Mam nadzieję, że większość sejmowa zrozumie w końcu, że tych inicjatyw, których podjął się prezydent Duda, chcą Polacy, którzy mówią o nich na spotkaniach. Byłam w miniony weekend z prezydentem na kilku takich spotkaniach w powiatach i właśnie na nich słyszałam, jak Polacy mówią, że chcieliby tego wcześniejszego wieku eme­rytalnego, że to dla nich ważne.

 
Rząd mówi co innego: „niemożliwe”, „nie ma pieniędzy”, „gospodarka nie wytrzyma”, „cała Eu­ropa podnosi wiek emerytalny”. Podobnego zdania jest też część ekspertów.
 

I znowu pojawiają się słowa „nie da się”. Chciałabym, żeby Polską rządziła taka klasa polityczna, która będzie mó­wić, że „jak się postara, to można”.

 

Mówić można, to nic nie kosztuje, jednak trzeba jeszcze znaleźć pieniądze, zagwarantować środki na sfinansowanie wcześniejszych emerytur...

Sprawy obniżenia wieku emerytalnego nie można rozpatrywać wyłącznie jako odosobnionego problemu. To trzeba traktować jako pewien istotny element wielu zmian, bo w gruncie rzeczy mamy do czynienia z naczyniami połączonymi. Jeżeli na kilku płaszczyznach zmiany zostaną wprowadzone, to środki na wcześniejsze emerytury będą. Mówiąc wprost: jeżeli rząd będzie działał sprawnie, jeżeli będą tworzone nowe miejsca pracy, jeżeli młodzi ludzie dostaną szansę na pracę w Polsce, to nie będą zmuszani do wyjazdu za granicę, będą pracować, inwestować w kraju i polski system emerytalny będzie w lepszej kondycji. Bardzo żałuję, że w ostatnich latach mamy do czynienia z coraz częstszymi wyjazdami młodych ambitnych ludzi za granicę w poszukiwaniu pracy. To powinien być alarm dla rządzących. Powtórzę: jeśli stworzy się dobre warunki do aktywizacji zawodowej młodych ludzi w Polsce, to i w efekcie sytuacja systemu emerytalnego w naszym kraju się poprawi.
 

Czy obniżenie wieku emerytalnego nie jest tylko półśrodkiem? Może lepiej sprywatyzować system ubezpieczeń?

 

To jest bardzo trudny temat, którego nie da się rozwiązać za pomocą jednej ustawy. Trzeba do niego podejść systemowo. Na tę chwilę chcemy dać Polakom wybór. Niech sami zdecydują, czy chcą skorzystać z tego niższego wieku emerytalnego i mieć może nieco niższą emeryturę, czy też czują się dobrze, są zdrowi i chcą być dłużej aktywni zawodowo. Każdy Polak powinien mieć możliwość takiego wyboru, więc ten wybór mu dajmy.

 

Prezydent w kampanii zapowiadał też 500 zł na każde urodzone dziecko w najbiedniejszych rodzinach. Teraz mówi, że chce to zrobić wspólnie z rządem, a premier Ewa Kopacz odpowiada, że trzeba było nie rzucać obietnic bez pokrycia, l że w tej kadencji się nie uda...

 

Pozwoli pan, że nie będę oceniała rządu. Ocena większości sejmowej jest w rękach wyborców, którzy zrobią to przy urnach wyborczych.

 

Media obiegła informacja, że Kancelaria Prezydenta rozpoczyna audyt stanu, w jakim zostawiła ją ekipa Bronisława Komorowskiego. Słychać głosy, że zbieracie haki na poprzedników.

 

Po pierwsze, to nie jest audyt, tylko bilans otwarcia. Uważam, że każda ekipa, która wchodzi w trakcie roku budżetowego do urzędu publicznego, taki bilans powinna przeprowadzić. My chcemy wiedzieć, w jakim stanie jest obecnie Kancelaria Prezydenta, jak funkcjonuje, jak są wykorzystane środki z planu finansowego i w jaki sposób będzie można dalej planować działania, tak by Kancelaria Prezydenta jako urząd mogła funkcjonować sprawnie. To jest coś najzupełniej normalnego. Przyznam, że mnie trochę zaskoczyła emocjonalna reakcja ze strony różnych osób, które widzą w tym bilansie otwarcia coś złego.

 

Jednak jest to pewna forma kontroli. Na czym się skupiacie?

 

Prowadzimy bilans otwarcia na trzech płaszczyznach. Na płaszczyźnie finansowej – bo chcemy wiedzieć, w jakim stanie są finanse Kancelarii Prezydenta. Tym bardziej że przecież to państwo, dziennikarze, pisaliście o różnych sprawach związanych z finansami w kancelarii. My po prostu chcemy zobaczyć, czy kancelaria jako urząd do końca roku będzie mogła płynnie funkcjonować...

 

... a nie chcecie rozliczać, jak mówił poseł Jakub Rutnicki z PO w mediach?

 

Nawet nie chcę tego komentować. Przejęliśmy Kancelarię Prezydenta i chcemy, ba, mamy prawo wiedzieć, jak wyglądają jej płynność finansowa, środki pozostające w dyspozycji, wykonanie planu finansowego i możliwości działań.

 

Druga płaszczyzna, na której chcemy się skoncentrować, to płaszczyzna organizacyjno-kadrowa. 6 sierpnia pan prezydent powołał do życia nowe biura: Biuro Polonijne, Biuro Dialogu Inicjatyw Obywatelskich i Biuro Interwencyjnej Pomocy Prawnej, czyli kontynuację dudapomocy funkcjonującej w czasie kampanii wyborczej. Do tego zostało utworzone stanowisko dyrektora generalnego, tak by można było efektywnie zarządzać Kancelarią Prezydenta. I w tym momencie również chcemy się przyjrzeć potencjałowi kadrowemu kancelarii. Nie jest przecież tajemnicą, że nasi poprzednicy tuż przed naszym przyjściem zwolnili z pracy pewną grupę osób. Chcemy więc sprawdzić, czy urząd będzie mógł funkcjonować w sposób dobry i niebudzący zastrzeżeń. To przecież też jest rzecz najzupełniej normalna.

 

Wreszcie trzecia sprawa – w Polsce jest coś takiego jak ciągłość władzy, więc przejmując urząd prezydenta, nie zaczynamy pracy kancelarii od nowa, ale kontynuujemy jej działania. I tu jako szef kancelarii muszę wiedzieć, jak wyglądają prace nad sprawami prowadzonymi przez nasz urząd, które prace są pilne, które terminowe, a które wymagają natychmiastowego załatwienia. Wspomnę choćby o podpisywaniu ustaw przez prezydenta. Trzeba przecież zrobić przegląd typowo merytoryczny, by żadne terminy nie zostały przekroczone. Chcę też sprawdzić, czy nie ma żadnych spraw przewlekłych, czy nie ma zaległości. Jako nowy szef biorący odpowiedzialność za urząd muszę zrobić taki bilans otwarcia. Te emocje, które pojawiły się w przestrzeni publicznej, są dla mnie naprawdę czymś niezrozumiałym.

 

Czyli informacje podawane przez media o tym, że tuż przed odejściem ekipy Bronisława Komorowskiego sporo osób otrzymało zwolnienia z pracy w Kancelarii Prezydenta, są prawdziwe?

 

Tak, to nie było tajemnicą, jeszcze w okresie przejściowym mój poprzednik - minister Jacek Michałowski - mówił o tym, że grupa osób odejdzie z kancelarii razem z ustępującą ekipą. Natomiast w tym momencie sprawdzamy, na jakich zasadach się to odbywało i czy nie odbyło się to ze szkodą dla finansów kancelarii. Nie chcę nikogo oceniać. Chcę mieć świadomość, że przejmując urząd, biorąc za niego odpowiedzialność, wszystko otrzymuję w jak najlepszym porządku. Chcę wskazać punkt zero, od którego biorę odpowiedzialność za własne decyzje.

 

To prawda, że części osób, które odeszły wraz z prezydentem Komorowskim, w ostatniej chwili zmieniano warunki pracy z umów o dzieło na umowy o pracę, by otrzymali jeszcze urzędnicze odprawy?

 

To są informacje, które będziemy przekazywać, jeśli się potwierdzą. Na pewno nie będziemy ich ukrywać, ponieważ dotyczyły one pieniędzy budżetowych. Jednak by jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie bez jakichkolwiek wątpliwości, niedomówień czy spekulacji, musimy mieć pełną wiedzę na ten temat. A to będzie możliwe dopiero po zakończeniu bilansu otwarcia.

 

 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.