przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 13 stycznia 2016

Minister Krzysztof Szczerski w audycji "Gość Radia Zet"

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest minister Krzysztof Szczerski, kancelaria prezydenta Andrzeja Dudy, witam.

 

Krzysztof Szczerski: Dzień dobry.

 

Boi się pan dzisiaj o dzisiejszą debatę w Brukseli?
 

Nie, nie ma się co obawiać. Natomiast zobaczymy, jaki będzie jej efekt, dlatego że jeśli ta debata przejdzie po takiej linii konkretów i faktów, tak, po takiej przyzwoitości, czyli zgodności z faktami, to oczywiście nie mamy się czego obawiać, bo demokracja w Polsce nie jest zagrożona i cała ta dyskusja o stanie demokracji w Polsce po prostu skończy się konkluzją, że Polska jest krajem demokratycznym, bo tak rzeczywiście jest, tak, opozycja funkcjonuje, media krytyczne wobec rządu funkcjonują, ludzie na ulicach demonstrują, życie polityczne się toczy.

 

Toczy się, toczy się, ale po co była ustawa medialna, może pan mi powiedzieć, przepychana tak szybko i tak szybko podpisana przez prezydenta?

 

Natomiast, kończąc tamto pytanie, jeśli w grę wejdą interesy różnych krajów, interesy samej Komisji Europejskiej, to może być różnie, dlatego że Komisja też przy okazji tego, tej procedury, czy tego działania może chcieć też dla siebie wywalczyć nowe prawo takiego realnego oceniania wewnętrznych reform w państwie, mimo że one nie dotyczą w ogóle prawa europejskiego, bo prawo europejskie nie reguluje ani kwestii Trybunału, ani kwestii ładu korporacyjnego…

 

Nie, wolność słowa jednak reguluje, dlatego jesteśmy w Unii Europejskiej.

 

Ale nie ład korporacyjny w mediach, publicznych, dlatego że to jest tak bardzo różny, w różnych krajach w Europie, że nie ma żadnego standardu ładu korporacyjnego w mediach.

 

Panie ministrze, po co była ta ustawa medialna, tak szybko podpisana przez prezydenta?

 

Dlatego że ona w założeniu jej twórców przywraca ład korporacyjny i ja się z tym zgadzam.

 

Ale ład korporacyjny polega na zmianie twarzy, to jest ten ład korporacyjny?

 

Ład korporacyjny polega na tym, że właściciel ma prawo decydować o kształcie spółki, która jest własnością, której jest właścicielem, która jest jego własnością i który, jak w każdej korporacji właściciel, w tym przypadku jest walne zgromadzenie, jak rozumiem jest jednoosobowe, bo to jest spółka skarbu państwa.

 

No przecież ta ustawa jest tylko po to żeby wymienić szefów radia, szefów telewizji i zmienić twarze i zmienić głosy, tylko po to.

 

Nie, ona jest po to żeby przywrócić ład korporacyjny. Natomiast…

 

Nie, ona jest po to, jak mówi wiceminister kultury, żeby wyrzucić propagandzistów.

 

Natomiast ważne jest to, że w efekcie długoterminowym i o tym pewnie warto też rozmawiać z partnerami w Europie, jest ta koncepcja bardzo ambitna stworzenia instytucji narodowych, jako podstawy prawa dotyczącego mediów publicznych w Polsce. To jest bardzo ciekawa koncepcja i ona rzeczywiście w jakimś stopniu się wiąże z podobnymi rozwiązaniami w innych krajach europejskich, więc to jest ciekawa rzecz. Natomiast tutaj ja uważam, że rzeczywiście, jeśli ktoś odpowiada za spółkę, a odpowiada za spółkę, spółka przed nim raportuje wyniki swojej pracy, bo to jest spółka, to nie jest według mnie właśnie szczęśliwe, że media są spółkami, media publiczne, to ład korporacyjny ja zupełnie przyjmuję.

 

Ale jak pan myśli, dlatego się w ogóle Bruksela nami zainteresowała, to chyba jest duża sztuka, że w ciągu ośmiu tygodni rządów pani premier Szydło będą dwa spotkania na temat Polski.

 

To ja się właśnie mówię, że jeśli to jest, są trzy możliwe odpowiedzi. Pierwsza, to jak powiedziałem interesy samych instytucji europejskich, które trzeba brać pod uwagę, dlatego że rzeczywiście to jest też próba przyjęcia na siebie przez Komisję Europejską pewnych nowych kompetencji, których prawo jej nie daje. Drugi punkt, to też oczywiście są interesy różnych krajów członkowskich i różnych grup interesów, także biznesowych, dotyczących Polski, która oczywiście z różnych powodów, nie jakiś niecnych…

 

Przepraszam, jeżeli się interesują Trybunałem Konstytucyjnym i paraliżem TK, to nie chodzi chyba o biznes, o interesy.

 

Nie, ale proszę pozwolić mi skończyć, ja nie mówię, że to są niecne interesy, bo czasami od razu się mówi, że och, ktoś myśli, że są jakieś niecne spiski, nie, to jest oczywistym, że wielu krajom, wiele grupom, także biznesowym zależałoby na tym, żeby Polska miała mniej do powiedzenia w Unii Europejskiej, tak, że ma na przykład mniej przekazywać środków z budżetu europejskiego, bo niektóre kraje byłyby tym zainteresowane, tak, żeby Polska miała obcięte fundusze, żeby Polska miała na przykład jakieś inne obostrzenia w decydowaniu wtedy, kiedy będą się decydować kwestie energetyczne i inne.

 

A trzeci punkt?
 

A trzeci, to oczywiście jest tak, że to wytłumaczenie, które sam przewodniczący Schetyna nam zaprezentował mówiąc o tym, że należy uruchomić Brukselę, więc trzecia też jest taka możliwość, że Bruksela jest uruchomiona. I ten trzeci punkt jest dla mnie o tyle istotny, że chciałbym żeby Komisja bardzo jasno dzisiaj powiedziała, że wszystko to co robi, nie robi dlatego, że została uruchomiona przez opozycję w Polsce, bo to by oznaczało, że Komisja jest do wynajęcia przez opozycję w dowolnym kraju członkowskim Unii, jeśli ktoś przechodzi do opozycji, a ma dobre kontakty w Brukseli, o tym też powiedziała zresztą w wywiadzie dość szokującym dla mnie, niezauważonym, pani była poseł Kolarska-Bobińska, że jest coś takiego, jak interesy polityczne partii w KE i że można, że partie mogą uruchamiać Komisję Europejską. Chciałbym, żeby tak nie było.

 

No mogą, ja sobie przypominam, jak partie uruchomiły Komisję Europejską, mianowicie przecież PiS uruchomiło Brukselę w sprawie katastrofy smoleńskiej, to PiS głosiło na forum Unii Europejskiej, mówiło o Polsce, że w Polsce są fałszowane wybory samorządowe, to ojciec Rydzyk mówił, że w Polsce panuje totalitaryzm, także uruchomione zostały interesy partyjne, już dawno w Brukseli.

 

Nie, to czym innym jest, zgodnie z tym, co wszyscy tutaj raźno w Polsce mówimy, że Europa, że jesteśmy w Europie i Europa jest też nasza…

 

No właśnie…
 

A czym innym jest mówienie o sprawach w Brukseli własnym głosem, a czym innym jest zabieganie o to, żeby Bruksela powiedziała wobec Polski rzeczy w interesie opozycji, bo to jest uruchamianie Brukseli przez opozycję.

 

Ale oskarżanie władz Polski o fałszowanie wyborów, to według pana to nie są…

 

Mówienie o problemach, jak powiedziałem, mówienie o pewnych sytuacjach jest oczywiste. Natomiast, uruchamianie Brukseli w odwrotnym kierunku i to nie dlatego, że dzieje się coś opozycji złego, tylko dlatego, że toczy się po prostu bardzo ostry spór polityczny w Polsce jest rzeczą, która według mnie jest niewłaściwa, zwłaszcza z punktu widzenia wiarygodności polityki europejskiej wobec Polaków, bo to jest tak naprawdę, zajmuję się polityką europejską przecież nie od dzisiaj i dla mnie kosztem tego, co się dzisiaj dzieje między opozycją w Polsce a Komisją Europejską, koszt realny jest taki, że wielu Polaków uzna, że KE jest do wynajęcia przez opozycję, tak, że można użyć sobie Brukseli do tego, żeby podnieść swoje poziom sporu politycznego w Polsce i chciałbym, żeby przedstawiciele KE bardzo wyraźnie powiedzieli, że to nie w ogóle nie o to chodzi.

 

Wie pan, Polacy wyszli na ulice zaniepokojeni tym, co się dzieje w Polsce, kilkakrotnie wychodzili na ulice, ostatnio był marsz przeciwko temu, co PiS robi z mediami, myśli pan, że to są Polacy uruchomieni przez Brukselę.

 

Nie, nie, to ja powiem viv la democration, niech żyje demokracja.

 

No właśnie.
 

Tak właśnie wygląda demokracja, tak, zapraszamy wszystkich polityków, dziennikarzy i ktokolwiek by chciał przyjechać do Polski zapraszamy, żeby po prostu zobaczyli jak wygląda życie w Polsce i sobie wzięli do tego karteczkę, taką listę wyznaczników demokracji, ciekawe, przy którym z nich nie postawią ptaszka, że tego w Polsce nie ma. Wszystko, co się składa na współczesną demokrację w Polsce znakomicie funkcjonuje, łącznie z tym, że wyborcy mogli prawem siły swojej kartki wyborczej zmienić i prezydenta i rząd. I trzeba się z tą zmianą pogodzić. Po prostu demokracja w Polsce zwyciężyła nad kratokracją, nad władzami, które dawniej się wydawało, że już nigdy władzy nie oddadzą.

 

Czy pan prezydent przyjmie ślubowanie od trzech sędziów, których wybrano zgodnie z prawem?

 

Pan prezydent swoje czynności dotyczące Trybunału Konstytucyjnego zakończył.

 

Czyli pan prezydent nic nie uczyni w sprawie Trybunału już?
 

Mnie prawdę mówiąc trochę dziwi, że pan przewodniczący Rzepliński tak dozuje praworządność, codziennie, po kawałku dozuje praworządności w Trybunale. Już wiemy, że umorzono spór wokół uchwał, już wiemy, że z pięciu sędziów dwóch już dopuścił, myślę, że należy już tą, to dozowanie praworządności zakończyć, po prostu Trybunał powinien zacząć funkcjonować w składzie, w którym został przed panem prezydentem zaprzysiężony.

 

Ale tak jak mówi prokurator generalny trzech sędziów zostało wybranych zgodnie z prawem, więc stąd moje pytanie czy pan prezydent jednak przyjmie ślubowanie trzech sędziów.

 

Jak powiedziałem pan prezydent w sprawie TK swoje czynności prawne zakończył.

 

Ale sprawa się jeszcze nie zakończyła, dlatego że będzie badana konstytucyjność nowelizacji ustawy o Trybunale.

 

No tak, dlatego powiedziałem, chciałbym zamiast praworządność dozować, żeby po prostu Trybunał zaczął praworządność egzekwować, czyli po prostu zaczął się zbierać i pracować. Uważam, że ten czas dozowania praworządności przez pana prezesa Rzeplińskiego powinien jak najszybciej skonkludować się w rozpoczęciu pracy przez Trybunał. I rozumiem, że ten sygnał o tym, że nowi sędziowie dostaną już przydziały obowiązków także i włączą się do systemu orzekania, jest dobrym, w dobrym kierunku, bo to znaczy, że w ogóle zacznie się orzekanie, tak, że zacznie się znowu funkcjonowanie Trybunału w pełnym składzie, piętnastoosobowym niedługo już…

 

No nie, żeby Trybunał mógł orzekać musi mieć trzynastu sędziów, a na razie jest dwunastu.

 

Dlatego liczę na te piętnaście, że po prostu już jak powiedziałem, ten system dozowania praworządności się skonkluduje.

 

Ale jak pan liczy, liczy pan na to, że sprawa konstytucyjności noweli ustawy będzie badana przez sędziów, których przyjął zaprzysiężenie prezydent Duda?

 

Ona powinna być badana zgodnie z prawem. A zgodnie z prawem to oznacza na podstawie ustawy, która została przez Sejm uchwalona i przez prezydenta podpisana.

 

No, ale tutaj akurat są różne głosy profesorów, prawników…
 

Ja wiem, ale pani redaktor, ale ja też wiem, że dzisiaj bardzo wiele osób jakoś z trudem musi połykać język, bo jeszcze do niedawna, już nie chcę tych epitetów używać, które na przykład wobec pani sędzi Przyłębskiej, kobiety, wobec pana sędziego Pszczółkowskiego były mówione kim oni są, że nie są sędziami tylko tutaj pi, tak, a się okazuje, że już dzisiaj są sędziami, tak, więc bardzo wiele ludzi, którzy mówili wcześniej, że to jest niemożliwe, już wiedzą, że to jest możliwe, nawet nie bardzo wiedzą, jak to wytłumaczyć. Wczoraj widziałem w telewizji dwóch profesorów prawa, którzy się po prostu, jak fryga zwijali na patelni mówiąc, że to co się dzieje, to się tak naprawdę nie dzieje, tylko dzieje się zupełnie coś innego, zgodnie z tym, co oni mówili, że się nie może dziać. To po prostu już dzisiaj wiemy, że wszystko to, co było od początku, także pan prezydent, co mówił od samego początku dotyczące Trybunału, że to jest podstawa praworządności, to są decyzje, które zapadały także z jego udziałem coraz bardziej się spełnia, tak, i to jak powiedziałem dozowanie praworządności powinno się zakończyć już ostateczną konkluzją i powinien Trybunał przystąpić do orzekania na podstawie ustawy, która została, która reguluje jego funkcjonowanie obecnie, także w orzekaniu…

 

No tak, ale nie wiemy jak to się zakończy, bo być może okaże się, że nowela, ta nowa ustawa o Trybunale jest niezgodna z Konstytucją, prawda, tak się może okazać?

 

Tak, ale wie pani, co się wtedy dzieje. Wtedy Trybunał nakazuje parlamentowi naprawić niezgodność z Konstytucją i daje mu na to czas. Bo to nie jest tak, że z kolei wstecznie orzeczenie Trybunału działa wstecznie i wszystko, co się działo wcześniej nie ma znaczenia, Trybunał zawsze po ustaleniu, czy jeśli uzna coś za niekonstytucyjne, daje czas na to, żeby naprawić ten błąd. Więc ta ustawa tak czy owak będzie obowiązywać, nawet potem, jak Trybunał ją określi jako, któregoś dnia, gdyby tak zrobił, tak, za w jakiejś części niezgodną z prawem, dalej będzie funkcjonowała, aż do momentu, kiedy Sejm naprawi ten błąd.

 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.