przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 26 sierpnia 2015

Minister Szczerski: Praca dyplomatyczna się toczy

wPolityce.pl: Medialna burza wybuchła po słowach Andrzeja Dudy, który zapowiedział starania o zmianę „formatu normandzkiego” i dołączenie Polski do rozmów o Ukrainie. Czy rząd Polski oraz prezydent Poroszenko mogli być zaskoczeni tą wypowiedzią Prezydenta RP?

 

Prof. Krzysztof Szczerski: Wszystkim, którzy komentują tę sprawę w Polsce, zalecam daleko idącą powściągliwość. Praca dyplomatyczna się toczy. Ona nie dotyczy dopisania Polski do formatu normandzkiego, bowiem to nie było nigdy naszym celem, nigdy tej sprawy nie stawialiśmy. Format normandzki swoje decyzje w Mińsku już podjął. Obecnie jesteśmy zainteresowani tym, by kraje, które wzięły za tamte decyzje odpowiedzialność, potrafiły je skutecznie wyegzekwować.

 

Ze słów prezydenta Dudy można było zrozumieć, że chodzi o rozbudowę formatu normandzkiego.

 

Zawsze byliśmy zainteresowani sukcesem rozmów mińskich, nie byliśmy zainteresowani dopisywaniem Polski do formatu rozmów w Mińsku. On jest zamknięty.

 

W takim razie o co chodziło prezydentowi Dudzie?

 

Prezydent Duda mówił o długoterminowym poszukiwaniu rozwiązań pokojowych dla Wschodu. To nie jest żadnym zaskoczeniem dla nikogo. Minister Schetyna takie stanowisko prezentował w imieniu polskiego rządu. Myśmy również komunikowali taka inicjatywę partnerom. Jak mówiłem, gra dyplomatyczna się toczy. Apeluję do polityków i publicystów, by rozumieli, na czym polega praca dyplomatyczna. Ekscytacja, jaką obserwujemy w Polsce, może jedynie zaprzepaścić, czy obniżyć ciężką pracę polskiej dyplomacji, w tym Prezydenta RP. Zobacz także: "W kwestii konfliktu na Wschodzie myślimy jak nasi partnerzy"

 

Trudno jednak nie komentować życia politycznego.

 

Trzeba się znać na polityce zagranicznej, by ją komentować. Dziś widzę natomiast, że każdy jest ekspertem ds. polityki zagranicznej, każdy jest gotowy do komentowania wydarzeń, choć nikt nie wie jaki jest stan rozmów.

 

Wiemy, że w Polsce to rząd ma rolę przewodnią w polityce zagranicznej. Czy zatem to nie rząd, MSZ powinien informować o takich inicjatywach, jak walka o nową formułę negocjacji dot. Ukrainy?

 

Prezydent mówił o swoich oczekiwaniach. I słusznie, ponieważ w polityce zagranicznej współpraca z rządem jest pełna. We wtorek byłem na rozmowach w Berlinie, które poprzedzały wizytę prezydenta Dudy w Niemczech, w środę prowadzę rozmowy w Paryżu, przed wizytą Andrzeja Dudy we Francji. Spotykam się z moimi odpowiednikami w MSZ, urzędzie prezydenta czy premiera oby państw. Wszędzie pracuję razem z ambasadorami Polski w Niemczech czy Francji. Tu nie ma żadnych różnic, czy pęknięć. Mamy współpracę polskiej dyplomacji. Jeśli ktoś w tej sprawie działa niekorzystnie, to politycy w kraju, którzy kosztem współpracy dyplomatycznej chcą prowadzić jakieś spory polityczne. Apeluję o powściągliwość, bowiem naprawdę można takimi działaniami zaprzepaścić prace zespołu ludzi, działających na rzecz pokoju na Wschodzie, czy wzmocnienia naszej pozycji w polityce międzynarodowej. To nie jest ani moment, ani pole, na którym można sobie harcować, dezawuując przy tym rolę i pozycję prezydenta Dudy, na dwa dni przed wizytą w Niemczech. Apeluję o rozsądek i powściągliwość.

 

Powściągliwości nie ułatwiają sygnały wysyłane przez Kijów. Z jednej strony mieliśmy słowa prezydenta Poroszenko, który mówił, że Polski w rozmowach o przyszłości Ukraina nie potrzebuje, z drugiej oświadczenie MSZ w Kijowie, że resort chce rozmów o włączeniu Polski w negocjacje. O co tu chodzi?

 

Powiedziawszy to, co mówiłem przed chwilą, zważywszy na mój apel, muszę się wstrzymać od ocen polityki ukraińskiej. Nie będę komentował zdań i sygnałów z Kijowa. Praca trwa. Wiele osób, które dziś ekscytują się jakimiś jednostkowymi sygnałami czy słowami, będzie łykało ze wstydem swój język. W sprawach zagranicznych nie należy żyć doniesieniami medialnymi, tylko czekać na efekty prac całego aparatu dyplomatycznego.

 

Czekać na co? Do kiedy? Media, politycy jednak muszą jakoś oceniać i komentować bieżącą politykę.

 

Cały aparat dyplomatyczny jest dziś zaangażowany w prace na rzecz wzmocnienia polskiego bezpieczeństwa, polskiej obecności na arenie międzynarodowej oraz bezpieczeństwa na Wschodzie. Praca trwa.

 

Wizyta w Niemczech to zwykła rutynowa podróż, czy też ważny etap na dyplomatycznej drodze?

 

To będzie na pewno ważna wizyta. Na pewno ważne będą również pierwsze rozmowy. Pamiętajmy, że czas na nasze działanie to okres najbliższego roku, do szczytu NATO w Warszawie. Jeśli chcemy odpowiedzialnie analizować i komentować działania dyplomatyczne, to właśnie jest ta data, po której będziemy mogli oceniać starania dyplomatyczne. W kwestiach międzynarodowych nie należy się skupiać na emocjach dotyczących jednej wypowiedzi. Realną ocenę działań w polityce zagranicznej będziemy mogli formułować za rok. Komentatorzy muszą wiedzieć, na czym polega praca dyplomatyczna, która trwa często długo. Dziś terminem, wyznaczonym dla naszych działań, jest lipiec 2016 roku. Dziś pracujemy. Dopiero w 2016 roku będziemy mogli poddać ocenie starania dotyczące bezpieczeństwa na Wschodzie, starań o pokój na Ukrainie, czy wzrost naszego statusu w NATO.

 

Rozmawiał Stanisław Żaryn

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.