przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 10 września 2015

"Skuteczna polityka historyczna wymaga współpracy"

  |   Wywiad ministra Wojciecha Kolarskiego dla serwisu historycznego (Histmag.org) Wywiad ministra Wojciecha Kolarskiego dla serwisu historycznego (Histmag.org) Wywiad ministra Wojciecha Kolarskiego dla serwisu historycznego (Histmag.org) Wywiad ministra Wojciecha Kolarskiego dla serwisu historycznego (Histmag.org)

Wywiad z ministrem Wojciechem Kolarskim został opublikowany 10 września 2015 roku w serwisie Histmag.org

 

Tomasz Leszkowicz: Panie Ministrze, dlaczego Polsce potrzebna jest polityka historyczna?

 

Wojciech Kolarski: Spór, który toczył się w latach 90., dotyczył samego istnienia polityki historycznej jako zadania państwa. Środowisko Warszawskiego Klubu Krytyki Politycznej (nie mylić z Krytyką Polityczną), współpracownicy posła Kazimierza Michała Ujazdowskiego, którzy potem współtworzyli „Teologię Polityczną”, czy tak zwana grupa „muzealników”, z którą współpracował prezydent Lech Kaczyński, były (w dużym skrócie) odpowiedzialne za rozpoczęcie dyskusji na temat polityki historycznej jako zadania państwa. Jej efektem jest dzisiaj powszechna zgoda, że państwo polskie musi prowadzić swoją politykę historyczną. W tym momencie nie rozmawiamy więc już o tym, czy polityka historyczna ma istnieć, tylko jakie zadanie ma spełnić, jakie cele osiągnąć. Więc na pytanie „Dlaczego jest potrzebna?” odpowiadam: ponieważ jest wyrazem polityki państwowej i ma duże znaczenia dla każdego państwa, szczególne w naszej części Europy.

 

Paweł Rzewuski: Pan Prezydent w swoim exposé zapowiedział powstanie instytucji, która zajmowałaby się ochroną dobrego imienia Polski (również w obszarze historycznym), przede wszystkim za granicą. W jaki sposób Pan Prezydent zamierza wpływać na instytucje zajmujące się polityką historyczną w obszarze wewnątrzpaństwowym? Czy powstanie nowa instytucja koordynująca ten obszar?

 

Szeroko rozumianym prowadzeniem polityki historycznej zajmuje się w Polsce kilkanaście instytucji. Myślę, że Kancelaria Prezydenta to miejsce sprzyjające debacie w oderwaniu od bieżącej polityki, której efektem będzie długofalowa strategia. Dzięki współpracy z tymi instytucjami można wypracować odpowiedź na pytanie: jakiej polityki historycznej Polacy potrzebują?

 

P.R.: Czy w istniejących instytucjach nastąpią zmiany? Czy Instytut Pamięci Narodowej będzie funkcjonował nadal w tym samym kształcie?

 

Z całą pewnością polityka prowadzona przez Pana Prezydenta, również w obszarze polityki historycznej, wymaga współpracy z różnymi instytucjami. Jestem przekonany, że Instytut Pamięci Narodowej będzie częścią szerokiego sojuszu na rzecz prowadzenia skutecznej polityki historycznej.

 

P.R.: A projekty w fazie tworzenia, na przykład Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku?

 

To bardzo podobna sytuacja – to jest instytucja, która ma swoje władze i znajduje się w gestii odpowiedniego ministerstwa, a nie Kancelarii Prezydenta. Natomiast z całą pewnością, powtórzę to raz jeszcze, skuteczna polityka historyczna wymaga współpracy. Żadnej polityki nie robi się w samotności, ale wspólnie.

 

T.L.: W dyskusji, którą prowadziliśmy na łamach naszego portalu, i w różnych wypowiedziach, z którymi spotykamy się jako dziennikarze, zwraca się uwagę na pewien warszawocentryzm polskiej polityki historycznej. Liczy się doświadczenie Warszawy, czy szerzej Kongresówki, w związku z czym umykają pewne rzeczy specyficzne: czy to powstanie wielkopolskie, czy ten słynny „dziadek w Wehrmachcie”, który jest pewnym symbolem doświadczenia okupacyjnego ziem wcielonych do Rzeszy. Czy zdaniem Pana Ministra Polacy potrzebują jednej stołecznej wizji historii, czy też warto jest wzmacniać narracje regionalne i lokalne?

 

Nie widzę tutaj sprzeczności: istnieją lokalne i regionalne historie, które świadczą o przeszłości naszego kraju i jego bogactwie. To od siły tych tradycji i środowisk, które dbają o swoją pamięć o przeszłości, zależy to, jak silnie promieniują one na całą Polskę. Natomiast pytanie o warszawocentryzm jest dobrym pytaniem seminaryjnym.

 

Kilkukrotnie rozmawiałem na ten temat z historykami, którzy wywodzili się z innych ośrodków niż warszawski. Zwracali oni uwagę na to, że tą dominującą narracją historyczną jest właśnie narracja warszawska. Widać to między innymi w spojrzeniu na zabory właśnie poprzez pryzmat Warszawy, a nie na przykład doświadczenie galicyjskie – mówię tutaj trochę de domo suo, bo Kraków to moje rodzinne miasto.

 

Opowieść o polskiej historii to nie jest gotowy tekst. Myślę, że nie należy nawet w ten sposób myśleć. To obszar narodowej dyskusji, samej w sobie będącej wartościowym doświadczeniem – konfrontacja tych tradycji w efekcie wpływa na naszą narodową narrację o historii i tradycji. Można powiedzieć, podobnie jak motto Państwa portalu, że „Łączy nas historia” – mamy wiele tradycji, ale jedną historię.

 

T.L.: Czy możemy liczyć na zdradzenie jakichś konkretnych pomysłów Kancelarii w tym obszarze?

 

Chętnie o nich opowiem, jednocześnie kierując zaproszenie do współpracy do Państwa środowiska. Współdziałanie w tym obszarze nie tylko wymaga współdziałania instytucji publicznych, ale też różnych środowisk społecznych. Państwa projekt jest bardzo dobrym przykładem znakomitej oddolnej inicjatywy, która przynosi dobre owoce. Wasze zdanie na temat polskiej historii i kultury, jej promocji czy też wszystkiego, co można ująć jako politykę historyczną, jest bardzo istotne. Dla takich właśnie środowisk mam zaproszenie do pracy nad strategią polskiej polityki historycznej.

 

I drugie zaproszenie – rok 2018 to stulecie odzyskania niepodległości. Ma być to punkt odniesienia dla szeregu działań i wydarzeń, rozpoczynających się już w 2016 roku, by dwa lata później dojść do punktu kulminacyjnego. Przygotowania do programu będą sukcesem, jeżeli włączy się w nie szereg środowisk i osób, które mają w tych kwestiach wyrobione zdanie. Sukces obchodów 2018 roku, tak jak i całej polityki historycznej prowadzonej przez prezydenta Andrzeja Dudę, będzie polegał na jej uobywatelnieniu (mówiąc kolokwialnie) – im bardziej uda się zaangażować poszczególne środowiska i skoordynować współpracę różnych inicjatyw lokalnych, tym lepszy będzie efekt całości. Taką propozycję współpracy kieruję również do Państwa.

 

T.L.: Bardzo dziękujemy, również jesteśmy otwarci na współpracę. Pozostając jeszcze w temacie różnych historii: nie wiem, czy Pan Minister słyszał o historii tak zwanego lwa bytomskiego. Był to niemiecki pomnik upamiętniający ofiary wojny francusko-pruskiej, po wojnie lew trafił do Warszawy i stał przy ZOO, zaś w ostatnich latach wrócił do Bytomia. Pojawiła się jednak kwestia tablicy, którą należy przy nim umieścić. Pokazuje to wielki problem stosunku do niepolskiego dziedzictwa historycznego. Jak rozwiązywać takie kwestie?

 

Każda tego typu sprawa musi być oceniana indywidualnie, według generalnej zasady - należy szanować dziedzictwo kulturalne, jednocześnie pamiętając o polskiej racji stanu. Rzecz rozstrzyga się w konkrecie.

 

P.R.: Mówił Pan o stuleciu odzyskania niepodległości. Mamy jednak wrażenie, że polska polityka historyczna skupia się na wieku XX. Najbardziej sztandarowe projekty muzealne dotyczą właśnie tego obszaru, przez co stają się nieczytelne – bez całej kilkusetletniej historii Polski same wydarzenia ostatnich stu lat stają się niezrozumiałe. Czy Kancelaria Prezydenta ma zamiar wyjść poza ten schemat?

 

Muszę przyznać, że nie mam wrażenia, abyśmy byli zanurzeni wyłącznie w naszą przeszłość ostatnich stu lat. Ilość wydawnictw, książek i czasopism dotyczących historii przedrozbiorowej jest całkiem spora. Mamy też do czynienia z fenomenem grup rekonstrukcyjnych, czyli wszystkich tych hufców rycerskich, które dbają o żywą pamięć o naszej dawnej przeszłości. Ale zgadzam się, że historia to ciągłość, pewien bieg zdarzeń, który w teraźniejszości znajduje swój finał. Gdy mówię o obchodach stulecia niepodległości, marzy mi się jednocześnie, by był to moment, w którym temat 1918 roku będzie pretekstem do spojrzenia na polską historię jako taką. Nie byłoby niepodległości, gdyby nie nasze tradycje pierwszej Rzeczypospolitej.

 

Spotkałem się między innymi z inicjatywą, by w ramach wydarzeń rocznicowych wesprzeć środowiskową inicjatywę zorganizowania Festiwalu Jagiellońskiego, który odnosiłby się do naszej jagiellońskiej tradycji i przypominał o niej. A przecież bez niej nie byłoby niepodległości! Pamięć o dorobku XV i XVI wieku jest w końcu częścią naszej współczesnej tożsamości.

 

T.L.: Przejdźmy do sprawy relacji pamięci polskiej i innych narodowości. W przyszłym roku minie siedemdziesiąt pięć lat od pogromu w Jedwabnem. Czy możemy spodziewać się, że Pan Prezydent Andrzej Duda i Kancelaria Prezydenta weźmie udział w obchodach tej rocznicy?

 

Z całą pewnością Pan Prezydent uczci pamięć ofiar, ale dzisiaj jest jeszcze za wcześnie, bym przedstawił jakiekolwiek szczegóły dotyczące obchodów. Natomiast muszę tutaj w tym momencie powiedzieć, że nie musimy bać się prawdy o naszej przeszłości. Prawda o naszej historii musi budować naszą przyszłość, bo to ona jest najważniejszą wartością.

 

P.R.: Pozwolę sobie odwołać się bezpośrednio do exposé Pana Prezydenta, który powiedział: „Powinniśmy mówić prawdę i walczyć o prawdę w stosunkach z naszymi sąsiadami. Dobre stosunki mogą być budowane tylko na prawdzie”. Mam więc pytanie o kwestię ukraińską: z jednej strony mamy rzeź wołyńską, z drugiej strony na przykład sprawę likwidacji cerkwi w II RP i całej kwestii polityki wobec Ukraińców przed wojną. Pokazuje to, że nasze wzajemne stosunki są bardzo skomplikowane. Czy Kancelaria Prezydenta i sam Pan Prezydent planują podjąć jakieś kroki w dialogu z Ukraińcami i wyjaśnić te wciąż żywe na Ukrainie sprawy, które stanowią zadrę na naszych stosunkach? Czy można liczyć na gest podobny do gestu biskupów, czyli „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”?

 

Na kwestię Wołynia trzeba rzeczywiście patrzeć przez pryzmat relacji polsko-ukraińskich i dialogu między dwoma narodami, który jest trudny i wymagający wysiłku. Musi się jednak toczyć, bo jest to obszar, w którym pamięć spotyka się z teraźniejszością. To właśnie takie miejsce, w którym polityka historyczna staje się wyraźnie częścią polityki jako takiej. Stanowi to najlepszy przykład tego, że pamiętając o przeszłości musimy myśleć o budowaniu przyszłych relacji.

Oczywiście naszym obowiązkiem jako Polaków jest pamięć o naszych rodakach, którzy przez lata byli zapomniani i z różnych powodów prawda o ich historii była usuwana i nie istniała w świadomości społecznej.

 

T.L.: Czy w prezydenckiej polityce historycznej będzie miejsce na budowanie lepszej atmosfery dla historycznych badań naukowych, pewnej wymiany myśli i wspierania nauki historycznej?

 

Zacznę od zastrzeżenia, że to Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego czy też Ministerstwo Edukacji jest właściwym adresatem pytań o finansowanie nauki i programów badawczych. Natomiast Prezydent ten temat traktuje jako element debaty o kształcie szkolnictwa wyższego czy edukacji. Do Kancelarii Prezydenta trafiły już prośby o spotkanie ze środowiskiem, które uważa, że dotychczasowe reformy szkolnictwa wyższego postawiły polską humanistykę przed problemem wręcz egzystencjalnym. Bez wątpienia będzie to przedmiot namysłu. Polska humanistyka będzie mieć w Panu Prezydencie adwokata swoich spraw.

 

P.R.: Mówiliśmy o tradycyjnych środkach kształtowania polityki historycznej takich jak muzea czy publikacje. Jednak w dzisiejszych czasach główną rolę odgrywa oczywiście popkultura. Idealnym przykładem wypromowania polskiej marki w świecie jest gra „Wiedźmin”, z kolei pewną popularyzacją „przy okazji” jest książka Toma Clancy'ego „Czerwony królik”, mówiąca o historii zamachu na Jana Pawła II. Czy Kancelaria Prezydenta będzie podejmowała działania na rzecz monitorowania i być może wspierania takich projektów popkulturowych jak gry komputerowe, filmy i książki popularne, promujące polską historię?

 

Mogę zadeklarować zainteresowanie takimi inicjatywami. W kancelarii nie będziemy oczywiście wydawać komiksów ani pracować nad historycznymi grami planszowymi czy też komputerowymi. Generalnie, w tym obszarze Kancelaria Prezydenta ma służyć jako wsparcie, promotor czy też koordynator różnych przedsięwzięć, dzięki którym to, co jest lokalne albo ograniczone do pewnego środowiska, może uzyskać znacznie szerszy zasięg. Wsparcie Pana Prezydenta ma nieraz charakter symboliczny, ale jest to coś bardzo istotnego – dzięki temu symbolicznemu oznaczeniu dane przedsięwzięcie, instytucja czy zjawisko uzyskuje rangę ogólnopolską i jest dowartościowane jako wydarzenie istotne dla całej wspólnoty.

 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.