przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 25 września 2015

"Spotkania prezydenta z ministrami są czymś normalnym"

 Jest mi przykro, że emocje u pani premier biorą górę. Rozumiem, że mogą być one związane z toczącą się kampanią wyborczą – mówiła w Polskim Radiu minister Małgorzata Sadurska.

 

- Apelowałabym do premier Kopacz, by nie podchodziła do niektórych spraw emocjonalnie i jeżeli pan prezydent zaprasza minister Piotrowską na spotkanie, to nie powinno być przy tym żadnych emocji – podkreśliła szefowa KPRP.

 

- Pani premier nie wie, bądź nie chce wiedzieć, że spotkania prezydenta z ministrami są czymś normalnym. Pan prezydent spotykał się i z premierem Siemoniakiem i z ministrem Schetyną – przypomniała dodając, że po wtorkowym posiedzeniu Rady Unii Europejskiej w formacie ministrów spraw wewnętrznych prezydent zaprosił minister Teresę Piotrowską dlatego, że to ona uczestniczyła w tym spotkaniu.

 

- Ona uczestniczyła w debacie, podejmowała decyzję, głosowała. Minister Piotrowska miała informacje z pierwszej ręki  – podkreśliła.

 

Minister Sadurska oceniła, że w sprawie uchodźców działania rządu można określić jako chaos, a podejmowane przez rząd decyzje były wbrew opinii publicznej.

 

- Prezydent krytycznie odniósł się do stanowiska, jakie Polska reprezentowała . W tej chwili dalej nie wiemy nic – powiedziała. – Należy zadać pytanie, czy Polska jest gotowa, czy ma ośrodki, czy są miejsca, czy ma zamiar te osoby asymilować, czy Polska ma być krajem docelowym, czy tranzytowym? Są to pytania, na które cały czas nie ma odpowiedzi – tłumaczyła minister Sadurska.

 

* * *

 

Przemysław Szubartowicz: Małgorzata Sadurska, szefowa Kancelarii Prezydenta. Dzień dobry pani.

 
Małgorzata Sadurska: Dzień dobry, witam.
 

Pani minister, cytuję premier Ewę Kopacz: „Tradycja walki rządu z prezydentem to zła tradycja. Z tamtych czasów Polacy pamiętają spór o krzesło. Prezydent Duda wpisuje się w tę tradycję. Nie dam się wciągnąć w tę grę, dlatego poprosiłam, by pani minister stawiła się na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim”. Chodzi, oczywiście, o panią minister Teresę Piotrowską i o spotkanie wczorajsze z prezydentem Andrzejem Dudą. Jak pani komentuje taki właśnie punkt widzenia pani premier Ewy Kopacz?

 

Jest mi przykro, że emocje u pani premier biorą górę. Rozumiem, że te emocje mogą być związane z toczącą się kampanią wyborczą. Natomiast pani premier widać jakoś nie wie, czy nie chce wiedzieć, że spotkania prezydenta z ministrami są czymś normalnym, są czymś naturalnym. Pan prezydent spotykał się i z premierem Siemoniakiem, i z ministrem Schetyną. Po wtorkowym szczycie Rady Unii Europejskiej w formacie ministrów spraw wewnętrznych zaprosił panią minister Piotrowską, minister spraw wewnętrznych, dlatego że to ona uczestniczyła w debacie, ona podejmowała decyzje, ona głosowała. I bardzo dziwną i niedobrą rzeczą się stało, że pani minister w środę nie przyszła na spotkanie. My to rozumiemy, że to mogła być decyzja nie samej pani minister, tylko właśnie to niepotrzebne emocje, które koło tej całej sprawy się pojawiły.

 

Pani premier uważa, że powinien się pan prezydent spotkać z nią, no bo ona ma kompleksową wiedzę, albo nawet z wieloma ministrami, żeby przedstawić kompleksową wiedzę, a nie tylko z wybranym ministrem, i że to jest element takiej, jak sądzę, gry, no bo z tego wynika, z tych wypowiedzi obozu rządzącego, że jest tutaj spór, jeśli chodzi o tę sprawę, dlaczego prezydent się nie spotyka z panią premier.

 

Jeżeli pani premier bodajże w środę, uznała za rzekomą awanturę zaproszenie pani minister Piotrowskiej na spotkanie z panem prezydentem, to czymże byłoby spotkanie pana prezydenta z samą premier czy z całą Radą Gabinetową? To są pytania, które w tym momencie można zadać. Natomiast jeżeli chodzi o samą panią minister Piotrowską, to pani minister jest tą osobą, która miała informacje z pierwszej ręki, bo sama uczestniczyła w głosowaniu, w debacie formatu ministrów spraw wewnętrznych, posiedzenia ministrów spraw wewnętrznych, gdzie zapadały decyzje o podziale liczby uchodźców, gdzie zapadały decyzje o poszczególnych kwotach przypadających na państwo, również gdzie zapadła decyzja wyłomu z jedności Grupy Wyszehradzkiej. Więc pani minister Piotrowska była tą osobą, którą pan prezydent zaprosił na spotkanie do Pałacu Prezydenckiego...

 

I ostatecznie wysłuchał i za chwilę o to zapytam. Ale chciałem jeszcze o ten spór prezydenta z premier zapytać. Czy on istnieje według pani? Jest pęknięcie, jest spór, jest wojna między jednym pałacem a drugim pałacem?

 

Ja, panie redaktorze, nie chcę mówić tutaj o żadnym sporze, tylko apelowała bym do pani premier Ewy Kopacz o to, żeby nie podchodziła do różnych spraw emocjonalnie i kiedy pan prezydent zaprasza panią minister Piotrowską na spotkanie, to przy tym całym wydarzeniu nie powinno być żadnych emocji, a szczególnie emocji związanych z tym, że jest kampania.

 

Czyli prezydent nie prowadzi gry, tak jak sądzi pani premier, która mówi, że nie da się wciągnąć w tę grę.

 

Ale ja naprawdę nie bardzo bym chciała komentować słowa pani premier Kopacz i wpisywać się właśnie w tę grę pani premier Kopacz, bo też tak to mogę nazwać. W tej sprawie, kiedy chodzi o bezpieczeństwo Polski, powinna być rozmowa i pan prezydent chciał dostać bezpośrednie informacje od pani minister Piotrowskiej, bo przypomnijmy: w sprawie uchodźców ze strony rządowej to, co można określić, to jest jedno słowo: chaos. Pani premier raz mówiła o 2 tysiącach uchodźców, potem mówiła, że Polska jest gotowa przyjąć ponad 2 tysiące uchodźców, potem dochodziły nas różne liczby, potem rzecznik rządu mówił, że Polska jest gotowa przyjąć każdą liczbę uchodźców, teraz, po tym szczycie podzielono tylko 66 tysięcy uchodźców z ogólnej liczby 120 tysięcy...

 

No i Polska ma przyjąć niespełna 7 tysięcy według tych wyliczeń.

 

Tak, ale kiedy będzie dyskutowana dalsza liczba? Polska się zgodziła na 2 tysiące uchodźców wcześniej, potem było do podziału 120 tysięcy uchodźców, Unia zajęła się podziałem 66 tysięcy uchodźców, czyli lekko ponad połowę i Polska z tej liczby negocjowanej dostała 5 tysięcy, więc można powiedzieć, że jest to dwa plus dwa plus pięć.

 

A jak by zachował się prezydent Andrzej Duda, który, rozumiem, wysłuchał pani minister, przyjął do wiadomości, ale jednak zgłaszał dalej zastrzeżenia z tą uwagą, że na przykład minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna mówi, że ta decyzja była nie do zablokowania, bo wtedy, gdy się decydowała na spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych państw Unii Europejskiej, właśnie tam zdecydowano o tej liczbie, jaką przyjmą poszczególne kraje. Zabrakło Hiszpanii, ale decyzja była nie do zablokowania w żaden sposób.

 

Od tego są negocjacje i wcześniejsze negocjacje, żeby tą najlepszą pozycję dla Polski negocjować i najlepsze warunki dla Polski negocjować. Tutaj pan prezydent bardzo krytycznie odniósł się do stanowiska, jakie Polska reprezentowała. Po pierwsze, tak jak mówiłam, rozbicie jedności Grupy Wyszehradzkiej, gdzie Polska wyłamała się. Słowacja, Czechy, Węgry zagłosowały przeciwko, Polska przychyliła się do tego planu Unii Europejskiej w większości...

 

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk mówi, że pani premier zagrała odważnie, ale Polska raczej zyska na tym.

 

Pytanie tylko, co zyska, bo w tym momencie dalej nie wiemy nic. Ta liczba uchodźców, która została podzielona, na razie 66 tysięcy, tak jak mówiłam, miało być 120 tysięcy, a docelowo tak naprawdę przecież wiemy, że fala uchodźców – czy jest w Europie, czy kieruje się w kierunku Europy – jest dużo większa. Pytanie jest jeszcze inne, które nas bardzo zastanawia. Przecież te podziały tych kwot uchodźców trochę nie jest to takie całkiem racjonalne. Przecież z tego, co się mówi, problem uchodźców, problem migracji jest ogromny w Europie, a ta liczba do podziału 66 tysięcy i uchodźcy będą rozdzielani na poszczególne państwa, dopiero, jeżeli się nie mylę, od I kwartału 2016 roku.

Więc to są tematy, które są bardzo trudne i bardzo złożone, natomiast w tym momencie, tak jak powiedziałam, panował chaos, decyzja rządu, która była podejmowana, była wbrew opinii publicznej, wbrew Polakom, bo na początku zachwycano się jednym sondażem, pierwszym sondażem, który mówił, że Polacy chcą przyjmować uchodźców, ale już potem kolejne badania opinii publicznej pokazywały, że jednak ta obawa jest dużo większa.

 

Ale Grzegorz Schetyna mówi, że rząd uzyskał w stu procentach to, na czym nam zależało, czyli dobrowolność, czyli chodzi o brak narzucania kwot oraz brak automatyzmu. Ale minister Piotrowska już po spotkaniu z prezydentem także mówiła o tym, że w tym dokumencie, który został zaakceptowany, znalazły się wszystkie argumenty, których używaliśmy od początku negocjacji. Chodzi, oczywiście, o to, że rząd postulował rozgraniczenie imigrantów ekonomicznych od uchodźców, wzmocnienie granic zewnętrznych Unii Europejskiej oraz brak automatyzmu właśnie przy podziale kolejnych grup uchodźców, byśmy – jak mówiła pani minister – kiedy będzie trzeba, dzielić pozostałą grupę uchodźców, siadali na nowo do stołu i na nowo negocjowali.

 
Mam pewne...
 

To jest to stanowisko rządu i to jest to, co rząd wynegocjował według relacji.

 

Mam pewne wątpliwości, czy to jest tak jak mówią tutaj przedstawiciele rządu, mam bardzo duże wątpliwości, dlatego że jak określić te sztywne liczby, które nam narzuciła Unia Europejska, jak nie kwotami, a przypomnijmy...

 

Minister Schetyna powiedział, że dobrowolnie przyjęliśmy taką liczbę.

 

No tak, a rzecznik rządu Cezary Tomczyk mówi, że jesteśmy gotowi przyjąć każdą liczbę uchodźców. Więc jeżeli Unia by powiedziała (no, już może powiem przesadnie) 20–30 tysięcy, to też byśmy przyjęli dobrowolnie?

 

Ale, pani minister, a ile powinniśmy przyjąć osób według pani, według Kancelarii Prezydenta? I kogo? Parę osób? Określoną grupę? Bo jest o to spór.

 

Jeżeli patrzymy na politykę migracyjną, to to jest wewnętrzne uprawnienie i autonomiczne uprawnienie państwa. I w tym momencie żadne kwoty, żadne narzucania przez Unię Europejską nie powinny mieć miejsca. W tym...

 

Ale jeśli na przykład prezydent miałby o tym decydować, to ile osób mogłoby do nas przyjechać? Wobec tej sytuacji, jaka jest w Europie.

 

W tym momencie należałoby właśnie zadać odpowiedź na podstawowe pytanie: co to jest za grupa osób? Czy to jest ta grupa, o której pani premier mówiła w swoim orędziu, że to są matki z dziećmi, czy to są – to, co widzimy na obrazkach w telewizji – najczęściej młodzi mężczyźni, no, można by było powiedzieć w wieku poborowym,  70% uchodźców to są młodzi mężczyźni. I w tym momencie należy zadać pytanie: czy Polska jest gotowa, czy ma ośrodki, czy są miejsca, czy ma zamiar te osoby z tej migracji asymilować, czy Polska ma być krajem docelowym, czy Polska ma być krajem tranzytowym. Są to pytania, na które cały czas tak naprawdę nie ma odpowiedzi.

 

Czyli rozumiem, że Kancelaria Prezydenta nie ma na przykład wymyślonej liczby i że poda: możemy tysiąc osób przyjąć albo pięćset, albo nikogo.

 

Pan prezydent z wielką troską przyglądał się i obserwował to, co się dzieje, jeżeli chodzi o sytuację związaną z uchodźcami. Pan prezydent niepokoił się tym wielkim chaosem informacyjnym. Przypomnę państwu również, że pan prezydent wytypował swojego przedstawiciela – pana ministra Pawła Solocha, szefa BBN–u – na spotkanie do pani premier Ewy Kopacz, kiedy trwało posiedzenie Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, i pan minister Paweł Soloch również przysłuchiwał się ubiegłotygodniowej debacie w Sejmie, gdzie tak naprawdę opinia publiczna nie dowiedziała się nic. Później odbyło się posiedzenie ministrów spraw wewnętrznych, potem się odbył szczyt... i pani premier mówi, że Polska dostała to, co chciała. Tylko pytanie: co chciała, skoro tak naprawdę jadąc na ten szczyt, pani premier nie poinformowała społeczeństwa, [po] co jedzie i co ugrała.

 

Kończąc sprawę sporu i tych dyskusji między prezydentem a panią premier, zapytam, czy to prawda, tak jak mówi minister w rządzie... właściwie wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego kiedyś, Roman Giertych, że tak naprawdę Prawo i Sprawiedliwość czy obóz Prawa i Sprawiedliwości, obóz prawicy nie toleruje Ewy Kopacz, bo brała udział wtedy... była w Smoleńsku i jest jakby na tej liście.

 

A pozwoli pan, że ja nie będę komentowała słów Romana Giertycha. Roman Giertych pokazał już w ostatnim czasie... prezentował różne wypowiedzi. Ja po prostu nie chcę tego komentować.

 

Pani minister, czy prezydent Duda gra emeryturami? Bo wczoraj Platforma Obywatelska zaprezentowała spot, w którym krytykuje PiS oraz prezydenta za granie w kampanii wyborczej projektem ustawy emerytalnej. „Mamy pytanie, jakie jest stanowisko prezydenta w tej sprawie, skoro co chwilę je zmienia”, mówiła Joanna Mucha.

 

Platforma Obywatelska podwyższyła wiek emerytalny bez konsultacji ze społeczeństwem. Platforma Obywatelska przymusiła ludzi do pracy do 67. roku życia, kobietom wydłużając o 7 lat, kobietom w rolnictwie jeszcze więcej. Natomiast w tym momencie pan prezydent zrealizował to, o czym mówił w kampanii wyborczej.

 

No tak, ale chodzi o to, że składany jest projekt właściwie pod koniec tej kadencji i Senat by się tym nie mógł zająć, jest to nie do zrealizowania...

 
A dlaczego?
 
Tak mówią politycy PO.
 

A ja przypomnę tym, którzy zapomnieli, szczególnie właśnie politykom Platformy Obywatelskiej, że projekt wydłużający wiek emerytalny został przyjęty w ciągu 10 dni, w tym jeszcze wypadał długi weekend majowy i tutaj jakoś można to było zrobić. W tym przypadkuj, kiedy prezydent Duda składa projekt ustawy, na który czekają Polacy, bo to wskazują i badania opinii publicznej, to wskazują rozmowy z Polakami, kiedy pan prezydent objeżdża Polskę, tego właśnie chcą ludzie – mieć prawo wyboru – to Platforma mówi, że się nie da, nie można. Ja bardzo ubolewam, że inicjatywy pana prezydenta są tak traktowane i że brakuje dobrej woli do konstruktywnej rozmowy, a konstruktywna rozmowa mogłaby się odbyć w czasie posiedzenia Sejmu, kiedy byłby omawiany ten projekt.

 

Czy Prawo i Sprawiedliwość i Kancelaria Prezydenta blokują prace nad ustawami w sprawie innowacyjności i zawodu fizjoterapeuty? Przede wszystkim chodzi o ustawę w sprawie innowacyjności, tak uważa Platforma Obywatelska, a to choćby dlatego, że na wniosek Kancelarii Prezydenta szef Komisji Innowacyjności Witold Czarnecki przerwał posiedzenie.

 

Nie słyszałam o tym. Wiem, że był projekt pana prezydenta, który przeszedł pierwsze, drugie czytanie, to był projekt poprzednika i dzisiaj ma być głosowany. Więc nie wiem, o jakiej innowacyjności mówimy.

 

Czyli nie było blokowania, tak jak sugeruje Platforma Obywatelska? Bo posłowie PO zarzucają sabotowanie prac Sejmu nad dwoma istotnymi ustawami, w tym właśnie jeśli chodzi o ustawę dotyczącą innowacyjności.

 
Nie słyszałam tego....
 
Witold Czarnecki z Prawa i Sprawiedliwości...
 
Nie słyszałam, sprawdzę to, sprawdzę to.
 

...mówi, że chodzi o to, że nie dla przepychania kolanem ustawy, bo to jest... PiS uważa, że to jest przepychanie kolanem, Platforma chce tę ustawę przeprowadzić.

 

Nie słyszałam. Wiem, że jeżeli chodzi o ustawę o innowacyjności, drugie czytanie odbywało się w nocy, dlatego że pani minister Surówka była na tym posiedzeniu, około 1 w nocy trwało drugie czytanie. Nie wiem, co się działo, czy tam były złożone jakieś poprawki, tego nie wiem.

 

Małgorzata Sadurska, szefowa Kancelarii Prezydenta. Dziękuję bardzo.

 
Dziękuję serdecznie.

 

 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.