przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 12 lipca 2017

Krzysztof Szczerski: Patriotyczna polityka zagraniczna

Projekt Trójmorza podnosi znaczenie naszego regionu - podkreśla minister Krzysztof Szczerski

Wywiad z Szefem Gabinetu Prezydenta Krzysztofem Szczerskim ukazał się 12 lipca 2017 roku w tygodniku "Gazeta Polska".

 

„Gazeta Polska”:  Po wizycie prezydenta Donalda Trumpa i szczycie Trójmorza z Warszawy popłynął sygnał. Ale jaki on jest dla Polski, Europy i świata?

 

Krzysztof Szczerski: Można mówić o trzech istotnych sygnałach. Po pierwsze, Zachód powinien powrócić do korzeni i spojrzenia na siebie jako na wspólnotę cywilizacji, a nie wyłącznie grupę interesów. Jeżeli zachodni świat ma przetrwać, musi odbudować się jako wspólnota cywilizacyjna według modelu klasycznego, konserwatywnego liberalizmu. Czyli wolność indywidualna i wolność narodów plus konserwatywne wartości. Po drugie, w Warszawie wybrzmiał ważny dla nas samych przekaz, że polską historię możemy zrozumieć w kontekście uniwersalnego przesłania. Że w świecie opartym na wolności i wartościach to właśnie Polska jest kluczowym państwem. Musimy o tym pamiętać, realizując naszą politykę historyczną.

 

To całkiem inaczej niż charakteryzująca III RP polityka ideologicznego postmodernizmu i odrzucenia polskości jako „nienormalności".

 

Tak. To model przeciwny do tego, co obecnie prezentuje opozycja, a przez 8 lat realizowali również rządzący wówczas PO i Donald Tusk. To właśnie w tamtym czasie tak często przedstawiano naszą historię jako „syf i folklor", jak twierdził Paweł Graś. A Polska to nie jest „syf i folklor", lecz źródło wolności i świat wartości.

 

A ten trzeci ważny sygnał?

 

To oczywiście polityczne deklaracje, z podkreśleniem wagi artykułu piątego traktatu NATO. To także twarde stanowisko wobec Rosji i wyrażone wobec zachodu Europy  oczekiwanie stanowczego wyjścia naprzeciw obecnym wyzwaniom i zagrożeniom po to, aby Europa była silna.

 

Była mowa o artykule piątym, ale - jak powiedział pan prezydent Trump - o gwarancjach bezpieczeństwa nie było rozmów - przynajmniej w cztery oczy.

 

To absurdalny zarzut, który powstał nie w oparciu o relację z rozmów, lecz odpowiedź na pytanie z sali. Wywołali to dziennikarze, bo chodziło o zdezawuowanie znaczenia tych rozmów. Pan prezydent Trump najwyraźniej zrozumiał to jako pytanie o gwarancje traktatowe. Powiedział zresztą, że „rozmów nie było, bo nie byliśmy do tego umocowani". I tak jest, bo nie były to negocjacje traktatowe. Gwarancją pobytu wojsk sojuszniczych w Polsce jest Traktat Waszyngtoński. To wystarczy.

 

Pojawiają się informacje, że na agendzie stanął temat katastrofy smoleńskiej. W jakim kontekście?

 

Temat ten pojawił się w rozmowach plenarnych i będzie kontynuowany w innych formatach. Nic więcej nie mogę powiedzieć.

 

Prezydent Trump jest postrzegany jako wytrawny biznesmen. Co udało się z nim załatwić?  Złośliwi mówią, że Trump sprzeda nam gaz, a my w zamian kupimy rakiety „Patriot".

 

Nie zgadzam się z tym. To bardzo dobrze, że rozmowy w Warszawie nie były wyłącznie „czułymi słówkami", lecz twardymi rozmowami o interesach. Pokazały, że chcemy pogłębić współpracę w bardzo konkretnych obszarach i to nas spaja jako sojuszników. A zakupy? Zakupów dokonujemy we wspólnym interesie. „Patrioty" to najnowocześniejszy sprzęt. Dla strony amerykańskiej to oczywiście zysk gospodarczy, a dla nas - bezpieczeństwo Polski i Polaków. Trudno czynić zarzut z tego, że chcemy modernizować naszą armię przy wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii.

 

A gaz? Rosyjskie media piszą wprost: „Trump konkurentem Gazpromu". Możemy zostać „amerykańską stacją paliw" dla Europy Środkowej?

 

To się profesjonalnie nazywa hubem gazowym, centrum dystrybucji zdywersyfikowanego gazu. To jedna z inicjatyw Trójmorza. Chcemy doprowadzić do tego, aby w systemie gazowym Europy Środkowej popłynął gaz z różnych źródeł.

 

Żaden oferent nie będzie wykluczony?

 

Nie. Chodzi o wolny wybór dostawcy. Jeśli będzie wolny wybór, to będzie możliwość prawdziwych negocjacji. Takich, gdzie klient i sprzedawca mają równe prawa. Dziś mamy monopol dostawcy, czyli uprzywilejowaną pozycję sprzedawcy i całkowite uzależnienie klienta.

 

Trójmorze plus USA to „project in progress". Co udało się osiągnąć podczas tego szczytu?

 

Udało się przede wszystkim to, że inicjatywa Trójmorza realnie zyskuje na znaczeniu i pozycji. Zyskuje także Polska jako gospodarz i inicjator. Jeszcze rok temu mało kto znał nazwę „Trójmorze". Dziś, kiedy skutecznie zaprosiliśmy na szczyt pana prezydenta Trumpa, cały świat powtarza to słowo. Trójmorze już zaczyna funkcjonować jako utrwalony format międzynarodowej współpracy.

 

W kontekście Trójmorza mówi się o korytarzu gazowym od Świnoujścia do wyspy Krk. To pokazuje, że pierwsze skrzypce grają tu Polska i Chorwacja. Na ile nasz partner znad Adriatyku jest stabilny i przewidywalny?

 

Już przed szczytem wspólnie oceniliśmy, że w naszej części Europy można realizować aż 157 wielkich projektów infrastrukturalnych. W piątek przeszliśmy do konkretnych czynów. Prezydenci Polski i Chorwacji podpisali umowy, które zrealizują polskie i chorwackie firmy z branży transportu kolejowego, morskiego i logistyki. I tak to ma się odbywać. Prezydenci inicjują, firmy podpisują. Taki model chcemy stosować. Kreować wspólnotę realną, a nie wyłącznie „wizerunkową". Dziś to się właśnie stało.

 

Jak jednak rozumieć - kolejną już - nieobecność na szczycie prezydenta Czech i zdystansowaną postawę Austrii?

 

Czechy reprezentował tamtejszy marszałek sejmu, czyli druga osoba w państwie. Zresztą prezydenci Czech i Austrii przysłali osobiste listy wspierające inicjatywę Trójmorza. I o to zresztą prezydent Andrzej Duda ich poprosił.

 

Chciał mieć gwarancje?

 

Tak, chciał mieć pewność, że to nie jest dystansowanie się od inicjatywy, a ich nieobecność wynika z innych ważnych powodów. Obaj prezydenci takie listy wysłali, tłumacząc owe powody i popierając nasz wspólny szczyt.

 

A Węgry? Dzień przed szczytem podpisały umowę z Gazpromem.

 

Z tego, co wiem, ta umowa jest dość kontrowersyjna, powoduje napięcia na Węgrzech, i to nawet wewnątrz obozu rządzącego, więc to jest wciąż sprawa otwarta. Można zresztą przewrotnie powiedzieć, że w zakresie bezpieczeństwa energetycznego nie będziemy wymagać od żadnego z krajów heroizmu.

 

Chodzą słuchy, że nasi partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej mogą się obawiać, iż formuła Trójmorza zmarginalizuje ich do roli krajów tranzytowych.

 

Nic podobnego. Grupa Wyszehradzka zyskała nową, dynamiczną markę w ramach UE. To ogromny dorobek pani premier Beaty Szydło i premierów V4. Udało się nadać temu sojuszowi jasną i sprawną formułę. Tymczasem Trójmorze ma swoją własną tożsamość. Chodzi o rozwój regionu poprzez rozwój infrastruktury, a także działania rządów i biznesu pod patronatem prezydentów. Można powiedzieć, że Trójmorze to taki rozszerzony Wyszehrad. Takie poszerzone spojrzenie na nasz region.

 

Pytanie o Rumunów i Bułgarów. O ile prezydent Rumunii wydaje się być zainteresowany projektem - chce zorganizować kolejny szczyt w Bukareszcie - o tyle prezydent Bułgarii Rumen Radew zdaje się grać między Unią a Rosją - zaprosił Władimira Putina do Sofii.

 

Muszę powiedzieć, że w ogóle nie dostrzegam takiej gry. Pan prezydent Radew był bardzo aktywny w Warszawie. Zresztą to właśnie on, jako pierwszy, jeszcze w lutym w Monachium, potwierdził swoją obecność na szczycie Trójmorza podczas dwustronnego spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą.

 

Czyli nie ma zagrożeń?

 

Projekt Trójmorza podnosi znaczenie naszego regionu. Znajdują się więc osoby żywotnie zainteresowane pokazywaniem wyimaginowanych linii podziału między naszymi krajami. Uważam, że nie trzeba szukać problemów tam, gdzie ich nie ma. Kolejny szczyt odbędzie się w Rumunii. Nasza rola inicjatywna się zakończyła. Czas na partnerów, bo „przywództwo" Trójmorza jest rotacyjne, tak jak w Grupie Wyszehradzkiej.

 

Niemcy i Francja mogą starać się przedstawiać Trójmorze jako próbę budowania przeciwwagi dla Unii i zagrożenie dla jej stabilności i spójności. Jak więc ostatnie wydarzenia stawiają nas wobec partnerów z Trójkąta Weimarskiego?

 

Trójmorze jest projektem na rzecz jedności europejskiej. Im bardziej spójny będzie nasz region, tym bardziej rozwinięta i spójna będzie UE. Zresztą - jak dotąd wszelkie impulsy dezintegracyjne pochodziły z centrum Unii Europejskiej. Choćby koncepcja „Europy dwóch prędkości" jest w swej istocie dezintegracyjna.

 

Zachodni komentatorzy nazwali spotkanie Trójmorza „spotkaniem biedaków".

 

To niestety znów działanie według reguły: „My mamy pieniądze, wy wartości". Takie reakcje dowodzą, że mamy do czynienia z rzeczywistym problemem na poziomie nastawienia europejskich elit politycznych. Problemem, który może właśnie prowadzić do dezintegracji europejskiej wspólnoty.

 

Polska po tej wizycie, szczycie i deklaracjach prezydenta USA powinna wykorzystać wiatr w żaglach. Jaka jest strategia pana prezydenta na najbliższe miesiące?

 

Jeszcze więcej tego samego, czyli wytrwałej pracy na rzecz budowania bezpieczeństwa, statusu i pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Prezydent Duda jest w tym bardzo skuteczny, bo osiąga założone cele, nawet takie, które na początku drogi wydają się bardzo trudne i wywołują złośliwy uśmiech u przeciwników politycznych. Wspomnę tylko o tych dwóch ostatnich: członkostwie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i szczycie Trójmorza z udziałem prezydenta USA. To jest w najgłębszym sensie patriotyczna polityka zagraniczna.

 

Rozmawiał: Wojciech Mucha

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.