Menu rozwijane

28 stycznia 2022

To był wielki dzień dla polskiej polityki – ocenił piątkowe posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch. Gdy pojawia się autentyczne zagrożenie, niepokój czy kwestia bezpieczeństwa narodowego, to mówimy jednym głosem – podkreślił.

Jakub Kumoch pytany w TVP Info o posiedzenie RBN ocenił, że „to był wieki dzień dla polskiej polityki”. – Okazało się, że pomimo polaryzacji politycznej w Polsce, tak samo jak w wielu innych krajach, gdy pojawia się autentyczne zagrożenie, niepokój, czy kwestia bezpieczeństwa narodowego, to mówimy jednym głosem i ten jeden głos było słychać – podkreślił.

Jak dodał, podczas spotkania wszystkich sił politycznych z Prezydentem padały różne propozycje, „z którymi można się zgadzać lub nie”. Ale jednocześnie – zaznaczył – wszyscy uczestnicy posiedzenia byli zgodni, że to Rosja zachowuje się agresywnie i w związku z tym Ukraina może liczyć na nasze poparcie. Minister Kumoch zapewnił też, że Prezydent Andrzej Duda do zgłaszanych propozycji odniósł się z dużym zrozumieniem i zapowiedział swoje kroki.

Dopytywany o realne niebezpieczeństwo ze strony Rosji, szef BPM zapewnił, że Polska nie jest „bezpośrednio zagrożona”. – Nie przewidujemy, aby działania zbrojne ewentualnie podjęte przez Rosję miały się rozlać na nasz kraj – powiedział. Jednoczenie, mówiąc o rozwoju tej sytuacji w dalszej perspektywie – „pokolenia naszych dzieci i wnuków” – stwierdził, że „konfiguracja bezpieczeństwa, która się tworzy nie jest korzystna dla Polski”.

– Widać wyraźnie ruchy rosyjskie, widać wkraczanie na Białoruś i otaczanie Ukrainy. To wkraczania na Białoruś może się zakończyć permanentną obecnością Rosji w tym kraju, który jest państwem niepodległym –  powiedział minister. Ocenił, że jeśli Rosjanie pozostaną na Białorusi, zmieni to konfigurację bezpieczeństwa na stałe i będzie to zagrożenie dla Polski w okresie długoterminowym.

Jakub Kumoch, oceniając sytuację w Europie zauważył, że postawa polityków niemieckich jest „sporym rozczarowaniem”. – To jest państwo, które chce być liderem Europy, (...) jednocześnie w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa europejskiego nie jest w stanie pomyśleć, że czasami w obronie wolności trzeba użyć siły i to powoduje, że przywództwo niemieckie w Europie zaczyna słabnąć – zaznaczył minister.

Podkreślił także, że Polska oczekuje od Niemiec, iż państwo to weźmie „współodpowiedzialność za bezpieczeństwo kontynentu”.

Jakub Kumoch pytany o kwestię ewentualnego wsparcia Ukrainy przez Polskę sprzętem wojskowym podkreślił, że już w 2014 podjęto decyzję, że sposób pomocy Polski dla Ukrainy będzie „kwestią dyskretną czy wręcz niejawną”, a ta polityka jest kontynuowana do dzisiaj.

– Ten kryzys pokazuje, że Rosja nie zrezygnowała z ambicji imperialnych. Niestety jest zagrożeniem dla sąsiadów. Ten kryzys przypomina, że wobec Rosji jedynym sposobem dyskusji jest po prostu twarda odpowiedź i bycie gotowym na odparcie agresji rosyjskiej, wówczas z Rosją można się ułożyć. Można się było się z Rosją ułożyć nawet pod koniec Zimnej Wojny, wtedy, kiedy stawiano jej twarde warunki. Natomiast bardzo trudno jest to zrobić – tak jak to się robi z wieloma państwami Zachodu – że po prostu podpisuje się porozumienie i tego porozumienia się przestrzega. Tego Rosja nie oczekuje, ani nie zamierza dotrzymać – ocenił minister Kumoch.

Podkreślił, że Rosja szanuje zdecydowaną postawę i do takiej postawy należy dążyć. – Jeżeli taką postawę się przyjmie, to prawdopodobieństwo, że cała sprawa zakończy się pokojowo, jest dużo wyższe – podkreślił. Dodał, że Polska zawsze w tej sprawie mówi to samo, niezależnie od tego, kto jest u władzy, „i zawsze wychodzi na nasze”.(PAP)