Menu rozwijane

24 listopada 2021

Reżim Alaksandra Łukaszenki zdał sobie sprawę, że nie da się wziąć szturmem polskiej granicy i że należy doprowadzić do przedłużania kryzysu tak, by zapomniano o jego przyczynach; my podkreślamy: to nie jest kryzys humanitarny, tylko sztucznie wywołany kryzys polityczny – mówi Szef Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch.

W ramach reakcji na kryzys bezpieczeństwa, wywołany przez Białoruś na granicy z Polską, Komisja Europejska zaproponowała we wtorek stworzenie czarnej listy, na której byliby umieszczani przewoźnicy, zajmujący się bądź ułatwiający przemyt lub handel ludźmi do UE.  – Próby destabilizacji UE przez instrumentalizację ludzi nie zadziałają. UE jest zjednoczona i podejmuje różne działania, aby rozwiązać problem z sytuacją na zewnętrznych granicach UE z Białorusią – podkreśliła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

O wypowiedzi von der Leyen oraz propozycję KE, został zapytany szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch. – Słowa przewodniczącej Komisji Europejskiej traktujemy jako docenienie faktu, że Polska swą niezłomną postawą obroniła wschodnią granicę Unii Europejskiej, zmusiła reżim Alaksandra Łukaszenki do wycofania się i próby poszukiwania rozwiązania – powiedział Jakub Kumoch.

Odnosząc się do propozycji Komisji Europejskiej – dotyczącej stworzenia czarnej listy, na której byliby umieszczani przewoźnicy, zajmujący się bądź ułatwiający przemyt lub handel ludźmi do UE – prezydencki minister podkreślił, że „generalnie podmioty, które dziś nadal transportują oszukanych ludzi na Białoruś, istotnie powinny być zagrożone dużym ciosem w swoje interesy”.

– Wyrażamy przy tym satysfakcję z tego powodu, że nasi główni partnerzy, w tym Turkish Airlines, zaprzestały tej praktyki i to jest bardzo ważne. Ta postawa powinna być naśladowana przez wszystkie linie lotnicze, czy to prywatne, czy państwowe – podkreślił szef BPM.

Jakub Kumoch pytany o możliwe scenariusze dotyczące sytuacji na polsko–białoruskiej granicy oraz czy może się to przerodzić w dłuższy kryzys, prezydencki minister powiedział, że „reżim Łukaszenki zdał sobie sprawę, że nie da się wziąć szturmem polskiej granicy, bo po prostu jest ona bardzo dobrze chroniona i że należy doprowadzić do przedłużania kryzysu tak, by po jakimś czasie zapomniano o jego przyczynach i by dostrzegano w nim wyłącznie kryzys humanitarny”.

– A my podkreślamy, że to nie jest zwykły kryzys humanitarny, że to jest kryzys sztucznie wywołany, polityczny, za który reżim Łukaszenki ponosi pełną, stuprocentową odpowiedzialność – zaznaczył minister.

Według szefa BPM, obowiązkiem reżimu wobec migrantów jest zapewnienie im bezpiecznego powrotu do domu, a także „zwrócenie im pieniędzy i środków, które od nich wyłudzono”.(PAP)