Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Piątek, 11 listopada 2016

Wystąpienie Prezydenta RP z okazji Święta Niepodległości

Wystąpienie Prezydenta RP z okazji Święta Niepodległości (fot. Krzysztof Sitkowski / KPRP)

Drodzy Rodacy,

Szanowni Panowie Marszałkowie Sejmu i Senatu,
Szanowna Pani Premier,
Szanowni Państwo Ministrowie,
Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,
Czcigodni Księża Biskupi,
Eminencjo, Księże Kardynale,
Czcigodni Księża Kapelani, Ordynariusze Wojska Polskiego,
Szanowni Panowie Generałowie,
Szanowni Państwo Oficerowie i Podoficerowie,
Żołnierze, Funkcjonariusze, Harcerze, Strzelcy,

Wszyscy Szanowni Państwo, przede wszystkim zebrani tu, w Warszawie, na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego, przy Grobie Nieznanego Żołnierza!

 

Marsz, marsz Polonia,

Marsz, dzielny narodzie!

Odpoczniemy po swej pracy

W ojczystej zagrodzie.

 

Tę pieśń z tęsknotą, wzruszeniem i marzeniem o odrodzeniu się Ojczyzny śpiewali Polacy w XIX i na początku XX wieku za oceanem. I stało się, spełniło się marzenie ich i wszystkich tych, którzy mieszkali na polskich ziemiach zagarniętych przez zaborców ‒ 98 lat temu, 11 listopada 1918 roku, po 123 latach zaborów, po 123 latach niewoli polskie państwo odrodziło się. Polska odzyskała niepodległość.

 

W tym dniu Rada Regencyjna przekazała zwierzchnictwo nad wojskiem polskim Józefowi Piłsudskiemu, a państwa walczące w I wojnie światowej zawarły rozejm na froncie zachodnim. Pierwsza wojna światowa zakończyła się. Pierwsza wojna, o której – co paradoksalne – marzyło wielu Polaków, zwłaszcza tych, których nazywamy ojcami niepodległości. Marzył także późniejszy Marszałek II Rzeczypospolitej Józef Piłsudski. Wierzył głęboko w to, że tylko wielka wojna pomiędzy zaborcami może doprowadzić do zmian w ówczesnej Europie i może doprowadzić do tego, że uda się wybić na niepodległość.

 

Jeszcze w 1915 roku, kiedy pisał do Władysława Jaworskiego swój list, nadmienił w nim, że zasadniczo celem, jaki upatrywał w I wojnie światowej ‒ czy w wojnie światowej, jak wtedy napisał dosłownie – jest to, aby udało się połączyć Galicję z Królestwem i aby udało się odbudowywać Polskę w ramach Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Ale rzeczywistość wyprzedzała te jego plany. I kiedy zorientował się, że zaborcy słabną i wybijają się nawzajem na frontach I wojny, szybko pomyślał, że Polska może być całkowicie wolna i całkowicie niepodległa, i całkowicie suwerenna. Doprowadził do kryzysu przysięgowego i w efekcie Polska stała się ‒ ze zgliszcz, popiołów I wojny światowej, biedna, zniszczona, ale wolna, niepodległa i suwerenna.

 

Ale to nie tylko dorobek Pierwszej Kadrowej, legionistów, wszystkich tych, którzy walczyli w I wojnie światowej, Błękitnej Armii Hallera i wszystkich polskich jednostek i polskich żołnierzy, którzy z armii zaborczych zaczęli ściągać do odtwarzającego się polskiego wojska. Ta niepodległość była dorobkiem pokoleń, ta niepodległość była dorobkiem tych, którzy krzyknęli „nie!” wobec postawy, jaką prezentowali ludzie związani z konfederacją targowicką, wobec tych, których nazywano zdrajcami Polski, agenturą, korupcją, sprzedajnością i prywatą nieliczącą się z interesami polskiego państwa i polskiego narodu.

 

To byli ci, którzy chcieli wolnej Polski, silnej Polski, to był Kościuszko i jego powstańcy, to byli powstańcy listopadowi, to byli powstańcy styczniowi, to byli wszyscy ci, którzy w konspiracji krwawili się, walcząc z zaborcami, których wywożono na Sybir, którzy gnili w kazamatach twierdz, których rozstrzeliwano, katowano, którym zabierano majątki za działalność konspiracyjną, za podtrzymywanie polskiego patriotyzmu. To były dzieci z Wrześni, które żądały nauki języka polskiego, to były wszystkie rodziny, które kultywowały polskość i tradycję mimo zakazów i mimo prześladowań, to były lata działalności organicznej, to było potem powstanie wielkopolskie i powstania śląskie ‒ bo niepodległość nie tylko wystarczyło zdobyć, ale trzeba było ją jeszcze utrzymać i trzeba było stworzyć Rzeczpospolitą, umocnić ją i ukształtować. To była obrona Polski w 1920 roku, kiedy rzuciła się na nas nawała sowiecka i kiedy genialny manewr Marszałka Józefa Piłsudskiego i absolutna determinacja i bohaterstwo polskich żołnierzy, chłopów, inteligencji, młodych i starszych ‒ wszystkich razem – doprowadziła do tego, że Warszawę udało się obronić, że Polskę udało się uratować i że mogła powstać ta właśnie II Rzeczpospolita – wolna, niepodległa i suwerenna.

 

To potem wielki wysiłek narodu, starania o budowanie sprawiedliwego państwa, to geniusze, tacy jak minister Kwiatkowski, jak minister Grabski, to wizjonerzy, którzy budowali Gdynię, Centralny Okręg Przemysłowy, którzy dokonywali reformy walutowej po to, żeby nie tylko odbudować polskie państwo, nie tylko, żeby wydobyć je z wieloletniego zapóźnienia i zniszczeń I wojny, ale aby uczynić je państwem nowoczesnym, na miarę rzeczywiście ówczesnej nowoczesności i ówczesnej Europy w najlepszym tego słowa znaczeniu.

 

I tak się działo, choć nie był to proces łatwy, bo dział się również pośród politycznych konfliktów, kłótni, często zachowań, które dziś nie uchodziłyby w żadnej mierze. I może też dlatego nie udało się zbudować Polski tak silnej, żeby obroniła się w 1939 roku, albo tak silnej, żeby nikt nie odważył się jej wówczas zaatakować. Może tak, a może nie – trudno to dzisiaj rozważać, bo patrzymy na to z punktu widzenia teraźniejszości, a jest to dziś już odległa historia, ale faktem jest, że potem o niepodległość trzeba było znowu walczyć w II wojnie światowej i po niej, kiedy nastały ciemne lata zależności od Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, od komunistycznych wpływów w Polsce i przysłanej ze Wschodu władzy. Kiedy krwawili się znowu Żołnierze Niezłomni, powstańcy powstania antykomunistycznego, robotnicy w Poznaniu, w Trójmieście, w Radomiu, w Ursusie, na Śląsku i w wielu innych miejscach. I dziś jesteśmy dzięki tamtemu bohaterstwu i temu bohaterstwu ostatnich dziesięcioleci znowu w niepodległej i wolnej Polsce.

 

I zbliżamy się do setnej rocznicy tej niepodległości z 1918 roku – i ja głęboko wierzę, że patrzą na nas dzisiaj z niebios tamci bohaterowie, ojcowie niepodległości i ci, którzy polegli albo pomarli w walce i w tęsknocie za Ojczyzną, i ci, którzy o nią walczyli i ją zdobyli – nie ma ich już dzisiaj między nami. Ale jestem głęboko przekonany, że wszyscy oni chcieliby, abyśmy w tych sprawach fundamentalnych ‒ a najbardziej fundamentalną z nich jest niepodległość – byli wszyscy razem. Żebyśmy nie szli w różnych marszach, dlatego że są polityczne swary i mamy różne poglądy, i często spieramy się ze sobą, bo w samym spieraniu się w państwie prawdziwie demokratycznym nie ma nic nienaturalnego. To norma, że dyskutuje się o kierunkach rozwoju państwa, o ideologiach, o tym, co jest potrzebne w państwie, co jest potrzebne polskiemu społeczeństwu i jak Polska powinna się rozwijać.

 

Ale są wartości fundamentalne, a tym fundamentem jest Polska niepodległa, suwerenna, jedna, dla nas wszystkich i dla naszych rodaków, którzy mieszkają poza granicami. I dlatego wsłuchując się w różne apele – i te artykułowane do mnie przez zwykłych moich rodaków, z którymi spotykam się w polskich miastach, i te, które są wyrażane przez część polityków, a także te, o których mówią ludzie kultury rozkładający ręce i mówiący: „Ale w którym marszu mamy iść? Kiedy pójdziemy w jednym, krzykną w mediach, że jesteśmy faszystami, kiedy pójdziemy w drugim, powiedzą, że jesteśmy lewakami”. Wczoraj także padły takie słowa.

 

Dlatego odpowiadając na tę wielką potrzebę – potrzebę serc i potrzebę czasów – jako Prezydent Rzeczypospolitej, korzystając z inicjatywy ustawodawczej, jaką ma prezydent, zdecydowałem się złożyć Marszałkowi Sejmu projekt ustawy o Narodowych Obchodach Setnej Rocznicy Niepodległości Państwa Polskiego. Ten projekt obejmuje lata 2017-2021, a więc te lata, w których będziemy obchodzili ‒ w szerokim tego pojęciu ‒ setną rocznicę odzyskania niepodległości i setną rocznicę umocnienia państwa polskiego. Odrodzonego państwa polskiego na początku XX wieku.

 

Ale przede wszystkim projekt ten przewiduje powstanie Komitetu Obchodów, w skład którego wejdę ja, jako Prezydent Rzeczypospolitej, i przedstawiciele najwyższych władz polskich. Ale wejdą także przedstawiciele wszystkich klubów parlamentarnych, nie tylko tego klubu, który dzisiaj ma samodzielną większość w polskim parlamencie, ale także klubów parlamentarnych opozycyjnych. W skład tego komitetu wejdą również te ugrupowania polityczne, które startowały w ostatnich wyborach parlamentarnych i startując samodzielnie w ramach swoich komitetów uzyskały wynik co najmniej 3 proc., a startując w ramach koalicji – co najmniej 6 proc. Chciałbym, aby ta reprezentacja polskiej sceny politycznej zasiadającej w tym komitecie była możliwie jak najszersza. Aby wszyscy byli w nim reprezentowani. Abyśmy razem mogli ustalać przebieg tych wielkich i tak ważnych dla polskiego państwa obchodów. Abyśmy także i przez to pokazali się jako jedno społeczeństwo, jeden naród i silne państwo na arenie międzynarodowej. Także przed naszymi gośćmi, którzy – wierzę w to – z całego świata będą do nas w związku z tą wielką dla Polski rocznicą przybywali.

 

Proszę o to, abyśmy się wszyscy razem w tę pracę zaangażowali. Wierzę, że dzięki temu może już za rok, w 2017 roku, ale przede wszystkim w tym roku wielkiej rocznicy – w 2018, nie tylko byli na jednych uroczystościach obchodów setnej rocznicy niepodległości, ale abyśmy mogli wszyscy razem pójść także i w jednym marszu ku czci niepodległej, suwerennej i wolnej Polski i abyśmy razem krzyknęli jednym głosem: „Niech żyje niepodległa Polska!”, a ci, co będą chcieli, dodadzą: „Niech Bóg błogosławi naszą wolną, niepodległą, suwerenną Ojczyznę! Niech Bóg błogosławi nam, którzy w niej żyjemy! I niech Bóg błogosławi naszym rodakom rozsianym po całym świecie!”. Dziękuję.

Poleć znajomemu