Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Sobota, 5 września 2020

Wystąpienie Pary Prezydenckiej podczas inauguracji Narodowego Czytania 2020 w Ogrodzie Saskim

Para Prezydencka w Ogrodzie Saskim

Prezydent RP, Andrzej Duda

 

Szanowny Panie Premierze,

Szanowni Państwo Prezesi,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,

Drodzy Państwo,

Drodzy Czytelnicy!

 

Bardzo dziękujemy, że możemy się spotkać z Państwem tu, w ogrodzie Saskim, na naszym już szóstym Narodowym Czytaniu. „Naszym” mówię w sensie tym, które organizujemy wspólnie z innymi instytucjami jako Para Prezydencka. Ale tak w ogóle jest to już dziewiąte Narodowe Czytanie, bo zainaugurowali je państwo Anna i Bronisław Komorowscy. Bardzo się cieszę, że ta już tradycja Narodowego Czytania jest kontynuowana.

 

Mam nadzieję, że – jak powiedział Pan Premier – przyczynia się ona do tego, że mimo ogromnego nacisku ze strony różnego rodzaju narzędzi cyfrowych czytelnictwo utrzymuje się na tym samym poziomie i nie spada. To ważne. Mam nadzieję, że nasza akcja także się do tego przyczynia. Ale wszystkich również zachęcam do organizowania różnego rodzaju akcji czytania, a przede wszystkim – do czytania.

 

Czytamy wielkie dzieła polskiej literatury. Dziś „Balladyna” Juliusza Słowackiego czytana przez artystów tu, w ogrodzie Saskim, czytana przez artystów w różnych miejscach, ale czytana też przez dzieci, dorosłych, babcie, rodziców, dziadków, nauczycieli, pewnie także przez polityków lokalnych, a czasem – Panie Premierze – tych na najwyższych szczeblach władzy. Ale mam nadzieję, że po prostu czytana przez wszystkich i w różnych miejscach.

 

To literatura, która jest głęboko zakorzeniona w polskiej historii, w naszej mentalności. Literatura, która – mogę chyba śmiało powiedzieć – jest dziś absolutnym elementem naszej tożsamości, polskiej kultury i polskiej duszy. Jest to przecież także lektura szkolna, więc Narodowe Czytanie przyda się również szkolnej młodzieży. Mam nadzieję, że jak najwięcej będzie jej tu zgromadzonej.

 

Ale dlaczego właśnie „Balladyna”? Dlaczego Juliusz Słowacki? Otóż mamy czas, gdy obchodzimy stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, gdy obchodzimy dosłownie stulecie wielkiej bitwy i wiktorii warszawskiej. Juliusz Słowacki wolnej, niepodległej, suwerennej Polski – oczywiście – nie dożył, ale ogromnie o niej marzył i w wielu pozycjach jego twórczości są sny o wolnej Polsce, która się odrodzi, która będzie.

 

Sny, które bardzo często ziściły się nie tylko poprzez Polskę, lecz także poprzez szczegóły historii i Polski, i świata. Jak choćby jego słowa o nadejściu słowiańskiego papieża, a przecież możemy przypuścić, że tak naprawdę myślał o papieżu polskim. Długo po tym, jak napisał te słowa, przyszedł polski papież Jan Paweł II. I nie tylko przyszedł, ale przede wszystkim dołożył swoją rękę do zmiany oblicza ziemi, tej ziemi. Ale także Europy i świata – można śmiało powiedzieć.

 

Dla nas dokonał rzeczy wielkiej, czyniąc także to, o czym na pewno marzyłby w naszych czasach Juliusz Słowacki, a mianowicie – przyczyniając się do tego, że Polska stała się prawdziwie niepodległa, prawdziwie suwerenna i prawdziwie wolna. To było rzeczywiście wielkie marzenie Słowackiego i chociaż wprost nie ma o tym mowy w „Balladynie”, to jednak jest w niej również wiele treści uniwersalnych, które budują postawy, uczą, pokazują.

 

Bo Słowacki nie tylko marzył i pokazywał to, co chciałby, żeby było piękne, ale także potrafił pokazywać Polakom ich przywary, wytykać, uczyć, by tak nie działać, wspominając wszystko, co kiedyś doprowadziło do upadku Rzeczypospolitej; to, co było złe, co chciał, byśmy z naszej mentalności wyplenili.

 

Może właśnie dlatego był tak bardzo ceniony przez tych, którzy walczyli o niepodległą Polskę, jak choćby przez Marszałka Józefa Piłsudskiego. To przecież m.in. za jego sprawą – jego orędownictwa – w 1927 roku z Paryża szczątki doczesne Juliusza Słowackiego zostały przywiezione statkiem do Gdańska, później Wisłą do Warszawy statkiem rzecznym Mickiewicz, bocznokołowcem.

 

A później po oddaniu mu hołdu przez ludność Warszawy w katedrze św. Jana pociągiem z dworca głównego, zatrzymując się na kolejnych stacjach, gdzie gromadzili się ludzie, by pożegnać wielkiego wieszcza, dojechał do Krakowa i spoczął – jak powiedział Józef Piłsudski – równy królom na Wawelu. W ten sposób rodacy oddali mu największy hołd, jaki w tamtym momencie mogli.

 

Za to właśnie, że był wielkim wieszczem, wielkim artystą; za to, że był wielkim Polakiem, który nigdy – także na emigracji, także gdy Polska zniknęła z mapy – o swojej ojczyźnie i swoich rodakach nie zapomniał. Świadectwem tego jest także właśnie „Balladyna”, którą za chwilę będziemy czytali.

 

 

Pierwsza Dama, Agata Kornhauser-Duda

 

Szanowni Państwo!

 

Jak zostało tutaj już dzisiaj powiedziane, Juliusz Słowacki napisał „Balladynę”, przebywając na emigracji w Genewie w 1834 roku. Utwór został wydany pięć lat później w Paryżu. Natomiast Słowacki nie doczekał inscenizacji swojego dzieła. Ta na deskach Teatru Lwowskiego miała miejsce dopiero w roku 1862. I mimo że „Balladyna” już niedługo będzie miała 200 lat, to z pewnością nadal intryguje i trzyma w napięciu do ostatniej chwili.

 

Jest to utwór, który należy do najsłynniejszych i najwybitniejszych dzieł polskiego romantyzmu. I choć z pewnością nawiązuje do utworów Williama Szekspira, takich jak „Makbet”, „Sen nocy letniej” czy „Król Lear”, to jest zupełnie oryginalna. I to głównie za sprawą żywej, akcji, interesujących bohaterów – jak tytułowa Balladyna, jej siostra Alina, Goplana, Kirkor czy Skierka – ale też polskiej, słowiańskiej scenerii. Kojarzy się też ze znanym z naszej literatury motywem współzawodnictwa sióstr w zbieraniu malin.

 

Patrzę tutaj na Pana Dyrektora Biblioteki Narodowej, ponieważ chciałam wspomnieć o tym, że sama historia rękopisu „Balladyny” właściwie – i chyba tutaj nie przesadzę – nadaje się na scenariusz filmu sensacyjnego. No, dość powiedzieć, że właściwie cudem ocalała z pożogi wojennej i nie została zniszczona ani przez Sowietów, ani przez Niemców. Cudem odnaleziona w austriackim Tyrolu trafiła w 1946 roku z powrotem do Warszawy i spoczęła w zbiorach Biblioteki Narodowej.

 

W interpretacji „Balladyna” otwiera się właściwie na różne strony. Odwołuje się do naszej ludowości, naszej tradycji, naszego folkloru, ale także do mitycznych początków państwa polskiego. Akcja toczy się nad jeziorem Gopło i w okolicach Gniezna. I osadzona jest w dwóch planach – realistycznym i fantastycznym – co bardzo ciekawie zostało wykorzystane dzisiaj w scenografii. Bo – jak Państwo pewnie zwrócili uwagę – mamy dwie różne sceny symbolizujące właśnie te dwa światy.

 

Ale „Balladyna” to – oczywiście – tragedia, ale tragedia nietypowa, przewrotna. Opowiada o żądzy władzy głównej bohaterki, która nie cofa się przed kolejnymi zbrodniami, by osiągnąć swój cel. Na koniec zostaje ukarana, a sprawiedliwość zostaje przywrócona.

 

Natomiast trzeba powiedzieć, że „Balladyna” to także utwór historiozoficzny, opowiadający o regułach rządzących dziejami, o tragedii narodu. Występują w niej wygnany prawowity władca, a także król uzurpator, który sprawuje krwawe rządy i gnębi swój lud. Występuje w niej także krytyka władzy autorytarnej – i tak właśnie „Balladynę” czytała carska cenzura, która wpisała „Balladynę” na listę dzieł zakazanych.

 

Ale w Balladynie występują również elementy groteski, utwór skrzy się żartem, humorem i ironią. Nic dziwnego, że przez lata „Balladyna” inspirowała wielu artystów. No, można tutaj wymienić chociażby Władysława Żeleńskiego i jego operę „Goplana” czy też obraz Wojciecha Gersona „Balladyna”. No i – oczywiście – inspirowała wielu reżyserów teatralnych.

 

Ale „Balladyna” w teatrze to jest osobna historia, bardzo barwna, ciekawa, czasem zaskakująca. I tak na przykład podczas wojny „Balladyna” została wystawiona przez Tadeusza Kantora w krakowskim mieszkaniu. Natomiast chyba najbardziej w pamięć zapadła „Balladyna” na motocyklach tu, w Warszawie, w Teatrze Narodowym.

 

Szanowni Państwo, prawda jest taka, że również podczas Narodowego Czytania każdy organizator, a także uczestnicy na swój sposób interpretują daną lekturę – tak jest i w tym roku. „Balladyna” jest czytana i na żywo, i online; w całości, we fragmentach; z towarzyszeniem różnego rodzaju inicjatyw, za co bardzo serdecznie dziękujemy.

 

Szanowni Państwo, a teraz czas zacząć Narodowe Czytanie 2020. Tym razem lekturę rozpoczniemy od odczytania fragmentów listu Juliusza Słowackiego do Zygmunta Krasińskiego. List ten poprzedza właściwą treść dramatu.

 

Poleć znajomemu