Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Niedziela, 13 grudnia 2020

Wystąpienie Prezydenta podczas uroczystego zapalenia „Światła Wolności”

 

Szanowny Panie Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej,

Drogie Druhny i Druhowie, Harcerze,

Szanowni Państwo,

Wszyscy Drodzy Widzowie,

Rodacy,

 

39 lat temu, 13 grudnia 1981 roku, przerwano czas „Solidarności”. Tej tak zwanej pierwszej „Solidarności”, kiedy wydawało się pokoleniu moich rodziców i moich dziadków, że ta wolność jest już na wyciągnięcie ręki, że udaje się zedrzeć czerwone łańcuchy, że udaje się zrzucić nadrzędność ustroju, który zabierał wolność, zabierał swobodę, zabierał możliwość normalnego życia, podróżowania po świecie, który powodował, że żyliśmy tutaj, za żelazną kurtyną w coraz gorszych warunkach niż ludzie na Zachodzie Europy, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i innych miejscach na świecie.

 

Zobacz także: Prezydent zapalił „Światło Wolności” Ale przede wszystkim nie było wolności. Nie było wolności słowa. I właśnie ten przełom to było pojawienie się po raz pierwszy od wielu lat możliwości swobodniejszego mówienia, możliwości zrzeszenia się i przejawem tej możliwości zrzeszenia się po raz pierwszy w sposób w miarę wolny była właśnie NSZZ „Solidarność”. Wielki ruch społeczny, choć przecież oficjalnie związek zawodowy, który zebrał 10 mln członków. 10 milionów ludzi chciało wolności, chciało wolnej Polski i opowiadało się za tym w sposób czynny, zdecydowany, nie tylko myślało o tym. Ale chciało tego i gotowe było wstąpić w szeregi „Solidarności” po to, żeby dać temu wyraz, że chcą innej Polski.

 

To miejsce, w którym stoimy, ten krzyż upamiętniający mszę z 1979 roku odprawioną tutaj przez Ojca Świętego Jana Pawła II – naszego papieża i tamte jego słowa o zstąpieniu Ducha Świętego na tę ziemię – to błaganie obudziło to pragnienie wolności. A przede wszystkim tamten czas i te spotkania z Ojcem Świętym pozwoliły się nam, Polakom policzyć. Tak bardzo wtedy wielu tej wolności chciało.

 

Patrzę na ten krzyż, bo też pamiętam tamten czas sprzed 39 lat. Jako mały chłopiec, wtedy zaledwie 9-letni w 1981 r. Ale pamiętam ten czas radości i wizyty Ojca Świętego i tej atmosfery wielkiej wyrwania się z jakiejś czeluści, która wtedy panowała wokół, radosnego podekscytowania, gwałtownie przerwanego tamtego 13 grudnia 1981 r.

 

Czy stan wojenny musiał być obwołany? Dla ratowania komunistycznej władzy z pewnością tak. Po to, żeby komuniści dalej mogli rządzić w Polsce z pewnością tak. Czy było niebezpieczeństwo sowieckiej agresji na Polskę, wejścia tutaj wojsk sowieckich Układu Warszawskiego, jak twierdzili przedstawiciele ówczesnych władz komunistycznych z gen. Jaruzelskim na czele? Absolutnie nie ma żadnego potwierdzenia na to w dokumentach historycznych. Nie ma.

 

Prawda jest taka, że to oni próbowali ratować swoją władzę i swoją hegemonię nad Polakami, sprawowaną za pomocą straszaka w postaci sowieckich czołgów. Zbrodnia stanu wojennego poza zbrodnią w sensie dosłownym była jeszcze tym większa, że na Polaków i przeciwko Polakom posłano polskich żołnierzy. To było jedno z najstraszliwszych przewinień, jakiego dopuściły się ówczesne komunistyczne władze. Nie milicji, nie ZOMO, do którego ludzie się zgłaszali, ale żołnierzy, którzy zostali wzięci do zasadniczej służby wojskowej i byli wzięci z poboru – po prostu zwykłych chłopców, którym wówczas opowiadano różne kłamliwe historie i przedstawiano zakłamaną wizję, zakłamany obraz ówczesnych wydarzeń, tego co się naprawdę w Polsce działo. Moje pokolenie pamięta tamten moment, czasem niektórzy się uśmiechają – bo nie było „Teleranka”, czyli takiej audycji dla dzieci, która była zawsze w niedzielę o 9 rano.

 

Ale to był dzień straszliwej tragedii, przerwania – tak jak powiedziałem – czasu pierwszej „Solidarności”, zdmuchnięcia snów o wolności na długi czas, na prawie 10 lat, do 1989 roku.

 

Ale to był także czas, w którym wielu ludzi straciło życie, w większości rodzin, tych którzy byli wtedy zaangażowani w działalność „Solidarności”, w działalność antykomunistyczną, wolnościową cierpiano, bo doszło do aresztowań, internowania, zabierano siłą rodziców z domów, co jest traumą mojego pokolenia, bardzo wielu młodych ludzi – wtedy dzieci, dziś już dorosłych, ale cały czas pamiętających tamte momenty, to były domy, w których ojciec nigdy nie wrócił. Tak jak domy górników z kopalni „Wujek”, czy innych pozostałych prawie 100 ofiar stanu wojennego, w różny sposób pomordowanych, w różny sposób zgładzonych, ale zawsze z tym samym skutkiem – śmierci, śmierci za Polskę i śmierci za sprawę wolności.

 

To im właśnie i wszystkim tym, którzy wtedy cierpieli, wszystkim tym, którym wtedy złamano życie, wszystkim tym także, którzy sobie to życie odebrali i w istocie są ofiarami stanu wojennego składamy hołd i oddajemy pamięć podczas zapalenia tej świecy. Także tym, którzy wtedy i potem bronili krzyża – w polskich szkołach, w polskich zakładach pracy, w polskim życiu publicznym. To dzięki determinacji, która wtedy miała zostać przerwana, ale której nigdy nie udało się w Polakach zadeptać, potem udało nam się tę wolność rzeczywiście odzyskać w 1989 roku i to w pokojowy sposób.

 

I jak zawsze podkreślam, i jak trzeba podkreślać, niosąc tę wolność nie tylko nam samym sobie, ale niosąc tę wolność także innym narodom Europy Środkowej i innym narodom tych państw, w których dominowała sowiecka propaganda, w których była sowiecka strefa wpływów, które były za tzw. żelazną kurtyną.

 

To dzięki uporowi i niezłomności pokolenia moich rodziców i dziadków upadł Mur Berliński. Zawsze winniśmy im za to wdzięczną pamięć. Bo były to akty bohaterstwa, bez wątpienia w bardzo trudnych chwilach i długo trwających i często z załamaniem rąk, często w czerni przygnębienia, w depresji i wielu, wielu bardzo trudnych momentach.

 

Cześć i chwała Bohaterom! Wieczna pamięć Poległym!

Warszawa | Uroczyste zapalenie przez Prezydenta RP „Światła Wolności” w 39. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego

Poleć znajomemu