przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 13 grudnia 2016

Wystąpienie podczas wręczenia odznaczeń państwowych kobietom prześladowanym w stanie wojennym

Wystąpienie Prezydenta RP podczas uroczystości wręczenia odznaczeń państwowych kobietom prześladowanym w stanie wojennym (fot. Krzysztof Sitkowski / KPRP)

Szanowny Panie Ministrze,

Szanowny Panie Prezesie,
Szanowni Państwo Ministrowie,
przede wszystkim Wielce Szanowne Panie,
Droga Młodzieży,
Wszyscy Zebrani Goście!
 

Muszę powiedzieć, że jestem bardzo wzruszony i trudno mi jest mówić, bo mam takie poczucie, że właśnie odznaczyłem pokolenie mojej mamy. To duże przeżycie i cieszę się, że obok pań, które są bohaterkami naszej wolności ‒ bo to im przed momentem powiedziałem ‒ na sali jest także młodzież, czyli pokolenie mojej córki, które na to patrzy.

 

Trudno sobie dzisiaj wyobrazić tamten dzień sprzed 35 lat. Jedni powiedzą: „Nie było Teleranka”, myślę o moim pokoleniu, ja miałem wtedy 9 lat. A drudzy powiedzą: „Nie było mamy, nie było taty, bo przyszli o 5 rano i zabrali”. Jeżeli ktoś dzisiaj mówi, że stan wojenny był „kulturalnym wydarzeniem”, to muszę Państwu powiedzieć, że jako Prezydent Rzeczypospolitej nie będę mówił, co mam ochotę z nim zrobić. I młodych zapewniam: to nie było „kulturalne wydarzenie”, to był brutalny akt zamordowania próby wzięcia oddechu wolności w państwie dławionym od 40 lat przez komunizm. To byli ludzie, którzy nie bali się stanąć twardo i powiedzieć: „Chcemy być wolni, mimo że inni wcześniej już zginęli”. Zginęli w 1956 roku w Poznaniu, byli więzieni i pałowani w 1968 roku, byli zabijani strzałami z karabinów w 1970 roku, byli pędzeni przez ścieżki zdrowia w 1976 roku ‒ to nie była zabawa i to nie było „kulturalne” wydarzenie. Ale ja paniom podziękowałem za jedno przede wszystkim – podziękowałem im za to, że dzięki nim moje pokolenie jest pokoleniem wolnych ludzi i Wasze – mówię do młodych – tym bardziej. Nie byłoby tej wolności, gdyby nie tamta ofiara, gdyby nie wszyscy ci, którzy byli internowani, gdyby nie wszyscy ci, którzy byli w więzieniach, gdyby nie wszyscy ci, którzy w tamtym czasie przeszli przez piekło, gdyby nie ci, którzy zginęli ‒ a szacuje się, że stan wojenny to ogółem 122 ofiary śmiertelne. 122 ludzi zamordowanych w tym „kulturalnym wydarzeniu”! Zobacz także: "Jesteście bohaterkami naszej wolności"

 

Ale gdy spotyka mnie dzisiaj ten zaszczyt, że mogę odznaczyć bohaterki tamtych dni, to przypomina mi się bardzo dla mnie poruszająca chwila sprzed 10 lat. Otóż muszę Państwu powiedzieć, że pan prezydent Lech Kaczyński bardzo często nam opowiadał o czasach pierwszej Solidarności, o czasach stanu wojennego, o czasach internowania – nam, jako swoim współpracownikom, tutaj w Kancelarii w Pałacu, czasem wieczorami w swoim gabinecie. Czasem zamykał się z panem ministrem Maciejem Łopińskim, wtedy szefem swojego gabinetu, na długie godziny, i rozmawiali. Czekaliśmy, żeby załatwić różne sprawy, czasem wchodziliśmy, tak trochę na siłę, z jakimiś dokumentami. I gdy oni tak sobie siedzieli, zawsze mówiliśmy: „Dobra, dobra, siedzicie tutaj i opowiadacie sobie o styropianowych czasach, tak?”. A oni rzeczywiście lubili wspominać tamte czasy i muszę powiedzieć, że niekiedy robili to bardzo rzewnie, bo zdarzało się, że wspominali te czasy również i przy nas.

 

I ja kiedyś w czasie tych wspomnień ‒ można w pewnym sensie powiedzieć ‒ nie wytrzymałem i gdy zostaliśmy sami z panem prezydentem Lechem Kaczyńskim, powiedziałem mu: „Panie Prezydencie, wy tak wspominacie tamte czasy… teraz, już z perspektywy wielu, wielu lat to rzeczywistość wygląda oczywiście trochę inaczej niż wtedy. Już pewne rzeczy się zapomniało, już to, co było stresem i trudem, się zapomniało. Potem przyszło zwycięstwo, więc dzisiaj się wspomina to jako taką pewną rzewną opowieść z młodości, ale Panie Prezydencie, moje pokolenie tego tak nie wspomina. Pokolenie dzieci, które czekały, tego tak nie wspomina”.

 

Panie wiedzą, o czym ja mówię: dzieci, które czekały w domu na powrót rodziców. Ja nie czekałem długo, żeby była pełna jasność – mój ojciec był na strajku zaraz po ogłoszeniu stanu wojennego, ale szybko wrócił do domu. Nie był internowany, nie był aresztowany, przepuścili go przez kordony wojska i milicji, gdy spacyfikowali strajki, wrócił do domu – więc ja nie czekałem długo. Ale moi koledzy, moja żona czekali bardzo długo – przy portrecie ojca, mamy postawionym na wigilijnym stole, gdy ich nie było i nie wiadomo było, gdzie są. I to nie jest tak, że moje pokolenie pamięta to jako „kulturalne wydarzenie”. Moje pokolenie pamięta to jako głęboki wstrząs, jako absolutną traumę. I to nie jest tak, że myśmy zapomnieli i to absolutnie nie jest tak, że uważamy, że nie było sprawy. Była sprawa ‒ i tylko problem Polski ostatnich 26 lat polega na tym, że tak naprawdę nikt nikogo za tamte wydarzenia, za tych 122 zabitych, za te ścieżki zdrowia, za to więzienie, za te internowania, za tę nieobecność w domu nie rozliczył.

 

I patrząc z punktu widzenia choćby tego, to zawsze mam wątpliwości, gdy ktoś mnie pyta, czy ta III Rzeczpospolita to sprawiedliwe państwo. Bo państwo sprawiedliwe wyciąga konsekwencje wobec morderców, bandytów, zdrajców. I oczywiście, że dzisiaj trudno już o tę sprawiedliwość, po latach, gdy wielu z nich nie żyje, ale przynajmniej nazywajmy sprawy po imieniu, przynajmniej mówmy, że stan wojenny był aktem antypolskim, że stan wojenny był aktem zdławienia tego, z czego dzisiaj jesteśmy dumni – Solidarności, nie tylko w znaczeniu wielkiego ruchu społecznego, w którym było 10 milionów ludzi, nawiasem mówiąc 4,5 miliona kobiet, że stan wojenny był aktem bandyckim przeciwko polskiemu społeczeństwu, które w zdecydowanej większości ucierpiało – nazywajmy sprawy po imieniu.

 

Szanowni Państwo, jestem bardzo dumny, że mogłem dzisiaj tu, w Pałacu Prezydenckim, jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, odznaczyć bohaterki tamtych dni. Oczywiście wielu z nich także już nie ma z nami. Nie ma z nami pani Aliny Pienkowskiej, nie ma z nami pani Ani Walentynowicz. Ale cieszę się ogromnie, że jesteśmy tu razem, że są z nami młodzi ludzie, którzy stan wojenny znają tylko i wyłącznie z opowieści czy z podręcznika. Że możemy się spotkać i że możemy mówić prawdę, możemy tę prawdę mówić właśnie dzięki Paniom. Bo nie mam żadnych wątpliwości, że to właśnie Wy, razem ze swoimi mężami, jesteście bohaterkami naszej wolności – wolności mojego pokolenia, czyli pokolenia swoich dzieci, i wolności pokolenia mojej córki, czyli pokolenia Waszych wnuków.

 

Cieszę się, że tu, w Pałacu, z chwilę odbędzie się lekcja historii, w trakcie której młodzi będą mogli po raz kolejny usłyszeć, jak to rzeczywiście było. I że stan wojenny nie ma nic wspólnego z kulturalnym wydarzeniem, bo w czasie kulturalnego wydarzenia nie jeżdżą czołgi i kulturalne wydarzenie nie odbywa się za kratami. I jeżeli ktoś tak mówi, że to było „kulturalne wydarzenie”, to ja myślę, że Polska wolna, sprawiedliwa, suwerenna i niepodległa powinna „kulturalnie” wyciągnąć wobec niego za to konsekwencje – po prostu. Dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.