Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Środa, 26 maja 2021

Wystąpienie na linii rozgraniczenia Gruzji z okręgiem cchinwalskim

Dzień dobry!
 
Jak Państwo widzą, jesteśmy na linii granicznej między terenami, które znajdują się – śmiało można powiedzieć – we władaniu, rzeczywiście w pełnym posiadaniu i administracyjnym, i militarnym Gruzji, a terenami, które są gruzińskie, które zgodnie z wszelkimi międzynarodowymi zasadami i normami należą do państwa gruzińskiego, ale zostały zajęte przez Rosję.
 
Zobacz także: Prezydent Andrzej Duda odwiedził linię rozgraniczenia między Gruzją a tzw. Osetią Płd. Jesteśmy blisko linii rozdzielającej te tereny. Tam, w odległej perspektywie, widzą Państwo rosyjską bazę wojskową, której nie powinno tam być, dlatego że zgodnie z porozumieniami, które zostały zawarte w 2008 roku w czasie inwazji Rosji na Gruzję, wojska rosyjskie miały się stąd wycofać.
 
Nie miało być żadnych garnizonów rosyjskich na tym terenie, który przez Gruzinów nazywany jest regionem Cchinwali, a Rosjanie nazywają go Osetią Południową; stworzyli taką nazwę. Na tych terenach stacjonuje kilka tysięcy rosyjskich żołnierzy, regularny rosyjski garnizon plus siły FSB.
 
Mieszkańcy są w dramatycznej sytuacji, dlatego że w 2019 roku we wrześniu ta linia rozgraniczająca została przez Rosjan właściwie całkowicie zamknięta. Dzisiaj tylko w wyjątkowych sytuacjach ktoś może ją przekroczyć, więc mieszkańcy, którzy jeszcze tam są – a cały czas jest ich ok. 40 tys., choć przed wojną mieszkało tam ponad 100 tys. ludzi, przede wszystkim Gruzinów – są w dramatycznej sytuacji humanitarnej.
 
Żyją, można powiedzieć, na obszarze – bo tego absolutnie nie można nazwać krajem, chociaż Rosjanie usiłują wykreować taką sytuację, ale to jest po prostu pewien zamknięty przez nich obszar – de facto w zamknięciu, w tragicznej sytuacji humanitarnej. To rzeczywiście dramat. Przed chwilą rozmawiałem z panią, która jest uchodźcą z tamtych terenów. Wioska, w której się urodziła i wychowała, znajduje się tu, niedaleko, poza linią dzielącą dziś tereny pozostające pod okupacją rosyjską.
 
Można tu zobaczyć rosyjskich żołnierzy. Tam, w tym garnizonie, w koszarach, które widać w bazie wojskowej po drugiej stronie, po prostu wisi, powiewa na wietrze rosyjska flaga, znajduje się rosyjski pojazd wojskowy.
 
Rosyjscy żołnierze patrolują te tereny, bardzo często zatrzymując mieszkańców, także tych, którzy mieszkają dziś po tej stronie, a więc pod władzą administracyjną Gruzji. Jeżeli zbliżą się do tej granicy, do tej linii, często są zatrzymywani, więzieni, przebywają właśnie w Cchinwali czy w innych miejscach – w uwięzieniu. I rzeczywiście ta sytuacja jest dramatyczna.
 
Są dwa takie regiony tu, w Gruzji: jeden to właśnie ten – rejon Cchinwali, czyli Osetia Południowa, drugi to Abchazja. W obu Rosjanie wykreowali tę samą sytuację: zaatakowali ziemię gruzińską, okupują te tereny, próbują stworzyć byty quasi-państwowe. Ale przede wszystkim cały czas destabilizują sytuację, powodują, że jest ona niepewna, doprowadzają do najprzeróżniejszych incydentów granicznych, z których najprostsze to przesuwanie granicy co jakiś czas, zagarnianie nowych terenów, zabieranie ludziom gospodarstw.
 
Jeżeli ktoś spojrzy tam, na drugą stronę, przez lornetkę, to zobaczy, że większość tych domów, które widać tam, w perspektywie, są opuszczone, nikt dziś w nich nie mieszka.
 
Ta sytuacja wymaga zdecydowanego działania wspólnoty międzynarodowej. Wielokrotnie o tym mówiliśmy. Bo pierwsze przypadki, gdy Rosjanie działali tą metodą po Naddniestrzu, to były właśnie tereny tutaj – Abchazja, Osetia Południowa.
 
Dzisiaj to samo dzieje się także na ziemiach ukraińskich, na ziemiach państwa ukraińskiego: okupowany jest Krym, okupowane są regiony ługański, doniecki. Te rosyjskie działania – agresywne, imperialne, które zabierają ludziom możliwości rozwoju, ziemię, zabierają normalne życie – doprowadzają do destrukcji państw, do tworzenia sytuacji wojennej, ludzie giną, są ranni.
 
Są to działania, które nie mogą być akceptowane przez wspólnotę międzynarodową. Trzeba sobie jasno powiedzieć: Rosja nie jest normalnym krajem, normalnym państwem, które normalnie się zachowuje. Jest państwem agresorem – widać to w takich miejscach jak to. Wymaga to zdecydowanych działań ze strony wspólnoty międzynarodowej.
 
W przyszłym roku my, Polska, obejmujemy przewodnictwo w OBWE, będziemy o tych sprawach mówili, będziemy je podnosili na forum Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych czy w Radzie Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych, gdzie w tej chwili jesteśmy członkiem.
 
Dlatego że tylko i wyłącznie na drodze twardych działań dyplomatycznych można się domagać – pozornie wydawałoby się – bardzo prostej rzeczy: przestrzegania prawa międzynarodowego.
 
Jeżeli Rosja przestrzegałaby prawa międzynarodowego, takie sytuacje jak ta tutaj, jak właśnie powstanie obszaru okupowanego przez Rosję – jak mówię: nazwanego regionem Cchinwali tu, w Gruzji, czy Osetią Południową, czy niedaleką Abchazją – nigdy nie miałyby miejsca.
 
A są faktem właśnie dlatego, że Rosja prawo międzynarodowe narusza. Wymaga to zdecydowanego i konsekwentnego działania wspólnoty międzynarodowej. Oczywiście działania dyplomatycznego, ale zdecydowanego.
 
To wszystko dzieje się ku nieszczęściu ludzi, którzy normalnie mieszkali tu w swoich domach, uprawiali swoją ziemię. Nie ma tu żadnych wielkich bogactw naturalnych – są góry, lasy, były gospodarstwa rolne. Dość trudne warunki życia, a jednak nastąpiła agresja, a jednak ta ziemia została ludziom odebrana, a jednak okupacja rosyjska trwa tu tylko po to, by po prostu zagarnąć kolejne ziemie, by zdestabilizować sytuację państwa gruzińskiego – tylko po to, by rozszerzać granicę państwa rosyjskiego.
 
Cóż tu wiele komentować – jeżeli społeczność międzynarodowa będzie to tolerowała, tego typu zachowania będą się powtarzały, a nie wolno nam do tego dopuścić.
 
Dziękuję.
Poleć znajomemu