przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 20 lutego 2017

Wystąpienie na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim w związku z 36. rocznicą rejestracji Niezależnego Zrzeszenia Studentów

Wystąpienie Prezydenta RP na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim w związku z 36. rocznicą rejestracji Niezależnego Zrzeszenia Studentów

Szanowny Panie Ministrze,

Szanowni Państwo Ministrowie,

Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,

Wszyscy Dostojni Zgromadzeni Goście,

a przede wszystkim Szanowni Państwo Odznaczeni!

 

Bardzo dziękuję, nie tylko gratuluję odznaczeń ‒ ja przede wszystkim bardzo dziękuję. Za to, żeście nam tę wolność przynieśli, tak jak powiedziałem do wielu spośród Państwa, wręczając te odznaczenia. Żeście nam tę wolność przynieśli w ramach bardzo szeroko pojętego wielkiego ruchu Solidarności. Zobacz także: Prezydent: NZS i ruch studencki są bardzo bliskie memu sercu

 

Patrzę na Państwa ze wzruszeniem, bo akurat NZS i ruch studencki to coś, co mojemu sercu jest bardzo bliskie. Należę do pokolenia, które dla Państwa może być młodszym rodzeństwem, ewentualnie bratankami i siostrzeńcami, bo różnica wiekowa między nami to 10, czasem 12-13 lat. A więc dla mnie są Państwo pokoleniem jakby moich starszych braci, a zarazem dosłownie młodszego rodzeństwa moich rodziców. Ta bliska więź bierze się nie tylko z tego, że gdy wychowywałem się w Krakowie w latach 70. i na początku 80., to wtedy rzeczywiście siostry mojego taty studiowały na krakowskich uczelniach ‒ a więc ja w tym środowisku studenckim jakoś tam dzięki nim byłem, bo one przychodziły do nas, myśmy chodzili do nich do akademików. Ale przede wszystkim dlatego, że ja w tamtym czasie mieszkałem z rodzicami w miasteczku akademickim w Krakowie, w hotelu asystenckim na ul. Tokarskiego.

 

I w jakimś sensie mogę powiedzieć, że pamiętam, jak to się wszystko zaczęło, chociaż to bardzo odległe wspomnienia, ale wyraziste – bo i wydarzenie było niezwykle przejmujące. I musiał być to dla mnie wstrząs, skoro tę scenę mam cały czas przed oczami do dzisiaj. Wyszedłem z moją mamą przed akademik, był piękny, słoneczny majowy dzień. Nie pamiętam już, gdzie szliśmy, ale pamiętam, że byłem razem z mamą. Do mojej mamy podeszli jej studenci i powiedzieli, że Staszek Pyjas został zamordowany, że milicja zabiła studenta. I że w związku z tym nie będzie juwenaliów, że to, co już się zaczyna, zostaje przerwane. Pamiętam to jak dziś. Pamiętam, jak mama tłumaczyła mi tę całą sytuację, bo ja tego nie rozumiałem, miałem wtedy pięć lat. A przecież to był właśnie początek NZS-u ‒ i Studencki Komitet Solidarności, który powstał zaraz później w Krakowie i potem wyrastał także w innych miastach akademickich w Polsce, i NZS, który w 1980 roku się z tego wszystkiego narodził.

 

Pamiętam tamtą atmosferę – niezwykłą atmosferę Krakowa, studenckiego miasta, gdzie radość w specyficzny sposób przeplatała się ze smutkiem, gdzie czekaliśmy na Ojca Świętego, gdzie czuło się tętniące pragnienie wolności. Wolności słowa, wolności działania, wolności zabawy ‒ tego wszystkiego, co przepełnia studencką duszę. A przede wszystkim wolności w znaczeniu wolności państwowej, wolności samostanowienia o sobie, wolności oddychania pełną piersią – czyli tego wszystkiego, czego wtedy tak bardzo brakowało i czego młodzi ludzie zawsze w Polsce tak bardzo pragnęli, i o co byli gotowi walczyć, także przelewając krew.

 

Bo przecież to studenci, to młodzież ginęła w kolejnych powstaniach, gdy walczyliśmy o odzyskanie Polski w ogóle, o to, by wróciła na mapę – w powstaniu kościuszkowskim, listopadowym, styczniowym. I potem, gdy szli za Piłsudskim w Legionach i zwyciężali w 1918 roku, i potem, gdy szli, żeby tu, pod Warszawą, zatrzymać bolszewików w 1920 roku, i potem, gdy chcieli bronić Polski w 1939 roku i im się nie udało, i potem, gdy tu, na ulicach Warszawy, walczyli w Powstaniu – wszędzie tam byli studenci, studenci zawsze chcieli wolności. To jest gdzieś chyba wpisane w duszę młodego człowieka ‒ przede wszystkim tego inteligentnego, oczytanego, który ma wiedzę, który chce tę wiedzę poszerzać, który w związku z tym coraz więcej rozumie.

 

Bardzo Wam za to dziękuję, żeście się nie bali aż tak bardzo, żeby nic nie robić. Dziękuję, że ryzykowaliście, bo ryzyko było, i to wielkie. Można było zostać wyrzuconym z uczelni z wilczym biletem, można było nie móc zdobyć wykształcenia, można było w ten sposób złamać sobie życie, można było zostać aresztowanym, pobitym, a nawet – jak wiemy – zamordowanym. Ale pragnienie wolności było większe. I za to także my właśnie z tego pokolenia, które pamięta, ale nie walczyło, bo było jeszcze za małe, za młode – za to jesteśmy Wam bardzo wdzięczni. Za to, że stworzyliście ten wielki ruch, że walczyliście, że także dzięki Wam jest dzisiaj wolność. Bo przecież najpierw był Studencki Komitet Solidarności, a dopiero potem Solidarność. I potem dopiero był NZS, który w pewnym sensie był młodzieżówką Solidarności, bo można go z całą pewnością w tym wielkim, ogromnym narodowym ruchu Solidarności także umieścić jako jeden z jego elementów ‒ jeden z elementów, którym władze były szczególnie niechętne. Bo niezwykle trudno było najpierw zarejestrować NZS, a potem zarejestrować go ponownie w 1989 roku – bo władze się opierały i za pierwszym razem odmówiły rejestracji w 1989 roku, w kwietniu. Nie zgodzili się zarejestrować. Dlaczego?

 

Mówił o tym kiedyś kilka lat temu pan prezydent profesor Lech Kaczyński. Wydaje mi się, że miał tutaj mądrą diagnozę. Nie tylko chodziło o to, żeby nie dawać studentom – zbuntowanym, młodym – możliwości posiadania własnego niezależnego ruchu. Ale przede wszystkim chodziło o to, żeby w jak największym stopniu utrzymać kontrolę nad młodym pokoleniem, które dopiero jest kształtowane. Tego właśnie chciała władza komunistyczna, do ostatniej chwili jeszcze tego chciała! Bo wiedziała doskonale, że to jest właśnie to młode, co dopiero wschodzi i co będzie rosło w kadry państwowe. I że właśnie kształtowanie tego młodego pokolenia jest fundamentem przyszłości – chcieli mieć nad tym kontrolę. Dlatego właśnie odmawiali. Na szczęście i za pierwszym razem w 1980 roku, i za drugim razem w 1989 roku udało się to przełamać także dzięki Państwa determinacji. Dzięki niezłomnej woli walki o wolność, o swobodę, o to wszystko, co przyniósł także i nam NZS.

 

Dziś działa jako organizacja studencka, dziś kształci kadry. I wykształcił na przestrzeni tych dziesięcioleci – 36 lat od rejestracji – posłów, senatorów, ministrów, prezydentów miast, wójtów, burmistrzów, radnych, ludzi, którzy dzisiaj prowadzą działalność publiczną. Gdzie się tego nauczyli? Tam właśnie, w NZS-ie. I nadal się uczą, bo NZS cały czas działa – dla studentów, opiekując się nimi, zrzeszając ich, ucząc ich samorządności, solidarności, ucząc ich tego, co tak niezwykle potrzebne każdemu młodemu człowiekowi: postawa prospołeczna, nauczenie się współdziałania, odpowiadania na potrzeby kolegów, koleżanek i bliskich, wspierania, organizowania różnego rodzaju wydarzeń, uczenia o Polsce, budowania postaw patriotycznych, uczenia tego, że na uczelni przede wszystkim najważniejsza jest prawda. Bo także o prawdę właśnie chodzi w badaniach naukowych.

 

Szanowni Państwo, jestem niezwykle dumny, że to ja mogłem wręczyć Państwu te odznaczenia, ale przede wszystkim jestem dumny z tego, że w imieniu Rzeczypospolitej mogę Wam podziękować za to, że dzięki Wam – tak jak powiedziałem na wstępie – w wolnej Polsce, jako Prezydent niepodległej, suwerennej Rzeczypospolitej, mogę Wam te odznaczenia wręczyć.

 

Jeszcze raz gratuluję i jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.