Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Piątek, 21 września 2018

Wystąpienie Prezydenta podczas XI Zjazdu Gnieźnieńskiego

Wystąpienie Prezydenta podczas XI Zjazdu Gnieźnieńskiego

 

Ekscelencjo, Czcigodny Księże Nuncjuszu, Przedstawicielu Stolicy Apostolskiej i Ojca Świętego,

Ekscelencjo Księże Prymasie!

Ekscelencjo Księże Przewodniczący Konferencji  Episkopatu Polski,

Czcigodni Eminencje, Ekscelencje,

Wszyscy Czcigodni Księża,

Szanowni Państwo Posłowie,

Szanowny Panie Wojewodo,

Wszyscy Dostojni przybyli Goście,

Wielce Szanowni Państwo!

 

Serdecznie witam wszystkich Państwa, przybyłych na Zjazd Gnieźnieński. Jest mi niezmiernie miło spotkać się z tak wybitnym i dostojnym gronem prelegentów. Zebrali się Państwo, aby – już po raz dziesiąty – razem podjąć refleksję nad kwestiami o zasadniczym znaczeniu dla chrześcijańskiej Polski i Europy.

 

Zobacz także: „Polska to miejsce dyskusji o inspirującej, a nie ograniczającej mocy chrześcijaństwa” Powiedziałem: po raz dziesiąty, ale przecież wiemy, że te gnieźnieńskie spotkania i swoją nazwą, i numeracją, i przede wszystkim ideą nawiązują do znacznie starszej tradycji, sięgającej początków polskiej państwowości i polskiego Kościoła. Chcę podkreślić, że to nawiązanie, wskazujące ciągłość, łączącą rok 1000 z 1997, kiedy odbył się pierwszy współczesny, można powiedzieć nowożytny, Zjazd, oraz z obecnym rokiem 2018, uważam za w pełni zasadne i uprawnione.

 

Historyczne spotkanie księcia Bolesława Chrobrego z cesarzem Ottonem III stanowiło krótki epizod w naszych dziejach ojczystych. Przyjaźń władców Polski i Niemiec nie przetrwała po śmierci cesarza. Jednak przez wieki, aż do naszych czasów, przetrwała pamięć o tym wydarzeniu i powszechnie uznajemy je za symbol najdoskonalszego modelu relacji między państwami Europy – relacji opartych na poczuciu wspólnoty, wzajemnym szacunku, równości i solidarności. To, co dobre promieniuje i pozostawia trwały ślad w pamięci zbiorowej, także wówczas, gdy w aspekcie instytucjonalnym czy z perspektywy historycznej okazuje się rozwiązaniem przejściowym, czy wręcz epizodycznym. Porozumienie, choćby i nietrwałe, ale oparte na sprawiedliwości, uczciwości i wzajemnym poszanowaniu, staje się bowiem ponadczasowym punktem odniesienia, wzorcem, dowodem na to, że można i warto podejmować wysiłki na rzecz dobra wspólnego, na rzecz tego co łączy, a nie dzieli.

 

Dlatego jestem głęboko przekonany, że do budowania życzliwych, partnerskich relacji w polityce międzynarodowej należy dążyć zawsze, także – a może przede wszystkim – wówczas, gdy jest to trudne. Sam również staram się do tego przyczyniać poprzez moją aktywność, sprawując urząd Prezydenta Rzeczypospolitej.

 

Ale przede wszystkim trzeba powiedzieć jakże trafna i dalekowzroczna okazała się inicjatywa św. Jana Pawła II, aby wskrzesić ideę gnieźnieńskich zjazdów w momencie, gdy odradzająca się w pełni niepodległa i suwerenna Polska podjęła zadanie budowania partnerskich relacji z Republiką Federalną Niemiec i innymi sąsiadami oraz włączyła się w szerszy nurt europejskiej integracji. Składam wyrazy uznania tym wszystkim, którzy tę ideę kontynuowali, pracując społecznie przy organizacji kolejnych zjazdów, w tym tegorocznego. Zjazdy Gnieźnieńskie dzięki temu, że organizowane są regularnie, stanowią przestrzeń, w której rozwija się dialog o wartościach i relacjach chrześcijaństwa ze światem współczesnym. Chociaż każdy zjazd sam w sobie jest poniekąd inicjatywą epizodyczną, to wszystkie razem czynią z Gniezna, pierwszej historycznej stolicy Polski, rozpoznawalne na współczesnej mapie Polski i Europy miejsce twórczych spotkań ludzi różnych narodowości, wyznań i poglądów. Warto przy tym zaznaczyć, że o sile odziaływania Zjazdów Gnieźnieńskich stanowią nie tylko zabierające głos wybitne osobistości ze świata religii, polityki, nauki i kultury, ale wszyscy uczestnicy.  Raz jeszcze serdecznie witam wszystkich Państwa i dziękuję za to, że poprzez udział w tym dziele wspólnie umacniają Państwo ducha europejskiej przyjaźni i braterstwa – ducha Zjazdu Gnieźnieńskiego, tamtego pierwszego, tego obecnego i wszystkich następnych.

 

Szanowni Państwo!

 

Obecne spotkanie odbywa się w wyjątkowym czasie, kiedy świętujemy stulecie odrodzenia wolnej, niepodległej, suwerennej Polski; jej powrotu na mapę Europy i Świata po ponad 123 latach zaborów. Wspominając owe lata, kiedy nasi przodkowie wywalczyli, obronili i odbudowali własne suwerenne państwo, myślimy zwłaszcza o tych, którzy zostali nazwani ojcami niepodległości. Najwybitniejszych mężów stanu, twórców i przywódców II Rzeczypospolitej dzieliło bardzo wiele. Wywodzili się z różnych regionów kraju, środowisk społecznych i stronnictw politycznych. Niejednokrotnie też – i wcześniej, i później – ostro ścierali się ze sobą, przekonani o słuszności swoich racji. Jednak w momentach decydujących o być albo nie być naszej Ojczyzny potrafili wznieść się ponad własne poglądy, poświęcić osobiste ambicje – i działać razem dla wspólnego dobra, dla dobra naszej Ojczyzny.

 

Przywołuję to świadectwo roztropności, poskramiania emocji politycznych, panowania nad nimi przez patriotyczny rozum – aby w tym miejscu podkreślić, że ojcowie niepodległości dają również nam, współczesnym Polakom, przykład wierności idei, która przyświeca Zjazdom Gnieźnieńskim. Uważam bowiem ich wzór za cenny, aktualny i godny naśladowania  także w naszych czasach, kiedy w ogniu sporów kwestie, które nas różnią i dzielą, nazbyt często zdają się przesłaniać wszystko to –  co znacznie większe i ważniejsze! – co nas łączy i czyni narodową i polityczną wspólnotą.

 

Zbyt rzadko zdajemy sobie sprawę, że doświadczenie bycia i działania razem wielokrotnie było naszym, Polaków, udziałem także w naszych dziejach najnowszych. O jednym z tych rozdziałów historii przypomina nam druga przypadająca wkrótce bardzo istotna rocznica. Mam na myśli 40-lecie wyboru kardynała Karla Wojtyły na papieża Kościoła powszechnego. Nasz wielki rodak całym swoim niezwykłym pontyfikatem wskazywał przecież na te właśnie wartości: otwarcie na bliźniego, potrzebę dialogu, konieczność solidarności i współpracy wszystkich ludzi dobrej woli – po to, aby ten niedoskonały świat czynić ludzkim – godnym człowieka – i przez to choćby nieco tylko bardziej doskonałym.

 

Szanowni Państwo!

 

Uważam, że szczególnie w tym jubileuszowym czasie powinniśmy częściej wracać do tych wzorców postaw i zbiorowych przeżyć, które umacniają wewnętrzne więzi i jedność naszej wspólnoty – takich jak wciąż żywe w naszej pamięci doświadczenie wielkiego ruchu „Solidarności”. Jesteśmy wolnym narodem, żyjemy we własnym suwerennym państwie. Tylko od nas zależy, czy będziemy tworzyć wspólnotę zjednoczoną wokół podstawowych idei, zasad i wartości. Jesteśmy społeczeństwem pluralistycznym i podstawowymi wartościami ładu zbiorowego są dla nas wolność słowa i wolność zrzeszania się; z obu szeroko na co dzień korzystamy jako z obywatelskich swobód właściwych demokracji. Ale pluralizm i wolność słowa nie muszą i nie powinny  prowadzić do  trwałych podziałów społecznych, czy wręcz wzajemnej wrogości. Społeczeństwo obywatelskie to pluralizm i dobro wspólne, to wspólnota wolnych obywateli urzeczywistniająca obie te wartości, a nie tylko jedną z nich.    

 

W zakresie budowania wspólnoty obywatelskiej mamy wiele do zrobienia i do nadrobienia. Ale mamy także dorobek, którym możemy dzielić się z innymi. Takim dorobkiem jest między innymi stworzenie trwałych ram dla obecności w życiu publicznym instytucji religijnych, Kościołów i wspólnot wyznaniowych oraz aktywności świeckich chrześcijan, dla których wiara jest inspiracją do zaangażowania społecznego i politycznego. Do tych ostatnich zaliczam także siebie. Wolność w naszej Ojczyźnie gwarantuje obecność religii w sferze publicznej, a zasadą ustrojową jest zarówno wzajemna autonomia państwa i Kościoła, jak i ich współpraca dla dobra wspólnego. Tymczasem w licznych państwach europejskich urzeczywistnianie wolności obywatelskich prowadzi do spychania wiary w sferę czysto prywatną. I właśnie dlatego Polska i Gniezno są jak najbardziej odpowiednim miejscem dyskutowania ludzi wolnych o inspirującej, ale nie ograniczającej mocy chrześcijaństwa.

 

Wolność to wspaniały dar Opatrzności, ale też wielkie wyzwanie. Wolność to wezwanie do tego, byśmy posiadane talenty i możliwości spożytkowali dla umacniania spoistości naszej wspólnoty i siły państwa, nie zaś przeciwnie. Dlatego też warto wracać do nauczania  naszego Ojca Świętego papież z  Polski, naszej ziemi, który podkreślał, że wolność jest nam nie tylko dana, ale jednocześnie zadana. Aby zdać egzamin z wolności, nie wystarczy z niej tylko korzystać, lecz trzeba to robić w sposób, który będzie służył dobru wspólnemu; zbliżał nas i łączył, a nie dzielił; budował poczucie wspólnoty i umacniał Rzeczpospolitą. Jest to, moim zdaniem, jedna z najważniejszych dzisiaj inspiracji, jakie niesie nam chrześcijaństwo i dziedzictwo św. Jana Pawła II.

 

Szanowni Państwo!

 

Chrześcijaństwo w sferze społecznej przyniosło dobrą nowinę dla wszystkich, którzy dawniej bywali wykluczani, poniżani i wykorzystywani. Wiara Chrystusowa przemieniła nasz, Europejczyków, stosunek do ludzi słabszych, uboższych, potrzebujących wsparcia. Dziś, po dwóch tysiącach lat, jest dla nas całkowicie oczywiste, że polityka państwa musi służyć wyrównywaniu szans i możliwości obywateli, a niesienie pomocy bliźnim jest obowiązkiem każdego z nas, chrześcijan.

 

Sądzę, że ta ewangeliczna inspiracja powinna teraz w większym niż dotąd stopniu wpłynąć także na relacje międzynarodowe. Znamy historyczne przykłady supremacji imperiów nad innymi narodami i państwami Europy lub „koncertów mocarstw”, które we własnym gronie, ponad głowami sąsiadów, decydowały o ich losie. I wiemy, że ten rodzaj stosunków nie tylko służył zawsze tylko wybranym, ale też nigdy nie był trwały. Po chwilowej stabilizacji szybko następowała nowa zmiana układu sił i niestety wybuchały kolejne wojny.

 

Dzisiaj, po 73 latach pokoju, można zakładać, że znamy już receptę na bolączki, które doprowadziły do wybuchu na naszym kontynencie największego konfliktu zbrojnego, jakim była II wojna światowa. W latach powojennych zbudowaliśmy jednak wspólny europejski dom, w którym jest miejsce dla wszystkich obywateli tworzących go państw. Zarazem wiemy, że trwałość takiej wspólnej budowli opiera się na wzajemnym uznaniu, solidarności i wsparciu. Nie na jednorazowej deklaracji woli uznania tych wartości, czy nawet ich zapisaniu w prawie traktatowym, ale przede wszystkim na ich przestrzeganiu w codziennych kontaktach i relacjach. Dlatego jeśli chcemy, by pokój trwał przez kolejne dekady, zapewniając bezpieczeństwo i pomyślność naszym narodom, musimy dbać o to, by tym wspólnym europejskim domu nikt nie czuł się obywatelami drugiej kategorii.

 

I muszę się wszystkim Państwu przyznać w tym miejscu, że właśnie z tego względu, że Polska i my Polacy zawsze uważaliśmy się - i jestem przekonany, że tacy jesteśmy, za ludzi tolerancyjnych, za ludzi pełnych zrozumieniem. Dlatego z tak ogromnym bólem przyjąłem akt barbarzyństwa do którego doszło tak niedawno w Gdańsku, kiedy ktoś – bo jeszcze nie do końca wiadomo kto, choć policja pracuje nad tym bardzo mocno, za co dziękuje – rzucił kamieniem w okno synagogi w czasie modlitwy Jom Kippur.  Modlitwy tak ważnej dla wszystkich wyznawców judaizmu. Ogromnie boleję nad tym, że stało się to właśnie u nas, w kraju, w którym przez stulecia była tolerancja religijna i w którym przez stulecia umieliśmy szanować religię wyznawane przez innych. Z pewnością nazwą to aktem antysemityzmu, ale dla mnie przede wszystkim jest to akt zwykłego barbarzyństwa, z którym nigdy  nie wolno nam się pogodzić i zawsze musimy go potępić.

 

Bo potrzebujemy umocnienia łączącej nas wspólnoty, którą budujemy razem – solidarnie, między sobą -  tak na poziomie międzyludzkim, jak i państwowym  – bo budują ją  kraje większe i mniejsze, regiony bogatsze i biedniejsze, narody starsze i młodsze. Każdemu zaś, niezależnie od różnic, przysługują równe prawa. Wszystkich łączy wzajemny szacunek i gotowość niesienia pomocy – zarówno w formie Wspólnych Polityk, projektowanych z długą perspektywą czasową, wzmacniających spójność całej Unii Europejskiej, jak też w formie doraźnych działań związanych z reagowaniem na sytuacje losowe i nieprzewidywalne zdarzenia.

 

I tu chcę mocno podkreślić, że wzór takiej postawy dali w ostatnich tygodniach polscy (i nie tylko polscy) strażacy, którzy pospieszyli na ratunek Szwedom, kiedy ich kraj ogarnęła wielka fala pożarów. Chciałbym, aby ten piękny przykład aktywnej solidarności był symbolem Wspólnoty Europejskiej w kolejnych dziesięcioleciach. Wspólnota będzie wtedy, kiedy nie będzie mowy o dzieleniu, nie będzie mowy o Unii Europejskiej dwóch prędkości, wykluczaniu kogoś, nie będzie mowy  o obchodzeniu kogoś poprzez różnego rodzaju inwestycje podważające bezpieczeństwo, ale będzie mowa o wzajemnym zrozumieniu, o myśleniu także o czyiś interesach, zrozumieniu jego potrzeb, jego sytuacji.

 

Szanowni Państwo!

 

Gniezno to jedno ze źródeł, z których wypływa cała nasza historia ojczysta. Być może to tutaj – tego zapewne nigdy nie będziemy wiedzieć – książę Mieszko przyjął chrzest. Z pewnością zaś miał tu jedną ze swoich głównych stolic. Tu, w Gnieźnie, widać, jak chrześcijaństwo nas, Polaków, zawsze inspiruje – tak przed 1052 laty, jak i dzisiaj, w roku 2018, 1018 lat od tamtego  historycznego Zjazdu Gnieźnieńskiego. Owocem tej inspiracji są także debaty prowadzone podczas kolejnych Zjazdów i tego Zjazdu. Bo wiara to dla nas, Polaków, dziedzictwo żywe, ważne, aktualne, przemyśliwane i dyskutowane.

 

Życzę Państwu wielu owocnych, inspirujących spotkań i rozmów podczas XI Zjazdu Gnieźnieńskiego.

 

Dziękuję bardzo!

 

Poleć znajomemu